Świąteczne ozdoby – robić czy kupić?

14

Qrkoko.pl - Świąteczne ozdoby - robić czy kupić?

Okres świąteczny to czas, w którym każdy z nas odkrywa w sobie żyłkę Usaina Bolta i póki nie pęknie to w zabieganiu stara się ogarnąć listę zakupów czy niespodziewanych gości.

Stacje radiowe już od listopada bombardują nasze uszy „Last Christmas”, a mikołaj-tirowiec z nadwagą wmawia nam, że Cola jest 13 potrawą wigilijną. Stojąc przy stoisku z krawatami i skarpetami zastanawiasz się czy nie zdublujesz czyjegoś prezentu. Wszechobecne promocje i przeceny niczym pasy odchudzające z TV Mango zadbają o to, by Twoje konto straciło na wadze szybciej niż o tym pomyślisz. W natłoku świątecznych obowiązków zaczynasz się zastanawiać: gdzie w tym wszystkim znaleźć czas na rękodzieło?

ZROBIĆ CZY KUPIĆ? OTO JEST PYTANIE

Co roku hipermarkety spożywcze jak Real, Auchan czy Kaufland proponują nam gotowe rozwiązania w postaci stroików i ozdób świątecznych. Przekoloryzowane i śmierdzące chemią sosny oraz śnieg sztuczny tak samo jak uśmiech kasjerki, która siedzi dwunastą godzinę w pracy. Duch teraźniejszych świąt Bożego Narodzenia podduszany foliową reklamówką z logo sieci. Wszechobecna radość płynąca z zakupów wmawiana nam na każdym zakręcie. Od stuczności świątecznej atmosfery samemu chce się wyzionąć ducha. Jedyny plus takich zakupów to gwarancja wygody. Nie trzeba korygować nawet dotychczasowej sklepowej trasy, bo ozdoby witają już nas przy samym wejściu. Wrzucimy jedną do koszyka i przygotowania do świąt mamy z głowy. Cena też jest przystępna, bo koszt takiego stroika to jedno wino w kartonie mniej.

Qrkoko.pl - Świąteczne ozdoby - zrobić czy kupić?

Dopiero w domu okazuje się, że wraz z mniejszą kwotą przy sklepowej kasie została również jakość. Gotowce z marketów robione są na jedno kopyto kulawego konia. Trochę plastikowej zieleninki, jakaś bombeczka, jedna szyszka i sztuczny śnieg. Resztki kleju, niedociągnięcia przy malowaniu i zwykłe niechlujstwo widać gołym okiem. Gdyby wcześniej nie wpadło ono w hipnotyczny trans lampek choinkowych to gotowy stroik zamiast w koszu na zakupy wylądowałby w koszu na śmieci.

Marketowe ozdoby to jednorazówki. W świątecznych zakupach lądują gdzieś między wędliną i papierem toaletowym, więc przy kilometrach paragonu nawet nie odczujesz ich zakupu. Tak samo jak nie odczujesz przy tym Magii Świąt, a jedynie sztuczny zapach farby. Odhaczysz na liście myślnik „kupić jakieś ozdoby” i nie będzie Cię interesowało czy poszarpie je kot, pogryzie dziecko czy wujek zaleje barszczem. Kosztowało grosze, więc za rok kupisz sobie nowe. Dzięki gotowcom z hipermarketu zaoszczędzisz czas i pieniądze, ale stracisz coś znacznie cenniejszego.

ŚWIĄTECZNE WSPOMNIENIA

Jednym z moich ulubionych dziecięcych wspomnień było robienie świątecznych ozdób. Pamiętam zapach ściętej sosny, fakturę ukochanych ozdób i niesamowity ból kiedy poparzyłam się klejem na gorąco. Wszędzie było tłoczno od ludzi, psów i kotów, a w powietrzu unosił się zapach iglaków i przekąsek mojej mamy. Brzmi jak scena z reklamy Lidla, prawda?

Więc dlaczego nie chcesz, by Twoje dziecko miało podobne wspomnienia? Ręcznie robione ozdoby tylko w teorii są droższe. Przy odrobinie wysiłku wszystko można zrobić taniej, a w dodatku lepiej. Idąc na spacer zawsze rozglądam się za ładnymi szyszkami, które później suszę. Kiedy rusza sprzedaż choinek zawsze pytam czy przemiły pan nie sprzeda mi gałązek, które odłamały się przy pakowaniu. W lumpeksach trafiam na niekompletne ozdoby, które sprzedawane są po kosztach, a idealnie nadadzą się na stroik. Wystarczy trochę wyobraźni, chęci i czasu.

Ręcznie robione stroiki mają swój czar i urok. W przeciwieństwie do tych gotowych, które może mieć każdy – mój jest wyjątkowy. Mogę użyć do niego wszystkiego. Pierniczków, które zostały mi z pieczenia. Koralików, z którymi od dawna nie wiedziałam co zrobić. Albo po prostu to co zostało mi z zeszłorocznych przygotowań. To ozdoby, które przetrwały ze mną więcej niż kilka dni w roku i często bez retuszu są ozdobą podczas kolejnych świąt.

