SPHINX w Białymstoku

14

W weekend wybraliśmy się z Przedmężem do centrum handlowego Alfa. Zobaczyliśmy, że otworzyła się tam nowa restauracja z sieci SPHINX. W prawdzie mamy z nimi średnio przyjemne wspomnienia, ale nowa restauracja to nowa szansa :)

 

BUNKRÓW NIE MA, ALE TEŻ JEST…ŁADNIE

 

Pierwszą rzeczą, która nas zachwyciła był wystrój. Pomimo tego, że restauracja mieści się w galerii to udało się uzyskać wrażenie przytulności i prywatności. Lampy, kwiaty i akcesoria pozwoliły na odwzorowanie orientalnego stylu.

 

Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku

Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku

 

Jednak nie poszliśmy tam podziwiać sztucznej roślinności, a skosztować dobrego jedzenia. I na tym zachwyty się skończyły.

 

SZYBCY (kelnerzy) I WŚCIEKLI (klienci)

 

Nadeszła fala rozczarowań. Nie spodziewaliśmy się, że stół będzie nakryty obrusem, ale imitowanie go placematami reklamowymi to przesada.

 

Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku

 

Jak już z ulotek reklamowych zrobiliśmy śliniaczki kelner szybko przyniósł nam zamówione dania. Nawet za szybko. Nie zdążyliśmy stoczyć walki na kciuki ani pobawić się w koci łapci, kiedy podano nam talerze. A to co na nich zobaczyliśmy w niczym nie przypominało egipskich smakołyków.

 

PRZEKĄSKA Z MENU OBIADOWEGO

 

Postawiliśmy na klasykę restauracji zamawiając shoarmę. Ja wybrałam wersję z kurczakiem zapiekanym w serze, a Przedmąż z pikantną wieprzowiną. Nic dziwnego, że dania dostaliśmy po 5 minutach od zamówienia skoro rozmiar porcji dostosowany był do top modelek. Zamiast rubryczki „Na mniejszy apetyt” powinni umieścić „Do rozdrażnienia żołądka i ubrudzenia zębów”. Dodatkowo wszystko wyglądało i smakowało jak odgrzewane na szybko, a nie przygotowane na zamówienie. Na wszelki wypadek sprawdziliśmy jeszcze raz – nie byliśmy w Sphinx Express.

 

Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku

Wieprzowina

 

Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku

Ponoć pikantna

 

Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku

Kurczak z serem

 

Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku

Ponoć zapiekanym

Od kelnera dostałam ostrzeżenie żebym nie dotykała talerza, bo jest gorący. Fakt był gorący, ale tylko z jednej strony – tam gdzie rozpuszczali ser. Przedmąż nie mógł się powstrzymać i od razu dotknął swój – był zimny, podobnie jak jedzenie. Nie spodziewałam się po knajpie, która ogłasza się restauracją, że ich dania będą wyglądać jak z mikrofali. Każde kosztowało po 20 zł, a smakowało niczym dwudniowy obiad. Mięso było twarde, a frytki zimne już w chwili podania. Z trzech sałatek opisanych w menu dostaliśmy dwie, rozłożone na trzy porcje. Zaś sosy czosnkowe smakowały po prostu jak majonez.

 

Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku

 

Przedmąż najbardziej ubolewał nad tym, że jego danie nie było w ogóle pikantne. Każdy wie, że dobra wieprzowina pali dwa razy. Niestety tym razem mu się upiekło. Przerażeni pikantnością dania zbyt pochopnie zamówiliśmy 1,5 litra Pepsi w dzbanku.

 

Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku Qrkoko.pl - SPHINX w Białymstoku

 

Restauracja pomyślała chyba o naszym poziomie cukru we krwi, bo zamiast nalać nam Pepsi z butelki postanowili poczęstować nas tą z refilla. W trosce o nasze zdrowie piliśmy półtora litra wody sodowej z kropelką syropu o smaku Pepsi na dnie. Na pytanie kelnera „czy wszystko gra?” chciałam odpowiedzieć tylko „niczym Mandaryna bez playbacku”.

