Stereotypy w Rękodziele [VLOG]

8

W Rękodziele tak jak w każdej innej dziedzinie życia jest mnóstwo panujących stereotypów i powielanych bzdur. Postanowiłam powiedzieć o tych, które najbardziej łamią mi serce.

Odkąd Przedmąż przeszedł na dietę i muszę mu gotować na parze to mam niewyparzoną gębę. W końcu ta para musiała gdzieś ze mnie ujść. Stanęło na wideło ;) Jeżeli podoba Wam się taka forma przekazywania moich myśli to będę wdzięczna za każdy komentarz, lajk, subskrypcję i udostępnienie. Oczywiście dopiero eksperymentuję z taką formą, więc pewnie popełniam masę błędów, dlatego wszystkie uwagi przyjmę na klatę :P A teraz dosyć czytania i do oglądania!

Pacnij lajka jak tekst się podobał!

 
Polub mnie to nie przegapisz nowych postów

 

  • Karus

    Zawsze szukałam sposobu żeby wyrazić siebie w jakiś kreatywny sposób ale przez większość życia kreatywność=artysta a co za tym idzie malowanie, rysowanie, rzeźba, ewentualnie pisanie. Nikt mnie nie poinformował że istnieją inne formy sztuki jak origami szydełkowanie haftowanie itd. Sama musiał to odkryć. To mnie boli, że rękodzieło w którym używa się nici ( haft szydełko, robienie biżuterii, szycie) nie jest traktowane w kategorii „artystycznej” a „chałupnictwa” na poziomie składania długopisów.

    • To wszystko zależy od środowiska w jakim się obracasz. Jest bardzo duże grono osób, które Rękodzieło docenia i traktuje je jak sztukę :) Najlepiej na podstawie swoich prac i poziomu ich wykonania pokazać innym jak bardzo się mylą ;)

  • Joanka-z

    Jak zwykle bomba! „Dlaczego tak drogo?” to standard. Ostatnio nawet usłyszałam:”przekonaj mnie, abym kupił od Ciebie dwie rzeczy” – pf, co to targ? Do puli dorzuciłabym jeszcze hasło: „zrobi mi Pani na jutro?”, „może mi Pani jeszcze dziś zrobić i wysłać kurierem?”. A odnośnie zapominania twarzy! Twarz męża to pamiętam, ale w pewnym momencie on zaczął mnie nazywać i wołać na mną „plecy”, bo widział mnie godzinami, ale siedzącą tyłem i mruczącą non stop pod nosem. Marudził, że zapomni jak wygląda me lico ;)

    • Jest na to sposób! Ja czasami przed sobą kładę duże lusterko żeby Przedmąż oprócz moich pleców widział też skupioną minę :D NIECH TAKĄ MNIE ZAPAMIĘTA!

  • ~Meg~

    Niestety na co dzień spotykam się ze stereotypami. Jedne są zabawne, inne irytujące, a niektóre po prostu krzywdzące. A wszystko przez to, że mam ledwie 17 lat. I swego czasu przekonałam się, że nie jestem sama, to nie pojednawczy przypadek – i poznałam kolejny, jakże piękny stereotyp. Spotkałam kilka dziewczyn takich jak ja, które tworzyły piękne małe dzieła sztuki i każda z nas doskonaliła swoje umiejętności przez lata – od małego dzieciaka. Niestety żadna z nas nie była traktowana poważnie. Bo: „A co niby, nastolatka może ładnego zrobić i na czym się może naprawdę znać?”. Z drugiej jednak strony nie raz spotykałam się z przeświadczeniem, że robię to tylko dla pieniędzy i na pewno swoje prace sprzedaję bo brakuje mi na nowego „ajfona” (dobra, ale gdzie logika? Uciekła w popłochu słysząc takie teksty? + w tym miejscu dochodzą do tego jeszcze stereotypy o nastolatkach, po prostu pakiet). Zastanawiam się w takich sytuacjach czy ktokolwiek z nich, kiedykolwiek zajrzał do słownika pod hasło: Pasja. Ciekawym jest to, że nikt nie patrzy krzywo i nad niczym się nie zastanawia kiedy jakiś nastolatek powie, że jego pasją jest np. jeździectwo, informatyka, muzyka, taniec itd. itp. Od razu wszyscy zakładają, że na pewno poświęca się temu, to go interesuje i przez to na pewno wiele wie i wciąż się uczy o swojej pasji. A rękodzielnik to kurde co? Siedzi, herbatkę pije, a robótka sama się robi? I w dodatku on nie musi wiedzieć nawet jakim cudem? To co podałam to tylko kilka moich obserwacji i doświadczeń. Natomiast to co Ty Qurkoko powiedziałaś jest strzałem w dziesiątkę! Wokół rękodzieła niestety krąży wiele stereotypów, ale wierzę w polaków i w to, że w końcu zobaczą rękodzieło dzięki własnym oczom, a nie dzięki stereotypom. :)

    • Mnie też często spotyka ten stereotyp „nastolatki”, najczęściej od starszych „koleżanek” po fachu, które oceniają moje umiejętności zanim jeszcze zobaczą moje prace. Ludzie do dzisiaj są w szoku kiedy im mówię, że nie sprzedaję swoich prac i są święcie przekonani, że albo nie chcę sprzedać im, albo zgrywam niedostępną żeby w ten sposób podbić cenę :P Najlepiej robić dalej swoje i swoją postawą udowadniać jak bardzo ludzie się mylą :)

  • Aneta Kurnikowska

    Święta słowa .Super tekst .Ja ciągle słyszę .Piękne te twoje rzeczy ,ale ceny jeszcze piękniejsze .Jak ty możesz tak z ludzi zdzierać ….. Takie coś za tyle pieniędzy ? zwariowałaś ? A gdzie twoje sumienie ? ….I tak można bez końca :P Znalazłam na to sposób .Zryzygnowałam z robienia dla ludzi i mam spokój i wreszcie czas na robienie dla siebie i najbliższej rodziny :P Nie będę użerać się z klientami tylko dlatego ,że mam normalne ceny ,a nie te z Allegro :P I tak można w nieskończoność .

    • Ja też nie sprzedaję swoich prac i robię tylko dla siebie lub na prezenty. Masz rację, jak człowiek pozbędzie się tego całego sprzedażowego stresu od razu inaczej patrzy na swoją pasję :)