Zawody skreślonego szacunku

0

Są w naszym kraju takie zawody, którym z góry nie okazuje się szacunku.
Tylko dlatego, że ktoś je wykonuje.

Takich profesji znalazłoby się wiele, ale ja skupię się na tych często potępianych: strażnik miejski i kontroler biletów. Prawdopodobnie podczas czytania tych zawodów przez Twoją głowę przewinęły się wszystkie wulgarne epitety, jakie są w słowniku. Jednak zastanów się przez chwilę czy Ci ludzie podczas podpisywania swojej umowy zaznaczyli klauzulę pozbycia się godności i prawa do obwiniania ich za problemy wszechświata? Czy zasłużyli sobie na nienawiść tylko dlatego, że podjęli się konkretnego fachu, którego egzekwowanie jest dla nas niekorzystne?
Odpowiedź brzmi – nie. A my kierujemy swoją frustrację w złą stronę.

STRAŻNIK I KONTROLER TWOIM WROGIEM

Qrkoko.pl - Zawód skreślonego szacunkuNa pierwszy ogień idą zawody, których wykonawcy według wielu osób powinni skończyć na stosie. Już przez sam fakt, że reprezentują daną profesję automatycznie trafiają na naszą listę pogardy. Strażnik miejski czy kontroler biletów to konfliktowe zajęcie, ponieważ polega głównie na karaniu nas za niedostosowanie się do ustalonych przepisów. Dlatego społeczeństwo nie lubi tych, którzy się takiej pracy podejmują, bo nie chcą być kontrolowani i pragną wolności, chociaż tak naprawdę nie wiedzą, co to oznacza. Każdy kontroler, który wlepia nam mandat za brak biletu i każdy strażnik, którzy karze nas grzywną za to, że ten mandat wyrzuciliśmy na ziemię staje się dla nas wrogiem. Chociaż oni tylko wykonywali obowiązki narzucone im przez pracodawcę. Ani strażnik, ani kontroler nie wymyślił przepisów, które kazał mu egzekwować ktoś wyżej. Oni nie są pomysłodawcami często bzdurnych reguł, tylko podejmując się swojej pracy skazali się na najbrudniejszą robotę – muszę nas w tych bzdurach trochę ubabrać. A my nie widzimy, kto od tego tak naprawdę umywa ręce.

PO KTÓREJ STRONIE LEŻY WINA?

Oczywiście nie wybielam tu wszystkich pracowników, bo wiem, że bywają osoby z natury złe lub tak przesiąknięte systemem, że czerpią radość z możliwości chwilowego panowania nad cudzym życiem i bycia ponad kimś. Wiem, że są strażnicy, którzy potrafią wlepić mandat za przejście na czerwonym w miejscu, gdzie nie ma świateł. Wiem, że są kontrolerzy, którzy potrafią założyć chwyty zapaśnicze staruszce bez biletu byleby tylko nie uciekła. Tylko, że takie przypadki podłej ludzkiej natury mogą się zdarzyć w każdej profesji.

To normalne, że kiedy spotka nas krzywda to chcemy znaleźć winowajcę. Jednak rzadko szukamy źródła problemu, bo wystarczy nam to, co mamy w zasięgu wzroku. A patrzymy na wlepiającego nam mandat kontrolera czy strażnika, którzy muszą w ten sposób wyrabiać limity narzucone przez kierownictwo i zarabiać na chleb. Oni są tylko mięsem armatnim wykonującym swoje obowiązki, które ściągają na nich ludzką nienawiść. Chociaż nam najłatwiej jest strzelać do tych, co stoją na linii ognia to wcale nie oznacza, że oni są naszym celem.

My nienawidzimy ich za to, że nas karzą, a oni nienawidzą nas za to, że gardzimy nimi przez ich zawód. Żeby dowiedzieć się, gdzie leży wina najpierw trzeba się zrozumieć obie strony.  Postarajcie się popatrzeć na to trochę szerzej, bo kiedy ktoś nadepnie nam na odcisk to zawsze spoglądamy w dół, ale problem może tkwić kilka pięter wyżej.

Qrkoko.pl

Polub mnie na Facebooku
I nie przegap nowych wpisów

.