Szanuj starszego, tylko dlaczego?

26

Bóg śmieje się słysząc nasze plany. ZUS robi to samo, gdy myślimy o naszych emeryturach. W czasach szkolnych zaklepywało się najlepsze ławki. Kilkadziesiąt lat później robimy to samo z krzesełkami w przychodni. Wnuki nas nie odwiedzają, atrakcji w życiu coraz mniej i  często o tym, że w ogóle żyjemy przypominają nam dopiero dokuczające korzonki. Moja starość nie zapowiada się obiecująco. Mam nadzieję, że przynajmniej będę mogła się na kimś bezkarnie wyżywać.

Pewnie spotkaliście się z sytuacją kiedy byliście bez powodu chamsko potraktowani przez starszą osobę. Zawsze w takich momentach człowiek przypomina sobie największe kłamstwa dzieciństwa jak „ten zastrzyk nie będzie bolał”, „jak nie zjesz warzyw to Pan Cię porwie” czy „zawsze szanuj starszych”. Tylko część z nich okazała się prawdą, bo porwał mnie z rodzinnego miasta jedynie Przedmąż, a igieł boję się do dziś i nie wiem dlaczego mam szanować wszystkich starszych, jeżeli oni nie szanują mnie.

SZANOWAĆ WSZYSTKICH, NIE OSZCZĘDZAĆ NIKOGO

W stosunkach międzyludzkich przypominam trochę korporację podpisującą umowę. Od siebie oferuję startowy pakiet szacunku i czystą kartę. Nie oceniam po pozorach, nie sugeruję się opinią innych i wyciągam własne wnioski. Proste i klarowne warunki z małym kruczkiem napisanym drobnym druczkiem. Bowiem szacunek w moich oczach można szybko zyskać i jeszcze szybciej stracić, a wszystko jest zależne od czynów. Nie od wyglądu, płci, orientacji seksualnej czy daty urodzenia w dowodzie. Jeżeli kobieta w ciąży wypala przy mnie 3 papierosy, ksiądz odmawia pogrzebu tym, którzy w portfelu nie mają dużo waluty „cołaski”, a starsza osoba opluwa mnie jadem tylko dlatego, że urodziłam się kilkanaście lat później, to dla mnie sprawa jest jasna. Warunki dotrzymania mojej umowy zostały zerwane, a ja w ramach grzywny przestaję okazywać takim osobom jakiekolwiek wyrazy szacunku, bez względu na to jak długo wpajano mi, że powinnam to bezwarunkowo robić.

Nigdy nie rozumiałam takiego zjawiska jak „wymagany szacunek”. W czasach kiedy nauczyciel był świętością, a przyozdabianie jego głowy koszem na śmieci nie było jeszcze powszechną formą rozrywki, od uczniów wymagano bezwzględnego szacunku do swych nauczycieli. Nawet poza terenem szkoły należało wychowawcom bić pokłony, bo inaczej oni pobiją nas. Nigdy nie uważałam takiego wymuszonego respektu za nic dobrego, bo nie wynikał on z czynów szanowanej osoby. Nie okazywaliśmy szacunku ze względu na dokonania czy postawę. Nie był to nasz autorytet, bo kiedy znikaliśmy z ich pola widzenia to po cichu życzyliśmy im najgorszego. Przez co taki szacunek stracił na wiarygodności, bo nawet osoby, które wcześniej faktycznie czuły do nauczyciela respekt to i tak na wszelki wypadek zostały przez niego ukarane, aby na pewno pamiętały kto tutaj rządzi.

Nauczyciele się postarzeli, a wraz z nimi praktyka przymusowego szacunku. Zostało tak do dziś i od małego uczono nas, by okazywać szacunek wszystkim starszym, ale nikt nie wspomina o tym, by wcześniej upewnić się, że ów starsza osoba jest dobrym człowiekiem i również ten szacunek przekazuje nam. Wiele starszych osób wykorzystuje ten społeczny nakaz i samemu zapominając o resztkach kultury rości sobie większe prawa do poszanowania.

