Prawo autorskie w rękodziele – prawnik odpowiada na pytania

87

Qrkoko.pl - Prawo autorskie w rękodziele – prawnik odpowiada na pytania

W środowisku handmade funkcjonuje zjawisko kłamstwa, które odpowiednio długo powtarzane staje się prawdą.

Często miłośnicy ręcznych robótek okłamują samych siebie, bo tak jest im na rękę, a ich przekonania z prawdą co najwyżej się mijają.

Mój wpis o plagiatach i rozpracowywaniu wzorów ze zdjęć cudzych prac uświadomił mi jak wiele jest nieścisłości i błędnych przekonań w naszym rękodzielniczym światku. Wciąż wiele osób przyjmuje postawę, że „prawo w stosunku do rękodzieła jest zbyt skomplikowane by go przestrzegać” lub zwyczajnie nie chcą tego robić, bo „tak się już przyjęło”. Postanowiłam poprosić o pomoc Wojciecha Wawrzaka – prawnika specjalizującego się w prawie własności intelektualnej, który prowadzi swoje dwie strony:

PraKreacja Wojciech Wawrzak

Pozwolił mi zadać sobie kilka pytań i rozwiać wątpliwości dotyczące ochrony praw autorskich, plagiatów oraz inspiracji w rękodziele.

Qrkoko.pl - Prawo autorskie w rękodziele – prawnik odpowiada na pytania

 

PRAWO A FACEBOOK

 

– Czy zdjęcie pracy, które autor zamieścił na swoim Facebooku mogę pobrać na swój dysk i wrzucić je potem „ręcznie” na grupy czy własny profil?

To, że ktoś wrzuca zdjęcie na fb nie oznacza, że daje wszystkim prawo do używania tego zdjęcia gdziekolwiek. Zatem nie można sobie tak po prostu wziąć zdjęcia i wrzucić gdzieś indziej. Na każde inne użycie niż udostępnienie zdjęcia dalej za pomocą systemu udostępniania treści na fb, trzeba mieć zgodę użytkownika.

– Ktoś wrzuca na swoją stronę/bloga/fb zdjęcie swojej gotowej pracy i nie udostępnia do niej poradnika jak wykonać ją krok po kroku (bo np. nie życzy sobie, by ktoś poznał schemat jego dzieła). Czy można takie zdjęcie wrzucić np. na Facebookowe grupy z prośbą o rozpracowanie wzoru pracy?

Nie można. Rozpowszechnianie takiego zdjęcia będzie naruszeniem praw autorskich twórcy. Takie rzeczy można robić wyłącznie w ramach dozwolonego użytku prywatnego, np. w obrębie prywatnej grupy kilkunastu osób, które utrzymują ze sobą koleżeńskie relacje. Absolutnie nie wolno tego jednak robić publicznie, czy też w grupach, do których dostęp może uzyskać każdy.

– Wrzucam zdjęcie czyjejś pracy na grupę FB i ogłaszam „przetarg” na to kto mi taką pracę skopiuje. Kto w tym momencie łamie prawo? Ten kto taką pracę splagiatuje czy również osoba wystawiająca takie ogłoszenie?

Każdy kto rozpowszechnia cudzy utwór bez zgody, narusza prawa twórcy.

Qrkoko.pl - Prawo autorskie w rękodziele – prawnik odpowiada na pytania 

ROZPRACOWYWANIE
CUDZYCH PRAC

– Czy można pobierać zagraniczne wzory lub tutoriale i udostępniać je dalej bez podawania źródła?

Nie można tego robić, nawet z podawaniem źródła. Na każde rozpowszechnianie czegoś poza granicami dozwolonego użytku osobistego potrzebna jest zgoda autora pierwotnego.

– Widzę zdjęcie czyjejś pracy i na podstawie własnych umiejętności sama potrafię rozpracować jej schemat. Nie prosiłam postronnych osób o rozpracowanie takiej pracy, ale sama doszłam do tego jak powstała tylko na nią patrząc. Jeżeli odtworzę taką pracę 1:1 to nadal będzie inspiracja?

Nie, to jest naśladownictwo. Nie umniejszam nikomu zdolności, bo wiem, że samo rozpracowanie nie jest wcale łatwe (sam bym czegoś takiego nie zrobił), ale w myśl prawa utwór w taki sposób powstały będzie plagiatem. Nie tak oczywistym, jak w przypadku np. skopiowania cudzej powieści, ale jednak plagiatem.

– A jak wygląda sytuacja kiedy tylko bazuję na czyjejś pracy, ale coś w niej pozmieniam? To plagiat czy inspiracja?

To może być plagiat, ale najczęściej będzie to po prostu utwór zależny. Rozróżnienie inspiracji od utworu zależnego jest bardzo trudne i zawsze należy oceniać to indywidualnie.

– Czy pracę, którą odtworzyłam 1:1 na podstawie czyjegoś zdjęcia mogę potem sprzedawać jako twór własny lub zrobić je na użytek własny, ale promować w sieci bez podawania źródła oryginału?

Jeśli tworzysz coś na podstawie gotowej wcześniejszej pracy i Twoje dzieło jest identyczne jak poprzednie, to mamy do czynienia z plagiatem. Konsekwencja jest taka, że nie masz prawa podpisywać się pod tym jako autor. Powiedziałbym, że możesz podpisać się jako wykonawca, ale nie jako autor, bo wykonałaś coś wg. pierwowzoru. Wykazałaś się warsztatem technicznym, ale prawo autorskie chroni w takiej sytuacji pierwotnego twórcę.

– Wśród rękodzielników panuje powszechne przekonanie, że kiedy wrzucam coś do sieci (np. zdjęcie swojej pracy czy wzór) to automatycznie zgadzam się na powielanie. Czy muszę w ogóle umieszczać informację typu „zabraniam powielania”, aby zabronić kopiowania moich treści? Czy ktoś może pobierać udostępnione przeze mnie treści, jeżeli nigdzie nie umieściłam pisemnego zakazu?

Dopóki autor nie napisze wyraźnie, że zgadza się na dalsze rozpowszechnianie, nie można zrobić z udostępnionym materiałem nic poza dozwolonym użytkiem osobistym. Nie ma domniemania udzielenia zgody przez autora. Odwrotnie – można powiedzieć, że jest domniemanie braku takiej zgody.

Qrkoko.pl - Prawo autorskie w rękodziele – prawnik odpowiada na pytania 

TUTORIALE I WZORY

 

 

– Czy można bez zgody autora przetłumaczyć zagraniczny tutorial na ojczysty język i podpisać siebie jako twórcę nie podając prawdziwego źródła? Czy po przetłumaczeniu stajemy się właścicielem takiego tutoriala i możemy go powielać na innych stronach lub odsprzedawać?

Tłumaczenie to na gruncie prawa autorskiego utwór zależny (opracowanie innego utworu). Wynika to wprost z art. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.
2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.

Co z tego wynika? O ile tłumacz jest uznawany za autora tłumaczenia, a tłumaczenie stanowi samodzielny utwór, o tyle na korzystanie z tłumaczenia poza zakresem dozwolonego użytku osobistego potrzebna jest zgoda autora utworu pierwotnego. Dotyczy to zarówno bezpłatnego rozpowszechniania, jak i (co oczywiste) dalszej odsprzedaży.

– Robiąc coś na podstawie tutorialu z gazety jestem autorką pracy, ale nie wzoru. Czy wrzucając zdjęcie pracy do internetu muszę zaznaczać skąd wzór jest (podawać nazwę gazety)?

Zawsze lepiej podać, w jaki sposób praca powstała, jeśli nie jest Twoją w pełni samodzielną koncepcją. W ten sposób zapewniasz sobie bezpieczeństwo. Kwestie praw autorskich w rękodziele są skomplikowane. Trzeba kierować się też rozsądkiem i nie zabraniać wszystkiego. Robienie prac nad postawie tutoriali jest powszechnie przyjęte. Ale żeby być fair, dobrze takie oznaczenie autora tutorialu zawsze zamieścić.

– Czy można kupić jakiś wzór/tutorial „na spółkę” i wtedy każda osoba, która się dołożyła może z niego korzystać? Czy właścicielem jest tylko ta osoba, która zapłaciła?