 

WALĄ PEJCZEM PO KIESZENI

 

Byłam szczęśliwa, że zamówiliśmy jedną z tańszych propozycji Sphinxa, zamiast od razu rzucić się na steki, które puszczały do nas oczka. Jedzenie tam jest zdecydowanie zbyt drogie jak na tak małe porcje o przeciętnym smaku. Rozmiar porcji jest faktycznie restauracyjny, jednak smak dań ciągle pozostaje na poziomie odgrzewanych dań na wagę. Gdzie w takich knajpach summa summarum zjemy taniej i smaczniej.

 

Na jedyną pochwałę zasługuje obsługa. Kelner, który się nami zajął był uśmiechnięty i bardzo miły. Nie popełniał błędu Tanoshii sushi zabierając talerze sprzed nosa. Nie przeszkadzał co chwilę dopytując czy smakuje, pomóc pokroić mięso, nakarmić i przewinąć. Jednak nawet najmilsza obsługa nie zadziała niczym guma do żucia po posiłku – niesmak po jedzeniu i wizycie pozostanie.


Polub mnie na Facebooku!

5.3 Nie polecam

Za 20 zł to lepiej idź na kebaba.

  • Smak 3
  • Cena za rozmiar porcji 2
  • Wystrój 7
  • Obsługa 9
  • Drycha

    Też nie lubimy Sphinxa ale niestety dajemy szansę kolejnym ich lokalom… z Wwy nie podoba nam się Nowy Świat, Złote Tarasy, Arkadia… przy al. Jerozolimskich może być…
    Kiedyś byli dużo fajniejsi. Sosy smaczniejsze, mięso bardziej soczyste, bułki na drożdżach a nie ulepszaczach. Niestety teraz ceny są wyższe a jakość spadła strasznie. Jakiś tydz. temu po Złotych Tarasach znów powtarzaliśmy, że nigdy więcej (fakt, lepiej iśc na kebab!) ale kto wie.

    • Ten w złotych jest po prostu masakryczny. A to ich „piwo”…

  • W różnych Sphinxach zdarzało mi się jeść i jeszcze nigdy nie byłam w 100% zadowolona. Zawsze coś. Chociaż – to jest zastanawiające – za każdym razem mówię, że to ostatni raz u nich, a potem, jak przychodzi co do czego, to znowu idziemy do Sphinxa.

    • Chociaż – to jest zastanawiające – za każdym razem mówię, że to ostatni raz u nich, a potem, jak przychodzi co do czego, to znowu idziemy do Sphinxa.

      Pewnie popełniasz ten sam błąd co my z KFC. Przechodzisz obok nich mega głodna ;)

  • hayta

    Ja mam podobne doświadczenia ze sphinxem. Jedzenie jest megaa średnie ale ceny restauracyjne. Nie wiem też czym chcą się wyróżnić bo mięso mają typowo jak w kebabie, a nawet słabiej przyprawione

  • No widzisz. U nas we Wrocławiu z kolei nawet porcje na mniejszy apetyt są w porządku (a może to ja mam mały żołądek?) i nawet smaczne, nie aż tak bardzo barowo-odgrzewane, ale za to kelnerzy potrafią gapić się na ciebie godzinami i nie wpaść na to, że może powinni do nas podejść ;D

    • Jadłam w Sphinxie we Wrocławiu i akurat tam zrobili na mnie mega wrażenie, bo porcje były gigantyczne, dania mi smakowały i z torbami mnie nie puścili.

      • Zależy w którym. Bo tylko w jednym się tak opierniczają, stoją w piątkę i gadają, a klientów szlag trafia. A spróbujesz podejść, to sfochani na cały świat :D

  • Pan K. / radzesobie.pl

    Identyczną sytuację miałem w jednym z lokalów w Lubuskiem, w którym często bywam. Na moje 4 wizyty tam, dwa razy dostałem świetne jedzenie, raz takie sobie a przy ostatniej wizycie na stwierdzenie kelnera: „Coś nie tak z jedzeniem?” (gdy z zupy-kremu + właśnie podobnej porcji co Twoja Qrkoko zjadłem samą zupę) nie wytrzymałem i wymieniłem listę zarzutów wobec jedzenia.

