Recenzja „BLOGER I SOCIAL MEDIA”

21

Qrkoko.pl - Recenzja "BLOGER I SOCIAL MEDIA"

„Bloger” był dla mnie jak nauczyciel na maturze, który widząc jak późno sięgam po długopis skarcił mnie „Czemu dopiero teraz zaczynasz pisać?!”.

„Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj” był dla mnie jak starszy kolega z ekonomika. Kiedy za swój pierwszy artykuł do gazetki szkolnej dostałam plus za aktywność, on pogratulował mi mięśniakiem. Powiedział, że za ten tekst powinnam zarobić co najmniej wzorowe na koniec.

„Bloger i Social Media” jest dla mnie jak motywujący dyrektor, którego spotkałam ostatniego dnia roku. Z tekstami oraz gotowym cennikiem w garści prawie przekroczyłam szkolne mury. Czekał mnie jeszcze kopniak na szczęście i rada na koniec: „Nie zapomnij o społecznościówkach!”.

Życie blogera niewiele różni się od życia zwykłego śmiertelnika. Też co rano irytują go rażące w oczy promienie słońca odbijające się od szyb drapacza chmur na Manhattanie. Tak samo jak inni przeklina Rynkowskiego, gdy musi odśnieżyć podjazd z kolejnej warstwy darów losu. Nieustanny wyścig z terminami jak upchnąć opłacony przez sponsora wyjazd na Malediwy czy kolejna porcja ramenu wyrzucona do kosza, bo żaden filtr z Instagrama do niego nie pasował. Te same problemy, ta sama rutyna, ta sama codzienność.

Bloger również jest człowiekiem z krwi i kości, a jego praca niesie za sobą zagrożenie zdrowia. Nie tylko fizycznego, kiedy napadają go błagający o autograf fani, narażając kondycję jego nadgarstka. W niebezpieczeństwie jest również zdrowie psychiczne, bo po latach sukcesów mogą się trafić ciężkie dni i wtedy zamiast fanów to blogera napadają wątpliwości. Przychodzi taki czas kiedy potrzebuje pomocy, bo blask pewności siebie coraz bardziej przyćmiewa cień zwątpienia. W jego głowie tworzy się perpetuum mobile negatywnych myśli, które wciąż samoistnie generuje nowe pytania, pozostawiając je bez odpowiedzi:

Czy obrałem dobrą drogę?
Czy na pewno się nie pomyliłem stawiając wszystko na jedną kartę?
Czy na pewno wszystko robię dobrze?

W dzieciństwie często fantazjowaliśmy o przyszłości, opowiadając rodzicom jak to kiedyś zostaniemy strażakami, policjantami czy pijakami. Zawsze wtedy w odpowiedzi słyszeliśmy tą samą maksymę: „Najważniejsze byś robił to co kochasz i kochał to co robisz”. Jeśli dziecko całe ufajdane w budyniu bełkotało coś o zostaniu blogerem to wtedy rodzice lekko modyfikowali rozmowę:

– Mamo, Tato! Jak dorosnę to będę pisał bloga!
– Rób to co kochasz i kochaj to co robisz. Ale pamiętaj, że w tym zawodzie czasami wskoczy Ci do łóżka kobieta, z którą chcesz czy nie chcesz – będziesz się musiał pokochać.
– A jak ta pani się nazywa?
– Niepewność.

POMOCNA DŁOŃ

Jeśli jesteś blogerem i czujesz, że przy Twoim pasie cnót wyżej wymieniona pani majstruje coś wytrychem to masz tylko dwa koła ratunkowe – oba to telefon do przyjaciela. Wybierając pierwszy numer połączysz się z samozwańczym wróżem celebrytą, który powie Ci jaką masz bieliznę, kogo poślubisz i kogo poślubią Twoje dzieci, nawet jeśli nie będziesz ich mieć. O swojej przyszłości blogera nie dowiesz się nic i nie pocieszy Cię fakt, że trafiłeś na otwartą linię, bo wzorem Emo sam z depresji zrobisz sobie własną. Przy użyciu żyletki.