Wszystko zależy od postanowień umowy licencyjnej. Spółka może być stroną umowy licencyjnej, ale to jeszcze nie oznacza, że wszyscy wspólnicy będą mogli korzystać z przedmiotu licencji. Wszystko musi być sprecyzowane w umowie.

– Czy korzystając z gotowego wzoru, ale modyfikując go na nasze potrzeby nie musimy podawać prawdziwego źródła wzoru? W jakim stopniu oryginalny wzór musi być zmieniony, aby można było uznać go za nasz własny?

Tutaj bardzo trudno o jednoznaczną odpowiedź. Prawo autorskie wyróżnia trzy grupy utworów: utwory pierwotne, utwory zależne (opracowania), utwory inspirowane. Jeśli uznamy zmodyfikowany wzór na utwór zależny, sytuacja jest taka sama jak z tłumaczeniem – potrzebna jest zgoda pierwotnego autora na dalsze rozpowszechnianie wzoru. Jeśli uznamy natomiast zmodyfikowany wzór za utwór inspirowany, możemy robić z nim wszystko, co zechcemy, bo utwór inspirowany jest w pełni samodzielny. Wytyczenie granicy między utworem inspirowanym a zależnym jest bardzo trudne. Nie ma jakiś kryteriów, które pozwalają stwierdzić, że jeśli zmienię tyle i tyle, to już będę samodzielnym twórcą. Zawsze trzeba rozstrzygnąć to samemu. Zasada, która pozwala uniknąć kłopotów jest bardzo prosta – jeśli masz wątpliwości, czy Twoja praca jest wystarczająco oryginalna, przyjmij, że taka nie jest.

– Czy rzeczy zrobione na podstawie cudzych wzorów i tutoriali możemy sprzedawać?

To już trudniejsza sprawa. Jeśli jest to zrobienie czegoś 1:1, to byłbym ostrożny. Jeśli autor najpierw prezentuje swoją gotową pracę, a potem pokazuje jak ją zrobił, to zrobienie pracy identycznej można uznać za plagiat, a więc dalsza odsprzedaż będzie niedozwolona. Tym bardziej, że tutoriale mają służyć nauce, a nie zarabianiu i tak należy je raczej traktować. No chyba, że mielibyśmy do czynienia z sytuacją, gdy autor wyraźnie pisze, że wyraża zgodę na dowolne posługiwanie się rezultatem prac wykonanych na podstawie tutorialu. Ale tu już trochę groteską wieje.

– Co ze wzorami/tutorialami, gdzie ciężko znaleźć prawdziwego autora lub jest to niemożliwe? Czy można sobie przypisać autorstwo? Czy w ogóle mogę przesyłać po sieci prace bez linkowania źródła (ponieważ go nie znam), ale zaznaczając – wzór nie jest mój, nie wiem też czyj jest?

Nie powinno się tego robić. W sieci mamy masę materiałów, które znajdują się tu bez wiedzy i woli twórców. Jeśli znajdujemy w sieci coś, co nie jest podpisane, to prawdopodobnie ktoś wrzucił to wcześniej z naruszeniem prawa twórcy. Można oczywiście w miarę bezkarnie dzielić się takimi rzeczami, bo pewnie twórca i tak nigdy do tego nie dojdzie, ale jest to niezgodne z prawem i warto mieć tego świadomość.

– Czy można kupić tutorial/wzór i rozpowszechnić go dalej za darmo?

Nie można. Kupując, nabywasz jednocześnie prawo do posługiwania się tutorialem na własny użytek. Ale nie możesz rozpowszechniać go dalej w sposób nieograniczony. To tak jak z kupieniem płyty w sklepie. Jeśli kupisz album z muzyką, to nie możesz przyjść do domu, zripować i wrzucić na torrenty. To bezprawne.

– Czy można tutorial i wzór udostępniony w sieci za darmo przywłaszczyć sobie i sprzedawać go dalej?

Oczywiście, że nie można. To naruszenie praw autorskich. Zresztą, to naruszenie też podstawowych zasad etycznych.

Qrkoko.pl - Prawo autorskie w rękodziele – prawnik odpowiada na pytania 

PLAGIAT

 

– Czy jeżeli wzoruję się na jakieś pracy i podaję źródło np. link do bloga to w wypadku gdy moja inspiracja (oryginalna praca, na której się wzorowałam) okaże się plagiatem ja też mogę zostać o niego oskarżona?

Plagiat można popełnić zarówno w sposób zawiniony, jak i niezawiniony. Podmiot uprawniony może kierować roszczenia do każdego, kto narusza jego prawa. Zatem, tak – możesz zostać w takiej sytuacji oskarżona o plagiat.

– Widzimy na czyjejś stronie wzór czy tutorial i wiemy, że to plagiat. Na stronie nie podano źródła, więc czy i my możemy z tej strony powielać oraz udostępniać, bo wina za plagiat i tak pójdzie na właściciela strony? Czy my również poprzez powielanie tego odpowiadamy za plagiat?

Każdy rozpowszechniający utwór z naruszeniem praw i interesów twórcy pierwotnego, narusza jego prawa. Nie ma wymówki, że ja nie wiedziałam, czy też, że inni tak robią.

Qrkoko.pl - Prawo autorskie w rękodziele – prawnik odpowiada na pytania 

PRAWO AUTORSKIE

 

– Wymyślam wzór, którego nigdzie wcześniej nie było. Czy on automatycznie staje się moją własnością i nie może być powielany oraz plagiatowany czy jednak muszę go jakoś prawnie zabezpieczyć?

Samo wymyślenie jeszcze nie daje Ci ochrony. Dopiero gdy utrwalisz go w postaci jakiejś pracy, stajesz się jej autorką i jednocześnie przysługuje Ci ochrona na gruncie prawa autorskiego. Prawo autorskie nie uzależnia ochrony od żadnych formalności, więc tutaj żadna rejestracja nie jest konieczna. O dodatkową ochronę z rejestracji możesz starać się natomiast na gruncie prawa własności przemysłowej.

– Czy mogę robić prace na podstawie znanych motywów z filmów, gier (np. maskotki z Super Mario) na własny użytek i wrzucać je na bloga/fb? Czy mogę takie prace sprzedawać?

Blog i FB nie mieści się obecnie w granicach dozwolonego użytku osobistego. Można dyskutować, czy słusznie, czy nie, ale tak jest. O ile jednak z wrzucania na blog i fb raczej problemów mieć nie będziesz (chodzi właśnie o ten zdrowy rozsądek w stosowaniu przepisów), o tyle jeśli zaczniesz na tym zarabiać, ktoś może się tym zainteresować. Znane fikcyjne postacie, motywy z filmów i gier chronione są na gruncie prawa autorskiego, a często również na gruncie prawa własności przemysłowej, więc nie możesz się nimi dowolnie posługiwać. Na komercyjny użytek zawsze potrzebna jest zgoda uprawnionych.

– Znalazłam na czyjejś stronie zdjęcie swojej pracy, a nie wyrażałam zgody na jej powielanie. Czy mogę domagać się usunięcia zdjęcia lub zalinkowania do źródła? I z drugiej strony: czy muszę uzyskać zgodę autora na powielenie lub zainspirowanie się jego pracą czy samo zalinkowanie do źródła po fakcie wystarczy?

Samo podlinkowanie nie wystarczy. Zawsze trzeba mieć zgodę autora (poza dozwolonym prawem cytatu, czy dozwolonym użytkiem osobistym). Zatem możesz domagać się usunięcia zdjęcia. Możesz domagać się również podlinkowania źródła. Jeśli zatem praca widnieje u Ciebie na blogu, możesz domagać się podania linku do niej.

– Znajduję na czyjejś stronie/profilu swój cały tekst i zostaję jedynie podpisana z inicjałów lub jako np. Agata Garbowska  ale bez zalinkowania do źródła. Czy mogę domagać się zadośćuczynienia?

Takie działanie to naruszenie praw autorskich. Służy Ci wtedy cała gama roszczeń ochronnych, w tym odszkodowanie.

