Problemy okularnika

42

Są tacy ludzie, którzy mają błysk w oku, a idąc ulicą ich blask oślepia przechodniów. Jestem jedną z nich, ale w oku zamiast błysku mam astygmatyzm, a innych oślepiam tylko kiedy słońce odbija się od moich okularów.

Niedługo minie rok odkąd doznałam oświecenia i świat stał się dla mnie wyraźny. 12 miesięcy temu po raz pierwszy to zrobiłam. Założyłam na nos patrzoszkiełka. To zmieniło moje życie na lepsze. Chociażby przestałam się co chwila o coś potykać, a głowa nie bolała mnie już od przyglądania się tańczącym mrówkom. Teraz wiem, że to były litery. Przez ten czas spotkałam się również z kilkoma sytuacjami, które notorycznie się powtarzały odkąd zyskałam dodatkową parę oczu.

WIDZENIE TO CIERPIENIE

Od długiego noszenia okularów boli mnie nos. Wiedziałam, że należy je wybrać tak, aby pasowały do mojego szlachetnego profilu nosa, ale po 4 godzinach przymiarek, rozważań czy oprawki powinny odwzorować moją obsesję na punkcie kotów oraz wątpliwości czy powinnam spełnić swoje marzenie, by w końcu wyglądać jak Harry Potter – miałam już dosyć. Chwyciłam za pierwsze lepsze binokle, które wpadły mi w oko. Na moje nieszczęście trafiły mi się oprawki typu „buntownik z gimnazjum”, które nie mogą się powstrzymać od inicjacji i już po kilku godzinach wspólnego przebywania muszą zostawić na moim nosie czerwony ślad „Oprawek tu był”.

A DLACZEGO TY MASZ TAKIE WIELKIE OCZY?

Od zawsze podobały mi się wielkie, czarne oprawki, więc kiedy okazało się, że muszę sobie sprawić wspomagacze wzroku zdecydowałam się właśnie na taki model. Wśród moich znajomych spowodowało to wysyp reinkarnacji Sherlocka Holmesa, bo za każdym razem, gdy mnie widzą to mówią mi: „wiedziałaś, że masz takie wielkie okulary?!”. Oczywiście, że nie wiedziałam, przecież kupowałam je na ślepo!

Post użytkownika Qrkoko.

SYNDROM SUPERMANA

Umówiłam się kiedyś ze znajomą na mieście. Minęła mnie dwa razy zanim zorientowała się, że to ja. A wszystko dlatego, bo nie miałam wtedy na sobie okularów. Kiedy nosisz taką ozdobę twarzy to ludzie szybko Cię z nią utożsamiają. Do tego stopnia, że po jej ściągnięciu możesz się stać dla nich obcym człowiekiem. Ewentualnie wyglądać jak ślepy kret. Teraz rozumiem jak się czuł Clark Kent.

CIEMNO WSZĘDZIE, BRUDNO WSZĘDZIE

Moje okulary mają standardowe szkła. Chociaż proponowano mi za skromną dopłatą 150 zł super nie brudzącą się powłokę to uznałam ją za zbyteczny luksus. Tą oszczędnością zagwarantowałam sobie darmową faunę i florę na okularach po każdym spacerze. Z moimi patrzałkami czuję się jak na Woodstocku – nie ma chwili bym nie widziała brudu. Chociaż zimą nie mam tego problemu. Bo wtedy nie widzę nic.

 

#zima

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Agata Garbowska (@qrkoko)

 

Życie okularnika jest zabawne. Każdy chce przymierzyć Twoje okulary i sprawdzić jak to jest widzieć jak Ty. Każdy dzień bez okularów jest jak trening ninja, który wyostrza zmysły. Każdy kto w dzieciństwie wyśmiewał się z okularników i ich szkiełek jak denka od słoików, teraz mizdrzy się przed lustrem przymierzając swoje oprawki Calvina Kleina do zerówek. Okulary poprawiły moje życie i dostarczyły mi kilku fajnych przeżyć. I chociaż mają parę wad to ja na szczęście ich nie widzę :)

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

 

  • Malwina

    Kocham swoje okulary i nikomu nie daję ich przymierzać! Ciarki mnie przechodzą jak pomyślę o brudnych łapach dotykających moich szkiełek. Brrr.