    Plus jest taki, że zostałem skasowany tylko za zjedzoną potrawę, byłem tym naprawdę mile zaskoczony, bo sam nie rzucałem się z reklamacją. Nawet napiwek dla kelnera został, bo w końcu facet był ok, tylko firma do duszy.

    • Z tego samego powodu my również zostawiliśmy napiwek, bo kelner w niczym nie zawinił ;)

  • Chyba jestem dziwna, bo ja powiem, że mi w Sphinxie smakuje i nie ma na co narzekać. Może poza tymi w galeriach handlowych (Galeria Łódzka, Złote Tarasy – odradzam) ale tam gdzie sa osobne restauracje jest ok. Może mam mały żołądek ale dania na „mniejszy apetyt” są dla mnie w sam raz, a normalnych dań nie jestem w stanie przełknąć całych. Polecam pizze, makarony i połowę pozycji z „fuzji smaków” – bardzo dobre grillowane mięso ;) Co do napojów – przecież nie nalewa się wody do szklanki i tam dodaje syropu… chyba jesteście przewrażliwieni. Jak już chcecie mieć napój oh ah, kupcie piwo lub sok – wtedy nie będzie rozczarowań :) Jako student duży obiad + napój zapłaciłam wczoraj trochę ponad 20 zł. Dużo? Nie sądzę :)

    • Może poza tymi w galeriach handlowych

      A my właśnie jedliśmy w galerii handlowej ;) Trochę dziwna byłaby polityka firmy, gdyby przyzwalała na gorszą jakość w galeriach, za to dbała o tą w wolnostojących restauracjach.

      Co do napojów – przecież nie nalewa się wody do szklanki i tam dodaje syropu… chyba jesteście przewrażliwieni.

      Pepsi, którą zamówiliśmy nie była lana z butelki, a z refilla. Nie wiem czy znasz jego działanie. Polega ona na tym, że do maszyny podłączasz wodę, butlę z dwutlenkiem węgla i karton syropu. Maszyna miesza to wszystko ze sobą w odpowiednich proporcjach, które u nich widocznie były rozregulowane, bo nie czuliśmy w ogóle smaku Pepsi (a raczej syropu o takim smaku). Czyli tak – nalewa się wody sodowej i dodaje syropu.

      Jako student duży obiad + napój zapłaciłam wczoraj trochę ponad 20 zł. Dużo?

      To jest standardowa cena za duży, pełnowartościowy obiad w średniej klasy knajpach. My zaś za 20 zł na głowę dostaliśmy mały, niesmaczny obiad, bez napoju, za to z imitacją trzech wersji surówek. Za coś takiego 20 zł to dużo.

      • Zdaje mi się, że jednak „restauracje” w galeriach handlowych w wielu przypadkach są gorsze niż takie, które są na „swoim”. Uwierz, że wiem co to jest napój z refilla jednak chodziło mi o co innego. Przecież nie jest to rozcieńczane przy Tobie do szklanki a trochę większego zbiornika, no ale ja nie czuję różnicy między Coca colą a Pepsi to raczej nie wyczuję syropu a tym bardziej tej proporcji ;) Cenę 20 zł za taki obiad nie uważam za wygórowaną, nawet bez tej „promocji” opłaca mi się tam jeść, bo można się najeść i jest smacznie. Na uczelni obiad dochodzi do takiej kwoty (nie wiem kto się tam stołuje na co dzień, ale chyba tylko wykładowcy, zresztą też nie wszyscy) i to jest dla mnie dopiero wygórowana kwota, bo ani to duże, ani dobre.

  • Natala

    Mam takie same zdanie co do sphinxa w alfie :) Tyle ze nam dodatkowo trafil sie niemiły kelner..