– Kiedy jakiś wzór można uznać za tak stary i powszechny, że został uznany za ogólne dobro rękodzieła i stracił prawa autorskie? W modzie nie szukamy kto po raz pierwszy wynalazł krój marynarki, tak jak w rękodziele nie szukamy kto wymyślił półsłupek czy podstawowy ścieg.

Autorskie prawa majątkowe wygasają po upływie 70 lat od śmierci autora. Tu jest natomiast inna kwestia – nie wszystkie elementy będą chronione przez prawo autorskie. Jeśli dany element jest techniką, a nie przejawem indywidualnej twórczości, to sam taki element nie korzysta z ochrony. Z ochrony korzystać będzie całość pracy wykonana przy pomocy określonej techniki.

– Czy na przykładzie REDValentino mogę zastrzec sobie połączenie kolorów charakterystyczne tylko dla mnie? Czy jednak muszę to opatentować i zastrzec prawnie?

Nie znam sprawy REDValentino, ale samo połączenie kolorów może być ciężko uznać za utwór w rozumieniu prawa autorskiego. Tutaj, celem ochrony, zasadne byłoby pomyślenie o ochronie na gruncie prawa własności przemysłowej, choć tutaj również należy spełnić określone warunki, by móc ją uzyskać.

– Czy jako osoba prywatna, a nie firma mogę ustalić licencję wykorzystywania moich dzieł np. możesz zrobić pracę na podstawie mojego tutorialu, ale nie możesz jej sprzedać? Czy jednak aby ją ustalić trzeba to jakoś zabezpieczyć prawnie?

Licencji udziela twórca, a twórcą może być każdy – firma, czy osoba prywatna. Zatem możesz. Wystarczy, że publikując tutorial, wyposażysz go w opis możliwych jego zastosowań.

– Czy można sobie zastrzec nazwę pracy, jeżeli nazywam je w stylu „mgiełka nocy”, „czar lasu” itp.? Czy można w ogóle powiedzieć, że zlepek kilku słów (a nie nazwa własna jak Qrkoko, praKreacja itd.) jest mój i nikt inny nie może go użyć, nawet jeżeli jego praca tak samo nazwana jest zupełnie inna od mojej?

Nazwy takie jak mgiełka nocy czy czar lasu nie będą chronione przez prawo autorskie, bo nie są wystarczająco twórcze. Tutaj też nie ma jednoznacznej granicy. Generalnie, proste, rodzajowe nazwy nie są chronione. Ale może zdarzyć się tak, że zbitek słów będzie na tyle oryginalny i twórczy, że zasadne byłoby przyznanie mu ochrony.

Qrkoko.pl - Prawo autorskie w rękodziele – prawnik odpowiada na pytania 

ŹRÓDŁO PRAC

 

– Czy podanie źródła pracy jako „google grafika” lub „pinterest.com” załatwia sprawę podania źródła?

Nie załatwia niczego. Zawsze trzeba podać autora i źródło konkretnego utworu, np. podstronę bloga, gdzie praca została opublikowana.

– Czy można założyć, że wzorów w sieci jest tak dużo i z góry przyjąć, że znalezienie pierwszego autora jest niemożliwe oraz odpuścić poszukiwań?

Odpuścić można zawsze. Natomiast, gdy taki pierwotny autor się znajdzie i zgłosi się z roszczeniami, nie będzie interesowało go, że Ty nie mogłaś go znaleźć.

– W jaki sposób zalinkować do źródła pracy/wzoru/tutorialu na takich stronach jak Picassa, Stylowi czy Pinterest, jeżeli wiemy, że tam wszystko jest już wielokrotnie powielone? Czy wystarczy, że zalinkujemy do jednej z tablic podając ją jako źródło czy musimy znaleźć te pierwsze udostępnienie?

Tego typu serwisy rządzą się swoimi regułami i prawa autorskie są tam łamane powszechnie. Dla własnego bezpieczeństwa lepiej w ogóle nie wykorzystywać na swojej stronie materiałów tam znalezionych. W takich miejscach weryfikacja prawdziwego autora (która jest konieczna) graniczy z cudem.

– Czy znak wodny, który znajduje się na zdjęciu pracy wystarczy za podanie źródła? Czy nie muszę wtedy szukać i podawać źródła do autora, ponieważ jest on poniekąd widoczny na pracy?

Zawsze lepiej w formie tekstowej oznaczyć autora.

 

Qrkoko.pl - Prawo autorskie w rękodziele – prawnik odpowiada na pytania

Prawo autorskie sprawia dzisiaj wiele problemów. Jest to dziedzina prawa, w której bardzo trudno o jednoznaczne rozstrzygnięcia. Szczególnie w sferze hipotetycznych rozważań. Tutaj każdą sytuację należy rozpatrywać indywidualnie. Bardzo dużo problemów dostarcza w szczególności stosowanie prawa autorskiego w Internecie. Jak zdążyłaś się przekonać, również rękodzieło jest mocno problematyczne. Przyglądając się przepisom ustawy, można dojść do wniosku, że w zasadzie wszystko, co dzieje się z rękodziełem w sieci jest nielegalne. Cóż, ja jestem zwolennikiem patrzenia na prawo z odpowiednią dawką rozsądku. Nie szalejmy zatem i nie eliminujmy tych zachowań, które nie szkodzą interesom pierwotnych twórców. Natomiast, gdy interesy te zaczynają cierpieć, interweniujmy.

Dzięki, że zaprosiłaś mnie do rozmowy na temat rękodzieła. Myślę, że to bardzo ważny temat. Edukacja w zakresie prawa autorskiego jest potrzebna. Ludziom wydaje się, że skoro prawo w sieci jest nieprzestrzegane, to po prostu tutaj nie działa albo działa trochę inaczej. Nie, prawo obowiązuje i działa w Internecie tak samo. Natomiast jego egzekwowanie jest utrudnione, choć nie niemożliwe. Warto zawsze mieć świadomość prawną swoich działań. Bo nawet jeśli w danej chwili nikt nie robi z tego powodu problemów, to może przyjść taki dzień, gdy problemy się pojawią.

Qrkoko.pl

Polub mnie na Facebooku
I nie przegap nowych wpisów

  • Kaszanqa

    Mega dobra robota! Zarówno z Twojej strony jak i prawniko-blogera ;) Dużo kwestii w końcu zostało wyjaśnionych i jak się okazuje – plagiat w rękodziele istnieje i może być egzekwowany. Wpis leci do zakładek, dzięki!

  • majka

    Wielkie brawa za odwagę w walce z nieuczciwymi rękodzielnikami. Cieszę się, że idziesz do przodu i postawiłaś na edukowanie twórców. Ukłony dla prawnika za wyjaśnienie wielu nurtujących mnie kwestii jak i dla Ciebie za ogarnięcie tego i fajnie przeprowadzony wywiad. Ps. grafiką do tego wpisu zdobyłaś moje serce :D

    • Grafika jest mega! Jestem pod olbrzymim wrażeniem tego, co zrobiła Agata!

  • Krystyna Zanichilewicz

    WOW. Wpis się na pewno bardzo przyda. Sądzę, że wiele osób powinno go przeczytać i wziąć wspomniane tu rady do serca. Wtedy nasze rękodzielnicze środowisko na pewno byłoby lepsze ;) Pozdrawiam cieplutko

    • Krystyna, udostępniasz wpis na fb oraz na twitterze i leci w świat, ludzie się uczą – oto moja misja! :-)

  • KamaHandmade

    Jak się okazuje sama nieświadomie wielokrotnie łamałam prawo, głównie na Facebooku. Dobrze, że trafiłam na ten wpis, bo powiem szczerze, że w kilku sprawach otworzyliście mi oczy.

    • Bardzo mi miło, że moje słowa mogły okazać się pouczające!