    • Mnie przeraża to, że ktoś mógłby je upuścić :)

  • karo1a

    Ja podobne jazdy ze znajomymi miałam kiedy kupiłam soczewki. „Jak to sobie wkładasz to do oka?!” haha

    • Przymierzam się do soczewek i pewnie też z początku będę miała opory przed ich włożeniem. Może jednak nie będzie tak źle :)

      • Jak pierwszy raz zdejmowałam soczewki to zemdlałam. Wolę okulary :D

        • Z moim szczęściem to zgubiłabym soczewki już pierwszego dnia ;)

  • Nina Wum

    Noszę patrzałki od 21 lat. Tak. Powiedziałam to na głos. Różnica wady między oczami wynosi 3 dioptrie, toteż jedno mam permanentnie jakby większe. Dołki w nosie już solidnie wyżłobione, chyba jeno chirurg plastyk mógłby je spłycić. Moja najlepsza przyjaciółka (znamy się od pół życia, dosłownie) nie rozpoznaje mnie bez pingli na ulicy. Uderzający do mnie osobnicy zapodają błyskotliwie „Ja to lubię kobiety w okularach” i są bardzo zdziwieni, gdy odpowiadam: „Ale ja nie.” Zimową porą po wejściu do jakiegokolwiek pomieszczenia obnaszam gustowną mleczną mgłę na szkiełkach. Nie noszę kolczyków, bo nie mogę się wyzbyć przekonania, że z tym wszystkim na twarzy wyglądałabym jak wróżka Anastazja. Tak że, ten. Łączę się z Tobą w (świeżym jeszcze, jak piszesz) bólu. It won’t get better.

    • 21 lat? To musiałabym zacząć je nosić w wieku 3. Też nie noszę kolczyków, co boli mnie dotkliwie, bo jestem rękodzielnikiem. Czytałam kiedyś o spryskiwaczu, który zapobiega mgiełce na okularach, ale mnie to nie przekonało :)

      • Nina Wum

        Qrkoko, to proste, mam tych lat 31.:) O spryskiwaczu nie słyszałam.

        • Ja słyszałam o spryskiwaczu do kiblowego lustra. Może to to samo :D

  • Kasia

    Ja też noszę wielkie, plastikowe oprawki, które regularnie uciskają mi lewą stronę nosa i gniotą prawe ucho:). Ale je lubię:). Nawet dzieci w szkole się ich nie boją :P. Jednak przeszkadza mi ich parowanie zimą, nad garnkiem, przy otwartym piekarniku itp i że ciagle są „upalcowane”, bynajmniej nie przeze mnie :).

    • Jedzenie zupy czy picie kawy to koszmar :) Ale takie uroki życia.
      Co do brudzenia to z początku miałam trudności z nauczeniem się, że aby podrapać się pod okiem muszę celować z innej strony. Pierwszą ściereczkę do okularów zmasakrowałam w 2 tygodnie :)

  • 18 lat z kawałeczkiem nosiłam szkła na nosie. W sumie przyzwyczaiłam się do nich, ale w którymś momencie ktoś powiedział, że są inne opcje i, mimo mojej wielkiej wady, realne jest ich zastosowanie i ta myśl coraz bardziej nie dawała mi spokoju. O wkładaniu sobie soczewek do oka nie było nawet mowy (brrrr!), w tym roku w sierpniu rodzice się szarpnęli – jestem po zabiegu, który, choć nie był najprzyjemniejszy, przebiegł bez żadnych komplikacji i sama pani doktor jest bardzo zadowolona z efektów. Nie było gwarancji, że będę mogła całkiem zdjąć okulary, a jednak od 5 miesięcy jestem szczęśliwą nieposiadaczką niczego na nosie. Choć po tylu latach nadal mam mnóstwo odruchów dotyczących ściągania lub zakładania okularów, to szybko oswoiłam się z tym, że ich nie ma i nawet widok samej siebie w lustrze już mnie tak nie szokuje (wcześniej nie mogłam się dokładnie zobaczyć). :) Nareszcie nic mi nie paruje, mogę nosić i prowadzić w okularach przeciwsłonecznych i nie mam nic brudnego na oczach :D

