Prawdziwy przyjaciel zawsze Cię zostawi

13

Qrkoko.pl - Prawdziwy przyjaciel zawsze Cię zostawi

Nie mam przyjaciół. To świnie bez serca. Najpierw uzależniają Cię od siebie, doprowadzając do momentu, w którym bez niego czujesz się niekompletny. Później Cię zostawiają. Bez pożegnania, uścisku ręki czy „adios maleńka”. Długo zastanawiałam się czy w ogóle o Nim napisać. O Moim Przyjacielu, który złamał mi serce.

MÓJ PRZYJACIEL Z DZIECIŃSTWA

Kiedy go poznałam miałam 6, góra 7 lat. Był taki jak ja. Mały i zadziorny. Najdrobniejszy ze swojego rodzeństwa, chodząca kupka nieszczęść, na którą co chwile ktoś wpadał. Od razu zakochałam się w jego brązowych oczach i szczerym spojrzeniu. Zapadła decyzja – zostajemy przyjaciółmi. Krótki uścisk kończyn i umowa została zawiązana.

Z moim Przyjacielem widywaliśmy się codziennie. Często spędzaliśmy razem wiele godzin rozchodząc się dopiero późnym wieczorem. Pokochała go cała moja rodzina, został uznany za jednego z nas. Stał się członkiem naszej watahy i nieodzownym elementem na pejzażu rodziny Garbowskich.

Stał się moim obrońcą.

Kiedy byłam w piątej klasie do szkoły przeniosły się dwie bliźniaczki. Nie pamiętam jak się nazywały, obie były rude, a ich imiona zaczynały się na M. Jedna była chuda i wredna, a druga gruba i udawała miłą. Gnębiły mnie, zamieniając moje życie w koszmar. Nauczyciele albo nie widzieli, albo udawali, że nie zauważają co się dzieje. Przed bliźniaczkami miałam dużo koleżanek, bawiłam się z nimi, byłam towarzyska. Przez nie wycofałam się zupełnie i stałam się odludkiem. Wszystko co mi robiły opowiadałam mojemu Przyjacielowi. Zawsze mnie pocieszał i był optymistyczny do granic wytrzmałości. Zaczął mnie odprowadzać do szkoły i zawsze czekał na zakręcie żeby mnie odebrać. Nie pozwalałam mu tego robić, bo bałam się, że coś mu się stanie jak mnie nie będzie. Dlatego zaczeliśmy wędrować bocznymi ścieżkami. Podstawówka się skończyła, bliźniaczki zmieniły miasto, a mój Przyjaciel był dalej ze mną. Cieszył się jak zawsze, a jego wzrok mówił: „Widzisz! Dałaś radę, jestem z Ciebie dumny!”.

CZAS PIERWSZYCH ROZSTAŃ

Na wakacjach zawsze się rozstawaliśmy. Jeździłam na kolonie lub do ciotek i nie mogłam zabierać go ze sobą. Im bardziej oddalałam się od ludzi, którym nie potrafiłam zaufać tym mocniejsza była nasza więź. Również cała moja rodzina, dalsza i bliższa nie wyobrażała sobie codzienności bez niego. W pewnym momencie mój wujek w formie żartów zaczął mówić do niego przez „pan”. Przyjęło się do tego stopnia, że przez kolejnych dziesięć lat przed jego imieniem zawsze go tak tytułowaliśmy.

Mijały lata. Kończyłam kolejne szkoły, miałam nowe znajomości, nowe miłości. Wszystko mijało, ale on był przy mnie. Zawsze czekał, aż wrócę do domu, żeby móc spędzić z nim chwilę czasu. Kiedy było mi naprawdę ciężko chodziliśmy na długie spacery po polach i lasach. Pozwalał mi mówić i słuchał jak nikt inny. Był moim radarem na złych ludzi. Jeżeli kogoś niezaakceptował to znaczyło, że ta osoba mnie zrani.