  • Jak się okazuje, też łamałam prawo na fejsbuku, mało tego, robią to oficjalne strony np. Mollie Potrafi, DaWanda… I nie chodzi tu tylko o „źródło: Pinterest”, co DaWanda robi notorycznie, ale nawet wrzucanie zdjęć ze źródłem. Nie miałam pojęcia, że nie wolno tego robić bez zgody autorka. Wydawałoby się, że jeśli ktoś coś upublicznia, można to gdzieś przekleić, oczywiście ze źródłem.
    Bardzo przydatny wpis. Jednak to zdanie mnie zdziwiło:
    „No chyba, że mielibyśmy do czynienia z sytuacją, gdy autor wyraźnie pisze, że wyraża zgodę na dowolne posługiwanie się rezultatem prac wykonanych na podstawie tutorialu. Ale tu już trochę groteską wieje.”
    Czemu groteską? Spotkałam się z tym mnóstwo razy, że autor wyraźnie zaznacza, że tutorialu nie można sprzedać dalej, ale gotowy wyrób sprzedawać, nie widzę w tym nic groteskowego… Może sama jakbym sprzedawała wzór nie chciałabym, żeby potem ktoś się utrzymywał z wydanych trzech dolców na mój tutorial, ale jeśli ktoś jest tak popularny jak lalylala dolls to miałby pilnować każdego, który kupi wzór, czy aby nie sprzedał komuś lalek? Autorka napisała, że można sprzedawać twory wykonane z jej tutorialu w limitowanej ilości (pytanie, czym jest limitowana ilość…), i nie widzę w tym nic dziwnego

    • Nie chcę się wypowiadać za Wojciecha, bo nie wiem do końca co autor miał na myśli. Mi się wydaje, że patrzył na to z czysto prawniczo-ekonomicznego punktu widzenia i dziwił się, że ktoś może uczyć tworzenia np. lalki po to, by ktoś inny to opanował do perfekcji i sprzedawał tak naprawdę dzieło cudzego pomysłu. Myślę, że praKreacja postrzega tutoriale jako coś z czego powinniśmy korzystać na zasadzie „nauczę się czegoś z poradnika i dodam coś od siebie”, a nie „dzięki temu tutorialowi będę potrafiła to odtworzyć 1:1 i potem na tym zarobię”. Dlatego dla niego sytuacja kiedy dany twórca uczy innych jak coś zrobić i pozwala na sprzedawanie wyniku swojego pomysłu może wiać groteską. No ale może sam Wojciech znajdzie czas i się wypowie ;)

      • Qrkoko, świetnie mnie rozpracowałaś, takie było moje spojrzenie!

      • Rozumiem i rzeczywiście, coś w tym jest. :) Chociaż jako, że to jest tak bardzo popularne, zdziwiło mnie to… zdziwienie i „groteska”. ;p

      • rozmawiałam z Lydią i klauzulę o możliwości sprzedaży gotowych prac dodała po pewnym czasie. Laleczki zyskały taką popularność, ze stało się niemożliwe gonić wszystkie baby , które zaczęły nimi handlować…

    • Hej Orimonka, dzięki za mega merytoryczny komentarz! Wiesz, problem polega na tym, że ja nie znam branży rękodzielniczej tak dobrze jak Wy, więc nie wszystko jest dla mnie oczywiste. Dowiedziałem się z Twoich słów czegoś więcej, tym bardziej dzięki. :-) Chociaż to bardzo ciekawy przypadek, bo jak sama zaznaczyłaś, trudno ocenić, co to znaczy ilość limitowana.

      • Hej,
        Osobiscie mysle, ze ilosc limitowana to bardziej kilka sztuk – tyle ile sami osobiscie jestesmy w stanie wykonac, jako rekodzilnicy, a nie produkcja masowa (przy organizacji calej infrastruktury produkcyjnej – pracownia, sztab wykonawczy). Przy czym, jako osoby polskojezyczne mamy do czynienia (u lalylala dolls i Heidi) z tekstami glownie anglojezycznym, i moze dojsc do roznej interpretacji samych slow, czy zdan.
        Pozdrawiam, Jolanta S.

      • ja wyrażam zgodę na sprzedaż gotowych prac z moich autorskich wzorów..z prostej przyczyny… ,żeby sobie ograniczyć stresu,że ludzie robią to bezprawnie :) Może wieje groteską, ale serio.. chyba bym osiwiała… łudzę się tylko nadzieją,że bokiem nie rozpowszechniają wzorów:)

  • Chciałabym trochę rozwinąć pytanie, a w zasadzie prosić o szczegółową odpowiedź na pytanie o nazwy. Ale nie o nazwę danej pracy, tylko nazwy marki/firmy. Czy nazwa firmy/marki jest chroniona prawem autorskim? Czy ktoś może nazwać swoją firmę, blog czy stronę na fb nazwą, którą ja używam od kilku lat? Słowo nie jet na tyle oryginalne i twórcze, ale jednak pracuję kilka lat nad zbudowaniem marki, a powstają kolejne strony na facebooku, które mogą mylić potencjalnych klientów.

    Z góry dziekuję za odpowiedź :)

    • To zależy od tego czy masz zarejestrowaną firmę pod daną nazwą, czy po prostu ją wymyśliłaś i jej używasz. Polecam ten wpis – http://prakreacja.pl/domena-ochrona/ który co prawda porusza temat od strony domeny internetowej, to jednak powinien odpowiedzieć na część Twoich pytań.

    • Istnieje co najmniej kilka podstaw prawnych, by zwalczać takie zachowania, ale trzeba to analizować każdorazowo. Trudno odpowiedzieć na tak obszerne zagadnienie w komentarzu. Możesz poczytać wpis o domenie, który podlinkowała Agata, sporo Ci się powinno naświetlić. :-)

  • Asieńka

    A jak to ma się do nowego regulaminu FB, wg którego prawa autorskie wszystkiego co opublikujemy na FB przechodzą na FB?

  • Asieńka

    Ponizje podaję link do artykułu, wg którego publikując cokolwiek na FB przekazujemy prawa autorskie Facebook’owi. Co na to Pan prawnik?
    http://natemat.pl/41233,na-facebooku-masowo-publikuja-oswiadczenie-o-prawach-autorskich-ale-to-najwyzej-rozbawi-marka-zuckerberga

    • Po pierwsze – w dwóch swoich wypowiedziach nie przekazałaś żadnego konkretnego pytania dotyczącego tematu prócz „jak to się ma” i „co Pan na to”? Na przyszłość precyzyjniej formułuj swoje myśli.

      Po drugie – rozumiem, że Twoim argumentem miało być stwierdzenie „skoro przekazujemy Facebookowi swoje prawa autorskie to znaczy, że wszyscy inni mogą nimi rozporządzać!”. Nie, nie mogą:

      To, że ktoś wrzuca zdjęcie na fb nie oznacza, że daje wszystkim prawo do używania tego zdjęcia gdziekolwiek.

      I nie, nie przekazujemy.

      Po trzecie – wrzucony przez Ciebie artykuł dotyczył spam łańcuszków wklejanych na Facebooka, które rzekomo miały pomóc w ominięciu jego regulaminu, a nie zbywania się praw autorskich na rzecz FB przez korzystanie z jego funkcji. Wiedziałabyś o tym, gdybyś chociaż przeczytała go do końca. Również sam przytoczony przez Ciebie artykuł obala Twoją tezę:

      Facebook wyraźnie zaznacza, że wrzucenie czegokolwiek na swój profil nie wiąże się z utratą osobistych praw autorskich, czyli tego, że przy wykorzystaniu naszych materiałów musi być zaznaczone jego autorstwo – są niezbywalne dla twórcy.

      Po czwarte – gratuluje umiejętności logicznego myślenia, jeżeli podważasz słowo prawnika specjalizującego się w prawie własności intelektualnej, sugerując się artykułem z wielce rzetelnego i obiektywnego portalu jakim jest NaTemat.

  • Mam kilka pytań:
    1. Czy plagiatem jest, jeśli wykonam np. obraz wzorując się na już istniejącym, ale wykorzystując inna technikę. Np. narysowałbym ołówkiem portret Mony Lisy. Czy może jest to praca zależna czy inspirowana?
    2. Znajomy pokazuje mi zdjęcie obrazu i pyta, czy mógłbym mu taki namalować. Technicznie jestem w stanie to zrobić. Czy wykonanie takiego obrazu będzie niezgodne z prawem?

    • Na 2 pytanie odpowiedź jest w samym tekście. Tak, to będzie niezgodne z prawem, bo popełnisz plagiat.