    • Niestety moja wada jest jeszcze za mała, żebym wzięła pod uwagę zabieg. Jednak mój dziadek miał i jest bardzo zadowolony.
      Mnie mój widok w lustrze szokuje niezmiennie od 24 lat. Zwłaszcza z rana :)

    • Milka

      Nosiłam okulary wiele lat,później soczewki kontaktowe.Następnie zdecydowałam się na zabieg. Bez dodatkowych oczu chodziłam 10 lat.Od 5 znów okulary, bo niestety po urodzeniu dziecka wada wróciła.

  • Alice in TARDIS

    Ja swoje noszę od 10 lat i nie potrafię się z nimi rozstać. Choć przy wadzie -5 mogłabym zrobić sobie zabieg, nie potrafiłabym zrezygnować z okularów :) oczywiście mają swoje wady, ale główną zaletą jest ich wygląd. Jako że mam spore gałki oczne, to wyglądam jakbym cały czas miała podkrążone oczy, co oprawki idealnie maskują.

  • Mój romans z okularami trwa już ponad 10 lat!!! I mam te same uwagi, zastrzeżenia. Dlatego od roku prawie non stop chodzę w soczewkach :D

  • Młoda z Ciebie okularnica. Ja noszę od około (bo nie pamiętam dokładnie) 18 lat z przerwami, bo czasem mi się rozwaliły i nie miałam czasu/ochoty/motywacji, żeby pójść po nowe. Niny tak czy siak nie przebiję.
    Ale dopiero pół roku temu dowiedziałam się, że noszę naoczne stygmaty. I rzeczywiście zmiana szkieł na cylindry znacząco poprawiła jakość mojego życia :)
    Moi synowie też noszą. Nawet lubią. Zasiadając do zupy, kładą je grzecznie na stole. Gdyby jeszcze włosy byli łaskawi związywać…. :D

  • zinnejperspektywy

    Jak byłam dzieckiem zawsze chciałam nosić okulary, nie wiem dlaczego…jednak do dziś uważam,że dobrze dobrane mogą stanowić ciekawy dodatek. Jednak jak w liceum zaczął pogarszać mi się wzrok a siedząc w ostatniej ławce musiałam wytężać wzrok, żeby zobaczyć co jest napisane na tablicy, to uznałam, że muszę wybrać się po szkiełka. Mimo że nie mam dużej wady, ale podobnie jak ty mam astygmatyzm, to życie bez okularów jest momentami uciążliwe. Nosiłam 2 lata, ale kiedy pewnego dnia koleżanka na studiach powiedziała, że wreszcie widać jak wyglądam, kiedy przyszłam bez nich na uczelnie, to uznałam, że czas nosić je tylko na wykłady, kiedy są niezbędne. Zaczęły mnie też denerwować, zwłaszcza problem z brudzeniem się szkiełek BARDZO mnie irytuje. Jakoś sobie na razie bez nich radzę, ale czasami zdarzają się sytuacje, kiedy przydałyby się, na przykład kiedyś wsiadłam do tramwaju 18 zamiast 8 to cyferki z daleka mi się zlały i dojechałam w jakiś ciemny kąt miasta, gdzie byłam pierwszy raz w życiu i nie wiedziałam jak wrócić ;). Pozdrawiam, ciekawy blog ;)

  • Okulary to zło! Ten kto wymyślił soczewki kontaktowe powinien mieć pomniki w każdym mieście :)

  • Odkąd dano mi pierwsze na nos założyć w piątej klasie podstawówki, szczerze je zniecierpiałam. Na szczęście pewnego dnia po wielu latach z oksami na nosie, zdobyłam się na zakup soczewek, i wreszcie poczułam się bardziej atrakcyjnie. W brylach wyglądam zawsze zbyt ynteligentnie. Jakoś nigdy nie przywykłam. Ale daję czasem oczom odpocząć i ubieram patrzałki w oprawkach. Ponoć nie jest tak źle jak sobie myślę.