Jeżeli wszystko przygotujesz własnoręcznie to Twój stroik nie będzie tylko jednorocznym badziewiem, kupionym razem z szamponem i odświeżaczem. To będzie honorowy gość na Twoim stole. Czasu spędzonego z rodziną podczas robienia świątecznych ozdób nikt Ci nie odbierze. To prawdziwa magia, która zostaje z Tobą na lata. Nawet kiedy wszystkie igły pospadają, cały brokat się obsypie i zejdą bomble od poparzeń klejem – to wspomnienia pozostaną.

⇓ Polub tekstPolub fanpage ⇓

⇓ Polub mój fanpage! Zawiera śladową ilość heheszków i kotów ⇓

 

  • mauga

    Ja już od wielu lat jedyne świąteczne „gotowce” jakie kupuje to lampki choinkowe. Mam dość tego, że brokat obsypuje się z bombek, a wszelkie stroiki, czy figurki to zwykły chiński odlew. Tak jak napisałaś, wolę sama pozbierać materiały i spędzić czas z dzieciakami na fajniej zabawie i stworzeniu ozdób, które przetrwają z nami kilka świąt. I wcale nie wydamy na to fortuny :)

    • Bardzo cieszą mnie te słowa. Kiedy odwiedzam rodzinę na Święta to wzruszam się na widok ozdób, które robiłam ponad dekadę temu… :)

  • Kaszanqa

    W sumie to można kupić sztuczną choinkę (najlepiej z przymocowanymi ozdobami), potem zjeść barszcz z kartonu i obdarować się zestawami kosmetyków z działu „prezent dla niego”, ale w świętach nie chodzi o ilość, przepych i byle szybciej i byle taniej, ale o wspólnie spędzony czas. WIęc wolę tych ozdób świątecznych mieć mniej, ale przynajmniej zrobić je wspólnie w rodzinnym gronie i mieć świetne wspomnienia oraz świetne ozdoby na wiele lat

    • Barszcz z torebki, a opłatek dodawany do tygodnika telewizyjnego :) Nie takie Święta pamiętam z dzieciństwa.

  • barbara

    Co roku obiecuję sobie, że zrobię własnoręczne ozdoby, ale przypominam sobie o tym dopiero w momencie nalewania barszczu :P

    • To w następnym roku przypomnij sobie o nich nalewając Wielkanocnego Żurku!

  • Moje zdolności manualne są tak zaawansowane, że potrafię tylko zrobić papierową gwiazdę :)

    • To bardzo dobry początek, zaszalej z papierami, a efekty Cię zaskoczą :)

      • Miło mi. Jak nauczę koleżanki z klasy wykonywać takową gwiazdę to będę dumna

  • Izabela izaadina

    Bardzo mądry tekst, robimy ozdoby własnoręcznie, teraz jak będę przechodzić w supermarkecie obok regałów z ozdobami, będę czuła niechęć , i oto chodziło!!!
    Pozdrawiam i zabieram się za aniołki, renifery i tp.

  • Agato ja bym z dziką rozkoszą przeczytała jakąś książkę napisaną przez Ciebie. Twoje teksty takie jak ten przypominają mi swoim stylem twórczość Joanny Chmielewskiej przy której się zaśmiewam do łez i które swoją trafnością spostrzeżeń tak jak u Ciebie rozkładają na łopatki.

    Odnośnie poruszonego tematu oczywiście jestem za tym aby robić ozdoby własnoręcznie.
    Ja podobnie jak Ty kupuję gałązki i jemiołę u sprzedawców choinek,dzieci potem robią stroik,pozwalałam im malować zwykłymi farbkami szklane bombki, własnoręcznie robimy też pierniczkowe ozdoby wspólnie je potem dekorując,zdarza się robić aniołki z masy solnej i gwiazdki z papieru.
    Ciasta i potrawy wigilijne są przygotowywane w domu więc duch świąt pachnie aromatem ciast, zapachem igliwia(które też wcześniej spalam by pachniało lasem), zapachem goździków nabitych w skórkę pomarańczową z której robimy pachnący świecznik.

    Ja mam takie wspomnienia i takie też chcę podarować.

    • Może kiedyś napiszę coś więcej niż bloga :)
      Takie wspomnienia jak mamy obie to najlepszy prezent, który zostaje z nami przez lata. Nie pamiętam zabawek jakie dostawałam, ale pamiętam jak suszyłam pomarańcze, wyjadałam z braćmi groch i poganiałam Babcię z barszczem.

      Ps. Uwielbiam Chmielewską :)

  • Izabela izaadina

    Aniołki już się robią, zainspirowałaś mnie

    • Moje koty oszalałyby przez te pióra :) Super wyszły! Może spróbuj aureole zrobić z jakiś brokatowych wstążek lub tasiemek?