POZNAJCIE PRZEDMĘŻA

Przedmęża poznałam jeszcze przed maturą. Kiedy pierwszy raz do mnie przyjechał musiał przejść test. Poznałam go z moim Przyjacielem. Oboje spojrzeli na siebie i polubili się od razu. Od tamtej chwili wędrowaliśmy we trójkę, a mój Przyjaciel zdobył nowego towarzysza do wspólnych spacerów. Kiedy wyprowadzałam się z rodzinnego domu nie mogłam spojrzeć mu w oczy. Nie wiedziałam jak wytłumaczyć, że to nie jest krótki wyjazd na wakacje. Teraz to na poważnie. Będziemy widywać się rzadko, może tylko raz w roku. Nie umiałam mu tego powiedzieć. Wyjechałam bez pożegnania. Mimo tego on zawsze na mnie czekał i kiedy go odwiedzałam zachowywał się jak gdyby nigdy nic. Jakbym wyszła tylko do sklepu, a nie wyjechała do innego miasta.

NASZE OSTATNIE WSPÓLNE ŚWIĘTA

Płaczę kiedy to piszę. Czuję się jak głupia, bo wycieram na szybko łzy, żeby Przedmąż ich nie widział. W sumie to płaczę już któryś raz. Mój przyjaciel mnie zostawił. Zeszłoroczne Święta to był ostatni raz kiedy go widziałam. Nawet nie, bo na Wigilię już go nie było. Odszedł bez pożegnania.Po osiemnastu latach.

Kiedy przyjeżdżam do Domu zawsze pytam o to samo. Co u rodziców? Rodzeństwa? Dziadków? Ciotek? Wujków? Co u zwierząt? W tym roku tato zażartował, że ten sylwester będzie dla mojego Przyjaciela udany. Jest już ślepy i głuchy, więc nie będzie się bać fajerwerków.

Qrkoko.pl - Prawdziwy przyjaciel zawsze Cię zostawi

Zawsze mieliśmy ten sam rytuał przywitań. Mój przyjaciel – Pan Fuks, skakał na mnie, ja udawałam, że wkurzam się na to, że brudzi mi ubranie, a on udawał, że go to nie obchodzi. Kiedy w tym roku wysiadłam z samochodu Fuks tylko podszedł do mnie i trącił mnie nosem. Jego oczy były już mleczne, ale wciąż pamiętałam ich brązowy, ciepły odcień. Pogłaskałam go, a on zniknął mi z oczu. Późnym wieczorem rozpakowałam torebkę. Miałam w niej dwie kanapki z podróży. Z Przedmężem rzadko kiedy jemy w drodze, ale dodatkowe kromki chleba dla Fuksa były koniecznością. Jeszcze przed wyjazdem Wojtek przypominał mi, żebym zrobiła ich więcej.

Fuks miał taką sztuczkę. Potrafił wyciągnąć wędlinę tak, aby nie otworzyć kanapek. Później pozbywał się warzyw, które koty roznosiły po całym podwórku. Dokładnie wylizywał masło, a na koniec całkowicie zmasakrowany chleb zakopywał w grządkach mojej mamy. Wyszłam z pierwszą kanapką dla niego, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. Tato powiedział mi, że pewnie się gdzieś schował przed zimnem, więc mogę mu zostawić kanapkę w misce. Bałam się, że któryś z kotów się nią zainteresuje, ale zrobiłam jak mi poradził. Rano kanapka była nieruszona, a Fuksa dalej nie było.

Qrkoko.pl - Prawdziwy przyjaciel zawsze Cię zostawi

22 GRUDZIEŃ

Kiedy robiłam śniadanie dla Przedmęża poczułam niepokój. Kotka, która zazwyczaj spokojnie chodziła po całym gospodarstwie unikała teraz jednego miejsca. Była to jej ulubiona miejscówka do polowań na gryzonie – składzik na drewno i węgiel ze schodami na strych. Od ponurych rozmyślań wyrwał mnie telefon. To był mój Tato.

– Znalazł się Fuks?
– Nie Tato, jego już nie ma.