ATEIŚCI-SATANIŚCI I MŁODOCIANE PROSTYTUTKI

Przykładów takiego wykorzystywania nie trzeba daleko szukać. Wystarczy przed „typową babcią” postawić nastoletnią ciężarną, by poznać całą jej biografię o tym jak alfons spłodził jej dziecko, które na pewno urodzi się czarne. Czarne jak dusze fanów metalu, którzy są satanistami i osiedle traktują jak fastfood, wyjadając im kotki z piwnic. Przypadki takiej nietolerancji i braku szacunku ze strony starszych można mnożyć i choć są one stereotypowe to jednak nie są odosobnione. Czy to osiedlowy monitoring w oknach i donoszenie, czy to publiczne wykrzykiwanie wulgarnych obelg na temat obecnej sytuacji politycznej – wszystko rozbija się o szacunek, do którego starsi ludzie przyzwyczaili się do tego stopnia, że przestali go zauważać i samemu okazywać innym. Choć mimo tylu lat doświadczenia na karku powinni emanować mądrością, to jednak wciąż wiele osób potrafi być wysoce nietolerancyjnym dla kogoś kto swym ubiorem, wiarą czy preferencją seksualną odbiega od ich norm. Przez co mimo swego zaawansowanego wieku potrafią być zwyczajnie głupi do tego stopnia, by przez wiele dni bronić kawałka krzyża przed nie wiadomo kim i nie wiadomo po co.

SZANUJ MŁODSZEGO JAK SIEBIE SAMEGO

Czasy bajek Disneya, gdzie długa, siwa broda była synonimem mądrości już dawno minęły. Nie pojmuję przymusu szanowania kogoś tylko ze względu na starszy wiek, bo doświadczenie i kultura niekoniecznie muszą iść z nim pod rękę. Znam osoby dwukrotnie ode mnie starsze, które przez całe swoje życie niczego się nie nauczyły i jeżeli od dziecka były gburami to na starość tylko tą cechę spotęgowały. Znam też takie, które są ode mnie młodsze o 10 lat, a darzę ich ogromnym szacunkiem. Nie ma tu żadnej reguły, że mądrość rośnie wraz z wiekiem, bo na to wpływ ma wyłącznie dana osoba, a nie upływające lata.

Wychodzę z założenia, że każdy powinien okazywać sobie wzajemny szacunek, bez uwagi na akt urodzenia, płeć czy pozycję społeczną, ale też by podchodzić do tego ze zdrowym rozsądkiem i nie być ślepym na zwykłe przejawy chamstwa, które są tolerowane „bo tak trzeba”. Respekt w oczach innych ludzi powinny budzić czyny, a nie sam fakt posiadania zmarszczek, siwizny i laski do chodzenia. Nie ma w tym żadnej zasługi, że ktoś został spłodzony szybciej, więc nie powinno to dawać większych praw do posłuchu czy uznania. Każdy powinien być traktowany na tym samym poziomie szacunku, bez granicy pobłażania na chamskie występki, bo „ktoś jest starszy, więc przymknijmy na to oko”. Jesteś po prostu starszy, niekoniecznie mądrzejszy. Więc co daje Ci prawo do nieprzestrzegania podstawowych zasad kultury, których sam wymagasz od innych?

Rozumiem tych starszych ludzi, którzy w swoim życiu przeszli wiele i spotkali się z wieloma przypadkami braku szacunku ze strony młodszych, więc teraz wolą przyjąć agresywną formę obrony i być chamskim dla każdego. Tylko, że to droga donikąd, bo grono osób, które do siebie zrażamy się powiększa i w gruncie rzeczy tego szacunku mamy coraz mniej.

