Budzisz się co rano w tym samym miejscu. Te same ulice, te same drzewa, to samo miasto. Codziennie mu się przyglądasz i z dnia na dzień Twoja niechęć do niego narasta. Masz nawet własny hejnał, bo od Twojego westchnięcia „mam dosyć tej dziury” można nastawiać zegarki. Tak sobie wzdychasz, narzekasz i tylko się zapowietrzasz. Co roku obiecujesz sobie, że stąd wyjedziesz. Do lepszego miejsca. Co roku obietnicę łamiesz, wpisując ją od razu do noworocznych postanowień. Ty nigdy nie wyjedziesz, bo Tobie nigdzie nie będzie lepiej.

Kiedy przeprowadziłam się do Białegostoku ponad 3 lata temu zakochałam się w tym mieście od pierwszego wejrzenia. Nawet mimo tego, że pierwsze co wpadło mi w oko to wszechobecne roboty drogowe. Opuszczając Dolny Śląsk moje serce było rozdarte i część duszy zostawiłam w tamtejszych lasach oraz łąkach. Pełna niepokoju wysiadłam na dworcu i wpadłam po uszy. Chociaż nic nie zastąpi mi nigdy rodzinnych stron to te miasto jest przepiękne! Tętni życiem, a atrakcje znajdzie tutaj każdy. Od wyciszonych introwertyków, po zabawowych łamaczy serc. Dlatego kiedy słyszę jak ktoś na Białystok mówi „zabita dechami dziura” i z utęsknieniem patrzy  w kierunku wylotówki na Warszawę, to z niedowierzania przecieram oczy. To nie miasto jest brzydkie i nudne. To Ty.

MAM TAK SAMO JAK TY

Ludzie marzą o Warszawie, Nowym Jorku, Paryżu. Dla mnie super! Jeżeli chcesz podróżować to rób to! Jednak jeśli jesteś nieciekawym i zrzędliwym człowiekiem to w największych stolicach świata też zanudzisz się na śmierć. Każdy serce ma ulokowane w innym mieście. Niektórzy tak jak ja są rozdarci na różne miejscowości, ale wciąż szczęśliwi. Inni będą grymasić w najpiękniejszych zakątkach ziemi, bo tamtejsze kawiarnie nie mają dyniowego latte lub nad morzem zrywa Wi-fi. Dla niektórych może być już za późno na przeprowadzkę, bo zarzucili kotwice w postaci kredytów, zobowiązań i przyzwyczajeń, a to mocno ciągnie w dół. Wtedy jestem w stanie zrozumieć narzekanie jak to chętnie wyjechaliby to lepszego miasta, bo tu nie ma perspektyw i atrakcji. Po prostu to zwyczajne zrzędy bez pomysłu na spędzenie wolnego czasu czy poprawę swego losu. Jednak żeby młodzi ludzie wzdychali do metropolii i zamiast zrealizować swój plan, wolą marnować czas na oczernianie swego miasta? A co Wam korzenie przebiły laczki, że nie możecie się ruszyć? Przecież to jest najlepszy moment by zacząć żyć jak chcesz i gdzie chcesz! Później nie będzie łatwiej.

Qrkoko.pl - To nie miasto jest brzydkie i nudne tylko Ty

Masz takie możliwości, że nie musisz być nawet pełnoletni, by zasmakować innych miast. Niezależnie czy tych regionalnych czy za granicą. Jak weźmiesz ze sobą czystą parę bielizny to możesz to zrobić nawet bez rodziców. Studencka wymiana lub wyjazd do pracy z zaufanymi ludźmi. Podróż stopem lub za bezcen. Możliwości masz wiele, a problem tylko jeden – musi Ci się chcieć. Musisz ruszyć tyłek i powiedzieć sobie, że wybiły ostatnie minuty narzekania. Teraz czas na zmiany. To wina miasta, że nie możesz znaleźć pracy? To wina miasta, że na każdą atrakcję kręcisz nosem? Przekonaj się o tym i spakuj walizki. Wyjedź. Wyprowadź się. Inaczej nigdy się nie dowiesz czy Twoje miasto faktycznie nie było miejscem dla Ciebie, czy może z nim wszystko jest ok, tylko Ty jesteś zgryźliwym i znudzonym człowiekiem.


Ci, którzy wiedzą, że muszą zostać – nie narzekają. Godzą się ze swym losem pierdzącego w stołek zrzędę. Doceniają swoje miasto i życie lub starają się je zmienić. Szukają rozwiązań nie siedząc w miejscu. Paradoksalnie najwięcej wymówek na bezczynność mają ci, którym najłatwiej o zmianę. Znałam ludzi, którzy z całymi rodzinami wyprowadzali się za granicę. Osoby, które z dnia na dzień powiedziały „będę studiować w innym mieście” zamiast szukać wad w obecnym miejscu zarezerwowali sobie bilet. Znam ludzi, którzy walczą o lepsze jutro, pracując ponad siły i spełniają swoje marzenia. Oni wymówkom pomachali chusteczką na pożegnanie.