Nie wiem skąd to wiedziałam, ale czułam, że to prawda. To samo powiedziałam mojej mamie kiedy również zapytała o mojego przyjaciela. Do końca dnia próbowałam przekonać samą siebie, że się mylę. Chciałam iść go poszukać, ale jednocześnie bałam się, że go znajdę. Znalazł go mój tato. Fuks leżał w składziku na drewno i węgiel. Pod schodami, które prowadziły na strych.

Qrkoko.pl - Prawdziwy przyjaciel zawsze Cię zostawi

PRZYJACIELE ZAWSZE CIĘ OPUSZCZĄ

Kiedy trzymałam w dłoniach łopatę i zastanawiałam się jak dużą dziurę mam wykopać płakałam jak małe dziecko. Jak mam ocenić wielkość mojego przyjaciela, który mnie uratował? Kiedy bliźniaczki prześladowały mnie w szkole zupełnie zamknęłam się na ludzi. Miałam jeszcze jakiś znajomych, ale przylgnęła do mnie łatka popychadła, przez co całe gimnazjum było pasmem nieszczęść i docinek. Mimo tego Fuks był zawsze przy mnie.

Kiedyś ja też go ocaliłam. W wakacje podlewałam ogródek mojej mamy. Miałam około 12 lat. Zobaczyłam w sadzie stado psów. Było ich pięć – dorosłe, wielkie kundle. Wściekłe i groźne. Otoczyły mojego Fuksa i zaczęły go atakować. Rzuciłam konewkę na ziemię i pobiegłam w tamtym kierunku. Łapałam po drodze wszystko co wpadło mi w ręce. Wydzierałam się na całe gardło i rzucałam w obce psy kamieniami, gałęziami i przypadkowymi warzywami, które udało mi się wyrwać z ziemi. Psy uciekły w momencie, w którym dobiegłam do Fuksa. Był pogryziony, miał naderwane ucho i lekko krwawił. Ale był żywy. Chwilę za mną przybiegł mój tato. Nie wiem czy był bardziej wściekły czy przerażony. Ja, dziewczynka metr czterdzieści przegoniłam pięć obcych, wielkich psów. Mogły mnie zagryźć! Nie myślałam wtedy o tym. Mój przyjaciel mnie potrzebował.

Kiedy dzień przed Wigilią stałam w samej bluzie i z łopatą w ręce płakałam. Nie myślałam o tym, że nie można zakopywać zwierząt, że to nielegalne, a sąsiedzi jak zobaczą, że kopię grób pewnie wezwą policję. Myślałam o moim przyjacielu. O tym jak mnie zranił. Są chwile w życiu, kiedy serce przestaje Ci bić i nigdy więcej nie rusza. To bezużyteczny organ, który tylko zawadza. Przeżyłam wiele śmierci. Pożegnałam babcię, prababcię, wujka, kuzna, dalsze i bliższe ciotki. Umarło mi wiele zwierząt, część sama wtedy znalazłam. Jednak kiedy dowiedziałam się, że Fuksa już nie ma to mój świat najpierw zamarł, a później zaczął się cofać. Znów byłam małą dziewczynką, która nie rozumie co się stało. Nie możesz jej powiedzieć, że pojechał na wieś, bo sami na cholernej wsi mieszkaliśmy.

Kiedy stałam z łopatą i starałam rozplanować kopanie znów miałam sześć lat. Byłam małą, upartą dziewczynką. Nie pozwoliłam starszemu bratu iść po dziadka, żeby zakopał Fuksa. Nie chciałam czekać do wieczora, aż z pracy wróci Tato. To był mój Przyjaciel i ja go pożegnam. Zaczęłam kopać. Wybrałam okropne do tego miejsce. W rogu ogrodu, obok żywopłotu. Później przypomniałam sobie, że to było jego ulubione miejsce przez które uciekł z podwórka. Ze wściekłością siekałam szpachelką korzenie. Wbijałam się w ziemię coraz głębiej modląc się w duchu, aby nie trafić na żadnego kota, którego mógł kiedyś zakopać tutaj mój ojciec. Ziemia była miękka, jakby zima specjalnie czekała z przyjściem, żebyśmy mogli pożegnać Fuksa. Nie wiem ile czasu tam spędziłam zanim znalazł mnie Przedmąż. Zabrał mi łopatę z rąk i kazał iść do domu. Kiedy wróciłam zabrał mi drugą łopatę z rąk i kazał iść do domu. Kiedy zobaczył mnie z kartonem, w którym zamierzałam przynieść Fuksa zagroził mi, że zamknie mnie w domu i zabierze mi telefon.