Nie ważne czy jesteś stary czy młody – jeżeli sam nie okazujesz szacunku to nie wymagaj tego też od innych. To, że chodzisz po świecie kilka lat dłużej nie oznacza, że będziesz wynoszony pod niebiosa, jeżeli od siebie nie dajesz nic poza złośliwością i buractwem. Prędzej spadniesz i brutalnie zderzysz się z rzeczywistością. Ludzie od Ciebie młodsi też mają prawo do szacunku i nie można odbierać im tej możliwości tylko dlatego, że nie przeszli jeszcze kryzysu wieku średniego.

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

Zapraszam również na nowo powstałą grupę dyskusyjną Świadomych Twórców.
Wejdź na forum i porozmawiaj z nami o Rękodziele.

 

  • Misia

    Jejku jak fajnie, że nie tylko ja tak myślę. Jak mi ktoś mówił, że mam szanować nauczycielkę, która gnębiła całą klasę to mialam ochotę wyskoczyć przez okno. To zła kobieta była.

    • Znam ten typ, ale na szczęście trafiałam też na dobrych nauczycieli z pasją. Na ich zajęcia byłam gotowa nawet przyjść na czas.

  • Pobruszka

    Z tym szanowaniem starszych to się mocno przejechałam kilka razy, zwłaszcza na emerytkach. To są krwiożercze kobiety, które wydrapałyby Ci oczy za miejsce w autobusie.
    Kiedyś jedna zaczęła mną szarpać, żeby jej ustąpić, a jak jej powiedziałam, że jestem w ciąży i nie zejdę to usłyszałam, że nie powinnam się puszczać to bym nie zaciążyła.
    I za co mam taką kobietę szanować??????

    • Nie każda emerytka jest krwiożercza, ale jak się raz na taką trafi to później każda kolejna wydaje się podejrzana :)

  • Zmrokova

    Czekałam, aż ktoś to powie wreszcie głośno, publicznie. Nie wiedziałam, że masz w tej kwestii taki sam pogląd jak ja, zwłaszcza jeśli chodzi o carte blanche dla każdej nowo poznanej osoby. Dzięki za ten artykuł :).

    • Do usług. Ostatnio zgadzamy się w wielu kwestiach, chyba mamy dobrą passę :)

  • Anna T.

    Tych powiedzonek co w sumie nie wiadomo skąd się wzięły i dlaczego przyjęły jest bez liku. Moim ulubionym jest to, że muszę się uczyć to daleko zajdę. Poszłam na studia prawnicze i co? Jajco! Jest dług na koncie, a pracy nie ma :)

    • A pamiętasz? – Ucz się ucz bo nauka to potęgi klucz!

      Dorobiłem do tego drugą część – Jak zdobędziesz klucz to będziesz klucznikiem. A w najlepszym przypadku w Polsce – woźnym.

  • Joasia

    Chciałabym żyć w idealnym świecie gdzie stary=mądry. Nie chcę tutaj mówić, że każda starsza osoba jest od razu zła, ale jakoś łatwiej zapamiętać mi babcię co mnie opluła na mieście niż tą milutką staruszkę co dokarmia kotki :)
    Mam tak jak Qrkoko, szanuję tylko tych co na to zasłużyli i nie patrzę na ich wiek.

  • Sama prawda, nic dodać, nic ująć. Btw., ja w ogóle nie lubię stereotypów i oceniania po pozorach(stary=mądry, blondynka=głupiutka, szczupła=anorektyczka itd.), bardzo łatwo można się na tym przejechać.

    • Dokładnie! Jeżeli nie umiem kogoś określić to tego nie robię. I żyje mi się łatwiej. Szufladkowanie ludzi upraszcza sprawy tylko z pozoru.

  • Raz jechałam z młodszym bratem autobusem (brat ma 3 latka). Było wolne miejsce w busie, ale oczywiście jakaś starsza pani musiała położyć na nim siatki. Na nic tłumaczenia, że zajmuje drugie miejsce i jeszcze musi kupić bilet dla siatek, jeśli mają zająć te drugie miejsce.