Znam również rozpuszczonych bachorów plujących na swoje rodzinne miasta. Takich co się go wyrzekają dzień po przeprowadzce i takich co narzekają na nie dzień po dniu, nigdy się z niego nie wyprowadzając. Bachorów również mentalnie, bo ich metryka wskazuje, że często są o wiele lat ode mnie starsi. To oni chcą zmian, ale podanych na złotej tacy, bez wysiłki i problemu. Chcą zmian, ale sami nie chcą się zmieniać. Wolą narzekać na to, gdzie przyszło im egzystować, zamiast przenieść się tam gdzie chcą żyć. A skoro już tu tkwią to ponarzekają sobie jak bardzo jest tu kiepsko, zamiast dowiedzieć się co jest tu fajnego.

Qrkoko.pl - To nie miasto jest brzydkie i nudne tylko Ty

Budzisz się co rano w nowym miejscu. Nowe ulice, nowe drzewa, nowe miasto. Codziennie mu się przyglądasz i z dnia na dzień znów jest tak samo. Znowu to odczuwasz – niechęć do wszystkiego wokół. Tak sobie wzdychasz i narzekasz nie do końca wiedząc na co. Jak przed każdym nowym rokiem obiecujesz sobie, że teraz to już na pewno wyjedziesz, chociaż w głębi duszy wiesz, że nigdy tego nie zrobisz. Bo Ty nie chcesz wyjeżdżać. Chcesz tylko marzyć o przyszłości i narzekać na teraźniejszość. Chcesz fantazjować o nowych odległych miastach, a nie potrafisz docenić nawet tego, które masz na wyciągnięcie ręki.

To nie wina miasta, że jesteś tutaj nieszczęśliwy. Będziesz się tak czuć w każdym innym miejscu. To Twoja wina, bo wszystkie drogi negatywnych emocji prowadzą do Ciebie.

 

Pacnij lajka jak tekst się podobał!

 
Polub mnie to nie przegapisz nowych postów

 

  • Sara

    Amen siostro i trzy zdrowaśki! Białystok to najpiękniejsze miasto na świecie. Niech się wszystkie Paryże i ElLeje chowają :)

    • Gość

      Zgadzam się Białystok jest super, jako zapalona rowerzystka mam dosyć ścieżek rowerowych, aby wyznaczać sobie wciąż nowe trasy.Młodzi ludzie faktycznie mogą narzekać, ale nie na miasto tylko na brak w nim miejsc do pracy

  • Kamil

    Super wpis. Ja sam jestem jedną z tych osób, które wzieło się ogarnęło i ruszyło z walizką w świat xD Jestem tam gdzie chcę być i jestem szczęśliwy. Było ciężko, ale było warto

  • Naszą Bydgoszcz też oskarżają o brak atrakcji. Kiedy im się nagle wylicza ponad 20 miejsc, które warto odwiedzić i żadnym nie jest muzeum, to ze zdumieniem patrzą na Ciebie i proszą o oprowadzenie. Swoją drogą – w ten sposób kiedyś za darmo cały dzień zjadłem. W Białymstoku jeszcze nie byłem, ale być może rzeczywiście lepsze od Berlina będzie.

    • Jeżeli chodzi o scenę Techno to właśnie z Białegostoku wywodzi się jedna z lepszych inicjatyw „Technosoul”. Ciekawy fakt z Białegostoku, w zagranicznych przewodnikach jako „warte zwiedzenia” wymieniony jest Klub Muzyczny „Metro”, prywatnie uważam że nie ma lepszego miejsca w Białymstoku :D (chociaż ostatnio powstają inne dobre lokale)

      • Ok, zapisałem sobie w notatniku. Teraz tylko wyznaczyć datę wyjazdu do Białegostoku :)

  • zudit.pl

    Białystok autentycznie jest boski. Nie ważne, czy wracam do niego z Warszawy, Bieszczad czy Grecji, przy każdym powitaniu mam ochotę wycałować go czule w każdy betonowy chodniczek.

  • Popieram całkowicie, wszędzie może być spoko jak spojrzymy na wszystko bez skwaszonej miny. Jeśli ma się chęci można wszystko trzeba dać sobie szansę.

  • Monika Masiul

    Piękny wpis, prawdziwy. To nasze oczy pokazują nam barwy życia. Kiedy słuchamy muzyki i świeci słońce, to świat jest piękny. Kiedy jedziemy autem nocą, w radiu leci klimatyczna nutka, a światełka z latarni świecą nam w oczy, to świat jest piękny. Kiedy zaś jest szaro, smutno, mokro, to już nasze oczy widzą inaczej. Oczy działają na rozkaz mózgu, mózg na rozkaz myśli. To nasze myśli sprawiają jak widzimy świat.

