KIM JEST PRZEDMĄŻ?

To określenie, które wymyśliłam w 2012 roku na mojego chłopaka. Chciał pozostać na blogu anonimowy, więc musiałam mu nadać pseudonim. Po tym jak odrzuciłam wszystkie jego propozycje typu: Mój Ideał, Pan Boski czy Gromowładny stwierdziłam, że skoro od kilku lat naszego związku on wciąż zbiera siły i fundusze do oświadczyn to zostanie Przedmężem.

Słówko przyjęło się tak dobrze, że rozeszło się po całej Sieci i teraz połowa kobiet w Polsce używa mojego Przedmęża. On nie narzeka, ja wręcz przeciwnie.

_______

Tak naprawdę ma na imię Wojciech Karolczuk i jest szarą eminecją oraz drugą połówką bloga Qrkoko.pl Zajmuje się jego stronę techniczną (czyli naprawia to co ja zepsuję), estetyczną (czyli robi mi zdjęcia, kiedy ja udaję, że umiem pozować) i psychiczną (czyli głaszcze mnie po głowie, gdy mam gorszy dzień). Poza tym wspiera moją blogową działalność od samego początku. Nie tylko jeździ ze mną na wszelkie branżowe imprezy i wydarzenia, ale też jest współautorem wielu projektów jak akcja #UwolnijDzierganie, Forum Świadomych Twórców, blogowe audycje na żywo, spotkania z czytelnikami, czy kiedyś BiałystoKreatywny. Poza tym karmi koty i jest bohaterem wielu statusów na moim fanpage’u :)


Jestem z siebie dumna. Coraz częściej podczas zakupów zadaję sobie pytanie „czy to na pewno jest potrzebne?”
Dochodzę wtedy do wniosku, że nie, odkładam z powrotem kiełbasę dla Przedmęża i już mnie stać na kolejną paczkę koralików [LINK]


Oglądamy z Przedmężem film o dziurach fabularnych i wpadkach logicznych w Harrym Potterze. Film bardzo głupi, bo zadawał pytania typu „po co Harry nosił okulary, skoro potrafił czarować?”. Nagle Przedmąż mówi do mnie:
– Mam taki pomysł. Harry bierze Zmieniacz Czasu i cofa się w czasie żeby zabić małego Voldemorta. Na miejscu orientuje się, że musi przecież jakoś wrócić, a zanim doczeka czasów, w których będą jego przyjaciele to umrze. Harry panikuje i zaczyna zgłębiać czarną magię żeby nauczyć się podróży w czasie albo powstrzymać starzenie i wtedy powraca do swoich czasów jako Voldemort…
– Jestem z Ciebie taka dumna. Twoje pierwsze fanfiction.
– …gdzie zamienia się w MegaVoldeZorda i lata i strzela laserami z oczu i…
‪#‎ByłoBlisko‬ ‪#‎JeszczeSięNauczy‬ [LINK]


No i po urodzinach. Wiecie jak wygląda kac Przedmęża?
„O mój boże, od jutra nic nie jem…” [LINK]


Zachodzę z Przedmężem do cukierni. Pytam:
– Jakie chcesz ciasto?
– Ooo, jakie mają dobre truskawkowe. Te chcę.
– Ok, to wszystko?
– Hmm… to może jeszcze malinowe?
Kupuję dwa ciasta, płacę i wychodzimy. W drodze do domu widzę, że Przedmąż jakiś smutny.
– Co się stało?
– Mogłem jeszcze wziąć ciastka. [LINK]


Podsumowaliśmy rygorystyczną dietę Przedmęża i wyszło nam, że na Święta będzie mógł zjeść co najwyżej opłatek i popić go wodą święconą. [LINK]


Jeżeli w procesie reinkarnacji refleks odgrywa ważną rolę to Przedmąż leniwca ma jak w banku:
– Agata! Chodź szybko, bo właśnie się czegoś dowiedziałem!
– Co się stało?
– Podobno mają nakręcić nową część Gwiezdnych Wojen! [LINK]


Jak ktoś pyta co mnie w Przedmężu pociąga najbardziej to zawsze odpowiadam, że intelekt:
Qrkoko – Kurde, podeszwa mi się odkleiła.
Przedmąż – Oj, a gdzie? [LINK]


Jesteśmy w kawiarni. Zamawiam dużą latte macchiato z dodatkowym syropem miodowo-pralinkowym i czekoladową posypką.
Ja – Chcesz trochę?
Przedmąż – Agata, dobrze wiesz, że jestem na ścisłej diecie zaleconej mi przez lekarza, która wymaga ode mnie restrykcyjnego podejścia do nawyków żywieniowych. To ma wpływ na mój organizm i moje zdrowie w przyszłości, dlatego muszę być wobec siebie bardzo surowy i trzymać się narzuconych reguł.
Ja – Nie to nie.
Przedmąż – To może troszeczkę bitej śmietany. [LINK]