    • W takich przypadkach mam ochotę usiąść na tych siatkach. Kiedyś starsza pani próbowała mnie przegonić, bo nie ustąpiłam jej miejsca stojącego :)

      • Jagna

        Jak to – stojącego? :>

        • To samo pytanie pojawiło się wtedy w mojej głowie.

  • Wyjęłaś wszystkie przemyślenia na ten temat z mojej głowy. Jako, że jestem rodowitą Kielczanką, to scyzoryk schowany w głębinach mojej kieszeni się otwiera jak widzę starszych nie szanujących absolutnie nikogo, tylko dlatego, że są starsi. Mam wrażenie, że w moim mieście starszych ludzi jest więcej niż młodszych i, niestety, często spotykam wśród nich właśnie gburów i chamów. Ręce opadają, bo czasem nawet nie dadzą dojść do słowa, w końcu stwierdzasz, że bez sensu jest się dochodzić. Zdarzają się owszem ludzie starsi, którzy, mimo swoich ciężkich doświadczeń życiowych, potrafią rozmawiać, a nie tylko rozkazywać, krzyczeć i obrażać, ale niestety to bardzo rzadkie zjawisko. Szkoda.

  • Cukromania

    No ciężki temat z tym szacunkiem. To prawda, że z wiekiem wady i dziwactwa się nasilają. To prawda, że starsi ludzie bardzo lubią naginać nasze życie do ich oczekiwań i standardów. Prawdą też jest, że szacunek – taki w pojęciu ogólnym – bardzo szwankuje. Zwłaszcza w młodym pokoleniu. Bo te marudne, upierdliwe staruszki z poprzedniej epoki wymrą. A na ich miejsce przyjdzie nowoczesne „pokolenie” staruszek i starców – z tych żyjących teraz młodych ludzi, którzy już teraz nie potrafią szanować obcych, kolegów z klasy, a często również samych siebie…

  • „Szacunek za szacunek” usłyszałem kiedyś od pewnego ziomka gdy pracowałem jako ochroniarz we wrocławskiej galerii handlowej. To nic, że miał z 10 lat i że wyrzucając go za plucie z rurki w ludzi groził mi, że wpadnie z kolegami… Kwestia wychowania i środowiska. Inny przykład: siedzę w tramwaju ze słuchawkami w uszach, słucham muzykę, czytam książkę i nie rozglądam się dookoła szukając starszej osoby, która potrzebuje pilnie usiąść, żeby przejechać 3 przystanki, ale wyuczony szacunek nakazuje mi natychmiast ustąpić miejsca, jeżeli zauważę taką osobą. Co innego jak taki pan mówi, że już postoi, odwraca się do swojego znajomego i opowiada, że tyle siedziałem wpatrzony w okno jak sroka i teraz sobie przypomniałem i jaka ta młodzież niewychowana… Ciśnienie mi się podniosło i mu wypomniałem, że nie mam obowiązku wypatrywania i wyczekiwania z radością jak ktoś będzie potrzebował mojego siedzenia. Szacunek za szacunek? Kurczę, ile miałem sytuacji, że jakaś babcia nieśmiało dotknęła mojego ramienia i zapytała się, że mógłbym jej ustąpić miejsca, a ja z przeprosinami to robiłem, bo ładnie zapytała. Czasem wystarczy trochę życzliwości i zrozumienia.

    • Może na starość już nie mają na życzliwość i zrozumienie sił? Nie bronię ich, bo sama często jestem zaczytana w autobusie i mam podobnie do Ciebie – nie wypatruję, ale jak zobaczę to ustąpię. Szkoda, że „szacunek za szacunek” nie zawsze działa :)

  • Ja bezczelnie szanuję tylko tych, którzy szanują mnie. Jak powiem dzień dobry do jakiejś osoby, a ta fuknie z oburzeniem to już więcej ode mnie powitania nie usłyszy. Jak mnie besztać ktoś zacznie bez powodu to nie patrzę na wiek tylko odpyskuję. Szacunek powinien być wzajemny, bez względu na wiek, płeć, religię, etc, etc.