Dlatego zamiast marnować impulsy skieruj się w stronę innego faceta – jest przystojniejszy, bardziej wiarygodny i ceni swoją pracę, bo nie przelicza jej na złotówki ściągane co minutę. Zamiast łańcucha na szyi wieszają mu się kobiety, nie ma szklanej kuli tylko gumową piłkę dla pieska. Z poprzednim panem łączą go tylko dwie rzeczy – też potrafi czarować słowem i również ma karty – bo w blogosferze to Jason je wszystkie rozdaje. I on Ci w życiu pomoże, a konkretniej to książka, którą wydał. Nie dowiesz się z niej tylko o tak prozaicznych rzeczach jak komu, kiedy i gdzie dać łapkę w górę, by lajki się zgadzały. Zrozumiesz również, że nie tylko hajs się musi zgadzać i nie musisz z wszystkimi żyć w zgodzie. Bo czasami trzeba będzie wiedzieć komu, kiedy i gdzie dać w mordę, by osiągnąć swój cel i co najważniejsze – zrobić to pozostając w zgodzie z samym sobą.

Zaufaj mi, zaufaj mu, idź na całość i kup książkę w ciemno. Obiecuję Ci, że zamiast kota w worku dostaniesz bagaż doświadczeń z Piesią w środku.

Kup książkę – Agata „Qrkoko” Garbowska, blogerka

Kupiłeś? To teraz skorzystaj z koła, zadzwoń do Tomka i podziękuj mu, bo właśnie wygrałeś. Już? To teraz czytaj dalej. Dowiesz się po co w ogóle to zrobiłeś.

MOJE PIERWSZE SPOTKANIE Z BLOGEREM

Jestem niecierpliwa, więc książkę zamówiłam w preorderze. I chociaż bez rękawków kiepsko pływam to przez zamówienie przepłynęłam po mistrzowsku. Procedura zakupu była tak intuicyjna i uproszczona, że nim się obejrzałam, a dopłynęłam do miasta Zakupulko. Przy brzegu spotkałam kobietę z plemienia Iwonek charakteryzującym się niezwykłą szybkością, skutecznością i bardzo ubogim leksykonem damskich imion. Już przy pierwszym spotkaniu wypłynęła z nas rasowa babskość, bo wspólnym tematem okazała się…kuchnia. No cóż, przynajmniej znamy swe korzenie.

Qrkoko.pl - Recenzja "BLOGER I SOCIAL MEDIA"

Poziom obsługi i podejścia do człowieka w sklepie JasonHunt przekracza oczekiwania klienta i jestem pewna, że wyznaczony przez niego trend szybko podchwyci konkurencja. Od razu widać, że myślą przyszłościowo dbając o swój wizerunek już od pierwszych sprzedaży. Nie wciskają nikomu bajek rodem z gimnazjalnych dyskotek, że pierwszy raz nie będzie boleć, bo wcale tego robić nie muszą. W tym sklepie z pewnością każdy raz będzie bezbolesny i po zakupie nie będziecie się czuli wydymani na kasę nie dostając nawet pożegnalnego całusa. Tu nie ma miejsca na randkę w ciemno – od razu dostajesz halogenem w twarz i wszystkie reguły widzisz jak na dłoni. Polecam.

No ale trochę nurt mnie porwał i odpłynęłam z wątkiem, bo miało być o książce! A ta doskonale spełnia najważniejsze założenie PUA, że liczy się pierwsze wrażenie. Jej design jest piękny. Cudna biała okładka, która zmuszała mnie do czytania na czczo, bo bałam się ją ubrudzić. Przynajmniej wywiązała się z zadania „połączyć przyjemne z pożytecznym”, bo na czas lektury leciałam na samych płynach i schudłam! Dla niektórych sprawa wyglądu może być błaha, ale to te same osoby, które powtarzają bzdury typu „nie ocenia się książki po okładce, bo liczy się wnętrze”. No to pokażcie mi kobietę robiącą na pierwszej randce test IQ facetowi, który nie potrafi go wypełnić, bo ropa z wrzodów na czole zalała mu jego okulary wielkości denka od słoika. No właśnie. I smacznego jeżeli jadłeś podczas czytania tego tekstu. Ja mam książkę obok siebie, więc piszę na głodniaka.