Podobno wrażliwy mężczyzna to prawdziwy skarb:
Przedmąż – Zimno mi.
Qrkoko – To dlaczego nie ubrałeś kalesonów?
Przedmąż – Bo są zbyt obcisłe i wyglądam w nich grubo!
Qrkoko – Przecież nikt tego nie widzi!
Przedmąż – Ale ja w sercu czuję! [LINK]


Czułość i romantyzm w naszym związku podczas jednego ze spacerów:
– Agata, zobacz jak ten śnieg szybko topnieje. Zaraz zimy nie będzie. Chodź ulepimy bałwana!
– Ech, no dobra, niech Ci będzie. To zacznij się turlać. [LINK]


Przedmąż wpada do domu zasapany i uradowany jakby mu się dieta skończyła i od teraz to golonka na deser:
– Agata! Agata! Patrz jakie bambosze w łosie kupiłem!
– Wojtek, Ty masz 26 lat i odpowiedzialne stanowisko!
– A bambosze były na promocji! [LINK]


Troska w naszym związku:
– Gdzie są moje faworki?
– Zjadłem je.
– Smaczne były? Bo nie dałeś mi spróbować nawet kawałka.
– No właśnie nie były dobre, więc chciałem Ci oszczędzić cierpienia. [LINK]


Romantyzm w związku. Przeglądam się w lustrze:
– Wojtek jak myślisz, który profil mam lepszy?
– Chyba ten na Facebooku, ale ten z Instagrama też jest niezły. [LINK]


Rozmówki przedmałżeńskie:
– Wojtek, w piątek mam imieniny to może pójdziemy na jakąś kolację?
– Masz coś konkretnego na myśli?
– Marzy mi się jakaś kuchnia z egzotycznych krajów.
– Kebab? [LINK]


Taktyczne wycofanie to podstawa związku:
– Agata, zrobisz mi kanapkę?
– Nie mogę, jestem zajęta.
– A ja jestem głodny. Co robisz?
– Kupuję.
– Co?
– Koraliki.
– Co?! Przecież wczoraj kupiłaś całą masę koralików i obiecałaś, że to już ostatnie zamówienie w tym miesiącu!
– Z serem i keczupem? [LINK]


Przedmąż opowiedział mi swoje traumatyczne wspomnienie z dzieciństwa. Jego mama podała mu kiedyś słoik zepsutych konfitur i kazała spuścić je w toalecie. Mija 10 minut, a Przedmąż nie wraca. W końcu po dłuższej chwili jak nie dawał znaku życia mama krzyknęła:
– Wojtek, co Ty tam robisz tyle czasu?!
– Mamo, bo ten słoik jest za ciężki i woda nie da rady go spłukać do środka! [LINK]


Musiałam kupić Przedmężowi nowe buty na zimę, bo wbrew jego zapewnieniom, że „stare są jeszcze dobre” to jednak nie wytrzymały próby czasu, kleju i taśmy izolacyjnej. Wiedziałam już, że czeka mnie cały dzień wysłuchiwania narzekań typu „te są zbyt poważne”, „te zbyt młodzieżowe”, „te na pewno nie będą wytrzymałe”, zwieńczone tupnięciem nogą i okrzykiem „tu jest za drogo, wychodzimy!”. Nie zapowiadała się szybka wizyta w sklepie, dlatego zabrałam ze sobą robótkę, prowiant, drewno na opał i stopery do uszu. Jak się potem okazało zupełnie niepotrzebnie.

Poszliśmy do galerii, ale tym razem ominęliśmy wielkie sieciówki i weszliśmy do nieznanego nam wcześniej butiku obuwniczego. O dziwo, ceny nie przyprawiły Przedmęża o migotanie przedsionków, a i na jakość zbytnio nie narzekał. Co prawda buty nie uniknęły jego gruntownej kontroli, ale zaraz po tym zbadał elastyczność sznurówek, sprawdził ognioodporność materiału i nagryzł podeszwę żeby sprawdzić czy autentyczna, to z uśmiechem na ustach udał się ze swoim egzemplarzem do kasy! Żeby tego było mało jak na końcu usłyszał, że trwa promocja i buty są tańsze o 30% to padł na podłogę i ucałował parkiet.