      – Wrzucam zdjęcie czyjejś pracy na grupę FB i ogłaszam „przetarg” na to
      kto mi taką pracę skopiuje. Kto w tym momencie łamie prawo? Ten kto taką
      pracę splagiatuje czy również osoba wystawiająca takie ogłoszenie?

      Każdy kto rozpowszechnia cudzy utwór bez zgody, narusza prawa twórcy.

      • Faktycznie, umknęło mi to. Jednak muszę przyznać, że bardziej interesuje mnie odpowiedź na pierwsze pytanie ;)

  • Farmer from Farmerownia.pl

    Bardzo mnie cieszy, że jest poruszany taki temat. Szczególnie z uwzględnieniem dzisiejszych technologi (ciekawe czy prawo kiedyś za nimi nadąży).

    Piszę pytanie jako twórca. Bardzo często od wielu lat spotykam się udostępnianiem fotografii własnych produktów. Niewiele mogę na to poradzić. Dotarcie do udostępniających jest trudniejsze niż zamazanie stopki z adresem na zdjęciach moich prac. Co mnie najbardziej nurtuje to jak się ma prawo do międzynarodowych naruszeń? Ostatnio znalazłem na ebay.com kopię swojego produktu ze swoim oryginalnym zdjęciem jak przykład oferty wraz z dopiskiem „final product may varry” i kilka zdjęć już podrobionego produktu z marginalnymi zmianami w designie. Naruszenie prawa przez użycie zdjęcia rozumiem, wprowadzenie zmian w designie wydaje mi sie trudne do oceny. Ale najtrudniejsze jest dla mnie ocena gdzie łapać tych ludzi? Mój produkt jest z Polski tak jak ja powinno go chronić polskie prawo. Ebay jest amerykański. Sprzedawca może być z USA bądź z kądkolwiek, ale sam podrobiony produkt powstaje na 90% w Azji. I co tu począć?

  • cihaart

    Byłam na pewnym mądrym spotkaniu rękodzielników, był tez prawnik i padło pytanie jak to jest z inspirowaniem się postaciami/motywami filmowymi (uszyłam parę czapek z Pokemonami, stormtroopera i inne). Powiedział, że ludzie z Nintendo w Japonii mogą mnie za to ganiać, ale bardzo wątpliwe by im się chciało interesować jakąś Polką.

    • Takie podejście ma każdy, kto zakłada kominiarkę i idzie obrobić sklep :) Nie życzę Ci, abyś stała się pierwszą Polką, którą Nintendo się zainteresuje. Ciekawi mnie co to za prawnik, który powiedział wam, że „niema się czym przejmować dopóki nikt się nie zainteresuje”. Wyznaję zasadę przy przestrzeganiu prawa – lepiej dmuchać na zimne.

  • Joanna

    Cześć Agata, w stopce Twojego bloga jest info, że zabraniasz kopiowania czegokolwiek. Kliknęłam „lubię to” ale również wrzuciłam na swoim fanpage’u link do tego postu, gdyż uważam go za ważny. Generalnie moje pytanie sprowadza się do: „Mogłam?” Wywiad ma bardzo kategoryczny wydźwięk i choć sama „tworzę” oraz mam świadomość tego jak wiele osób mnie podgląda i kopiuje moje pomysły, sama zastanawiam się czy publikując zdjęcie z kampanii reklamowej np: Stelli McCartney łamię prawo…? Pisanie maila do biura prasowego wymienionej marki, by móc opublikować na blogu/fanpage’u zdjęcia swetrów z ogólnoświatowej kampanii wydaje się jednak nie do końca dobrym rozwiązaniem. No i kwestia np Pinteresta i Tumblr’a – jeżeli nawet prześledzę drogę zdjęcia bardzo, bardzo wstecz (co staram się robić m.in. dzięki wyszukiwarce obrazów w google i oślemu uporowi) zabiera to mnóstwo czasu i często kończy się „uploaded by user”.
    Mam po prostu trochę mieszane uczucia. :-(
    Asia – Nudakillers

    • Odnośnie pytania o wrzucenie linka do wpisu – oczywiście, że mogłaś ;) Nie musiałaś nawet pytać o pozwolenie. Zaś co do innych poruszonych przez Ciebie kwestii – najbezpieczniej byłoby korzystać tylko z legalnych źródeł zdjęć udostępnianych na odpowiedniej licencji, ale tak jak Wojciech Wawrzak wspomniał w wywiadzie – nie dajmy się zwariować i do kwestii prawa podchodźmy również ze zdrowym rozsądkiem. Póki autentycznie nie kradziesz czyjejś pracy, nie pozbawiasz nikogo praw autorskich i nie szkodzisz niczyjemu wizerunkowi czy majątkowi, a w dodatku starasz się linkować do źródeł to myślę, że możesz spać spokojnie. Po sądach nikt Cię ciągać nie będzie :)

  • natalia

    Od jakiegoś czasu robię na szydełku. Robiłam rzeczy czy to dla siebie czy dla rodziny, z tym, że wzorów sama nie wymyślam. Czy jeśli chciałabym coś sprzedać to wtedy złamałabym prawo?

  • AsiaAsia

    A ja mam takie pytanie – jeśli kupiłam wzór i zrobiłam maskotkę, to czy mogę tę maskotkę sprzedać? Czy autor wzoru może zastrzec, że nie mogę sprzedać takiej zabawki wykonanej z wzoru, który od niego kupiłam?

    • Takie informacje znajdziesz w licencji wzoru, który kupiłaś.

  • A mnie zastanawia inna sprawa – w przypadku prostych wzorów naprawdę nie jest ciężko żeby 2 osoby wpadły na to samo… co w takiej sytuacji? W dzisiejszych czasach ciężko jest wymyślić coś co wcześniej wymyślone nie było :)

    • Wystarczy przeczytać wpis. Sprawdź pytanie: „Kiedy jakiś wzór można uznać za tak stary i powszechny, że został
      uznany za ogólne dobro rękodzieła i stracił prawa autorskie?”

      • Tak, czytałam… nie do końca odpowiada to na moje pytanie. Wymyśliłam coś sama, trafiam później na coś bardzo podobnego. Nawet nie wiem czy ja byłam pierwsza czy tamten ktoś. Pomijając naprawdę oryginalne rzeczy, na które ludzie dostają patenty (lub nie, ale na pierwszy rzut oka widać, że jest jedyne w swoim rodzaju) to ciężko założyć, że wśród 7 miliardów ludzi nie będzie 2 takich samych pomysłów :)

        Moim zdaniem prawa autorskie są ważna, ale dużo osób popada też w skrajność w tym temacie i bronią (wcale nie tak oryginalnych) swoich tworów jakby właśnie odkryli Amerykę. Jakoś tak zawsze mi to o hipokryzję zakrawało. Oczywiście jest też druga strona, która (tak jak było to już wspomniane) potrafi kraść nawet zdjęcia tworów i sprzedawać rzeczy jako swoje…

        We wszystkim potrzebna jest równowaga.

  • Dzięki za ten wpis!!! bardzo przydatny:)

  • Anna Paruk

    A ja mam takie pytanie : niby w Plastyku dawali nam jakis zarys na temat praw autorskich, ale nie jestem do konca pewna. Rysuje na zamowienie, ogolnie zazwyczaj ze zdjec, ktore dostalam od klientow lub z wlasnych. Jak to jest w przypadku kiedy np chce narysowac kadr z filmu ? Portret znanej osoby ze zdjecia znalezionego w internecie ? I co jesli chce to obublikowac na fb ?

    • Jeżeli chcesz po prostu to narysować i opublikować na FB to nie ma większego problemu, o ile oczywiście podpiszesz kto jest autorem zdjęcia/ z jakiego filmu pochodzi kadr/ kto jest widoczny na zdjęciu itp. Gorzej jeżeli chcesz potem takie prace sprzedawać. Tu już musisz analizować licencje poszczególnych filmów i sprawdzać na co pozwalają. Jeżeli chodzi o portrety znanych osób na sprzedaż to tu może wchodzić bezprawne wykorzystanie wizerunku. Każdą taką sytuację należy rozpatrywać indywidualnie.

