Pamiętnik Kurki to archiwalne wpisy z mojego fanpage (https://www.facebook.com/Qrkoko/), które mogliście przegapić, nigdy w życiu ich nie zobaczyć lub zwyczajnie o nich zapomnieć. Powspominajmy je razem ;)

Pokaz garnków

7 rano. Dzwoni telefon. Kątem zaspanego oka dostrzegam zastrzeżony numer. Ręce nie przeszły jeszcze na tryb dzienny, więc odbieram czołem:

– Dzień dobry! Reprezentuję firmę *trzask, prask, pierdut, nic nie słychać*. Chciałbym zaprosić Panią na pokaz garnków.

– Proszę Pana, jest 7 rano. Nie ma Pan zaproszeń na pokaz pościeli, materaców, łóżek?

– Ekhm… czy mogę rozmawiać z właścicielem numeru?

– A co Pan do tej pory robi?

– Czy mogę poprosić do słuchawki kogoś dorosłego? Twoich rodziców, prawnych opiekunów?

– Mieszkają 600 kilometrów stąd. Zawołać?

– Nie mam czasu na żarty. Do widzenia! *jebsłuchawką*

No tak. Zapomniałam się pomalować zanim odebrałam telefon.


Spotkanie z czytelniczką

Bądź mną:
1. Umawiasz się czytelniczką na spotkanie w kawiarni.
2. Następnego dnia wybiegasz z pracy jak szalona na autobus, bo nie chcesz się spóźnić.
3. Łapiesz zadyszkę już na schodach, autobus Ci ucieka.
4. Wchodzisz zasapana do pustej kawiarni. Barmanka patrzy się na Ciebie jak na kontrolę skarbową.
5. Pogaszone światła nie wzbudzają Twoich podejrzeń. Zamawiasz herbatkę i czekasz na gościa.
6. Zaczynasz się niecierpliwić, bo herbatka stygnie, a czytelniczki nie widać. Nikogo nie widać, siedzisz tu sama.
7. Po 15 minutach zaczynasz być wściekła. Wyjmujesz telefon, włączasz wiadomości prywatne i chcesz już napisać, że to bardzo niegrzeczne jest się tak spóźniać.
8. Zaczynasz jeszcze raz czytać wcześniejszą rozmowę z czytelniczką. Umawiałyście się na jutro.

 

 

 

 

Qrkoko.pl - Telemarketer i lody nieśmiałości


Podobieństwo

Spaceruję wolnym krokiem po parku. Obok mnie dziadziuś o lasce prawie wkracza w nadświetlną, a przed nami słodki bobas wyręcza się rodzicami, którzy niosą go na rękach. Nagle małe bobo uśmiecha się do nas i widzimy, że ma tylko dwa malutkie ząbki. Starszy pan widząc to powiedział:

– Cholera, taki młody, a już tak wiele mamy wspólnego.


Sprawiedliwość

Ostatnio podczas kręcenia tutoriali tłuką nam się żarówki do oświetlania planu. Dwie pierwsze stłukłam ja – a to lampka odczepiła się od stołu i spadła na ziemię, a to zaplątałam się w kable i spadłam na ziemię razem z lampką. No zdarza się, przypadek. Jednak zawsze wtedy słyszałam:

– No Agata, patrz pod nogi, znowu stłukłaś żarówkę, wszystko leci Ci z rąk.

Tylko, że ostatnią to stłukł Przedmąż. Źle przyczepił lampkę do stołu, więc spadła na ziemię rozwalając żarówkę w drobny mak. I co wtedy usłyszałam?

– Widziałaś to? Mechanizm przyczepiający musiał się rozregulować. Prawie wybiło mi oko. Nikt nie mógł tego przewidzieć.


Qrkoko.pl - Telemarketer i lody nieśmiałości


Logika faceta

Idę przez miasto z Przedmężem. Nagle nozdrza zaczynają mu się rozchylać, włosy stawać dęba, a z pieczary żołądkowej dochodzi głośny pomruk. Stało się, zauważył nową piekarnię z pączkami:

– Agata, mogę, mogę, MOGĘ???

– Ech… dobrze, ale tylko jednego.

– Jak tak to ja nie chcę!


W mgnieniu oka

Jak ktoś pyta mnie o początki z Rękodziełem to ciężko mi odpowiedzieć. To stało się tak szybko. Po prostu któregoś dnia weszłam do pasmanterii, zamroczyło mnie i nagle BACH! – wychodzę ze złotą kartą stałego klienta.


Gryza

Często w przestrzeni publicznej zapominamy z Przedmężem, że nie jesteśmy do końca normalni i jak zaczynamy się kłócić to ludzie zastanawiają się z jakiego zakładu uciekliśmy.

Ostatnio mieliśmy tego typu dialog w parku jak zachciało mi się gofra. Przedmąż na przymusowej diecie, więc jem tylko ja.

– Agata…

– Nie.

– No, ale Agata…

– Dobrze, ale jednego gryza. Tylko nie narób okruszków jak ostatnio, bo znowu zlecą się gołębie, a wiesz, że one mnie atakują.

– Od jednego gryza to tylko zęby niepotrzebnie pobrudzę i żołądek zdenerwuję!


Logika Rękodzielnika

– Agata, jest 3 w nocy, idź spać.

– Nie położę się dopóki nie skończę projektu!

– A czemu tak pędzisz? To na jakiś konkurs?

– No nie. Jak skończę ten projekt to będę mogła kupić nową włóczkę na kolejny.


Nieśmiałość

Jesteśmy z Przedmężem istotami aspołecznymi i boimy się ludzi. Jednak ktoś z nas musiał być odpowiedzialny za kontakt z nimi, bo czasami trzeba do kogoś zagadać. Nie pamiętam już czy ciągnęliśmy zapałki, graliśmy w kółko i krzyżyk czy w jedzenie na czas, ale wyszło tak, że przegrałam i to ja jestem tą osobą. W końcu jednak powiedziałam dość.

Poszliśmy kupić sobie lody tradycyjne. Kolejka nie była za duża, więc zaproponowałam żeby to Przedmąż złożył zamówienie:

– Ale Agata, czemu Ty nie możesz tego zrobić?
– Musisz się w końcu nauczyć.
– Dobrze wiesz, że na pewno się pomylę, coś pójdzie nie tak, spanikuję i ucieknę.
– Wszystko będzie dobrze. Powiesz tylko pani jaki chcesz smak i zapłacisz, a ja cały czas będę obok trzymała Cię za rękę. To naprawdę proste.
– No dobra…

W końcu nadeszła nasza kolej, a Przedmąż podszedł do kasjerki ściskając mnie za rękę. Chociaż krew przestała mi do niej dopływać to duma przepełniała me serce.

– D-dzień dobry. Poproszę 4 szpachelki czekoladowych lodów.
– Nie ma już czekoladowych, skończyły się.

Tego nie przewidziałam. Zerwał się i uciekł.

Pacnij lajka jak tekst się podobał!

 
Polub mnie to nie przegapisz nowych postów