Kopał długo. Wchodził do dziury już do połowy. Zniszczył nowe buty, nowe spodnie i nową kurtkę. Pęcherze podeszły mu krwią. Oglądałam to wszystko z ganka. Usiadłam na krześle i patrzyłam jak kopie dół dla mojego całego dzieciństwa. Po jakimś czasie zorientowałam się, że głaszczę kota. Nie wiem jak znalazł się na moich kolanach, ani kim był. Widziałam go pierwszy raz w życiu. Miał piękne brązowe oczy i ufnie na mnie patrzył. Kiedy podniosłam wzrok było już po wszystkim. Przedmąż zasypywał dół.

Qrkoko.pl - Prawdziwy przyjaciel zawsze Cię zostawi

JAK PIES Z KOTEM

Więź jaka wywiązuje się między człowiekiem, a zwierzęciem jest niesamowta. Fuksa znała cała wieś. Jeżeli ktoś nie wiedział gdzie jestem to wystarczyło najpierw zobaczyć przed czyją furtką on stoi. Fuks przeżył wiele naszych zwięrząt. Mieliśmy specjalną melodyjkę, którą gwizdaliśmy, żeby go przywołać. Jeszcze na długo po zakopaniu go zdażało mi się czekać przy furtce, bo liczyłam na to, że wybiegnie zza rogu.

Fuksa kochali wszyscy. Na Święta zjechała się spora część rodziny i każdy milknął na wieść o tym, że go już nie ma. Był on przyjacielem, członkiem rodziny i bohaterem. Ci, którzy mówili mi, że był on „tylko psem” są teraz dla mnie „tylko byłymi znajomymi”. Jeżeli miałabym określać ludzi po jakiś zachowaniach to będzie to właśnie ich podejście do zwierząt. Swoich, cudzych, małych, dorosłych, zdrowych i chorych. Wdałam się w prawdziwą wojnę z chłopakami, którzy mieli ubaw z filmiku na którym ktoś zrzucał z wieżowca kota. Nie mam szacunku dla ludzi, którzy źle traktują zwierzęta.

PRZYJAŹŃ NIE ISTNIEJE

Każdy związek wymaga czasu i poświęceń. Przyjaźń nie istnieje, jest kolejnym rodzajem miłości. Platonicznej. Takiej o której pisze się książki lub układa wiersze. Przyjaciel, obojętnie jakiego jest gatunku to zagubiony element Twojej duszy. Nie musi umieć mówić, nie musi nawet Cię rozumieć. Wystarczy, że jest.

Obojętnie gdzie bym była on zawsze mnie znalazł. Mogłam próbować schować się na strychu, uciec na pola i obiecywać, że nigdy nie wrócę. Fuks zawsze zaglądał zza rogu lub wybiegał zza drzewa. Stara, poczciwa, kochana psina. Ufna, zadziorna kupka nieszczęścia. Najmniejszy ze swojego rodzeństwa. Mój kawałek duszy, która nie jest już kompletna. Jedyny mężczyzna, który złamał mi serce.

Pierwsze zdjęcie z wpisu jest jednocześnie ostatnim zdjęciem, na którym jestem jednocześnie z moim Przyjacielem.

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

 

  • balladynka

    No i się popłakałam :/

    • Ja też. Ale to chyba nic nadzwyczajnego, bo tekst jest tak pięknie napisany, że ciężko powstrzymać emocje.
      Nic nie trwa wiecznie ;(

  • Ania

    Serce mam w gardle i oczy w mokrym miejscu. Mam kilka kotów i jak pomyślę, że będę się musiała z nimi pożegnać… już teraz łamie mi to serce… Dzięki za posta i bardzo współczuję Ci Twojej straty

  • Meipu

    Bardzo współczuję. To na prawdę był dobry przyjaciel. Nie zostawił Cię samej. Czekał, by móc się pożegnać.

