Czy można sprzedawać Rękodzieło bez działalności gospodarczej?

Jak legalnie sprzedawać swoje rękodzieło

Czy można sprzedawać swoje prace nie zakładając przy tym firmy? Chociaż ta kwestia od lat budzi wiele wątpliwości to odpowiedź na nie jest dosyć prosta – w większości przypadków niestety NIE.

Ten artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie traktujcie go jak poradę prawną. Pamiętajcie żeby zawsze samemu sprawdzać informacje u źródeł czytając Ustawy lub prosząc o pisemne interpretacje w stosownych Urzędach. Jednak chciałabym dzięki niemu przekazać trochę informacji, które zebrałam i uzmysłowić Wam, że wiele rozwiązań, które stosujecie teraz przy sprzedaży swoich prac jest dla Was niekorzystnych, a część z nich jest nielegalna. Okej, zacznijmy od początku.

CHCE SPRZEDAWAĆ SWOJE PRACE

I co na to Państwo? Z pewnością się ucieszy, bo wzbogacimy je płacąc podatki od naszych sprzedanych produktów, ale dla niego to trochę za mało. Przydałoby się zarobić na Rękodzielnikach znacznie więcej, dlatego w polskim prawie powstała definicja, dzięki której zwiększą się koszty prowadzenia naszego biznesu. To definicja o działalności gospodarczej:

„Działalnością gospodarczą jest zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa,usługowa oraz poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie kopalin ze złóż,a także działalność zawodowa, wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły.” – źródło

Już na starcie wszyscy Rękodzielnicy planujący utrzymywać się ze sprzedawania swoich prac są załatwieni, bo podpadają pod zarobkową działalność wytwórczą, wykonywaną w sposób zorganizowany i ciągły. Dlaczego? Bo robienie prac na sprzedaż jest w rzeczywistości produkcją, a nie działalnością artystyczną, przez co jest to nasza działalność wytwórcza. Jeżeli nie planujemy sprzedawać jednej pracy raz do roku to prowadzimy działalność w sposób ciągły, a jak mamy swoje strony/sklepy/blogi, wystawiamy się na jakimkolwiek portalu, opisujemy swoje produkty podając ich cenę – to prowadzimy działalność zorganizowaną. W ten sposób moglibyśmy zakończyć artykuł, bo tylko z jednej definicji wynika, że sprzedający Rękodzielnik powinien założyć DG i przywitać się ze znienawidzoną składką ZUS, z którą nie rozstanie się przez długi czas. Bajka skończona, wszyscy szczęśliwie poszli spać. A potem mieli koszmar.

Znam realia branży handmade, dlatego wiem, że jej znaczna część nic sobie nie robi z wymogów polskich przepisów i sprzedaje nielegalnie, po cichu licząc, że nigdy nie wpadną. Mam dla takich osób złą nowinę – kończy się okres kiedy wszystkim uchodzi to na sucho, a nadchodzi czas kiedy nielegalnych Rękodzielników urzędnicy w końcu umoczą.

NIE ZNAJDĄ MNIE – SPRZEDAJE PO CICHU

Wielu Twórców wciąż uważa, że jak nie wystawiają przed domem wielkiego billboardu z napisem „SPRZEDAJĘ BEZ DG I TU MIESZKAM” to nikt się o tym nigdy nie dowie. Po czym wchodzą do Internetu i oferują sprzedaż swoich prac. Musicie sobie uświadomić, że obecnie wpaść z nielegalną sprzedażą jest bardzo łatwo. Wystarczy spędzić kilka sekund w Google lub na Facebooku, zainicjować sprzedaż kontrolowaną i na końcu wypisać mandat. Jeszcze łatwiej jest kiedy sami podajecie się na tacy i wystawiacie się na targach lub jarmarkach bez założonej działalności. Świat poszedł do przodu, a z nimi również urzędnicy, którzy nie wpuszczają już chomików do kołowrotka żeby mieć prąd, włączyć komputer na kluczyk i liczyć na to, że modem radiowy nie zerwie Internetu, gdy oni będą szukać nielegalnych sprzedawców na Gadu Gadu. Już teraz otrzymuje sygnały z różnych źródeł, że Urzędy monitorują sprzedażowe grupy na Facebooku, wystawców w galeriach internetowych oraz indywidualne sklepy Rękodzielników i zbierają informacje. To kwestia czasu, aż posypią się grzywny, a w Polsce zacznie być głośno o przerażonych Twórcach, którzy na szybko zacierają po sobie internetowe ślady. Skoro Urzędnicy nie mają skrupułów, by przeprowadzać kontrole np. podczas jarmarków (LINK) to dlaczego myślicie, że odpuszczą sobie nielegalną sprzedaż przez Internet skoro to dla nich mandatowa żyła złota? Którą o wiele łatwiej wykryć niż żyłę wodną machając kijkami.