  • joannaf

    Ja mam pytanie, czy mogę zastrzec prawami autorskimi nie tylko konkretny wzór ale i połączenie konkretnych materiałów w mojej pracy?

    • Prawdopodobnie nie jest to niemożliwe, ale jednak bardzo trudne do zastrzeżenia. O ile w przypadku konkretnego wzoru sprawa jest prosta, o tyle zastrzeżenie kolorów czy konkretnych materiałów nie odbywa się od razu poprzez zastosowanie ich w pracy.

      – Czy na przykładzie REDValentino mogę zastrzec sobie połączenie kolorów charakterystyczne tylko dla mnie? Czy jednak muszę to opatentować i zastrzec prawnie?

      Nie znam sprawy REDValentino, ale samo połączenie kolorów może być ciężko uznać za utwór w rozumieniu prawa autorskiego. Tutaj, celem ochrony, zasadne byłoby pomyślenie o ochronie na gruncie prawa własności przemysłowej, choć tutaj również należy spełnić określone warunki, by móc ją uzyskać.

  • Gosia Bednarczyk

    Przeczytałam i zrobił mi się niezły mętlik w głowie.Choć przyznam, że kilka spraw mi się rzeczywiście wyjaśniło. Moje pytanie na dziś – czy podany na blogu link do czyjejś pracy/zdjęcia jest uznawany za bezprawny?

    • W sensie, że sam link? To nie, w tym nie ma nic bezprawnego i jest to jak najbardziej dozwolone, o ile oczywiście linkujesz do źródła :)

      Jeżeli chodzi o wstawienie czyjegoś zdjęcia na swoim blogu i podlinkowanie do autora to tu już musisz mieć zgodę autora na rozpowszechnienie zdjęcia, jeżeli wstawiasz je z tzw. „ręki”, czyli pobierasz zdjęcie na dysk i uploadujesz u siebie. Możesz takie zdjęcie wstawić też bez zgody autora, jeżeli ma Ci posłużyć do analizy, nauczania, krytyki itp. w Twoim artykule, ale tu już musisz dokładniej poczytać o prawie cytatu, aby wiedzieć jakie warunki musisz spełnić.

      • Gosia Bednarczyk

        Dzięki!

  • Magdalena Diaconescu

    A co z szyciem na podstawie wzorów z burdy??? Są czyimś pomysłem, ale burdę zakupiłam. Czy mogę uszyć i sprzedawac?

    • To wszystko zależy od licencji udzielonej na wzór. Jeżeli licencja zezwala na wykorzystanie wzoru w celach komercyjnych to wtedy tak – możesz potem takie prace sprzedawać. Informacje o licencji najczęściej umieszczane są przy samych wzorach lub na początku/końcu gazety.

  • Autorka drugiego naszyjnika powinna uzyskać zgodę (najlepiej pisemną) od autorki pierwowzoru. W takim wypadku jeżeli naszyjnik powstał jako kopia innego, nawet po modyfikacjach nie zmienia faktu, że prawa do wzoru ma ktoś inny. Nie znam sytuacji, ale jeżeli dodatkowo ta druga osoba sprzedała pracę nielegalnie to po raz drugi złamała prawo :)
    Jednak nawet abstrahując od tego to kopiowanie w celach sprzedażowych (a nie np. aby się nauczyć, a pracę później zniszczyć/rozłożyć na części) jest nieetyczne i strasznie niszczy wizerunek rękodzieła i przeczy całej idei prac wyjątkowych, bo ręcznie robionych :)

  • Angelika

    Pytanie dotyczące tłumaczenia wzoru. Jeżeli chciałabym przetłumaczyć wzór z danej strony, podałabym autora tego wzoru, linka gdzie znajduje się ten wzór, to czy zanim wrzucę go na bloga bądź fb, muszę mieć zgodę autora?

    • Tak, musisz mieć na to zgodę autora, najlepiej pisemną (np. w mailu lub wiadomości na FB)

  • Aga

    Maluję obrazy i wrzucam je do katalogu na fb. Czy muszę się jakoś specjalnie zabezpieczyć lub formalnie określić, że to ja jestem twórcą, jesli nie chcę aby ktoś je powielał czy używał? Czy to juz powszechnie wiadomo, że skoro ja jestem autorem i zamieściłam informacje o zakazie kopiowania to jestem chroniona?

    • W przypadku zdjęć na Facebooku sprawa jest bardziej złożona. Jeśli chcesz mieć 100% pewności, że wszyscy będą wiedzieć kto jest autorem zdjęć to najlepiej umieść na zdjęciu znak wodny z adresem Twojej strony/Twoje fanpage. Jednak co do powielania to na Facebooku jest opcja „share/udostępnij”, która służy właśnie do powielania, jednak z zaznaczeniem Twojego autorstwa. Tej opcji nie można wyłączyć, więc musisz się z tym liczyć, że Twoje zdjęcie będzie powielane, nie tylko przez opcję udostępnij, ale też ludzie będą pobierać Twoje zdjęcie i wrzucać je „z ręki” na swoje konta. Nie musisz zamieszczać żadnych informacji o zakazie kopiowania żeby być chroniona przez prawo autorskie :)

      • Joanna

        Ale ludzie ktorzy „pobieraja Twoje zdjęcie i wrzucać je „z ręki” na swoje konta. ” lamia prawo i tyle.

  • Elka

    Witam, super wpis ale chciałabym się upewnić do jednej kwestii- szyję torby (prosty krój prostokąta, rączki, pasek – nic odkrywczego, ale użytkowo sie sprawdzają). Czy ktoś kto szył takie torby wcześniej ( a takich osób jest mnóstwo)?moze mi zarzucić naśladownictwo? Czy może zarzucić ze kopiuje bo tez łącze czarna torbę z żółtymi rączkami? Przecież to nie jest coś odkrywczego, twórczego? Torby są opatrzone moim niepowtarzalnym logo, nie ma zatem mowy żebym wprowadzała w błąd, przynajmniej moim zdaniem. Pozdrawiam

    • Myślę, że te fragmenty z wywiadu powinny rozwiać Twoje wątpliwości:

      – A jak wygląda sytuacja kiedy tylko bazuję na czyjejś pracy, ale coś w niej pozmieniam? To plagiat czy inspiracja?

      To może być plagiat, ale najczęściej będzie to po prostu utwór zależny. Rozróżnienie inspiracji od utworu zależnego jest bardzo trudne i zawsze należy oceniać to indywidualnie.

      – Czy korzystając z gotowego wzoru, ale modyfikując go na nasze potrzeby nie musimy podawać prawdziwego źródła wzoru? W jakim stopniu oryginalny wzór musi być zmieniony, aby można było uznać go za nasz własny?

      Tutaj bardzo trudno o jednoznaczną odpowiedź. Prawo autorskie wyróżnia trzy grupy utworów: utwory pierwotne, utwory zależne (opracowania), utwory inspirowane. Jeśli uznamy zmodyfikowany wzór na utwór zależny, sytuacja jest taka sama jak z tłumaczeniem – potrzebna jest zgoda pierwotnego autora na dalsze rozpowszechnianie wzoru. Jeśli uznamy natomiast zmodyfikowany wzór za utwór inspirowany, możemy robić z nim wszystko, co zechcemy, bo utwór inspirowany jest w pełni samodzielny. Wytyczenie granicy między utworem inspirowanym a zależnym jest bardzo trudne. Nie ma jakiś kryteriów, które pozwalają stwierdzić, że jeśli zmienię tyle i tyle, to już będę samodzielnym twórcą. Zawsze trzeba rozstrzygnąć to samemu. Zasada, która pozwala uniknąć kłopotów jest bardzo prosta – jeśli masz wątpliwości, czy Twoja praca jest wystarczająco oryginalna, przyjmij, że taka nie jest.

      (…)samo połączenie kolorów może być ciężko uznać za utwór w rozumieniu prawa autorskiego.

