Pozytywne narzekanie – CraftMonday #39

8

Narzekanie jest naszym sportem narodowym. Skarżymy się na wysokie podatki, niskie pensje, kiepską figurę, starzejącą się żonę i samochód. Uwielbiamy dużo mówić jak jest nam źle, ale nienawidzimy czegoś z tym robić.

Nie mam nic przeciwko narzekaniu, jeżeli służy wypunktowaniu co należy w swoim życiu zmienić, by je poprawić. Jeśli niesie to za sobą jakieś działania. Nie widzę sensu w powtarzaniu o marności swego losu, gdzie zamiast usiąść i pomyśleć jak go polepszyć to siedzi się wyłącznie na Facebooku.

Narzekanie zawsze traktowałam jako motor napędowy do działania. Pozwalało mi to zobaczyć, co w moim życiu mi nie odpowiada i powoli to zmieniać. Wyrzucenie z siebie negatywnych emocji pomaga, jeżeli przekuwa się to na pozytywną energię. Nie rozumiem ludzi, którzy myślą, że siedząc bezczynnie i pierdząc w stołek raptem wszystko się pozmienia. Ktoś za dotknięciem magicznej różdżki odmieni życie za nich, bo odpowiednio długo smęcili jak jest im teraz źle.

Jest Ci źle? To zmień to lub chociaż spróbuj. Nie mówię, że wszystko od razu się uda i będzie lepiej, ale przynajmniej będziesz mieć świadomość, że próbowałaś. Życie jest ciężkie i niesprawiedliwe. Ale od samego ględzenia się nie poprawi. Od tego tylko zasycha w gardle, a to prosta droga do stwierdzenia „nic z tym już się nie da zrobić – napijmy się”.

⇓ Polub tekstPolub fanpage ⇓

Zapraszam również na nowo powstałą grupę dyskusyjną Świadomych Twórców.
Wejdź na forum i porozmawiaj z nami o Rękodziele.

 

  • Kamami

    Ile w tym prawdy Dziękuję Ci za te słowa, czas wziąc się za siebie…

  • Alicja

    Ja to pamiętam jak jeszcze myślałam, ze pogadam sobie i ktoś to zrtobi za mnie, bo przecież ja już swoje zrobiła (w sensie, że się nagadałam xD). Szokiem było to, że tak to nie działa.
    Wziąć się za siebie, a nie tylko smęcić i smucić, takie mam motto.

  • Wygodniej wrócić z pracy, do której chodzimy z przymusu, usiąść po niej na kanapie i narzekać, że w Polsce nie da się zarobić. Tak właśnie teraz wygląda produktywność.

  • Nienawidzę ludzi, którzy narzekają na swoje życie, ale nigdy nie wpadli na pomysł, aby coś w nim zmienić. Później rodzą im się dzieci. Wróżą im świetlaną przyszłość, wpajając przy okazji ten sam zestaw zasad, którymi kierowali się oni sami. Zamknięte koło.

  • Tak, narzekanie to jest nasz sport narodowy a ja stykam się z tym prawie codziennie.Zewsząd słyszę wiecznie niezadowolonych ludzi, którzy narzekają, biadolą nad swoim losem i co? I nic.Oni to chyba mają we krwi.Jeżeli jest mi zle, to coś z tym robię a jeżeli za pierwszym razem mi się nie udaje to próbuję drugi raz, trzeci…aż do skutku-proste.No ale po co- lepiej narzekać. A wiecie czego ” narzekacze” nie lubią? Ludzi, którzy coś robią! Najzwyczajniej w świecie nie lubią ludzi robiących coś dla poprawy swojego bytu, nie mogą znieść, że sąsiad nie narzeka(pewnie kręci jakieś lewe interesy).Nasz naród jest tak skomplikowany, że trudno komukolwiek dogodzić….

  • Ania

    Puenta super – napijmy się. ;)

  • Fajny tekst, trafiłaś w samo sedno. bardzo Mnie te irytują tacy ludzie, którzy wiecznie narzekają, a nie zrobią nic, żeby to zmienić.

  • Narzekanie męczy, i narzekacza i publikę wokół. Jeśli prowadzi do zmiany, ma to jeszcze jakiś sens, jeżeli tylko do świata bezradności, niekoniecznie.. Co do mentalności narzekacza, nadal bywa w modzie, choć może czas na zmiany:) Pozdrawiam pełna optymizmu:)