Suma moich strachów

14

Qrkoko.pl - Suma moich strachów

Jednym z moich noworocznych postanowień było ograniczenie swego strachu. Bo boję się wielu rzeczy i większości przypadków nie wiem nawet dlaczego. Wiem tylko czemu przerażają mnie płazy. Kiedy miałam 8 lat kolega wrzucił mi żabę za koszulkę. Od tamtej pory unikam takich obślizgłych kreatur. I żab.

Moja znajoma obawia się odrzucenia do tego stopnia, że odwiedza tyłki obcych osób częściej od ginekologów. Aby się przypodobać jest gotowa co chwilę zmieniać swoje zdanie. Ja panicznie omijałam jeden z przystanków autobusowych. Raz wysiadając na nim z autobusu ktoś podstawił mi nogę. Po epickim locie najadłam się wstydu niczym dziewica w noc poślubną, uszkodziłam kolana i co najgorsze – szydełkującą dłoń. Zanim dotarło do mnie co się stało trzy osoby zdążyły przejść nade mną. Od tamtej pory byłam gotowa nadłożyć drogi niż ponownie na nim wysiadać. Niesamowicie bałam się też odpowiedników studentów przed sesją, czyli zombie. Do tego stopnia, że po Voldemorcie to była już druga nazwa, której wolałam nie wypowiadać. A przecież oglądałam kiedyś „Świt Żywych Trupów”, „Martwicę Mózgu” i przeszłam nawet całe „Plants vs Zombie”. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak mnie to przeraża?

ZNAJDŹ ŹRÓDŁO STRACHU

Kiedy w pracy ważę setną paczkę koralików potrafię myślami odlecieć daleko poza TOHO i Miyuki. Zwalniam wtedy bęben maszyny myślącej i następuje losowanie refleksji nad życiem. I pewnego dnia, kiedy myśli latały mi po głowie niczym kot z rozwolnieniem doszłam do wniosku, że nie obawiam się samych zombie, tylko śmierci. W dodatku nie mojej, ale moich bliskich.

Gdybym pozwoliła sparaliżować się przez strach pewnie nigdy nie wyjechałabym z rodzinnej miejscowości. Nigdy nie poznałabym Przedmęża ani twardo nie postanowiła, że przygarniamy koty. Zdecydowałam się zajrzeć w paszczę lwa i poszukać tam ubytków.

Zaczęłam oglądać filmy i seriale o zombie zmuszając się do przyglądania tym kreaturom. Czytałam o nich książki, komiksy, artykuły i blogi. Grałam w gry z żywymi trupami w roli głównej, a na wypadek apokalipsy miałam już obmyślone scenariusze. Po 2 tygodniach terapii szokowej przestałam się ich bać. Co więcej niektóre wręcz mnie bawiły. Przestałam szukać gnijących trupów w każdej szafie i pod każdym łóżkiem. Znajdowałam tam już tylko kocie skrytki na nakrętki i długopisy. Oswoiłam się również z myślą, że ludzie umierają, a ja niewiele mogę z tym zrobić.

STRACH MA WIELKIE OCZY
ŁATWIEJ MU JE PODBIĆ

Terapią szokową ograniczyłam swój lęk do poziomu, w którym go akceptuję. Nadal boję się wielu rzeczy jak to, że wpadnę w ramiona klauna uciekając przed krwiożerczymi kurami. Jednak teraz wiem, że strach jest tylko nadmuchanym osiłkiem, który ucieka z płaczem do mamy po kilku mięśniakach.

Żyjemy w świecie otaczającym nas przerażającymi rzeczami, które widzimy na własne oczy. Postarajmy się zlikwidować chociaż takie, które siedzą tylko w naszych głowach.


Nie bój się kliknąć Lajka, on nie gryzie!

  • kumka

    Ja do tej pory panicznie boję się klaunów i nie umiem temu zaradzić :(

    • Ja też! Jednak wciąż nie wiem skąd ten lęk. Boję się również pacynek i starych porcelanowych lalek.
      Czuję się bardzo nieswojo w ich towarzystwie.

  • Pobruszka

    Też kiedyś bałam się zombich i chyba przestałam po takiej samej terapii jaką Ty zastosowałaś, po prostu jak się człowiek dużo tego naogląda to już nie jest takie straszne.

    • Zwłaszcza kiedy ogląda bajki lub stare produkcje, gdzie np. widać make-up :)

  • KrystynaM

    Szokowała terapia działa skutecznie w przypadku wielu fobii. Ty jak sama zauważyłaś bałaś się nie tyle co zombiech to śmierci bliskich Ci osób. Takie zrozumienie strachu bardzo pomaga w jego zwalczaniu.

    • Dokładnie! Najważniejszym jest znaleźć źródło naszych problemów, strachów, fobii czy zachowań. Reszta już idzie z górki.

  • Pani Ka

    Strach ma tylko wielkie oczy. Sami baliśmy się w dzieciństwie potworów z szafy czy z pod łózka i niektóre z tych strachów zostało nam do dziś. Pokonywanie tych strachów to forma rozwoju samego siebie i warto zwalczać to co siedzi tylko w naszej głowie i nas ogranicza.

    • gusia

      Żartujesz?! Ja do dzisiaj boję się potworów z szafy :D

      • Też przez długi czas przykładałam krzesło do szafy, żeby nic z niej nie wyszło :)

    • Wiele takich dziecięcych strachów, które męczyły mnie w dorosłym życiu przeszła mi od kiedy zamieszkałam z moim Przedmężem. Chociaż zbiegło się to w czasie z zamieszkaniem z moją dwójką kotów, więc nie jestem pewna, które z nich zażegnało moją bezsenność i nocne lęki :)

  • terapia szokowa, o tym nie słyszałam. Szczęście, że nie mam większych fobii. Jedyne co, to pająki, które niszczę wszelkim możliwym sposobem, od zabijania butem po spryskiwanie lakierem,perfumą,płynem do szyb, generalnie tym, co jest pod ręką. Wystarczy bezpieczna odległość a czuję, że mam przewagę i co lepsze, a może gorsze, mam z tego radość:)

    • Z pająkami nie mam jakiś większych problemów, może dlatego, że zanim je zauważę moje koty najczęściej już załatwiają sprawę :)

  • Panicznie boję się żab! To jest już zaawansowana batrachofobia…. Nawet patrzeć na zdjęcia z żabami nie mogę, bo mnie już całe ciało swędzi, bo mi się wydaje, że coś po mnie chodzi…

  • Pingback: Psychedelic chameleon | Qrkoko.pl()