Dlaczego nie powinnaś pójść do łóżka z blogerem?

17

Qrkoko.pl - Dlaczego nie powinnaś pójść do łóżka z blogerem?

Bloger to najgorszy partner do łóżka. Jest jak Wykop – chce tylko na masę wejść i wyjść, a Ty prócz chwilowego przeciążenia nic z tego nie odczujesz. Zrób to samo i czym prędzej wykop blogera nim ten zdąży wskoczyć Ci pod pierzynkę.

Po licznych porażkach przestałaś liczyć na udaną randkę. Szczególnie te w ciemno nie są Twoją domeną, bo choć początki bywają obiecujące to końcówka rozczarowuje. Zawsze wiążą się z ryzykiem, że nie wiesz na kogo trafisz. Łatwo spudłować, gdy wokół pełno szlacheckich rodów o błękitnej krwi, które psują Ci Twoją własną. Ciężko się z takimi gada, gdy na pytanie „gdzie pracujesz?” odpowiadają Ci tylko „błąd 404”. Aż nadchodzi taki dzień, w którym myślisz, że to nareszcie strzał w dziesiątkę. W końcu facet z manierami opanowanymi przynajmniej do tego stopnia, że nie próbuje wybekać całego menu sklepu monopolowego, by Ci zaimponować. Wszystko wskazywało na to, że miło spędzicie czas do momentu, gdy nie spytałaś go „czym się zajmujesz?”. W odpowiedzi usłyszałaś „już za chwilę Tobą” i dostałaś jego wizytówkę. To bloger. Gorzej nie mogłaś trafić.

ZAPŁACISZ ZA WIĘCEJ NIŻ KOLACJĘ

Blogerzy to niebezpieczny gatunek, który niegdyś ze względu na swą niską liczebność był pod ochroną. Jednak nadszedł Dzień Burzy Mózgów, gdzie każdy doszedł do podobnego wniosku „ja też mogę być blogerem!” i rozmnożyło się ich jak grzybów po deszczu. Teraz nas nie ma kto przed nimi chronić. Dlatego podczas łóżkobrania musisz uważać, bo wśród całkiem apetycznych egzemplarzy trafiają się także trujące czy po prostu pokryte pleśnią. Przy podrywie stosuj zasadę trzech pytań:

  1. Masz dziewczynę?
  2. Masz HIV?
  3. Blogujesz?

Jeżeli na trzy pytania otrzymasz trzy pozytywne odpowiedzi to delikatnie wycofaj się z rozmowy i pomieszczenia. Kiedy jednak wysoki poziom alkoholu we krwi pozbawił Cię resztek godności oraz zdrowego rozsądku i decydujesz się spędzić noc z blogerem to pamiętaj chociaż o zabezpieczeniu. Spytaj go czy nie pisze na Blogspot, bo spędzając z nim noc możesz przypłacić to nie tylko traumatycznym przeżyciem, ale również oskarżeniem prokuratury o seks z nieletnim.


Ok, chcesz dać mu szansę, a później być może nie tylko to. Czego musisz się spodziewać? Pierwsze wrażenie będzie równie rozczarowujące co pierwsze otwarcie paczki czipsów. Z zewnątrz kusi, w środku pusto. Bloger z pewnością będzie orbitował wokół Ciebie co raz próbując nowej sztuczki PUA. Nie daj się zwieść – to tylko krzykliwy nagłówek, bo treść broni się słabiej niż Chris Brown tłumacząc, że chciał tylko pograć z dziewczyną w koci koci łapki. W rzeczywistości jest wstydliwy i skryty, więc uważaj by w rozmowie za często o nim nie wspominać, bo posądzi Cię o stalking. Jeżeli do tej pory nie uciekłaś pozostawiając po sobie butów i komiksowego tumanu kurzu, to znaczy, że sama jesteś tumanem lub desperatką, która zbyt długo przekładała wizytę u okulisty i psychoterapeuty. Choć wszystko co mówi Ci bloger może być literacką fikcją Ty naiwnie wmawiasz sobie, że nie oceniasz nikogo po okładce i dajesz się zaprosić na kolację. Idziesz na nią licząc, że się najesz. Oh, my sweet summer child.