JAK ZASZKODZI CI NIELEGALNA SPRZEDAŻ?

Mam nadzieję, że do tego momentu jesteście już świadomi potencjalnej wpadki. Teraz dowiecie się co Wam za taką nielegalną sprzedaż może grozić. Samo osiąganie przychodów bez rejestracji firmy jest Polsce karane. Jeżeli osiagacie je nielegalnie to nie płacicie podatku VAT i zapewne nie odprowadzacie podatku dochodowego. Nie prowadzicie też żadnej księgowości i nie macie kasy fiskalnej. Oraz najważniejsze – nie dokarmacie najbardziej dojnej krowy, czyli nie opłacacie składek ZUS. Prowadząc sprzedaż bez zarejestrowanej działalności popełniacie już 6 wykroczeń, za które grożą Wam grzywny. Jak wysokie? Tu już trzeba zagłębiać się w każdy taryfikator z osobna, ale po zsumowaniu można nie zmieścić się w kwocie czterocyfrowej. Nie wspominając o tym, że może za to grozić również kara pozbawienie wolności.

Poza szkodą najbardziej odczuwalną, czyli finansową to nielegalna sprzedaż psuje coś jeszcze – całą naszą branżę handmade oraz wizerunek każdego z nas. Na naszym rynku muszą konkurować ze sobą dwie grupy – Rękodzielnicy działający zgodnie z prawem i ci, którzy je omijają. Ci pierwsi muszą ponosić szereg kosztów związanych z prowadzeniem firmy, a poza tym utrzymywać wysoką jakość produktów, aby dbać o swoją markę. Natomiast ci drudzy nie muszą się martwić o żadne opłaty związane ze sprzedażą prac, dlatego mogą ustalać ich dowolną cenę. Zazwyczaj o wiele niższą niż oferowana przez Rękodzielników z DG. Tym samym znaczna część Rękodzielników sprzedających legalnie w końcu bankrutuje, a na rynku pozostają Twórcy, którzy oferują zbyt tanie prace, często o bardzo niskiej jakości. W ten sposób rynek pozostaje skażony i każdy nowy Rękodzielnik, który chce zacząć sprzedawać legalnie startuje z przegranej pozycji, bo musi zmagać się nie tylko z przepisami, ale też z nieuczciwą konkurencją.

A jak to wypływa na wizerunek każdego Rękodzielnika z osobna? A no tak, że skoro większość branży stanowią Twórcy sprzedający po kosztach to klient kojarzy nas właśnie z takimi osobami. Przyzwyczaja się do niskich cen, które nigdy nie powinny mieć miejsca i przestaje szanować naszą pracę, bo wie, że jak nie kupi u nas na paragon, to kupi w kilkudziesięcu innych miejscach, gdzie tego paragonu nie dostanie, ale za to dostanie coś innego – kilkukrotnie niższą cenę. Myślicie, że dla nielegalnych Rękodzielników to wymarzona sytuacja? Otóż nie. Skoro klient przyzwyczaił się do niskich cen to nie będzie chciał nagle płacić więcej. Dlatego jak nielegalny Rękodzielnik będzie chciał podnieść cenę swojej pracy (np. ze względu na użyte materiały czy technikę) to kupiec pójdzie do kogoś innego, kto zrobi to taniej. Już teraz można zauważyć skalę tego problemu, np. kiedy pada oferta, że ktoś kupi ręcznie robiony prezent za 2 złote, a Rękodzielnicy zagryzają się między sobą o to, kto zrobi to taniej i szybciej.

JAK „OMINĄĆ” PRAWO?

