Komentarze na blogu są wyłączone. Do rozmowy zapraszam na fanpage bloga!

Dlaczego nie warto przyjmować od każdego zamówień specjalnych?

Pomimo tego, że nie sprzedaję swoich prac, to zdarzało mi się dostawać wiadomość od znajomej lub znajomego, z pytaniem o zrobienie jakiegoś specjalnego zamówienia. Oczywiście wcześniej była informacja, że moje prace bardzo im się podobają, że jestem utalentowana itp. itd.. Jednak po tym, jak równie szczerze odpowiadałam, jak mi miło i jak doceniam ich docenienie, zaczynał się „malutki zgrzyt”, bo

  • informowałam, że nie sprzedaję pracy, więc nie zrobię im czegoś na zamówienie,
  • powtarzałam, że nie, nie ma wyjątków, osobo z mojej przeszłości, o której już nie pamiętałam,
  • szukałam innej wymówki (zły stan zdrowia, brak czasu itp.), aby zakończyć rozmowę,
  • odsyłałam do innego rękodzielnika, który ma w swoich gotowych pracach na sprzedaż podobną rzecz.

Ogólnie, robiłam wszystko, aby jasno dać do zrozumienia, że nie tylko czegoś nie zrobię, ale nawet uważam, że rękodzieło nie może być „tańszą opcją”. Zazwyczaj takie prośby dotyczyły odtworzenia (a nie faktycznie zamówienia czegoś unikatowego), jakiejś istniejącej pracy. Najczęściej projektanta ;)

Czy ludzie rozumieją, dlaczego takie wiadomości są złe?

Raczej nie. Zazwyczaj dostawałam odpowiedzi:

  • to po prostu powiedz, że Ci się nie chce,
  • przyznaj się, że nie umiesz,
  • na co właściwie ci ten blog?

Prawda jest taka, że staram się być człowiekiem miłym i kulturalnym, niezależnie czy mój rozmówca też chce podjąć taki wysiłek. Tylko w takich momentach robi mi się zwyczajnie i po rękodzielniczemu przykro, zwłaszcza że wiem, że jeżeli trochę pogrzebie w internecie, to znajdzie rękodzielnika, który zrobi takie „zamówienie specjalne” nie tylko szybciej i taniej, ale jeszcze napisze kilka niemiłych słów na mój temat.

Nie jestem nadczłowiekiem

Zakładając nawet, że ktoś przyjdzie z prawdziwym zamówieniem specjalnym, a nie próbą tańszego odtworzenia czegoś, co już istnieje, to wciąż uważam, że należy dwa razy się zastanowić, nad podjęciem się takiej współpracy. Niby prawo stoi wtedy po stronie legalnie sprzedającego rękodzielnika, ale co jakiś czas, na forach i grupach pojawiają się osoby, które zostały oszukane… przez klienta.

Klient w ostatniej chwili zrezygnował, czy przestał odpisywać. Powiedział, że się nie dogadali. Że jednak w jego głowie wyglądało to lepiej albo myślał, że pierwsza wycena nie jest wiążąca. Czytałam te wszystkie wymówki i milion innych.

Czy to znaczy, że masz zupełnie zrezygnować z zamówień indywidualnych? Zakładam, że masz własny rozum i jeżeli uznasz, że dobrze na tym zarabiasz i jesteś zadowolona, to nie zmienisz się, tylko dlatego, że wyczytałaś coś w internecie ;)

Jednak, jak wielu rękodzielników, nie jestem nadczłowiekiem. Nie potrafiłabym z czystym sumieniem, zaufać komuś na tyle, aby przyjąć takie zamówienie. Odtwórcze czy zupełnie nad-twórcze.

Dlatego uważam, że rękodzieło, w najlepszym tego słowa znaczeniu, ma tylko jednego twórcę, który dyktuje warunki powstania pracy. I niekoniecznie jest to kapryśny klient.


 

15 komentarzy

  1. Szydełkownia on

    Mam ten sam problem :D Sama się zastanawiam czy nie zrezygnować ze specjalnych zamówień.

  2. Agatko, Twoje prace są piękne. Nie zrażaj się. To dobrze, że klienci mają wysokie wymagania. Będziesz musiała być coraz lepsza, żeby im sprostać, a tym samym będziesz doskonalić się i poszukiwać. A tacy marudni i niezadowoleni zawsze się znajdą. Głupie komentarze wyrzucaj do śmietnika. I już!
    Życzę wielu wspaniałych pomysłów i rozsądnych klientów! POZDRAWIAM SERDECZNIE :)

  3. Qrkoko – trafiłaś w samo sedno! Nic dodać, nic ująć po prostu. Nie popieram masowego tworzenia, natomiast popieram tworzenie dla WŁASNEJ przyjemności. Oczywiście jest bardzo miło jak ktoś to docenia, ale jeśli już chce wtrącić swoje 3 grosze, to czar pryska :)

    • Dokładnie! Nie mam nic do krytyki, ale kiedy to mieszanie z błotem i rzucanie „rad” niezwiązanych w ogóle z pracą to ciężko mi się opanować :)

  4. Ciekawie piszesz. Właśnie sobie uświadomiłam, że niektóre poruszane przez Ciebie tematy siedziały gdzieś w mojej głowie, a Ty je ładnie ubrałaś w słowa.
    Zgadzam się co do zamówień wymyślnych. Ja lubię robić coś dla przyjemności, a nie z musu, bo i tak nie wyjdzie :(

    • Dokładnie. Dlatego polecam najpierw dużo robić dla przyjemności, bo przecież o to powinno chodzić w rękodziele! :)

