Szalone święta rękodzielnika – CraftMonday #43

3

Przedświąteczny szał jest jak grypa – w końcu dopada każdego. Do zatrzęsienia sprawunków dochodzi tuzin potraw i tona podarunków. A do tego każda z nas jeszcze coś Tworzy.

Jeżeli w tym roku zdecydowałaś się na sprzedaż swoich prac to wiesz o co mi chodzi. Wszystko trzeba zabezpieczyć, spakować, a przed wysłaniem sprawdzić jeszcze czy doszedł przelew. Jedną ręką wypełniasz druczki, drugą mieszasz bigos. Pomiędzy podpisywaniem świątecznych kartek, a ozdobieniem pierniczków zastanawiasz się czy nie pomyliłaś pisaków. Jednak kiedy ostatnie zamówienie wraz z pożegnalnym buziakiem znika w czeluściach poczty, możesz w końcu zdjąć ochronne gogle, pochować palniki, odłożyć igły i pozbierać włóczki. Jedną robotę masz z głowy, więc czas oddać fartucha rękodzielniczki i złapać za fartuch szefa kuchni.

Zaczyna się piekło. Czasu i sił masz coraz mniej. Piątą kawę zamiast cukrem zasypujesz brokatem. Pranie wieszasz na choince, bombki na suszarce. Mężowi każesz ulepić okna, sama zabierając się za umycie uszek. Zwierzętom zabraniasz tego roku przemawiać ludzkim głosem, by nie wypaplały, gdzie schowałaś prezenty. W ostatniej chwili zauważasz, że zamiast buraków chciałaś do barszczu wrzucić włóczki. Zastanawiasz się co zamiast pieniążka wsadziłaś do kutii. Karp wesoło pływa w wannie, bo chociaż podczas promocji ludzie byli gotowi się za niego pozabijać, to po wszystkim nie mają odwagi odebrać mu jego własnego życia. Wieszając na choince anielskie włosy zauważasz, że z nerwów powyrywałaś swoje własne. Siadasz przy wigilijnym stole, starasz się złapać oddech i uświadamiasz sobie, że zapomniałaś pocieszyć się ze Świąt.

Kochane Panie Domu, wszystkie wiemy, że pod sam koniec organizacji świąt mamy ochotę powiesić sobie jemiołę na plecach, żey każdy widział, gdzie może nas pocałować. Zwłaszcza jeżeli jesteście Rękodzielniczkami próbującymi zrealizować zamówienia klientów, którzy zdobywając świąteczne prezenty na ostatnią chwilę są jak kierowcy widzący zimą pierwszy śnieg – są tą okolicznością totalnie zaskoczeni.

Pamiętajcie tylko, że w Świętach nie chodzi o to, by wszystko było perfekcyjne i dopięte na ostatni guzik. Najważniejsze to potrafić się cieszyć z każdej wspólnie spędzonej chwili, nawet wtedy, gdy wszystko się sypie.

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

 

  • KamaHandmade

    Ja na czas świąt całkowicie odpuściłam rękodzieło, zarówno zamówienia jak i hobbistycznie, bo z nerwów to bym chyba sobie podcięła żyły szydełkiem. Jednak czas świąt to za dużo obowiązków i stresu :P

  • Małgorzata Liles

    Popłakałam się ze śmiechu bo dokładnie tak to u mnie wygląda. I na bank za rok powieszę sobie jemiołę na plecach. Że też ja na to wcześniej nie wpadłam… Pozdrawiam cieplutko.

  • Grey Beads

    Ja dla odmiany… odpuszczam sobie święta i oddaję się niemal całkowicie temu co naprawdę lubię robić :) Ten cały zgiełk, zamieszanie, zakupowy szał… To nie dla mnie.