    • Alina Spytek

      Jestem tego samego zdania i robię tak samo.

  • Adam Turzyński

    Generalnie zgadzam się z powyższym tekstem. Sam jestem pod wrażeniem nasilenia chamstwa i odejścia od kultury osób starszych. Kiedyś typowy starszy pan to był wzór zachowań. Teraz tego pana nie ma, jest nowy starszy pan… (na scenę wchodzi socjolog i tłumaczy przemiany kulturowe u schyłku PRL).
    Jednakowoż mam pewną refleksję. Zgodzisz się ze mną, że najczęściej starsi nie okazują szacunku, bo czują się mądrzejsi życiowo? Wiedzą więcej, widzieli wszystko, mają inną perspektywę niż te młode nieopierzone kurczaki, które czasem trzeba butem wychować, bo to gupie i nic o życiu nie wie – prawda?

    • Na pewno po części tak jest, że okazują młodszych pogardę, bo czują się od nich mądrzejsi i bardziej doświadczeni, więc powinno się im bić pokłony. Jednak historia już wiele razy udowadniała, że podeszły wiek wcale nie musi nieść za sobą życiowego doświadczenia. Zwłaszcza jeżeli ma się ubytki w podstawowych zasadach kultury osobistej.

      • Adam Turzyński

        … a zauważyłaś, że w Internecie często osoba czująca się autorytetem, deklaratywnie mądrzejsza (w skrócie – lepsza) próbuje sobie ustawiać innych pod siebie, traktując hołotę „z góry”?

        • Poruszyłeś kilka różnych wątków i ciężko je spuentować jedną myślą. Jak definiujesz osobę czującą się autorytetem w Internecie? Bo jeżeli jest to osoba, która zna się na swoim fachu, ma doświadczenie i potrafi je przekazać to ma prawo czuć się autorytetem, jeżeli faktycznie nim dla kogoś jest. Na pewno jest w jakiś sposób mądrzejsza od osób, dla których tym autorytetem jest, ale nie skracałabym tego do stwierdzenia „lepsza”, bo co tak naprawdę to miałoby oznaczać?

          Co do ustawiania innych pod siebie to już indywidualna kwestia podejścia do interakcji ze społecznością. Jedni decydują się być na równi z innymi, drudzy traktują innych z wyższością. Oba podejścia mają swoje plusy i minusy.

          Zaś jeśli chodzi o traktowanie hołoty „z góry” to musimy ustalić o jakiej hołocie mówimy. Bo jeśli mówisz o zwykłych hejterach, których jedynym celem jest obrażanie innych, to ja osobiście nie stosuję innego rozwiązania niż ich natychmiastowa eliminacja :)

  • Paweł Krzysztof

    Starsi byli faktycznie mądrzejsi w czasach, kiedy praktycznie nie było postępu. Jeśli ojciec orał pole, to było prawie 100% pewne, że jego syn będzie robił to samo (i tak samo). I mógł (a nawet musiał) się tego od ojca nauczyć. Dziś już tak nie ma. Wiedza i doświadczenie z przeszłości są mało przydatne w dzisiejszej rzeczywistości. 30 lat temu- zwłaszcza w Polsce- żyło się zupełnie inaczej, co innego było ważne, inaczej zarabiało się pieniądze i zdobywało uznanie. Doświadczenia z tamtych czasów mogą być wręcz szkodliwe i ograniczające! Stąd tylu „nieudaczników” wspominających z sentymentem „komunę”. Oni po prostu przystosowali się do tamtej rzeczywistości, a do obecnej niekoniecznie (wszak starszemu trudniej się uczyć).