Wiem, że wielu nielegalnych Rękodzielników wciąż nie poczuwa się do żadnej społecznej odpowiedzialności, ani nie myśli o sobie jak o marce, dlatego nie obchodzi ich, że psują cały rynek, a przez to też swoją przyszłość. Wiem też, że nie obawiają kontroli, anonimowych donosów i grzywn, póki sami nie będą musieli za to słono zapłacić. Wiem to, bo wciąż natrafiam na próby „ominięcia” prawa i usprawiedliwiania sobie, dlaczego ktoś sprzedaje bez DG. Oto najpopularniejsze wymówki:

1. Kwota wolna od podatku

Bardzo często słyszę, że Rękodzielnik może sprzedawać swoje prace bez konieczności zakładania DG, dopóki nie przekroczy w ciągu roku ustalonej kwoty (np. na 2015 to kwota  3091,00 zł). Co jest oczywiście bzdurą, bo kwota wolna od podatku dotyczy czegoś zupełnie innego:

Kwota wolna od podatku, a ściślej kwota dochodu wolnego od podatku – kwota dochodu niepowodującego obowiązku zapłaty podatku dochodowego. Kwota wolna od podatku to jeden z elementów systemu podatkowego.

Prościej mówiąc – to kwota, do której nie musicie rozliczać się z fiskusem. Jednak nie wyklucza ona zasady zarobkowej działalności wytwórczej, ciągłości sprzedaży, czy jej zorganizowania.  Wy te zasady spełnianie, więc kwota wolna od podatku nie zwalnia Was z obowiązku założenia DG.

2. Sprzedaż prywatna / sprzedaż majątku osobistego / sprzedaż majątku ruchomego

Kolejna furtka, która daje złudną nadzieję możliwości sprzedaży bez DG. Złudną, ponieważ w sprzedaży prywatnej możemy sprzedać tylko to co sami wcześniej nabyliśmy. Jeżeli chcemy uniknąć opodatkowania tej sprzedaży to możemy ją przeprowadzić dopiero pół roku od nabycia danej rzeczy. Dlatego ta opcja odpada, ponieważ stworzona praca na sprzedaż nie jest naszym nabytym majątkiem osobistym, który chcemy potem sprzedaż jako „używany”, a nową rzeczą wyprodukowaną na sprzedaż. Produkcja = majątkowa działalność wytwórcza = konieczność założenia DG. – źródło

3. Sprzedaż okazjonalna

Hasło mit, ponieważ ciężko jednoznacznie stwierdzić co oznacza termin „okazjonalna”. Wszytko zależy od interpretacji Urzędów, ale były przypadki, gdzie już dwukrotne wystawienie aukcji na Allegro podpadało pod ciągłość sprzedaży. Dlatego lepiej sprzedaż okazjonalną traktować jako sprzedaż raz na rok. Oczywiście sprzedaż okazjonalna nie wyklucza postanowień zawartych w sprzedaży rzeczy prywatnych, dlatego nawet jak chcecie swoje prace sprzedawać bardzo rzadko, to i tak wystawiacie na sprzedaż rzeczy nowe, stworzone przez Was po to, by przyniosły Wam przychód, więc też nie kwalifikuje się to do sprzedaży okazjonalnej.

Poza tym z możliwości korzystania ze sprzedaży okazjonalnej eliminuje Was jeszcze kilka innych czynników. Jeżeli zakładacie profile w galeriach internetowych, macie swoje własne sklepy, wystawiacie się na targach lub gdziekolwiek indziej w Sieci można spotkać Wasze produkty wystawione na sprzedaż, to automatycznie przekreślacie sobie możliwość sprzedaży okazjonalnej. Nawet jeżeli faktycznie sprzedacie coś tylko raz w roku to przez Wasze działania wyrażacie „wolę zawarcia umowy sprzedaży”. A dokładniej to wolę wielokrotnego zawierania takich umów. Sami dostarczacie dowody na to, że nie liczycie na sprzedaż okazjonalną, tylko na ciągłość sprzedaży. A wtedy powinniście założyć działalność.

4. Działalność wykonywana osobiście

Jest coś takiego jak działalność wykonywana osobiście, dzięki której nie trzeba nigdzie rejestrować swojej firmy. Jednak tutaj też trzeba spełnić istotne warunki m.in. wykonywać działalność twórczą. Pojęcie działalności twórczej też w dużej mierze zależy od interpretacji Urzędników, ale zazwyczaj postrzegają ją jako działalność rzeźbiarzy, malarzy, grawerów itp. Czyli osób, które np. mają cech, Atest Krajowej Komisji Artystycznej i Etnograficznej itd. Sprzedaż wytworzonej biżuterii może nie mieć charakteru działalności twórczej. Tu bowiem nabywamy materiały i półprodukty w celu stworzenia z nich towaru, więc nasz przychód nie pochodzi z działalności artystycznej, tylko z produkcji wykonanej w ramach DG. Zazwyczaj Urzędnicy stwierdzają, że wykonane ręcznie prace mają charakter użytkowy, a nie artystyczny. Po raz kolejny produkcja to zarobkowa działalność wytwórcza.