Tomek Tomczyk dopiął wszystko na ostatni guzik i przez wzgląd na szacunek do czytelnika nie zgodził się na pierwszy lepszy projekt z Google Grafika. Wiele książek ma paskudne okładki, bo autor myśli, że to treść jest najważniejsza, a wygląd jest zbyteczną do poruszania kwestią. Tomek zrozumiał, że to gówno prawda. Ponadto jego książka ma zastosowany pewien trick. Musisz na nią spojrzeć pod innym kątem, by dostrzec to co z początku było niewidoczne. I nie chodzi mi tu tylko o okładkę.

BIERZEMY BLOGERA NA RENTGEN

Zakładamy fartuszek. Mówimy doktor Zosi, by przestała płakać, bo śpiewający kanarek nie przyszedł tu na casting do talent show. Nie denerwujemy Ryśka z Klanu, bo nam jeszcze umrze i posłusznie dezynfekujemy rączki. Gotowi? No to kroimy! Co tam widać po pierwszym nacięciu?

Qrkoko.pl - Recenzja "BLOGER I SOCIAL MEDIA"

Najnowsza książka Tomka to wyrafinowana uczta, gdzie głównym daniem jest druga część książki, którą autor posypał sporą ilością nowych przypraw. A dla blogerów spoza kręgów kulinarnych – to „Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj” uaktualniony o ogromny rozdział o Social Media. Książka ma klarowny podział rozdziałów pozwalający się wygodnie po niej poruszać. Pozwoliło to uniknąć zbitej masy informacji, przez którą gotujemy się ze złości szukając interesującego nas wątku po przepisa..tfu! przypisach z tyłu książki. Ta pozycja ma w sobie przekaz, który każdy zinterpretuje na swój własny sposób. Zawarte w niej porady można przenieść na różne dziedziny życia i wyciągać odrębne wnioski. Po przeczytaniu jej z pewnością nie pozostaniecie z pustą głową, a najprawdopodobniej na końcu Wasz egzemplarz skończy tak:

Qrkoko.pl - Recenzja "BLOGER I SOCIAL MEDIA"

O CZYM TEN BLOGER PISZE?

Nie wykupuj od razu pakietu premium na AutoMapę, bo już po samym opisie z tyłu książki Tomczyka powinieneś wiedzieć, że nie jest to GPS, a raczej drogowskaz dla blogerów. To pozycja dla osób, które składają ręce do nieba szukając potwierdzenia swoich myśli. Teraz dostaną w nie 527 stron wiedzy, a każda z nich jest jak przykazanie „bierz sprawy w swoje ręce”. Oto ona – trzecia książka Tomasza o tym, że masz szansę. Tak w wielkim skrócie. Masz w rękach wielką moc, z którą idzie wielka odpowiedzialność. Głównie za Twój zdrowy rozsądek, więc pamiętaj o jednym – jeżeli Twoją pierwszą myślą będzie „odtworzę wszystkie rady 1:1 i będę milionerem” to odłóż na chwilę tę lekturę i pacnij się w czoło. Nie mówię, że te rady są złe, bo duża część z nich otwiera oczy skuteczniej niż potrójne espresso, ale wyłóżmy kawę na ławę – podczas ich czytania musisz MYŚLEĆ. Nie każda będzie pasować do Twojej sytuacji lub źle zinterpretowana może Cię całkowicie pogrążyć. Czas wyjść ze szkolnej ławki i nudnych wykładów, gdzie na każde słowo tylko przytakujesz. Tu musisz MYŚLEĆ i ROZUMIEĆ. W książce nikt Ci nie wypunktował krok po kroku jak osiągnąć sukces na zasadzie „w poniedziałek pisz o dupach, a w środę o zupach”. Wszystko to sugestie i przemyślenia Tomczyka, które radzi spróbować przenieść na swoje podwórko. Nie zmusza Cię byś od razu bawił się jego grabkami, skoro Tobie dobrze wychodzi lepienie babek.

JASONHUNT:
THE ARTIST FORMERLY KNOWN AS KOMINEK

„Bloger i Social Media” to opowieść o tym jak wygląda blogowanie z perspektywy Tomka. Czasami znajdziemy wypowiedzi innych twórców, ale to wciąż jego historia. Prawie każdy rozdział był podprogowym przekazem – naucz się samodzielnego myślenia. Książka prowadzona jest w formie biograficznego poradnika, gdzie w tle pojawiają się porady na temat blogowania poparte prawdziwymi przykładami. Czyta się to bardziej jak powieść niż suchy tutorial, ale do tego autor przyzwyczaił nas już przy pierwszej części.