Po raz pierwszy w życiu kupiliśmy mu buty bez płaczu, krzyku i rzucania papierami rozwodowymi na stół. Od tamtej pory co godzinę się podszczypuję, bo nie wierzę, że to nie sen i pluję sobie w brodę, że nie puściłam Totka. [LINK]


Czasami jedyną skuteczną metodą wyjaśnienia Przedmężowi, że pączki z masy solnej NIE są jadalne jest pozwolenie mu przekonać się o tym osobiście. [LINK]


Życie z Przedmężem nauczyło mnie jednego. Jak wcześniej zamawiałam sobie małe porcje, tak teraz muszę brać średnie, bo zawsze jak on kończy swoje jedzenie to zadaje mi to samo pytanie – „będziesz to jeść?” [LINK]


Od rana męczyła mnie czkawka, więc poprosiłam Przedmęża żeby wystraszył mnie z zaskoczenia. W południe powiedział mi, że nie mamy już więcej kasy na nowe koraliki. Od razu mi przeszło. [LINK]


Dziergam sobie na drutach ażurowy wzór, aż tu nagle przez ramię zagląda mi Przedmąż i mówi:

– Ups, chyba zrobiły Ci się w tym dziury.

Z kim ja żyję… [LINK]


Przedmąż ma żyłkę do oszczędzania. Najczęściej objawia się tym, że mu pęka ze złości kiedy w naszym domu marnuje się jedzenie. Dzisiaj przez przypadek znowu do tego doprowadziłam.

Postanowiłam zrobić sobie maseczkę regeneracyjną z płatków owsianych i miodu. Skorzystałam z niej raz, a potem już mi się nie chciało, więc tak leżała w lodówce przez kilka dni. W końcu jak sobie o niej przypomniałam to zobaczyłam, że wygląda trochę inaczej niż poprzednio, więc na wszelki wypadek postanowiłam ją wyrzucić. Na sekundę przed tym jak wylądowała w śmietniku zdążyłam tylko usłyszeć krzyk:

– Nie wyrzucaj! To moje śniadanie!

Okazało się, że to nie była moja zepsuta maseczka, tylko świeże musli z jogurtem, które stały w takim samym kubeczku. Pierwszy raz widziałam jak Przedmąż płakał. [LINK]


W sobotę dla kotka pobierali krew i pani weterynarz powiedziała żeby pukać go w czoło, bo to go zdezorientuje.

Dzisiaj idę na duże zakupy do pasmanterii i sprawdzę czy przy płaceniu ta metoda zadziała też na Przedmęża. [LINK]


Jak zmusić kogoś do odchudzania? Wszyć w jego ubrania metkę z rozmiarem większym niż nosi w rzeczywistości. Może głupie, ale na Przedmęża podziałało. [LINK]


Zapomniałam powiedzieć Przedmężowi, że powiesiłam na ścianie fluorescencyjne koraliki. Jak się biedak obudził na nocne podjadanie to tak się ich przestraszył, że przywalił z wrażenia w stół. Rękodzieło to naprawdę niebezpieczne hobby. [LINK]


Wróciłam z lumpeksu i pokazuję Przedmężowi stertę koszulek jakie udało mi się dorwać.

– Ooo, kupiłaś mi koszulki. Dzięki, na pewno mi się przydadzą.

On jeszcze nie wie, że to do pocięcia na włóczki. [LINK]


Czasami jak mówię w towarzystwie, że mój grubasek dostał po łapach, bo próbował ukraść mięso z kuchni, po czym mnie podrapał i poszedł spać na drugi koniec łóżka, to zastanawiam się czy ludzie wiedzą, że chodzi mi o Przedmęża, a nie kota. [LINK]


Środek nocy jest specyficznym czasem kiedy nachodzą nas różne dziwne pomysły.

Ja mam wtedy ochotę pociąć kupione w lumpeksie koszulki i zrobić z nich włóczki. Przedmąż ma wtedy ochotę na smażoną kiełbasę z cebulką. [LINK]


Ubieram się na spacer z Przedmężem. Zakładam podkolanówki, uśmiecham się zalotnie i pytam go jak wyglądam. Dostaję wykład, że na zewnątrz jest zimno, mam ubrać spodnie i bluzę, bo się przeziębię. Koniec romantyzmu. [LINK]


Przedmąż jest mało asertywny kiedy chodzi o jedzenie.

Przedmąż – Poproszę dwa kotleciki.

Pani sklepikarka – To może trzy?