Drugim warunkiem jaki trzeba spełnić to być zatrudnionym na umowę o pracę/umowę o dzieło/ kontrakt menedżerski związany z naszą działalnością twórczą. A jakoś nie widzę tego, żeby przy każdej sprzedaży pracy klient podpisywał z Wami umowę o dzieło 😉

ALTERNATYWY DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ

Jest kilka alternatyw, dzięki którym można legalnie sprzedawać swoje prace bez konieczności zakładania DG, ale szczerze mówiąc są to niepopularne rozwiązania i często też w naszych przypadkach mało korzystne. Są Inkubatory Przedsiębiorczości, którym uiszczacie miesięczną opłatę, a sami nie musicie nic rejestrować. Jednak nie ma ich w każdym mieście, a poza tym często słyszy się o problemach z odłączeniem od nich swojej działalności czy przypadkach kradzieży pomysłów. Dlatego nie jest to rozwiązanie idealne. Są też spółdzielnie czy stowarzyszenia, ale do nich potrzebujecie więcej osób, często też o konkretnym statusie (np. niepełnosprawny lub bezrobotny) i nie są to rozwiązania nastawione czysto na Wasz zysk. Do jednoosobowej sprzedaży Rękodzieła na pewno się nie nadają. Zamiast typowej dzialalności gospodarczej można też kombinować z założeniem spółki z o.o. lub cywilnej, co na pewno ma swoje korzyści (np. przy bankructwie nie odpowiada się majątkiem osobistym), ale też wiąże się to z większą biurokracją, kosztami, przechodzeniem na pełną księgowość itd. Przy dużo większych przedsięwzięciach może być to opłacalne, ale do zwykłej sprzedaży prac już niekoniecznie.

CO ROBIĆ?

Przede wszystkim zdać sobie sprawę w jakiej obecnie jesteśmy sytuacji i co nasz czeka w najbliżej przyszłości. Kontrole będą i to jest pewne. Zarówno na targach oraz jarmarkach, jak i w Internecie. Dlatego nie chcę, by ucierpiało przy tym wielu nieświadomych zagrożenia Rękodzielników. Musicie zrobić sobie rachunek sumienia i zastanowić się – po co tak naprawdę sprzedajecie swoje prace? Jeżeli jest to tylko Wasze hobby lub sposób na dorobienie do domowego budżetu – to wiedz, że sprzedaż Rękodzieła nie jest na to najlepszym sposobem. A na pewno niewielki zysk nie jest wart kosztów jakie możecie ponieść w przypadku otrzymania grzywny.

Wiążecie ze sprzedażą Rękodzieła swoją przyszłość? To tym bardziej powinniście się zastanowić jak to zalegalizować. Jeżeli znajdziecie legalne rozwiązanie, aby uniknąć ponoszenia wysokich kosztów to brawa dla Was, ale na obecną chwilę najkorzystniejsze i najmniej problematyczne jest założenie zwykłej Działalności Gospodarczej. I powinniście to zrobić, jeżeli planujecie dalej działać.

Wiem, że Państwo nam niczego nie ułatwia. Wiem, że wygodniej byłoby móc po prostu sprzedawać swoje prace płacąc niewielki podatek i nie babrać się w tej całej biurokracji. Wiem, że ZUS ściąga z nas haracz, a koszty prowadzenia działalności są wyniszczające. Jednak wiem też coś jeszcze – działając w szarej strefie w ten sposób polskiego prawa nie naprawimy, a tylko pogorszymy naszą sytuację. Bo próbując przez chwilę się ogrzać my podkładamy ogień pod własny las.

Nie chcę Was straszyć, tylko przestrzec przed tym, że nielegalna sprzedaż Rękodzieła to gra nie warta świeczki. Czasami dla własnego dobra warto ją zdmuchnąć, zanim zdąży nas poparzyć.