Kojarzycie sztuczkę jeszcze z czasów bloxowego Kominka, gdzie cały wpis dotyczył jednej myśli i kończył się dużym białym polem? Dopiero po zaznaczeniu go okazywało się, że puenta, która całkowicie zmieniała sens publikacji była napisana białą czcionką na białym tle. Podczas czytania Blogera miałam ochotę wrzucić książkę do piekarnika, ale nie dlatego, że na chwilę dopadła mnie psychoza fanek „Zniszcz ten dziennik”. Chciałam tylko sprawdzić czy nie zostało coś na niej wydrukowane sympatycznym atramentem, bo w wielu momentach kazała mi ponownie przemyśleć sprawy i kwestie, które od dawna uważałam za zamknięte.

Książka pozwoli Ci zrozumieć co powinieneś robić, aby być szczęśliwym. Ci, którzy widzą w niej tylko techniczne porady dla blogerów powinni iść się przebadać i to nie tylko na wzrok. W wielu wypowiedziach wystarczy pozmieniać słowa: blog, Internet, wpisy na Ty, otoczenie, poglądy i dostaniesz odpowiedź na to jak funkcjonować, aby być usatysfakcjonowanym człowiekiem. Dowiesz się o tym żeby nie skupiać się na hejterach, bo to negatywne emocje, które z Tobą zostaną.  Zrozumiesz, że musisz wyznaczyć sobie wielki cel, jeżeli uważasz siebie za wielkiego człowieka. I zawsze chcieć więcej, aby nie osiągnąć celu od razu, bo pozbawisz się motywacji do działania.

Oprócz głębszych przeżyć egzystencjalnych i zmuszania mnie do przemyślenia swojej strategii zawładnięcia światem Tomek dzieli się praktycznymi radami:

  • jaką tematykę wybrać na otwarcie bloga?
  • czy pisać pod anonimem?
  • czemu musisz mieć charyzmę?
  • czy powinieneś darzyć wszystkich czytelników bezkresną miłością?
  • czy spinać się nad każdym tekstem jakby był ze złota? (w tym przypadku byłabym kiepską parentingówką, bo skoro teksty są naszymi dziećmi to ja swoje za każdym razem dopieszczam i podtuczam…)
  • czy zwalczać chamstwo chamstwem?
  • czy rzucać się na każdy gratis?
  • czego nie robić, by nie wkurwić Tomka?

Poza tym jest sporo informacji o nowym wątku, czyli Social Mediach jak:

  • czy bloger przetrwa bez bloga?
  • jaka jest kondycja Twittera w Polsce?
  • czy Facebook w końcu upadnie?

DLA KOGO JEST TA KSIĄŻKA?

Na dobrą sprawę blogerem może zostać każdy. Nie każdy może zostać dobrym blogerem. Tylko nieliczni będą mieli szansę wybić się ze swojego poletka. To dla nich jest ta książka. Dla osób, których ostatnio podjęta decyzja dotycząca bloga nie ograniczała się do tego czy zrobić sobie do pisania herbaty. Dla osób, które przez całe życie nie trzymają za plecami skrzyżowanych palców z nadzieją, że wszystko robią dobrze, tylko wznoszą je do góry i zadają pytanie „co robię źle?”.

To książka dla ludzi, którzy nie boją się mieć marzeń. Poważnych marzeń i konkretnych celów. Dla ludzi, którzy mają dosyć bycia kolejną anonimową osobą o wyglądzie Slender Mana jakich codziennie pełno na ulicach. Przede wszystkmi dla osób, których szczytem aspiracji nie jest zostanie kolejnym Kominkiem lub jego damską wersją, ale zostanie kimś kogo inni będą chcieli naśladować.

DLA KOGO Z PEWNOŚCIĄ NIE JEST?

Dla debili. Po prostu. Nawet jak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem to powinieneś co nieco z książki pojąć i stratny nie będziesz. Jednak jeśli jesteś zwyczajnym debilem-ignorantem, który potrafi zabłądzić będąc prowadzonym za rękę to nie kupuj jej. Nie ma w niej obrazków, więc tylko się zawiedziesz.

