Pozwól, że załatwię to za Ciebie

17

Qrkoko.pl - Pozwól, że załatwię to za Ciebie

W życiu kieruję się kilkoma fundamentalnymi zasadami. Nie głaszczę kotów pod włos, nie karmię Gizmo po północy i najważniejsze – NIE ZGADZAM SIĘ ABY KTOŚ PRZYJMOWAŁ ZAMÓWIENIA W MOIM IMIENIU!

 

Jeżeli czytasz mojego bloga to wiesz, że nie sprzedaję swoich prac, bo kieruję się przy tym regułą Trzy Razy NieNie mam czasu, Nie mam ochoty i Nie mam działalności. Niestety są jeszcze na świecie osoby przypominające jastrzębie intelektu, które jakimś cudem nie zabiły się na pierwszym lepszym drzewie wylatując z rodzinnego gniazdka. Osoby z tak „lotnym umysłem”, które po kilku minutach rozmowy uświadamiają Cię, że nie powinny stać na deszczu z otwartą buzią patrząc w niebo, bo są w stanie się tak utopić. Osoby, które raz na jakiś czas wpadają na genialny według nich pomysł stawiając Cię przed faktem dokonanym:

– Koleżance siostry wnuka mojej fryzjerki spodobała się bransoletka, którą dostałam od Ciebie w zeszłym stuleciu, więc powiedziałam, że też jej taką zrobisz.
Pieniądze już wzięłam, więc możesz zaczynać.

 

Pewnie sama nie raz miałaś do czynienia z tego typu personą, która poczuła się rekinem biznesu z licznymi kontaktami i mianowała Cię swoją płotką od rękodzieła. Za każdym razem kiedy ktoś wspomni rekinowi, że chciałby mieć coś wykonanego ręcznie, ten odpowie „spokojnie, mam od tego ludzi” i będzie miał na myśli Ciebie. Tylko czy tak układ jest dla Ciebie korzystny?

 

WZIĘŁAM KASĘ, ALE NIE WIEM ZA CO

 

Dostając pieniądze z góry tracę całą motywację. Jej miejsce zastępuje panika. Zamówienie zostało przyjęte w moim imieniu, a ja nie wiem o nim nic. Nie znam żadnych wymiarów, nie wiem czy starczy mi materiałów, ani czy moja wizja będzie zgodna z oczekiwaniami drugiej strony. Robiąc pracę na zamówienie zazwyczaj mam przed oczami klienta i wiem co będzie do niego pasować. Dlatego każdej pracy poświęcam multum uwagi i miłości, by jej wyjątkowość zaspokoiła indywidualne potrzeby. W przypadku kiedy zamówienie zostało przyjęte bez mojej obecności, a mój niechciany pośrednik potrafi jedynie przekazać „dała kasę i chciała coś ładnego” czuję się wtedy jak Krecik Rękodzieła będąc zmuszona do Tworzenia w ciemno.

Dodatkowo przy płaceniu z góry często towarzyszy milion poprawek po oddaniu pracy oraz wieczne niezadowolenie klienta, bo „skoro było już zapłacone to powinno przekroczyć najśmielsze oczekiwania”. Problem w tym, że Twój samozwańczy wspólnik nie miał śmiałości by o nie zapytać. Przyjmowanie zapłaty z góry nie uczestnicząc przy transakcji szybko doprowadzi Cię do zmęczenia pasją. Zwłaszcza jeżeli zapłata okaże się o wiele niższa niż być powinna.

WZIĘŁAM KASĘ, ALE NIE WIEM ILE

 

To jeden z dwóch głównych problemów z jakimi się spotkasz jeżeli ktoś przyjmie zamówienie w Twoim imieniu. Zapewne nie będzie miał ze sobą Twojego aktualnego cennika, więc stworzy własny, który pochodzi z tego samego źródła co popularny kanał rozrywkowy na YouTube – z dupy. Rekin biznesu nie będzie znał Twojej stawki godzinowej, ani tym bardziej cen materiałów. Kiedy podczas transakcji dojdzie do etapu negocjacji rekin poczuje w sobie żyłkę handlowca z bazaru i zacznie się targować, przeceniając Twoją sztukę niczym zgniłe ziemniaki. Skończy się na tym, że Twoją pracę wyceni na oko doliczając sobie kilka % prowizji za fatygę. I największy problem nie tkwi w tym, że po wycenie handlowca roku nie zwrócą Ci się nawet materiały. Ceny, które ustali zawsze będą niskie, by dobić jakże ważnego dla niego targu. Jednak po takich działaniach to nie Twój portfel ucierpi najbardziej, a coś znacznie ważniejszego. Twój wizerunek.