  5. Hm, powiem Ci, że mnie zaskoczył twój post, ale każdy ma inne podejście do rękodzieła, czy życia. ;) Ja dosłownie UWIELBIAM zlecenia. Jest to dla mnie ogromne wyzwanie bo ludzie często wymyślają rzeczy niestworzone a ja muszę wymyślić- jak spleść ten cholerny zamek żeby przypominał dwa przytulone do siebie koty z zdjęcia? I wtedy wychodzi mi najlepsza broszka jaką w życiu uszyłam choć po wielu och’ach i ah’ach. ;) Co do jednego się zgadzam- nie robię ‚takiej samej tylko w innym kolorze’ a przynajmniej nigdy nie obiecuję, że będzie ‚taka sama’. Zamek zawsze tańczy po swojemu każda najdrobniejsza różnica w jego budowie spowoduje, że nie da się z niego zrobić takiego a nie innego zawijaska. Poza tym też wolę aby każda praca była unikalna. W każdym razie.. cieszę się, że trafiłam na twojego bloga! Miłego tworzenia :)

    • Cieszę się, że Ty również potrafisz czerpać przyjemność z zamówień specjalnych. Dobrze, że nie powielasz swoich prac, dzięki temu uczysz się nowych rzeczy a Twoje dzieła są zawsze unikalne. O to powinno chodzić w działalności artystycznej.

      Uwielbiam Twoje prace, są dla mnie abstrakcyjne i bardzo inspirujące. Wcześniej takich nie widziałam.

  6. Ja bardzo lubię wszelkie zlecenia – często jest to możliwość do spróbowania czegoś zupełnie nowego, wykorzystania koralików/sznurków/elementów, których ja bym nie wybrała i nie połączyła z czymś innym w taki sposób. Jedna z moich ulubionych klientek stawia przede mną różne wyzwania i jeśli nie umiem im podołać, to wspólnie szukamy złotego środka – tak, bym umiała zrobić coś, z czego ona będzie zadowolona. Ciągle przysyła mi nowe pomysły, wygląda więc na to, że moje prace ją zadowalają :)
    Część rzeczy mogę powtórzyć w prawie identyczny sposób – stresują mnie sytuacje, gdy nie mogę znaleźć w sklepach koralików, które dostałam kiedyś od kogoś, wykorzystałam je do czegoś, a potem kto inny chce, by stworzyć daną rzecz drugi raz. Dlatego staram się realnie ocenić, co mogę powtórzyć i, jeśli jednak nie da rady, szukam wyjścia z tej sytuacji proponując inne koraliki lub elementy.
    Jest jeszcze ta gorsza strona medalu… Wydawałoby się, że jak komuś znajomemu spodoba się Twoja biżuteria, to jest świetnie. Przynajmniej we mnie tkwi takie poczucie, że ciężej usłyszeć dobre słowo od kogoś, kto zna Cię od 10 lat, niż od kogoś, kto trafił na Twoją stronę całkiem przypadkiem. Gorzej, jeśli znajoma, która lubi Twoją biżuterię, pisze pod zdjęciem różowych kolczyków „zrób mi takie, ale czarne”, pod postem, w którym wyraźnie jest napisane, że robiłam ten komplet dla mojej Siostry, pisze „moje! kiedy mi przywieziesz?”, a kolczyki, które zrobiłam specjalnie dla niej w kolorach kolczyków robionych jakiś czas wcześniej, chce przerobić i w sumie to chce zobaczyć wszystkie moje koraliki, by wybrać coś ładnego. A najlepiej, żebym jeszcze jej to wszystko przywiozła do domu i wzięła 5zł (jak kiedyś powiedziałam, że zrobienie bransoletki, którą moja Mama dostała na święta, będzie kosztowało ponad 30zł, to nagle temat się urwał… ;)). Ech!

    • Dobrze, że trafiasz na osoby, które potrafią Cię docenić. Wtedy faktycznie zamówienia specjalne mogą być przyjemnością i ekscytującym wyzwaniem. Współczuje Ci z powodu przykrości, które zafundowała Ci Twoja znajoma. Koniecznie zaglądaj na bloga, niedługo pojawi się wpis właśnie o wycenie rękodzieła.

      • Już wiesz, dlaczego moja ulubiona klientka jest moją ulubioną klientką? :) Właśnie jestem w trakcie realizacji kolejnego jej pomysłu i uważam, że jest genialny (a ona uznała, że moje bransoletki są genialne, choć widziała je tylko na kiepskiej, roboczej fotce ;)).
        Cóż, ta koleżanka jest bardzo specyficzną osobą i do wszystkiego tak podchodzi – staram się ją temperować, żeby nie wlazła mi na głowę ;)
        Co do wyceny rękodzieła – takie posty są bardzo potrzebne. Jakoś tam sobie z tym radzę, choć musiałam sobie ten temat przerobić porządnie w głowie :) Niemniej – chętnie przeczytam! :)

  7. Zlecenia indywidualne również lubię przyjmować, mam wtedy okazję do zrealizowania projektu, na który nigdy bym wcześniej nie wpadła. Tworzę jednak w myśl idei „one of a kind” – nie powielam czegoś, co stworzyłam wcześniej. Cenię unikatowość, ale też po prostu nie chce mi się i nie lubię robić drugi raz tego samego :D

    • Uwielbiam OOAK! U mnie to głównie misie i naszyjniki ;)

      nie chce mi się i nie lubię robić drugi raz tego samego
      Mam tak samo. Jednak zawsze staram się mieć kilka nawleczonych bransoletek szydełkowo-koralikowych na wypadek nudy :) – wtedy pozwalam sobie na powtarzanie wzorów :)