Odradzam zakup osobom, które od czasu studiów nie mogą się wyzbyć nawyku kserowania. Również wszelkim kujonom wkuwającym informacje na blachę bez żadnego zrozumienia i przełożenia na rzeczywistość. Ci, którzy będą tworzyć teksty na podstawie rozdziałów książki, powtarzając zawarte w nich tezy lub całe sentencje nie przeżyją w Sieci. Zaplączą się w niej i uduszą przy pierwszym problemie, którego Tomek nie wyjaśnił w poradniku.

Polegną osoby nieświadome odpowiedzialności jaka na nich ciąży i nie wybiegające myślą dalej niż poza kolejne zdjęcia na Instagramie. Tak kochani, blogowanie to nie tylko gratisy i eventy.

Nie jest też dla osób leniwych i niecierpliwych. Nie jest dla tych, którzy chcą być tylko kolejnym poczytnym blogerem. Zacytuję tutaj samego autora: „Większość tworzą nijacy” i właśnie ta większość uzna książkę za bezwartościową. Dla nich też nie została napisana.

PRZECZYTAŁAM OD DESKI DO DESKI
TERAZ Z WRAŻENIA SIĘ Z NICH PODNOSZĘ

W książce podobało mi się wiele poruszonych kwestii o czym świadczy chociażby to, że zabrakło mi kolorowych zakładek do ich oznaczania. Jednak największymi i najbardziej soczystymi smaczkami były historie i nawiązania do blogerów, o których Tomek nie pisał wprost. Nie wiem czy to, że wiedziałam o co i o kogo chodzi świadczy o tym, że dobrze znam rynek czy raczej mam zbyt dużo wolnego czasu, ale poczułam się jak członek tajnego stowarzyszenia. Nieliczni wyłapią puszczane oczka i ze zrozumieniem pokiwają głową mówiąc: tak było.

Nie żałuję ani jednej złotówki jaką wyciągnęłam ze skarbonki Przedmęża, żeby kupić tę książkę. Polecam ją każdemu kto ma bloga, myśli o jego założeniu lub chociaż wie czym blogi są. Powtórzę się, ale jeżeli wytnie się z książki nawiązania do rynku publikacji internetowych to wciąż zostanie spora garść sensownych porad dotyczących życia i spełniania własnych celów.

To nie jest tylko zbiór technicznego żargonu o tym jak blogować, zarabiać na tym i nie być zacofanym w erze social media. To również nauka odpowiedniego nastawienia do życia, ciężkiej pracy i kreowania własnego losu. To motywacja do walki z przeciwnościami i nie poddawania się nawet kiedy jedyne co dostajesz od życia to w kość. Ta książka jest lekcją, która pozwala zrozumieć, że Ty nie piszesz tylko bloga. Ty jesteś BLOGEREM i piszesz własne życie.

Polub Qrkoko zanim to będzie modne!

9.8 Polecam

Powinieneś ją kupić z dniem założenia swego bloga. Cholera, nawet bloga możesz nie mieć, ale książkę musisz.

  • Pierwsze wrażenie 10
  • Design 10
  • Przydatność informacji 9
  • Język i stylistyka 10
  • Ogólne wrażenie 10
  • marka

    Niesamowicie podobają mi się Twoje recenzje :D I chociaż sama bloga nie mam to na książkę się skuszę :)

  • Pobruszka

    twoją recenzję czyta się prawie jak książkę a tu jeszcze do czytania czeka prawdziwa ksiązka haha

  • KittyWorld

    Uwielbiam was oboje. Ksiązkę już mam, ale chyba zaczne ja oklejac jak ty :D

  • Lolki

    Tomka kojarzę z czasów bloxowych, ale wolę jego obecną wersję. Po książce inaczej patrzę na to co wtedy pisał :))) PS. super recenzja

  • recenzja w punkt. Chyba nie ma sensu pisać własnej do siebie na bloga, bo takiego tekstu raczej nie stworzę ;(.