  • Ana

    Oj, jak ja nie cierpiałam okularów! A teraz je lubię, tylko… noszę wieczorami :) W dzień wybieram soczewki. Od niedawna jeżdżę autem i tylko raz wybrałam się w okularach do sklepu – kompletnie nie umiem w nich jeździć! No, i zimą, i latem w ostrym słońcu wolę soczewki – zimą nie parują, latem założę dowolne okulary przeciwsłoneczne. Ale zawsze po powrocie z pracy ściągam soczewy i wskakuję w moje stare, styrane oprawki :)

    • Dominika Niemiec

      U mnie na odwrót – noszę i okulary i soczewki, ale bardzo źle mi się prowadzi w soczewkach, mimo tego, że kąt patrzenia nie jest niczym ograniczony – ale mam prawko dłużej niż noszę soczewki, może to kwestia przyzwyczajenia.
      Też nie lubiłam okularów, nawet się rozpłakałam, kiedy zdiagnozowano u mnie wadę wzroku (jakieś gimnazjum, czy koniec podstawówki) ale zaczęłam je nosić…i OMG, HD :) teraz się cieszę, że je mam i bardzo je lubię.

      • Na szczęście czasy się zmieniły i teraz okulary stały się częścią mody :D Na nieszczęście dla naszych portfeli :P

      • Ana

        Przyzwyczajenie na pewno ma tu wiele do rzeczy – ja uczyłam się jeździć już w soczewkach. A co do jazdy – uczyłam się jesienią, po pracy, więc wieczorami – i mam wrażenie, że jakoś tak wieczorami i nocami lepiej mi się jeździ :)

  • Mnie od noszenia „oksów” nos nie boli. Z czego są wykonane Twoje okulary do cholery? :)
    Moje są lekkie i przyjemne. Znakomicie podkreślają moje rysy twarzy. Bez nich czuję się, jak by mi brakowało podstawowej części garderoby. Są średniego rozmiaru i czarne. Lubię je!

    • Dominika Sz.

      Mnie właśnie też nie boli i się zastanawiam, czyżby Qrkoko w swoich ukrywała jakieś narzędzia do samoobrony?… :D
      I też czuję się „goła” bez… :P

      • To prawda, moimi oprawkami mogę zabić. Sama podczas noszenia cudem uchodzę z życiem.

  • Anna LemonLovely

    Jak bedziesz szukać kolejnych oprawek to polecam zajrzeć tu :https://www.facebook.com/Bodyych-516569711748336/timeline/ Pan Andrzej ma fantazje ;)

    • Zasadnicze pytanie – czy są z kotami?

      • Anna LemonLovely

        niezdziwilabym sie gdyby były ;) Pan Andrzej sam robi oprawki wiec pewnie byscie sie dogadali ;)

  • Życie w okularach jest fajne, noszę je od 10 lat i nie wyobrażam sobie ich braku ;) A co do oprawek – ja wybierałam pierwszy model 15min, a drugi po prostu zobaczyłam na wystawie u optyka, gdy przyszłam na wymianę szkieł i spontanicznie je kupiłam. Są duże, ale ważą naprawdę mało i nie czuję ich na nosie.