WZIĘŁAM KASĘ, ALE NIE WIEM ZA KOGO

 

Szemrani znajomi, którzy załatwiają dla Ciebie zamówienie nic o Tobie nie wiedzą. Nie znają Twoich możliwości, nie mają wiedzy na temat wolnych terminów ani technik, w których się poruszasz. Natomiast z pełną premedytacją wypowiadają się w Twoim imieniu. A to najbardziej szkodliwe działanie odbierające Ci kontrolę nad Twoim wizerunkiem.

 

Najgorsze co możesz zrobić to pozwolić niekompetentnej osobie reprezentować Twoją markę

 

Jeżeli nie przerwiesz tego procederu czeka Cię mnóstwo niechcianych klientów, prac których nie potrafisz lub nie masz czasu zrobić oraz fałszywych opinii, które będą krążyć na Twój temat. Pozwalając sobie na samozwańczych pośredników nie wiesz czy podawane przez Ciebie ceny nie są manipulowane i czy Twoje słowa są rzetelnie przekazywane. Zostajesz za to z niepewnością co Twój pośrednik obiecuje w Twoim imieniu i jak te imię jest przez innych postrzegane.

 

Jednego możecie być pewni. Załatwianie za Was spraw było w porządku w czasach kiedy mieliście problemy z obsługą nocnika. Dzisiaj, jeżeli jesteście reprezentowani za Waszymi plecami to prędzej czy później skończycie z wbitym w nie nożem.


Daj lajka za siebie i znajomego!

  • Asia

    A tak z ciekawości, gdybyś przymowała zamówienia to jaka byłaby Twoja stawka?

    • Odpowiem Ci kiedy będę miała założoną działalność, bo na ten moment nie ma sensu tworzyć żadnych cenników :)

  • Dżoana

    To jak to z tobą w końcu jest – jak cię ktoś poprosi to coś zrobisz? Bo tak piętnujesz tych bez działalności że ja już nic nie rozumiem

    • Jest różnica między wykonywaniem prac, a ich sprzedażą. Tak jak pisałam już wielokrotnie – póki nie mam założonej działalności swoich prac nie sprzedaję. Moimi pracami obdarowuję najbliższych przyjaciół i rodzinę, więc jeżeli ktoś z tego kręgu mnie o nie poprosi – to tak, mogę wtedy coś zrobić.

  • DaisyDecoupage

    Ja tu czegoś nie rozumiem, konkretnie: o co zamieszanie? Że ‚Wzięłam kasę’? ‚Wzięłaś? To oddaj’. :)

    • Że wzięłaś kasę, uprzednio przyjmując zamówienie w cudzym imieniu, bez konstultacji i zgody tworzącego.

      • DaisyDecoupage

        No, dokładnie. Jeśli każesz jej oddać tę kasę lub zrealizować zamówienie na własną rękę, to więcej nie wpadnie na taki głupi pomysł ;)

        • To jest rozwiązanie, które w przypadku mniej rozgarniętych osób nie zawsze zadziała, a poza tym jeśli pośrednik będzie musiał zwrócić pieniądze i odkręcić zamówienie to tłumacząc się klientowi najpewniej całą winę zrzuci na Ciebie. I Twój wizerunek tak czy siak zostanie zszargany :)

          • DaisyDecoupage

            Jak babcię kapciem – nie rozumiem Cię. Skoro i tak masz zszargany wizerunek, to po co się jeszcze przy tym urobić i dopłacić do interesu? Jak masz do czynienia z kimś nierozgarniętym, to za piątym razem ogarnie… A jeśli za pierwszym razem dasz się wrobić, to będzie i drugi, i dwudziesty…

            Ten post cały jak nie Twój :)

          • Skoro i tak masz zszargany wizerunek, to po co się jeszcze przy tym
            urobić i dopłacić do interesu? Jak masz do czynienia z kimś
            nierozgarniętym, to za piątym razem ogarnie… A jeśli za pierwszym
            razem dasz się wrobić, to będzie i drugi, i dwudziesty…

            Przecież o tym jest ten wpis…By nie pozwalać nawet na ten pierwszy raz, bo sami sobie tym zaszkodzimy. I możliwością zszargania sobie wizerunku i dopłatą do interesu.