  • zudit.pl

    Agatka na prezydenta! ekstra wpis, i choć nie cierpię długich postów czy peanów, przeczytałam cały, z podziwem xD

  • Malwina

    Gratuluję świetnie napisanej recenzji. Podziwiam Twój styl pisania już od czasów recenzji książki Radzkiej (która nawiasem mówiąc była świetna – książka i tekst) i widzę, że nie tracisz formy, a wręcz przeciwnie wciąż pniesz się do góry. I nie mówię tu tylko o recenzjach i innych Twoich artykułach, ale całej Twojej osobie. Daleko zajdziesz tylko nie przestawaj pisać. A tak poza tym to nie miałam okazji pogratulować dostania się do rankingu Kominka, więc robię to teraz :)

  • Trzy razy czytałam twoją recenzję i za każdym razem próbuję się przekonać do zakupu… Nawet chyba trochę mnie przekonujesz :)

    • To coś nieuważnie czytasz, bo po trzeciej lekturze powinnaś się już zabawiać z trzema „Blogerami”.

      • Owszem, może i powinnam. Ale chęć posiadania i zabawiania to jedno, a fundusze to drugie, chociaż na miesiące wiosenne dopisałam do wydatków i nie powiem, skoro polecasz wszystkich trzech „Blogerów”, to czemu nie-książki przecież powinny rozwijać.

        • Powiem Ci tak – najlepszą promocje i tak już przegapiłaś, a od tego momentu książka może być już tylko droższa, bo zawarta w niej wiedza jest ponadczasowa i warta każdej ceny ;)

          • Rozumiem przekaz, i może wydam ci się, że z jakiegoś Czarnolasu albo innej dziury się urwałam (w sumie Zielona Góra to nie aż taka dziura) ale o Jasonie się dowiedziałam dosyć późno, zaś o promocji, dzień po :) takie moje kulawe szczęście. Teraz zostaje mi tylko liczyć na fart szczęścia, że w końcu uda mi się zaopatrzyć, nawet jak cena ma być wysoka :)

  • Recenzja rewelacyjna… ;-)
    A książka dziś dotarła. Właściwie dwie ;-) Teraz mam na nie jeszcze większą ochotę ;-)
    No to… zaczynamy!

    Pozdrawiam!
    Magdalena

  • Czytałem poprzednie książki i mocno się zastanawiam nad tą, właśnie ze względu na te nieszczęsne social media, które mam coraz większą ochotę odsunąć na bok… Jak oceniasz rozdział / rozdziały dotyczące tej tematyki? Sprawiają, że książka jest warta zakupu przez osobę, która poprzednie dwie już przeczytała?

  • Trzeba będzie spróbować :)

  • Lore Art

    Ja na książkę ciągle czekam, choć zamówiłam ją w 8 lutego- dopiero wczoraj- gdy po raz drugi napisałam do Tomka w związku z tą sprawą udało mi się ją rozwiązać. Za pierwszym razem rozmowa na facebooku pozostała urwana i tak zawisła w próżni, za drugim razem odezwałam się na maila (i nie mogąc znaleźć tego do Iwonek) napisałam do Tomka- który zarzucił mi, że książkę zamówiłam na ‚nieprawdziwe imię’ i gdzie po prostu książkę zamówiłam na moją mamę, która jest obecna w domu w godzinach pracy kurierów. (A książki z wydawnictwa widać nie są wysyłane gdy o książkę dla Ewy dopomina się Nina..) Spodziewam się wiele dobrego po tej książce, ale po krótkiej wymianie maili z autorem straciłam dla niego znaczną część szacunku. Iwonki to za to kobietki w dechę! Bardzo dobry kontakt z klientem. Cóż.. zamierzałam po sesji wziąć się za pisanie recenzji, ale Twojej chyba nie przebiję.. Jednak własnymi doświadczeniami i opinią z pewnością będę się dzielić.

  • Ale się rozpisałaś, dosłownie rozebrałaś ją na czynniki pierwsze :) Ja swojego egzemplarza jeszcze nie skończyłam czytać, trochę nad tym schodzi, kiedy trzeba poprzyklejać znaczniki i je opisać, czasem przeczytać coś dwa razy, zamknąć książkę, pomyśleć i wrócić za godzinę. Mimo że czyta się bardzo lekko i szybko, to nie jest książka z tych na jeden wieczór, to trochę jak biblia, jedna przypowieść dziennie :)

  • Doskonale opisałaś tą książkę, jestem w trakcie czytania. I tak bardzo się cieszę, że ją kupiłam 2 w 1 :)

  • Dla mnie to jak książka kucharska z przepisami, które tylko doprawiasz pod swój smak. Przepis to tylko przykład, a danie musisz przygotować samemu.