Recenzje nie wychodzą z mody

15

Qrkoko.pl - Recenzje nie wychodzą z mody

Od dziecka okłamywano nas, że owoce to zdrowie. Ja przez nie straciłam te psychiczne. Nienawidziłam ich coraz bardziej, kiedy z każdym dniem nie mogłam połapać się w tym czy jestem gruszką, jabłuszkiem czy brzoskwinką. Potrzebowałam, by ktoś udzielił mi rady.

Do tej pory kwestie ubioru traktowałam czysto intuicyjnie, na zasadzie „nie ważne czy modne – ważne, że wygodne”. Skupiałam się jedynie na tym, by wszelkie trendy czy style przenosić do swojej pracowni, a nie do szafy. Takie podejście do mody przestało mi wystarczać i poczułam, że chcę wyglądać lepiej. Chcę poznać sposoby łączenia ubiorów i wiedzieć co do mnie pasuje. Pomyślałam o jakiejś modowej publikacji, a mniej więcej w tym samym czasie swoje książki wydały Charlize Mystery i Radzka. Ptaki za oknem ucichły, sąsiedzi za ścianą przestali wiercić, a kasjerki za ladą zaczęły wydawać grosiki. Cały świat stanął na głowie, bo musiałam podjąć najważniejszą decyzję w życiu. Budżet pozwalał mi tylko na zakup jednego poradnika modowego, więc tak jak rozwodzące się małżeństwo pyta swego dziecka, tak ja musiałam zadać sobie pytanie – kogo kocham bardziej?

Qrkoko.pl - Recenzje nie wychodzą z mody

Jak to w życiu bywa – o sukcesie zadecydowały znajomości. Magdalenę „Radzką” Kanoniak miałam okazję poznać osobiście podczas Fashionable East, gdzie na długo przed premierą zdradziła mi swój sekret, że wydaje książkę. I chociaż wiem, że jestem naiwna jak nastolatka przeżywająca pierwszą miłość, bo Radzka pewnie powtarzała to każdej, to jednak złapała mnie na ten podryw i kupiłam jej książkę.

PIERWSZE WRAŻENIE

Nie mam szczęścia do przedsprzedaży książek, bo znów dopadł mnie syndrom Kłamcy. Zamawiając ją już kilka godzin po tym jak Radzka ogłosiła taką możliwość liczyłam na to, że trafi w moje ręce szybciej niż na sklepowe półki. Niestety, nie miałam co liczyć na owocny związek z internetową księgarnią, bo ta już na naszej pierwszej randce dała dupy. Nie tak jak bym chciała. Przesyłka dotarła do mnie około miesiąc później. Wiem, że część winy leży po stronie Poczty, która  niczym okres lubi się spóźnić, ale krew mnie zalewa, kiedy zamawiam coś chwilę po uruchomieniu przedsprzedaży, a i tak flegmatyk, który potknął się o półkę z nowościami Empiku zaliczy pierwszą bazę z książką prędzej ode mnie.

Co do samej publikacji to pierwsze wrażenie było bardzo korzystne. Książka wydana jest na dobrym papierze, a szata graficzna jest spójna, przez co całosć ładnie się prezentuje.

+ Plusem dla mnie jest to, że książka od razu została wydana w twardej okładce, więc nawet jeżeli do końca nie trafiła w Wasze gusta to może posłużyć za prezent dla koleżanki, której chcecie zasugerować, że moda na legginsy i emu już dawo się skończyła.

+ Tasiemka do zaznaczania stron, choć jest szczegółem, to jednak bywa pomocna dla dziewczyn, które nie pamiętają, gdzie po zeszłej nocy podziała się ich bielizna lub gdzie skończyły czytać. Poza tym jeśli chodzi o design książki to fajna kropka nad i.

Niesamowicie przeszkadzają mi czerwone strony pojawiające się pomiędzy rozdziałami. Kiedy wzrok przyzwyczaja się do czystej bieli innych kartek to taki odcień niczym Gołota w młodości mocno wali po oczach.

TREŚĆ

Książkę Magdaleny mogę określić jako poradnik dla początkujących Fashionistek. Choć z poczatku bałam się, że dostanę przepis na to jak stać się klonem Radzkiej, a cała książka będzie wychwalać genialny gust autorki, to pozytywnie się zaskoczyłam, bo jest zupełnie inaczej. Główną częścią książki jest „Sylwetkowy Poradnik”, który w przejrzysty sposób tłumaczy jak podkreślać zalety i tuszować wady swojego wyglądu. Poza tym znajdziemy tam historię mody XX wieku w pigułce, krótki rozdział o kolorach i wiele więcej. Przeszkadza mi jednak język autorki, który jest dla mnie zbyt swobodny. Kiedy decyduję się na kupno publikacji poważniejszej od Avanti wolałabym dostać coś bez emotikonek czy cytowania pojedyńczych słów, które ma „podkreślić” wagę wypowiedzi.