  • Adam

    Cześć – co w przypadku gdy byłbym na warsztatach (które z założenia służą do szkolenia i zdobywania wiedzy) … a po warsztatach bazując na wiedzy tam zdobytej przeprowadziłbym własne warsztaty? Czy jeżeli praca jest podobna aczkolwiek technika użyta do uzyskania efektu końcowego jest odmienna od pierwowzory ze szkolenia .. to pliagiat?
    Czy prowadzący warsztaty może zastrzec technikę i wzór?
    Czy jeżeli na warsztatach nie dał pisemnego zastrzeżenia to można jakoś tę wiedzę wykorzystywać?

    • Co do wzoru to jeśli podczas warsztatów pokazałby jakiś autorski wzór i zastrzegłby, że płacisz wyłącznie za warsztaty i nie możesz wykorzystywać wzoru do celów komercyjnych to wtedy nie możesz wykorzystać tego wzoru w pracach, które zamierzasz sprzedawać. Jeśli chodzi o technikę to mógłby ją zastrzec wyłącznie w przypadku gdyby wymyślił jakąś super nową technikę, której nikt wcześniej nie odkrył :P Tylko nie wiem jaki jest sens prowadzenia wtedy z niej warsztatów :P

      Generalnie warsztaty służą przekazywaniu wiedzy dalej. Dlatego przypadek kiedy ktoś sprzedaje te warsztaty, a potem zastrzega, że nie można ich wykorzystywać do własnych celów jest raczej niemożliwy :P To czego nauczysz się na warsztatach jest Twoją własnością, bo za tą wiedzę płacisz ;) To tak jakby ktoś zrobił kurs na mechanika, ale nie mógł potem założyć własnego warsztatu, no bo przecież wykorzystywałby wiedzę, którą ktoś mu wcześniej przekazał :P Sam widzisz, że to brzmi jak abstrakcja ;)

  • Żaneta Prędkowska

    Hej. A ja mam takie pyt kak to jest np.z tworzeniem prac na podst istniejacego wzoru. Np kazdy zna kształt puzzla i ktoś uszyl na jego podst poduszke, czy jest on juz kims kto ma do tego prawa autorskie? Co z osobami ktore tez uszyly taka poduszka nie majac pojecia o istnieniu takich poduszek?

    • W przypadku znanych i „starych” kształtów nie musisz się niczego bać :) Mam na myśli właśnie puzzle, serca, chmurki, słoneczka itp.
      Dopiero kiedy nadajesz im indywidualny styl (jak np. zrobiło to Pluszektorium) to wtedy mówimy o prawach do wzoru.
      Np. możesz zrobić poduszkę kotka, ale nie możesz już sprzedać poduszkę Pusheen. Możesz zrobić poduszkę duszka, ale duszka z pac-mana już nie sprzedasz :)

  • Monika

    Witam.Cieszę się, że tu trafiłam bo też mam pewne wątpliwości. Mianowicie chciałabym zacząć robić huśtawki na sprzedaż. Istnieje jedna Pani, która uzurpuje sobie prawo do wytwarzania huśtawek z tapicerowanym siedziskiem, powieszonych na bawełnianych linach, mimo iż inna firma wytwarzała je już kilka lat przed tą Panią. Ich huśtawki różnią się jedynie tym, że w przypadku tej Pani, końce lin są dłuższe i rozplątane (co według jej opinii zupełnie zmienia charakter produktu i jest jej autorskim pomysłem). Moje pytanie jest takie, czy faktycznie owa Pani może mi zabronić produkcji na sprzedaż? Produkty różnią się wymiarami, sposobem wiązania lin itp. Końcowy produkt może jest podobny ale nie identyczny. Dodam, że nie inspirowałam się na jej pracy ale na tutorialu, którego autorka nie ma nic przeciwko sprzedaży. Czy taką banalną rzecz jak huśtawka, z deski, która od lat wisi w wielu domach czy ogródkach chroni prawo autorskie?
    Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

    • Myślisz o takiej huśtawce: deseczka (z obiciem) i linka? Nie, tamta pani nie ma do nich praw autorskich :)
      Najlepiej i tak dodać do swojej huśtawki jakiś akcent, który wyróżni ją na tle innych (zwłaszcza tamtej pani). Może pikowanie na obiciu, albo jakiś ozdobny węzeł? :)

  • Aga

    Hej, mam takie pytanie. Znalazłam wzór na szydełkowaną maskotkę, niestety w języku, którego nie znam. Chcę ją zrobić do użytku prywatnego (tj.nie na sprzedaż, a na prezent dla przyjaciółki). Czy mogę wrzucić link na grupę rękodzielniczą z prośbą o pomoc w tłumaczeniu, bez pytania o zgodę autora/ki?

    • A skąd masz ten wzór? Jak ze strony autorki to najłatwiej napisać do niej o zgodę w języku angielskim. Jak z innych źródeł to zawsze ryzykujesz tym, że ktoś ten wzór od autorki wykradł, a Ty uczestniczysz w powielaniu. No i udostępnienie wzoru na grupę rękodzielniczą raczej nie podpada pod użytek prywatny, bo rozpowszechniasz wzór bez zgody autora ;)

  • Ania

    Hej, mam pytanko. Czy osoba która rysuje portrety ze zdjęcia za oplata może pozniej dodać zdjecie tego portretu np. na fejsa albo bloga, w celu pochwalenia sie zdolnosciami, nie pytajac o zgode portretowanej osoby? I jesli ktos sobie nie zyczy publikowania zdjęcia swojego portretu czy artysta może go dodać?

    • No w zasadzie sama sobie odpowiedziałaś ;) Jeśli dana osoba nie zgadza się na udostępnianie swojego wizerunku to taki artysta nie może tego zrobić. Zawsze musi być zgoda na wykorzystanie wizerunku – czy to pisemna, czy słowna, czy poprzez zaakceptowanie regulaminu, w którym jest mowa o publikacji wizerunku.

  • Izabela

    Hej, mam pytanie odnośnie książki ,,Tilda i jej domek” znajduja się tam wzory i wykroje lalki i ubranek dla niej. Myślałam nad uszyciem takiej lalki i sprzedaży jej tylko nigdzie nie znalazłam informacji o licencji i prawie autorskim. Moje pytanie brzmi czy mogę ją sprzedawać bez pozwolenia autorki książki?

    • Informacja o udzielanej licencji powinna znajdować się na początku lub końcu książki. Jeżeli jej nie ma to zawsze możesz napisać w tej sprawie do wydawnictwa. Tak jak Wojciech napisał w wywiadzie – jeżeli nigdzie nie ma informacji o udzielanej zgodzie na wykorzystanie wzorów do celów komercyjnych, to musisz przyjąć, że takiej zgody nie masz.

  • Sylwia Szmit

    Cześć :) Od jakiegoś czasu noszę się z pomysłem na sprzedaż zegarków z zrobioną przeze mnie bransoletką. Niestety nie mam talentu czy raczej wiedzy o robieniu zegarków od podstaw, więc myślałam na kupieniem samego zegarka bez pasków. Chodzi mi o zegarki/tarcze „no name” albo jakieś z chińskiej produkcji bez żadnych specjalnych wzorów, takie bardzo podstawowe. Nie wiem, jak to lepiej określić, ale mam nadzieję, ze wiesz o co mi chodzi. Czy sprzedaż takich zegarków jest nielegalna? Czy jak przerobię tą tarczę/zegarek po swojemu i sprzedam, to złamię prawa autorskie? Z wzorem zostało to wyjaśnione, ale nie wiem, jak to odnieść do mojego problemu.

    • Wydaje mi się, że problem zacząłby się w momencie, kiedy dorabiałabyś bransoletki do jakiś markowych zegarków znanych firm, a potem je sprzedawała. Jeśli chodzi o zegarki „no name” to myślę, że spokojnie mogłabyś je sprzedawać bez obaw o prawa autorskie, bo taki zegarek posłużyłby Ci jako półfabrykat do stworzenia nowego produktu :)

      • Sylwia Szmit

        Dziękuję za odpowiedź. Tez myślałam podobnie, ale wolałam zapytać kogoś bardziej (o wiele bardziej) doświadczonego, bo ja dopiero „raczkuję” w tym temacie. :) Pozdrawiam

  • Marta Wójtowicz

    Cześć. Nie wiem czy już takie pytanie padło ale nurtuje mnie jedna myśl. Cuzy jeżeli chciałabym czasami sprzedać robótkę zrobioną przeze mnie na szydełku bez założonej działalności gospodarczej to miałabym jakieś problemy w związku z tym?