  • Zgadzam się! Tym bardziej, że piszesz o NASZYM mieście, w którym zawsze chciałam mieszkać :) Pokochałam Białystok od pierwszego wejrzenia i z roku na rok zachwycam się nim coraz bardziej. Jasne, można być malkontentem i szukać zawsze dziury w całym, ale nie o to chodzi w życiu :) Ściskam!

    • Białystok jest tak pięknym i atrakcyjnym miastem, że zabranie mi życia, żeby poznać go dogłębnie :)

  • Soulkrx

    Bardzo trafny post, i ładnie dobrana piosenka Łony i Webbera :)
    Ktoś w końcu pisze prawdę ;)

  • Mam całkiem podobnie z miastem, w którym mieszkam od kilku lat. Na początku jednak widziałam same zalety. Teraz widzę też i wady.Ale coś za coś; to, co jest dla mnie priorytetem (święty spokój) jest niezmącony i jest atutem tego miejsca :)

  • Eira Blog

    Ciekawy wpis. Mieszkam w Białymstoku od urodzenia, co prawda nie lubię zatłoczonych miejsc, dlatego tu gdzie mieszkam zawsze mi się podobało. Oczywiście nie jest idealnie, ale coraz częściej na nowo zauważam uroki tego miasta. Jest przepiękne, gdybym miała spędzić resztę swojego życia w jednym miejscu to wybrałabym chyba właśnie Białystok. Uwielbiam to miasto za to że jest tutaj tak zielono i spokojnie, wystarczy wyjechać kilka kilometrów, by zwiedzić naturę Podlasia i odpocząć. Cenie również to miasto że wciąż się rozwija, wciąż są jakieś nowe miejsca do zwiedzania, czy też nowe ulice.

    Pozdrawiam ;)

  • Lubię Białystok.
    Ok – nie ma wspaniałego starego miasta, nowoczesnych atrakcji i tej wielkomiejskości za którą tak niektórzy tęsknią. Ale Białystok ma swój klimat, ulice, ludzi.
    Kiedyś powiedziałam, że jeśli życie mnie do tego nie zmusi to zostanę tu na zawsze..I trzymam się tego.

  • nazwa

    Narzekałam 4lata na życie w Łodzi. Też zdrowo-rozsądkowo chodziło mi po głowie że jestem po prostu zwykłą marudą i wszędzie będę narzekać. Praca była zawsze, byle jaka, ale była. Haraczu za pokój nie płaciłam, mimo że zimą temp spadała do 12 stopni, za to miałam ogródek i mogłam pić kawę na schodach ganku. W końcu podjęłam decyzję, zostawiłam wszystko i wyjechałam Brzmi jak z polsatowskiej szmiry, albo posiedzenia u Drzyzgi, ale w końcu jestem szczęśliwa. Pracy nie ma, do najbliższego miasteczka 14km, ale nie mam już żadnych smutków. Wielu z marudzących po prostu brakuje sił i odwagi do zrywu. Zostawić tylu znajomych, tyle wydeptanych ścieżek, czasem miłość która ze względów życiowych/zawodowych nie może Ci towarzyszyć. Jak to czasem w Łodzi mówiono „ujowo, ale stabilnie”. Zmiana miejsca niesie za sobą ogromną niestabilność. Rozumiem każdy typ „marudnika po przez zasiedzenie”. Dziękuję Ci za Twoją pracę nad pisaniem, filmami. Inspirujesz swoją wytrwałością.

  • Ola Lubelska

    Pochodzę z południowej Wielkopolski. Mieszkałam tam ponad 30 lat. Rok czasu spędziłam w Paryżu. A półtorej roku temu wylądowałam w Lublinie. I za nic na świecie nie zamieniłabym tego miasta na żadne inne.
    Paryż ok, ale na chwilę, na weekend, góra tydzień. Bardzo męczące miasto.
    Lubię podróżować i poznawać, ale tutaj, w Lbn jest moje miejsce na ziemi.
    I także tutaj słyszę wiele głosów marudnych. A szlag mnie trafia kiedy słyszę, że wschód, to Polska B. Albo dlaczego zrezygnowałam z życia na bogatym zachodzie. Qrrrr…!

    Przykro mi to stwierdzić, ale niestety polski naród jest narodem narzekaczy. Ciągle coś komuś nie pasuje. Za mało zarabia, za dużo pracuje, deszcz pada, deszcz nie pada, za zimno, za gorąco, trawa za szybko rośnie, samoloty za nisko latają, autobusy są za ciasne, za dużo jest aut na drogach, czego jest tyle dziur w asfalcie, znowu robią remonty drogi, itd….

    Ludzie nie potrafią docenić tego, co mają.