Wena to jedno z najprzyjemniejszych uczuć tuż obok dorwania najlepszej włóczki w pasmanterii czy znalezienia ostatniej tabliczki czekolady, której nikt nie będzie szukać. Jednak to co dobre może szybko się skończyć i po włóczce zostanie nam tylko banerola, po czekoladzie sreberko, a po wenie popiół.

Natchnienie bywa bardzo zdradzieckie, bo choć z początku rozpala w nas chęć do tworzenia to z czasem możemy się na nim sparzyć i nasza ochota na robótkowanie zacznie powoli przygasać. Wypalenie w Rękodziele bywa bardzo powszechne, dlatego warto wiedzieć co zrobić, aby to co kochamy najbardziej nie stało się naszym największym wrogiem.

CZY TO NA PEWNO WYPALENIE?

Mimo tego, że nie siedzisz już po nocach to i tak ciągle odczuwasz zmęczenie, a powieki stają się cięższe niż powietrze w Krakowie? Stres ma na Ciebie apetyt, bo zjada Cię skuteczniej od wyrzutów sumienia po wykupieniu wszystkich zapasów koralików? Czujesz się przytłoczona jak z kotem na twarzy o poranku i wydaje Ci się, że nie podołasz niczyim wymaganiom?

Jeżeli nie masz żadnych problemów w życiu osobistym, a nadal się tak czujesz to bardzo możliwe, że właśnie wypalasz się w Rękodziele. Masz przez to wrażenie, że każdy cel, który przed sobą stawiasz jest bezsensowny. Nie chce Ci się robić kolejnej pary kolczyków, bo znudziły Ci się jeszcze na etapie projektowania. Nie masz motywacji skończyć czapki, którą masz na drutach, bo równie dobrze możesz założyć kaptur w śnieżną zawieruchę. Każdy kolejny dzień wydaje Ci się tym najgorszym, a każdą zaczętą pracę postrzegasz jak zmarnowany materiał. Skąd się wzięły takie czarne myśli?

♦ BRAK POZYTYWNEGO ODZEWU

Pochwały są dla Rękodzielników bardzo istotne. Zwłaszcza na samym początku Tworzenia potrafią dodać skrzydeł. Jednak w obecnych czasach mamy zalew informacji, więc bardzo łatwo zniknąć gdzieś w morzu linków i trudno jest od razu wypłynąć na powierzchnię. Brak reakcji na naszą pracę może szybko zdemotywować do dalszej twórczości, bo zaczyna nam się wydawać, że tracimy czas. A kiedy już ktoś naszą pracę zobaczy może się zdarzyć, że ma zły dzień i zamiast kilku miłych słów wyleje w naszą stronę swoje żale. Wtedy człowiek podwójnie zastanawia się nad dalszym sensem Tworzenia i pokazywania owoców swojej pracy szerszej publiczności.

♦ ŹLE DOBRANA TECHNIKA

Na polski rynek rękodzieła cyklicznie wypływa technika, którą wszyscy zaczynają się zajmować. Z każdej strony zaczynamy dostrzegać prace, tutoriale i porady z nią związane, więc sami postanawiamy jej spróbowac. Tylko, że nie wszyscy do danej techniki się nadają. Choć wielu rzeczy można się nauczyć to jednak warto trzeźwo ocenić swoje możliwości i nie trwać w czymś co nam nie wychodzi tylko dlatego, bo jest na to chwilowa moda. Wiele osób w takiej sytuacji zaczyna się doszukiwać błędów w sobie zamiast w nowej dla siebie technice, przez co tracą motywację do tworzenia również w tych, które mieli już opanowane. Nie wszyscy nadają się do sutaszu. Nie każdy powinien łapać za palniki i zajmować się lampworkiem. I to jest całkowicie normalne. Rynek rękodzieła ma o wiele więcej do zaoferowania niż 10 najpopularniejszych technik, które wylewają się z każdego zakamarka Internetu czy gazet. Równie dobrze można się odnaleźć w czymś bardziej niszowym. Ważne aby dopasować swoją Pasję do swoich umiejętności i stylu życia. Jeżeli po wielokrotnych próbach oraz pracach przypłacanych łzami i krwią nadal coś nam nie wychodzi to nie brnijmy w to za wszelką cenę. Nie bójmy się czasem odpuścić i zmienić technikę.