Qrkoko.pl - Recenzje nie wychodzą z mody

Gdyby nie wstawka sylwetkowa, która jest kartą przetargową książki „Radzka Radzi” byłaby tylko ładniejszym wydaniem czasopisma modowego. Trochę porad, kilka tricków i gotowych rozwiązań – content na każdego szafiarskiego bloga.

DLA KOGO JEST TA KSIĄŻKA?

Jak napisałam wcześniej: dla każdej początkującej fashionistki. Również osoby, które nie wiedzą czy świat mody jest dla nich odnajdą się w tej pozycji. Książka jest wprowadzeniem i zbiorem podstawowych informacji oraz porad, które powinni znać wszyscy. Przyda się dla dziewczynki wchodzącej w dorosły świat, osoby takiej jak ja, która musi poduczyć się w podstawowych kwestiach stylizacji czy panów, którzy nie wiedzą co kupić dziewczynie na prezent.

CO MI W KSIĄŻCE PRZESZKADZA?

Wydaje mi się, że kiedy Magdalena zasiadła przy stole i w blasku świecy kreśliła pierwsze słowa swojej książki, to gdzieś z cienia wyłonił się Krzysztof Gonciarz, który palcami pogładził jej usta, po czym wyszeptał do ucha:

Czas na chamską reklamę…

W całej książce wszędzie obecna jest reklama answear.com. Rozumiem, że sklep jest patronem książki i dał do niej ubrania, ale po dwóch pierwszych rozdziałach to mocno denerwowało. Pod każdym zdjęciem stylizacji oprócz nazwy marki dostaję jeszcze informację, że mogę ją zakupić na stronie answear. Ktoś tu się zapędził z przekazem podprogowym, bo reklama walnęła mnie w twarz już od samego progu, a blizny po niej zostały na długo po skończeniu lektury. Chociaż może takie było zamierzenie…

Plusem książki jest spory fragment o różnych sylwetkach, za to minusem jest fakt, że 1/3 treści jest mi zbędna, bo interesuje mnie tylko moja. Nie zaważy to na ocenie „Radzkiej”, bo wiem, że nie dało się tego inaczej napisać. W końcu odbiorcy książki mają różne figury. Jednak jeżeli  mieszkasz ze współlokatorką/siostrą/mamą, która różni się od Ciebie wymiarami to rozważ kupienie książki na spółkę.

CO MI SIĘ W KSIAŻCE PODOBAŁO?

Najbardziej podobała mi się oprawa graficzna, za którą odpowiadała Ewa Ślizak. Całość ładnie się komponuje i niekiedy mój wzrok częściej zatrzymywal się przy ilustracjach Magdaleny Palej, niż na samej treści.

Atutem książki jest jej różnorodność. Chociaż odczuwa się, że autorka skacze po tematach (kolory, historia, popularne produkty, mity itd) to tego się po książce spodziewałam. To dopiero wprowadzenie do Modowego Środowiska, a nie pełnowartościowa wejściówka. Trochę jak podczas wybierania tortu ślubnego. Do spróbowania dostajesz po kawałku z każdego rodzaju, a nie od razu pełne ciasto, tak by zobaczyć cały przekrój działalności, a nie zapychać się po jednym przykładzie.

Książka daje Ci rozpęd i pokazuje jedną ze ścieżek. Nie dowiesz się jak komponować ubiór, żeby być modnym. Radzka doradzi Ci jak odnaleźć swój własny styl, dopasowany do twojego środowiska i sylwetki.

Qrkoko.pl - Recenzje nie wychodzą z mody

Macierz się załamał, bo dowiedział się, że to nie przez paski wygląda grubo…

PODSUMOWANIE

Za swoją książkę zapłaciłam około 40 zł i miałam darmową wysyłkę. Chociaż się na nią wyczekałam to nie żałuję zakupu. Do publikacji na pewno jeszcze zajrzę i chętnie odłożę ją na półkę, a nie do pudła.

Książka ma swoje plusy i minusy. Ze względu na tematykę bardzo przypomina magazyny i pokrywa się z nimi treścią. Jednak wolę zapłacić 40zł i mieć wszystkie interesujące mnie informacje w jednej, ładnie wyglądającej formie, niż przerzucać stertę pisemek wydanych na kiepskiej jakości papierze. „Radzka Radzi” daje radę i liczę na to, że kolejne publikacje Magdaleny Kanoniak będą rozwinięciem pierwszej, bo zna się dziewczyna na swoim fachu.