Pamiętaj, że prawdziwy bloger nie jada schabowych, więc przed kolacją wejdź szybko na YouTube i sprawdź jak się je homary. Bez obaw, on też tego nie wie. Po prostu ktoś z Waszej dwójki tej nocy zakrztusi się pancerzem, więc na wszelki wypadek włącz sobie jeszcze szybki kurs pierwszej pomocy. Ostatecznie chcesz mieć blogera na sobie, nie na sumieniu. Nie licz na ciepły posiłek, bo spędzisz długie godziny czekając aż po udanym kadrowaniu bloger wybierze odpowiedni filtr. Ciesz się jak w ogóle przegryziesz coś więcej niż wargi w celach zalotnych, bo możliwe, że Twoje danie zostanie zareklamowane u kelnera, gdy zbierze za mało serduszek. Nie zdziw się też, gdy po kolacji usłyszysz ciche mamrotanie blogera o spóźniających się przelewach od agencji. Okaż wtedy choć promyczek współczucia, a od razu sparzysz się jego prośbą „zapłacisz za mnie? oddam z powiadomień”.

Miałaś szczęście, że zaliczyłaś wszystkie sezony Bear Grylls’a, kolacja była na świeżym powietrzu, a noc obfita w komary, bo przynajmniej nie odchodzisz od stolika głodna. Kiedy słyszysz „chodźmy do galerii!” wahasz się czy bloger dziś cokolwiek zaliczy. Zaczyna świtać, a Ty orientujesz się, że lepszy od Ciebie bilans partnerów seksualnych ma nawet Bella ze Zmierzchu, więc bierzesz blogera na barana i czym prędzej biegniecie do centrum handlowego. Nie chcesz po północy zmienić się w kurę domową, która nie miała styczności z jajkami. Na miejscu jesteś bliska załamania. Ugięłaś się pod lawiną próśb o zrobienie selfie, bo bloger zobaczył ściankę. Nie masz serca tłumaczyć mu, że to wspinaczkowa. Stoisz przez 10 minut starając się opanować szczękościsk po kilkunastu próbach ułożenia do zdjęcia odpowiedniego dziubka, a po wszystkim nie dostajesz nawet słów podziękowania. Zamiast tego wysłuchujesz samych pretensji o to, że zapomniałaś zakryć wystającej metki i robisz kryptoreklamę. Chcesz już iść do domu. Swojego.

STRACISZ WSZYSTKO TYLKO NIE DZIEWICTWO

Nie wiesz czy pomyliłaś Nervosol z pigułkami gwałtu, ale jakimś cudem znalazłaś się u niego. O dziwo masz jeszcze na sobie ubranie. Pytasz więc grzecznie czy możesz je odłożyć na stolik, który wydaje się najmniej zagraconym obiektem w tym pomieszczeniu. Do Twych uszu dociera wrzask:

Tylko nie tutaj! To moje studio do robienia zdjęć!

Idziesz do łazienki przypudrować nosek, bo nie chcesz się świecić, a wciąż masz nadzieję wylądować na tym stoliku. Kiedy wychodzisz z niej gotowa do działania, on staje naprzeciwko Ciebie nago. W kwestii stania tylko na tyle możesz liczyć, bo jego dar losu nie jest już tak chętny do współpracy. Próbujesz go dopingować, ale to wciąż przypomina obserwowanie jego statystyk – po niewielkich podrygiwaniach w górę momentalnie następuje smutny spadek. Nie poddajesz się wmawiając sobie, że nawet niszowi mają szansę i zaczynasz grę wstępną. Niestety jest równie krótka i nieefektowna jak jego leady, bo bloger palcami potrafi pracować wyłącznie na klawiaturze, a sprawnie posługuje się tylko językiem pisanym. Po krótkich i nieowocnych negocjacjach przechodzicie do konkretów. W ostatniej chwili pytasz go czy ma zabezpieczenie, bo nie masz zamiaru po 9 miesiącach dołączyć do grona blogerek parentingowych.