  • Ewelina Szczepaniak

    Witam .To ja też mam pytanie. Chciałabym wiedzieć jak to jest z publikowaniem schematów pochodzących z czasopism. Ostatnio wrzuciłam zdjęcie na zamkniętej grupie na fb. Robię firankę z gazetki, więc chciałam się pochwalić postępem w pracy. Zaraz pojawiło się mnóstwo komentarzy z prośbą o wzór, więc napisałam, że nie udostępniam publicznie bo wzór pochodzi z gazety ( dodałam zdjęcie strony tytułowej gazety oraz jej pełny tytuł.Tam jest zapis o zakazie kopiowania i udostępniania w Internecie. No się zaczęło. Wyszło na to, że przecież można dzielić się w grupie zamkniętej i że gdzieś tam jest już wzór, a ja robię jakieś problemy. Chciałabym wiedzieć na przyszłość jak to jest właśnie ze schematami z czasopism.

    • Postąpiłaś właściwie. Skoro gazeta zabrania rozpowszechniania wzorów to nie można tego robić, a zamknięta grupa wcale nie jest jakąś wymówką czy prawniczą furtką ;)

  • Agnieszka Kania

    może tutaj znajdę odpowiedź na moje pytanie. Redakcja wydawnictwa skontaktowała się ze mną z prośbą o wykorzystanie mojego zdjęcia (umieszczone na blogu) do publikacji (książki), którą zamierzają wydać. Proszą o odpowiedź dotyczącą praw do zdjęcia oraz możliwości jego użycia. Jak powinnam postąpić? Czy mam prawo do wynagrodzenia za udzielenie zgody? Domyślam się, że trzeba podpisać umowę. Jakie dane powinna zawierać?
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

    • To czy się zgodzisz na wykorzystanie Twojego zdjęcia czy nie, to już Twoja indywidualna sprawa ;) Natomiast jeśli chcesz się zgodzić to na pewno musisz sporządzić umowę dotyczącą praw autorskich oraz praw majątkowych. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj – https://prakreacja.pl/bpr2014/

  • Ann

    Mam pytanie, czy jeśli ojciec naszego wspólnego dziecka, nie zgadza się na rozpowszechnianie wizerunku córki, a ja stworzyłam koszulki na których umieściłam grafikę będąca interpretacją namalowanego przeze mnie portretu córki, czy w takim wypadku muszę usunąć koszulki ze sklepu internetowego? Dodam, iż w sklepie są ceny koszulek, ale zamówienia koszulek pochodziły tylko ode mnie, jako prezent dla córki, z jej portretem, nie udało się niestety zarobić. Ojciec dziecka zarzuca mi również wykorzystanie wizerunku dziecka w działalności zarobkowej. Co w takiej sytuacji?

    • To już jest zbyt szczegółowa i skomplikowana sprawa żebym mogła na nią odpowiedzieć ;) Musisz zwrócić się z tym bezpośrednio do Wojciecha Wawrzaka lub innego prawnika.

  • Marzena Malicka

    Witam
    Nauczylam sie malowac technika pokazana na you tube przez pewnego malarza z paroletnim starzem ktory dokladnie pokazuje jak i co robic. Czy moge sprzedawac obrazy wykonane z moich zrobionych zdjec lub zdjec ze stron majacych licencje CCO ( free for comercial use ) wykonanych technika ktora nauczylem sie przez internet od tego malarza. Obrazy mojego autorstwa nie wygladaja dokladnie identycznie w efekcie koncowym jak tego malarza, poniewaz zawieraja takze czastke mojego personalnego talentu i charakteru.
    Bardzo dziekuje za odpowiedz
    Marzena

    • No tak, po to ktoś nagrywa tutoriale ucząc danej techniki żebyś potem mogła ją wykorzystać :)

      • Marzena Malicka

        wiec nie musze sie martwic o naruszenie praw autorskich i plagiatu ?
        Moge tworzyc malowidla i sprzedawac bez problemu
        A co jesli zaczne sam nagrywac filmiki na u tube pokazujac w nich podobna technike malowania ?

  • Pingback: Prawa do pomysłu i poprawka do Ami Fusilli.()

  • Magdalena Kata

    Pozwolę sobie odkopać temat, bo choć wywiad jest bardzo obszerny i porusza bardzo wiele ważnych kwestii (świetnie, że powstał!), mnie ciekawi jeszcze jedna kwestia, której w nim nie znalazłam. A mianowicie:
    Na co dzień prowadzę firmę, w której tworzę rękodzieło. Z tworzenia tych prac organizuję warsztaty i uczę tej techniki uczestników. Same prace są wykonywane od podstaw z surówki na zasadzie „rzeźbienia”, wnioskuję więc, że chronione są prawem autorskim. Moje pytanie dotyczy konkretnie warsztatów – czy osoba, która w nich uczestniczy (są one odpłatne) ma prawo po ich odbyciu wykorzystać tę wiedzę i przekazane tajniki, które przez lata wypracowałam, by prowadzić takie same warsztaty? Czy w umowie mam prawo zastrzec, że wiedza uzyskana na warsztatach jest wyłącznie na użytek własny?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Magdalena K.

    • Zawsze możesz dodać taką adnotację do umowy, ale nie jestem pewna czy mogłabyś to prawnie egzekwować. Prawo autorskie do danej pracy nabywasz w momencie jej stworzenia, natomiast w przypadku zastrzeżenia wykorzystywania danej techniki do prowadzenia warsztatów nie sądzę, że byłoby tak prosto. Zwłaszcza, jeżeli sama najpierw przekazujesz tą wiedzę w płatnych warsztatach. Musiałabyś to skonsultować z prawnikiem, ale mi osobiście wydaje się, że nie możesz nakazać tego, by ktoś wykorzystywał wiedzę, którą sama mu przekazujesz, tylko w taki sposób na jaki mu pozwolisz.

  • Elleya

    Cześć, mam jedno pytanie. Jeśli sama wymyślę jakąś pracę twórczą, wzór, itp, zupełnie z głowy, a później się okaże, że nie byłam pierwsza która na coś takiego wpadła? Chodzi mi o to, że praca nie jest identyczna, ale na tyle motywy są podobne że widać ten sam tok myślenia… To wtedy mogę być oskarżona o plagiat, nawet jeśli absolutnie sama to wymyśliłam?

  • Przeczytałam ostatnio wpis na fanpage’u „Misie, królisie i przyjaciele”, w którym autorka twierdzi, że nie trzeba podawać publicznie autora (wręcz odmawia podawania kto jest autorem wzorów z których korzysta, ponieważ nie pochodzą one z „tajnego internetu” i każdy może je sobie znaleźć). Taką informację wystarczy ponoć umieścić tylko na etykiecie dołączonej do zakupionego produktu. Czy tylko mnie wydaje się, że to trochę nie w porządku wobec projektanta wzorów? A może to ja jestem na tym punkcie przewrażliwiona?

    • To wszystko zależy od danej sytuacji, a konkretniej od licencji na danym wzorze. Jeżeli ta pani od fanpage’a korzysta z jakiegoś publicznie dostępnego wzoru, który jest za darmo i w opisie licencji jest wzmianka, że autor wzoru musi być oznaczony to wtedy trzeba to zrobić. Jeżeli w licencji nie ma takiej informacji lub licencji nie ma w ogóle to przyjmuje się, że autor i tak musi być oznaczony.

      Natomiast Ty przytaczasz jeszcze sytuację komercyjnego wykorzystania takich wzorów co jest drugą parą kaloszy. Ponownie – jeśli w licencji widnieje informacja, że autor musi być oznaczony to należy to zrobić, bo inaczej łamiemy prawo. Jedyny przypadek kiedy można komercyjnie wykorzystać jakiś wzór i nie trzeba podpisywać autora jest wtedy kiedy taki wzór jest objęty licencją CC0, ale podejrzewam, że w przypadku który opisujesz to nie ma miejsca ;)