Książkę mogę spokojnie polecić każdej osobie nie znającej się na modzie. Znajdzie w niej porady i sugestie podane w przystępny (miejscami zbyt swobodny) sposób, ale za to zrozumiały nawet dla tych, którzy nie odróżniają koloru seledynowego od magenty ;)

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

Zapraszam również na nowo powstałą grupę dyskusyjną Świadomych Twórców.
Wejdź na forum i porozmawiaj z nami o Rękodziele.

9.0 Polecam

Już wiem w czym mi dobrze!

  • Pierwsze wrażenie 9
  • Oprawa graficzna 10
  • Treść 8
  • Rzetelność 10
  • Wrażenia ogólne 8
  • KamaHandmade

    Twoje recenzje zawsze mnie pozytywnie rozbrajają. Zachęciłaś mnie tym tekstem do kupna książki :)

    • Cieszę się, książka jest warta posiadania :)

  • Kaszanqa

    Mam Radzką (jak to brzmi…) i również jestem z zakupu zadowolona. Polecam :)

    • Wszyscy mają Radzką… mam i ja!

  • Mauka

    Super! Sama zastanawiałam się, którą książkę kupić i teraz chyba mam odpowiedź :D

  • Pobruszka

    Czy kto już Ci mówił, że piszesz świetne recenzje? :)

    • Zdarzyło się, ale zawsze miło to przeczytać :)

  • Świetnie piszesz ;) Jakoś zawsze stroniłam od poradników tego typu poradników. W sumie od poradników w ogóle. Co do opóźnionej wysyłki, ja kiedyś zamówiłam w przedsprzedaży płytę. Skusili mnie autografami i szybką dostawą. Szybkiej dostawy oczywiście nie było, ale za to w zamian dostałam tą płytę dwa razy. Zwrotu nie zażądali. Czasem jednak warto poczekać ;)

    • Dziękuję za komplement.
      U mnie było warto chociażby dlatego, że nie płaciłam za wysyłkę. Dobra treść książki zmyła niesmak opóźnionej wysyłki :)

  • Sylwia Wicher

    Nie wiem czy się dobrze znam na języku polskim, ale sądzę: że słowo „Radzka” pochodzi od „radzić” czyli mówimy książka „Radzki” a nie „Radzkiej” . „Radzkiej pochodziłoby od przymiotnika, czyli od czego w tym przypadku? Zresztą sama Radzka dziwi się, choć nie oburza, że ją niepoprawnie odmieniają. Czyli ta Radzka, książka Radzki, a nie: jakiej, Radzkiej, tej Radzkiej. Jestem Radzka, idę do Radzki, jem z Radzką, podaruję Radzce, widzę Radzkę. Przecież nie mówimy tego jak np. „widzę zieloną suknię” czyli „widzę Radzką suknię”.

    Tak myślę, ale się nie znam. Może dobrze myślę , ale źle argumentuję.

    Jestem ciekawa Twojej recenzji na temat książki Charlize Mystery. Chętnie Ci ją odsprzedam , za połowę ceny, żeby się tego z domu pozbyć. Ale ostrzegam: nie dowiesz się w co się ubrać. Autorka pokazuje, że ona owszem ma się w co ubrać, ale Tobie się to nie przyda. Po takiej recenzji na pewno tego nie kupisz ode mnie he he. W każdym bądź razie wybrałaś właściwą pozycję do swojej biblioteki. Osobiście tego żałuję , bo wszędzie są recenzje Radzki książki, a nikt nie chce się wypowiedzieć na temat Charlize. Czyżby bali się być nazwani hejterami?

  • A ja jednak czekam bardziej na Twoją publikację :D

  • Cześć, fajna z Ciebie dziewczyna:) Lubię Twój styl myślenia:)

    • Dzięki! Ja też go lubię :)

  • Masz bardzo fajny styl pisania! Z chęcią przeczytałam cały wpis, chociaż nie lubię wcześniej czytać o książkach, które mam zamiar upolować, to tutaj musiałam się pokusić o dotrwanie do końca :)

  • masz fascynujący dar do tworzenia niezwykle wyrazistych metafor.

    PS. Napisałabym że przez pół tekstu myslałam że opisujesz swoją randkę z jakimś Radziem, ale jeszcze ktoś bez fantazji nie załapie żartu i będzie smuteczek. :D