Nie mam, żadnych nie dostałem! Pieprzony Martin…

Cóż, kto nie ryzykuje ten nie pisze bloga, więc idziesz na całość. Niestety nie jesteś zadowolona z efektów, bo choć znacznie obniżyłaś mu próg wejścia to bloger za nic nie potrafi się zaadoptować w nowym środowisku. Szepczesz mu do ucha sprośne kłamstewka, że jest taki duży, poczytny i wpływowy, bo przeczytałaś w Cosmopolitanie, że im szczęśliwszy bloger tym więcej wejść. Czy jakoś tak. To nadal marny boost, więc sugerujesz zmianę pozycji. Prawdopodobnie by pomogło, gdyby bloger od razu zabrał się do roboty zamiast wrzucać na tablicę post:

Kochani, jak sądzicie co teraz?
MISJONARZ – LIKE
PAJĘCZARZ – SHARE
OGRODNIK W KOLEJCE DO ZUSU – KOMENTARZ

To na nic. Ostatecznie okazuje się, że duży zasięg to nie wszystko, bo nie potrafił wywołać u Ciebie zaangażowania. Krótko mówiąc – jego ptaszek zbyt słabo ćwierkał. Choć liczyłaś na długą i niestandardową kampanię to skończyło się na jednorazowym testowaniu produktu, podczas którego wciąż zapewniał Cię, że „lubisz to”. Ostatecznie nikt i nic nie dochodzi. Bloger tłumaczy, że lepiej by mu poszło gdyby wziął do współpracy znajomych i zrzuca winę, że trudno Ci dogodzić, bo pewnie nie był przed 301.

ZAMIAST KLAPSÓW DOSTANIESZ  NAUCZKĘ

Dobrnęłaś do końca. Teraz rozumiesz, że to był Twój pierwszy i ostatni raz z blogerem. Czeka Cię jeszcze Wall of Shame, bo po Waszej przygodzie przeczytasz na swojej ścianie mnóstwo wpisów typu „10 powodów, przez które baby to chuje”. I tak miałaś szczęście, że uniknęłaś relacji live. Po wszystkim jesteś bogatsza w traumatyczne doświadczenie, a bloger w zwiększony współczynnik odrzuceń. Masz nauczkę, by nigdy więcej nie sypiać z blogerem. Co innego z blogerką. Z nią śmiało możesz iść do łóżka i powierzyć jej swoje tajemnice. Najwyżej wygada się kilku koleżankom. I kilku tysiącom czytelniczek.

Qrkoko.pl

Patrz jakie seksowne „Udostępnij” Kliknij!

  • koral

    HAHAHA genialny wpis

  • mania

    Wiedziałam! Coś czułam żeby się nie umawiać z blogerami, bo bałam się, że mnie zrecenzują :(

  • Pobruszka

    genialne, a jakie prawdziwe :D

  • Adam Bork

    „Spytaj go czy nie pisze na Blogspot, bo spędzając z nim noc możesz przypłacić to nie tylko traumatycznym przeżyciem, ale również oskarżeniem prokuratury o seks z nieletnim.”
    Sooooo true.

  • esk

    uśmiałam się do łez. dzięki za zrobienie mi wieczoru :)

  • Takie wpisy poproszę w poniedziałki przed pracą, żeby sobie tydzień zrobić. :D Genialne!

    • Tekst jest we wtorek, bo za dużo jeździłam PKP i przyzwyczaiłam się do opóźnień.

  • ZABAWNE

  • Angelika Katrina

    świetny tekst. made my day ! :)

  • Śmiechłam pod nosem kilka razy :D

  • z tym blogspotem to zrobiłbym gwiazdkę, ponieważ na tej platformie lądują przeważnie przyszłe gwiazdeczki modowej blogosfery. Czyli nastolatki. Ich więcej tam znaleźć niż młodziutkich samczyków. A jak wyglądałby scenariusz, gdyby to jednak facet trafił na blogerkę? Nie daj Boże, modową ;). Część tekstu by się zgadzała, gorzej z twitterową alegorią ;).

  • „Uchichotałam” sie troszkę.

  • Effy Marszałek

    Swietnie piszesz, uwielbiam czytac Twoje posty!!!

  • Genialne! A ile w tym prawdy! Uśmiałam się do łez :))) Masz dar, dziewczyno!

  • Pingback: » Drugie życie obsesji()

  • Anna Sakowicz

    Ha, ha :) Dobre :) Gratuluję :)