  • manhi

    Jesteś niesamowita. Cudownie opowiadasz o swoich przeżyciach. Popłakałam się. 3 lata temu również opuścił mnie mój przyjaciel którego kochałam nad życie. Teraz zostały wspomnienia ale gdy go wspominam to strasznie mi go brakuje i tęsknię bo wiem że tak wiernego przyjaciela już nigdy mieć nie będę. Dziękuję za artykuł.

  • Joanna

    Miałam nie czytać… bo się spieszę, poryczałam się i rozmazałam swój idealnie zrobiony makijaż :/ Za 5 min. muszę wyjść z domu… sic… . Mimo wszystko, gdybym wiedziała, że się popłaczę, to i tak bym przeczytała. Niech Panu Fuksowi będzie dobrze w psim niebie!

  • Jyndza

    Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie.
    Nagle zza krzaka wyszedł Diabeł:
    – Słyszałem, że stworzyłeś człowieka… – zagadnął Szatan.
    – Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu.
    – I co z tego – prychnął Diabeł. – Nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY.
    Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
    – Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.
    – To niemożliwe! – Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł.
    Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.
    – Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
    – Dobrze – odparł dobry pies.
    – Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo – najwyżej 15 – 20 lat.
    – Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?
    – Właśnie o to chodzi.
    – Jak to? – zdumiał się pies.
    – Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.
    I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM…

  • zmrokova

    :”( …przypomniałaś mi o moim utraconym Kawałku Duszy. Mumek odszedł z domu, żeby umrzeć w 2008, wyczerpał limit swoich kocich żyć, żył jak chciał, był wolny, ale ciągle stoi mi przed oczami scena, jak wychodzę z domu, a on siedzi pod murem i już patrzy tylko w dal, żadnej reakcji, i że się z Nim nie pożegnałam należycie… Obiecałam sobie, że po Nim nie będzie już żadnego innego :(…

  • Maciej

    To było… wzruszające. Przypomniało mi się jak pewnego jesiennego, sobotniego poranka zakopywałem swojego ukochanego kota… Ja, nie mam słów. I wtedy padał deszcz… Dziękuje.

  • valerie

    Bardzo się wzruszyłam, czytając ten wpis. Pięknie napisany…
    Będę tu częściej zaglądać, pozdrawiam.

  • Jul

    W połowie wpisu domyśliłam się, w którą stronę pójdzie historia i obiecałam sobie, że się nie popłaczę ale znowu przegrałam ze swoimi emocjami. Psa posiadam od 14 lat a sama mam lat 25 więc to ponad połowa mojego życia i mnóstwo wspomnień, ważnych momentów, w których moja Mysia mi towarzyszyła. Gdy tylko czytam, że ktoś stracił właśnie psa albo nawet pomyślę, że kiedyś jej zabraknie to serce mi pęka. Tym bardziej, że drugi raz nie uda mi się nawiązać takiej więzi ze zwierzakiem (w wieku 11 lat człowiek ma jednak trochę zryty beret i młodemu psu to też się trochę udziela na psychikę). Dlatego bardzo współczuję Ci utraty przyjaciela ale chyba nie ma sposobu aby uśmierzyć ten ból… Chyba tylko czas leczy rany.

  • Marique

    Płakałam. We mnie też coś zamarło, już ponad rok nie jesteśmy razem. Był dla mnie wszystkim i odszedł nagle.. jedyny najwspanialszy pies ♥ …

  • Nika Sz

    „Nie cierpię” takich wpisów… ryczę jak bóbr i długo nie mogę się długo uspokoić. Nie ma nic cenniejszego niż miłość zwierzaka, który w przeciwieństwie do ludzi, kocha nas bezinteresownie, niezależnie od tego, jak wyglądamy, czy mamy pieniądze, czy nie. Nic nie zastąpi przyjaciela, ale życie musi toczyć się dalej, a takie doświadczenia nas wzbogacają- tyle pięknych wspomnień i chwil. Ściskam mocno~!