Przedmąż – Dobrze. [LINK]


Oglądanie horrorów z Przedmężem to nowy wymiar strachu. Wczoraj oglądałam z nim film i podczas 20 minutowej ciszy największym straszakiem okazało się jego niespodziewane chrapanie… [LINK]


Czasami Przedmąż uważa, że jest najmądrzejszy na świecie. Ostatnio stwierdził, że nie potrzebuje kremu do opalania, bo to zbędny wydatek. Właśnie wrócił z godzinnego pobytu na plaży…

Już dawno nie widziałam żeby ktoś o wyglądzie słupka granicznego tak bardzo się mylił i tak długo płakał z bólu. [LINK]


Przedmąż zabiera mnie dzisiaj do kina. Jednak żeby było „po bożemu” mamy wykupione bilety w oddzielnych salach. [LINK]


Kiedyś Przedmąż próbował przystrzyc swoją brodę maszynką do włosów i zrobił to „tak dobrze”, że zgolił ją całą. Dzisiaj kupił sobie trymer i będzie bawił się w stylizację. Obawiam się powtórki z rozrywki. [LINK]


Dostaliśmy się z Przedmężem na Blog Forum Gdańsk Jakie było jego pierwsze pytanie?

– To jaką sukienkę teraz udziergasz? [LINK]


Moje słowa wypowiedziane do Przedmęża podczas Blogowigilii doskonale obrazują mój kompletny brak formy:
– Boże, od tego chodzenia nogi bolą mnie tak jakbym przetańczyła całą noc.
– Agata, od ostatniej godziny my tylko siedzimy.
[LINK]


Przedmąż wczoraj wieczorem wywieszał na balkonie pranie:

Przedmąż: Mmmm, jakie przyjemne powietrze. Jaki rześki i piękny nocny zapach. Agata, chodź tu szybko! Musisz zobaczyć jak dzisiaj wszystko ładnie pachnie!

Idę. Wącham. Ktoś na podwórku robił grilla.

#‎DietaTrwa‬ [LINK]


Po See Bloggers zostało nam mnóstwo torebek z prezentami, gratisami, a także przysmakami, których Przedmąż nie może jeść ze względu na swoją dietę.

Jednak wiem, że pokusa jest dla niego czasami zbyt silna, dlatego na wszelki wypadek do każdej takiej torebki wrzuciłam paczkę gratisowych podpasek, które były w zestawie. Nie wiem dlaczego, ale Przedmąż panicznie się ich boi. [LINK]


Lepiej żeby lato wróciło. Nie po to kupiłam Przedmężowi nowe krótkie spodenki i t-shirty żeby teraz nie miał okazji ich założyć. Co prawda kupiłam za jego pieniądze, ale nadal. [LINK]


Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Hot-Doga. Przedmąż powiedział, że przez cały dzień nigdzie nie wychodzi i schował się pod kołderkę. Pomyślcie przez chwilę o jego cierpieniu kiedy będziecie jeść kebaby, pizze, burgery i hot-dogi ;) ‪

#‎DietaNieWybiera‬ [LINK]


Przedmąż przeżywa swój kryzys dietowy i wykłóca się, że wcale tej diety nie potrzebuje, bo nie przytył.

– Nie mamy w domu wagi, więc mi tego NIE UDOWODNISZ!!!

Wtedy ja sięgam po broń ostateczną i wyciągam z szuflady centymetr… [LINK]


Dieta Przedmęża – Dzień 2:
Dzień, w którym Przedmąż dowiedział się, że musi zrezygnować ze wszystkich dotychczasowych słodyczy był dniem, w którym wykupił wszystkie ziarniste batoniki ze sklepu w akcie desperacji. Poza tym dowiedział się, że orzechowy batonik może zawierać śladowe ilości orzechów. [LINK]


Dieta Przedmęża – Dzień 1:
Przedmąż musi na śniadanie jeść owsiankę. Zaczyna z niej formować bekon. Prosi o dokładkę, bo chce ulepić sobie parówki. To będzie dłuuuuuga droga… [LINK]


Żałuję, że takie imprezy jak See Bloggers nie odbywają się co tydzień, bo z tej okazji otrzymałam od Przedmęża OFICJALNE POZWOLENIE na kupienie sobie nowych ciuchów :) [LINK]


Qrkoko – Mamy w domu jakichś chleb?
Przedmąż – Pół bochenka, a co?
Qrkoko – To może dokupmy, bo głodni będziemy?
Przedmąż – Przecież w sobotę idziemy do rodziców to się najesz. ‪

#‎EkonomicznaSamodzielność‬ [LINK]


Przedmąż nigdy nie widział starej trylogii Gwiezdnych Wojen. Powiedział mi, że są „jakieś nudniejsze od tych nowszych”. Rozwód wisi w powietrzu… [LINK]


Ustaliliśmy sobie z Przedmężem dwa tajne hasła, którymi mamy sobie dawać znać, że jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie, a nie możemy o tym powiedzieć wprost. Pierwsze to „korniszon”. Drugie to „nakarm kota”. [LINK]