            Ten post zdecydowanie cały jak mój.

  • Aldona Damentko-pawlak

    Jak nie ma „działalności” to się nie używa określeń „klient”, „zlecenie”, „pośrednik”.
    Coś tu nie gra. Robisz dla przyjemności to rozdawaj i ciesz się, że komuś się podoba.

    • Po pierwsze to nie wiem gdzie kończyłaś prawo, ale nie ma czegoś takiego jak słowniczek terminów zakazanych, gdzie używanie danych okresleń dozwolone jest dopiero po uzyskaniu konkretnych statusów gospodarczych. Słowo „klient” czy „pośrednik” to po prostu synonimy osób, które składają zamówienie u Twoich „znajomych”, którzy bez Twojej wiedzy mianowali się Twoimi pośrednikami i przyjmują owe zamówienia bez Twojej zgody.

      Po drugie to nie wiem gdzie kończyłaś polonistykę, ale kiepsko u Ciebie z czytaniem ze zrozumieniem. Nie dość, że wpis nie jest stricte o mnie, a raczej o całym procederze to ponadto nie wiem gdzie widzisz związek między robieniem prac dla przyjemności i rozdawaniem ich, a znajomymi, którzy z chęci zarobku i szpanowania znajomościami przyjmują dla Ciebie zamówienia i stawiają Cię pod ścianą z faktem dokonanym.

  • Lil

    Bezsensowny wpis, nie wiem jakie studia konczyłaś żeby się tak wymądrzać

  • Daria

    Dokładnie wiem co czujesz. Mnie również zasypuje się pytaniami typu: moja znajoma otwiera biznes i potrzebuje czapeczki dla niemowląt. Od razu pomyślałem o Tobie. Zrobisz kilka? …Koszmar!

    • Ja na szczęście mam ten problem z głowy od dawna, ale obserwuję jak znajome dalej się uginają, „bo to zawsze kilka groszy do przodu”.
      Jednak kilka lat temu stawiano mnie przed faktem dokonanym np. „znajoma widziała twoje torebki i chce taką, ale tańszą/zieloną/ze złotymi wykończeniami. Tu masz 30 zł”.

      Najgorzej kiedy byli to bliscy znajomi, którym ciężko było odmówić. Warto jednak się przełamać i lepiej stracić kogoś, kto Ciebie nie doceniał niż tkwić w chorym „związku” rękodzielnik-pośrednik, na którym tylko się traci: zdrowie, pieniądze, czas, dobre imię.

  • zmrokova

    Nie cierpię takich akcji, to się zdarza ciągle, od lat. Ludzie wymyślają sobie jakąś legendę i przekazują dalej, podsyłając jakichś dziwnych klientów z dziwnymi zleceniami. Człowiek dowiaduje się wtedy, ze potrafi rzeczy, o których nawet nie słyszał. Pamiętam jednego takiego, który uparł się, żeby mu stronę internetową zrobić, a był to czas, kiedy nawet netu nie miałam, nie wspominając o umiejętności projektowania takich rzeczy – ktoś „życzliwy” podesłał mi tego kolesia, nie słuchając uważnie, że szukam zleceń na artystyczne wykańczanie wnętrz :/. Teraz przy rękodziele, ganiam takich „kijem”, nie waham się odmawiać i tłumaczyć, że absolutnie nie za taką cenę i nie w tej technice, a w sytuacjach jak Twoja, każę odkręcać sprawę – jeśli ktoś coś chce zamówić, niech „pośrednik” da temu komuś namiary na zleceniobiorcę, a nie załatwia jakieś swoje „interesy” za czyimiś plecami.

  • Czasami życzliwi ludzie próbują pomóc na siłę, myśląc w swojej naiwności, że robią nam wielką przysługę. Ech… Ci ludzie…