♦ BRAK OKREŚLONYCH CELÓW

Często Rękodzielnicy nie zadają sobie pytania „w którę stronę będę się rozwijać?” i według mnie popełniają tym błąd. Uważam, że jednym z najgroźniejszych objawów wypalenia jest właśnie brak odczuwania rozwoju. Jeżeli sami nie podnosimy sobie poprzeczki to w końcu wpadamy w twórczą monotonię, gdzie wciąż tworzymy prace na podobnym poziomie i dochodzimy do momentu, w którym zaczynamy się zastanawiać po co mamy skakać skoro można poleżeć. Aby tego uniknąć należy wciąż próbować uczyć się czegoś więcej. Prędkość i kierunek rozwoju wyznaczajmy sobie sami. Może to być nowy ścieg czy zupełnie inna technika. Byle nie zatracić w sobie chęci do ćwiczenia. Oprócz długofalowych celów warto wyznaczyć sobie kilka mniejszych, aby nie stracić motywacji w oczekiwaniu na kamień milowy i podtrzymywać swoją chęć do rozwoju drobnymi kroczkami

♦ BRAK ODPOCZYNKU

Zdrowie jest najważniejsze, dlatego zawsze lepiej zaplanować swoje projekty i robić je systematycznie niż zarywać noce. Jasne, czasami może się zdarzyć, że zasiedzisz się nad robótką do tak później pory, że panie z gorących linii telefonicznych zaczną przysypiać, ale takie praktyki należy ograniczyć do minimum. Nasz organizm potrzebuje snu. Mózg uwalnia się wtedy z toksyn, ciało się relaksuje, a reszta rodziny nie jest budzi się w środku nocy na dźwięk upadających koralików i lecących za nimi przekleństw. Warto też jeść częściej niż raz na dobę, nawet kiedy zaległych projektów przybywa. Rosnąca sterta filiżanek po kawie nie liczy się jako pełnowartościowy posiłek, a my bez niego będziemy osłabieni, co nie wpływa pozytywnie na chęć do Tworzenia.

 

JAK POKONAĆ WYPALENIE?

Kiedy dochodzisz do krytycznego momentu, że za nic nie możesz przezwyciężyć swojej niechęci do Rękodzieła to powinnaś wtedy zasięgnąć porady specjalisty. Jednak zanim to zrobisz możesz wypróbować kilka sposobów, które być może pomogą Ci pokonać wypalenie.

ZORGANIZUJ SWÓJ CZAS

Optymalnie zorganizowany dzień to taki kiedy mamy czas nie tylko na pracę, ale też chwilę dla siebie. Łatwo zgubić kilka godzin zasiadając „na 5 minut” do telewizji czy przed komputerem, zwłaszcza kiedy akurat trafimy na kilka tysięcy filmów ze śmiesznymi kotami, których nie widzieliśmy. Dobra organizacja swojego czasu może zdziałać cuda, dlatego dobrze podzielić sobie cały dzień na godziny, tak abyśmy jasno widzieli kiedy mamy czas na obowiązki, a kiedy na odpoczynek. Unikniemy wtedy sytuacji, gdy nagle nastaje noc, a my orientujemy się, że nic jeszcze nie zrobiliśmy.

USTAL PRIORYTETY NA NOWO

Jeżeli nie czerpiemy z Rękodzieła radości to musimy się zastanowić po co w ogóle się nim zajęliśmy. Chcieliśmy na nim zarabiać, ale nie jesteśmy w stanie utrzymać się z Tworzenia? Warto wtedy przeanalizować swój biznesplan i wyeliminować słabe elementy. Nie trzeba od razu porzucać działalności, bo czasem wystarczy zmienić w niej kilka rzeczy, by na nowo odżyła. Należy też pamiętać o tym, że w rękodzielniczym biznesie często trzeba zaciskać pasa przez kilka lat i pracować ciężko po to, by potem było lżej. Wielu ludzi podejmuje się Rękodzieła, bo liczy na szybki zarobek czy popularność, jednak nasza Pasja wymaga wielu lat pracy i cierpliwości, dlatego trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie „co w Rękodziele jest dla mnie ważne i dlaczego chcę to robić?”

✓ ODETNIJ SIĘ OD SWOJEJ PASJI

Osobiście jestem związana z Rękodziełem prawie przez cały czas. Mam pracę w zawodzie, a w czasie wolnym rozwijam swojego bloga lub gadam o rękodziele ze znajomymi. Jednak raz w tygodniu robię coś zupełnie z nim niezwiązanego. Czasem wychodzę na basen lub idę do parku pokarmić kaczki, a potem pouciekać od nich z przerażeniem. Całkowicie odcinam się wtedy od Rękodzieła. Czasami musicie sobie pozwolić na to żeby zatęsknić za tym co kochacie.

 

PODSUMOWANIE

Wypalenie w Rękodziele jest bardzo groźne. Nasza Pasja musi nas przede wszystkim relaksować i sprawiać radość. A nie jest o to łatwo, bo rosnące wymagania i presja bycia coraz lepszymi potrafi zabić każdą miłość do Tworzenia. Niezależnie od tego czy robisz prace na sprzedaż czy dla przyjemności – nie możesz zatykać uszu na sygnały, które krzyczą, że gaśnie Twoje uczucie do Rękodzieła. Łatwiej jest podtrzymywać płomień motywacji, który się w nas tli, niż pozwolić mu, by nas wypalił i próbować potem powstać z popiołów.

.