  • Swoje pierwsze patrzałki wyrobiłam w 2009 roku, gdy byłam w drugiej klasie liceum. Wybrałam oprawki wraz z tatą i oboje zdecydowaliśmy się na brązowe niepełne z delikatnymi kwiatkami na skrzydełkach. Nie miały łatwego życia. W pewnym momencie nawet na nich niechcący usiadłam oraz zaliczyły bliskie spotkanie z kafelkami w kuchni, co sprawiło, że wypadło z nich szkło. Ale nic. Wsadziłam z powrotem i pojechali dalej. W styczniu tego roku postanowiłam w końcu całość zmienić. Szkła już były tak porysowane, że nie dało się z nimi nic zrobić i tylko mi szkodziły. Teraz mam nowe piękne oprawki w kolorze popielatym, co ładnie rozświetla twarz.

    Do paczałek da się przyzwyczaić, choć parujące szkła zimą są bardzo denerwujące. ;)

  • Dominika Sz.

    Noszę okulary ponad pół życia (od 2 podstawówki do prawie 3 gimnazjum, a potem powrót – od początku 2 liceum nieprzerwanie do teraz) i raczej nie grozi mi już ich ściągnięcie i najbardziej utożsamiam się z Syndromem Supermena :D Pojechałam raz na wyjazd 17-dniowy, po 12 dniach raz zapomniałam ubrać okularów na śniadanie czy obiad to nawet ludzie z własnego pokoju mnie nie poznawali… W sumie na uczelnię jak nie założę okularów to połowa znajomych nie mówi mi „cześć”… Także ten… :D
    Aczkolwiek na własny ślub planuję wyrobić sobie szkła kontaktowe. Owszem, będę wyglądać jak kret (chociaż na scenę nigdy nie zakładam okularów i makijaż jest w stanie mnie przed tym uratować), ale przynajmniej nie będę się bała że podczas bardziej emocjonalnego tańca nie spadną mi z nosa i nie wpadną ludziom pod nogi :D

    A w dzieciństwie co chwilę musiałam wymieniać oprawki, bo albo mi ktoś na nich usiadł, albo mi się złamały na nosie (!!!) albo, uwaga uwaga… Kochany tatuś przejechał mi po nich samochodem… :D

    • Nie chcę nawet pytać jak można przejechać po okularach samochodem… musiałaś być bardzo niegrzecznym dzieckiem :D

      • Dominika Sz.

        Chciałabym, ale niestety, powód jest trochę inny. Po prostu zdjęłam je w samochodzie, trzymałam na kolanach, jak wysiadałam to o nich zapomniałam, spadły pod koła, a tatuś stratował je jak wyjeżdżał następnego dnia :P

  • Katarzyna Fabian

    Zaoszczedzilas 150 zl. Moj TZ ma super hiper wypasione patrzaly ze wszystkimi mozliwymi bajerami, wlacznie z niebrudzaca powloka. I dupa, i tak sie brudzi, TZ ma dlugie rzesy i mazia sobie patrzalki od wewnatrz. Nawet przez jakis czas uzywal zalotki, zeby nie dotykac szkiel, ale dal se spokoj. A na bolacy nos najlepiej miec dwie pary oprawek, z roznym mocowaniem, bo i jedne i drugie zostawiaja odcisk, jesli szklo jest grube, ale ze wzgledu na budowe oprawek w innym miejscu. Okulary nosze juz ponad 30 lat (zaczelam jak mialam 3 latka, notorycznie zakopywalam je w klockach albo za ksiazkami w przedszkolu i mowilam ze zgubilam >< )

    • Eh, będę musiała przerzucić się na monokl to nos trochę odpocznie :P

  • Kitana

    Chmmm, paczały noszę od 4 roku życia, więc nie pamiętam jak obchodziłam się bez nich ^^ W sierpniu ubiegłego roku wymieniałam oprawki po raz trzeci w życiu i dodana została powłoka antyrekleksyjna, już wiem na czym polega antyrefleks! – okulary się tak mażą, że rzeczywiście nic się w nich nie odbija :D Niestety, będę musiała je trochę przecierpieć i co rusz wycierać nim wymienię szkła ^^

    • Uff, to dobrze, że nie dałam sobie wcisnąć żadnej aktualizacji okularów i mam standardową wersję :D