Popilnuj mi dziecka, Nieznajomy

0

Coraz częściej zdarzają mi się sytuacje, że do mojej pracy przychodzą obce kobiety z dziećmi, po czym starają się wymusić na mnie opiekę nad ich pociechami, bo one „za minutkę po nie wrócą“. I za każdym razem jak dziecko zaczyna się wtedy wydzierać „NIEEEEE, JA NIE CHCĘ DO TEJ PANI!“ to myślę, że jest o wiele rozsądniejsze od swojej matki.

Lubię dzieci, nawet jak jestem w pracy. Kiedy mam czas i widzę, że ich rodziców pochłonął wir zakupów, a one zaczynają się nudzić to pomagam. Daję im coś do malowania lub pokazuję jak nawlekać koraliki. Stawiamy razem pieczątki lub gadamy o poważnych dziecięcych sprawach jak np. ulubiona wróżka. Po prostu potrafię z nimi dogadać. W przeciwieństwie do niektórych rodziców, którzy starają się wmówić mi, że pozostawienie mi pod opiekę ich latorośli to dobry pomysł. Rodziców, których pierwszy raz widzę na oczy.

Wielokrotnie próbowałam wyjaśnić im od deski do deski dlaczego jest to ich najgorszy pomysł w życiu. Jednak za każdym razem szybko tracili cierpliwość i zanim wysłuchali mnie do końca to wychodzili obrażeni rzucając na do widzenia „Pani jest jakaś dziwna!“. Dlatego postanowiłam uławić sobie życie i kiedy obca osoba pyta mnie czy mogę popilnować jej dziecka odpowiadam, że NIE i uzasadniam to jednym z 5 powodów:

1. Nie znasz mnie

Kiedy wchodzisz do sklepu i chcesz powierzyć na chwilę swoje dziecko osobie z obsługi to najpierw zastanów się co o niej wiesz. Nie wiesz czy tu pracuje czy jest tylko w zastępstwie. Może to klient albo złodziej? Może jest agresywna, na coś choruje lub dostanie ataku w trakcie opieki nad Twoim dzieckiem? Może nie lubi dzieci? Może nie zna się na pierwszej pomocy lub sama wymaga opieki? Ma przy sobie ostre narzędzia lub leki? Ewentualnie w wolnym czasie zajmuje się pozyskiwaniem „zagubionych“ dzieci dla bogatych bezdzietnych rodzin? Kiedy Ty planujesz zostawić swoje dziecko obcej osobie i wrócić za minutę, to pomyśl, że tej osoby za minutę może już tu nie być. Razem z Twoim dzieckiem.

2. Nie znam Cię

Chcesz żebym popilnowała Twojego dziecka? Tylko, że ja Ciebie nie znam i nie wiem czy dziecko, które ciągniesz za sobą jest naprawdę Twoje. Może je przed chwilą zabrałaś i już nigdy po nie nie wrócisz? Może zgłosi się po nie ojciec, który wcale tym ojcem nie jest? Przecież tego nie zweryfikuje.

3. Nie znam Twojego dziecka

Jest na coś uczulone? A co, jeśli ma padaczkę? Albo zacznie płakać? Mam je uspokoić czy zostawić w spokoju? A co, jeżeli zacznie sie niegrzecznie zachowywać? Mam wtedy zareagować czy pozwolić na zdemolowanie sklepu w myśl bezstresowego wychowania?

4. Twoje dziecko nie zna mnie

Jest wystraszone do granic możliwości, a Ty dodatkowo próbujesz zostawić je z kimś zupełnie obcym. Dziecko nie wie kim jestem, ani co mogę mu zrobić. Nie wie na ile może sobie pozwolić w moim towarzystwie. Na pewno będzie skrępowane. A co, jeżeli zachce mu się do łazienki, ale będzie wstydziło się powiedzieć? Czy nie poczuje się porzucone i niechciane, bo mama sobie poszła, a obca pani tak dziwnie się patrzy? Może spróbuje uciec, bo będzie Ciebie szukać?

5. Moim obowiązkiem w pracy nie jest opieka nad cudzymi dziećmi

W mojej pracy jest dużo elementów niebezpiecznych dla dzieci. Mogą sobie zrzucić na głowę coś ciężkiego lub połknąć coś małego. Kiedy pracuję w sklepie nie mogę jednocześnie zajmować się małym człowiekiem. A co, jeżeli wyjdzie ze sklepu? Mam rzucić wszystko i pobiec za nim? Albo schowa się w miejsce, z którego nie będę mogła go wyciągnąć?


Nie mam nawet dziecka, a w mojej głowie pojawiło się mnóstwo wątpliwości kiedy rozważałam hipotetyczną sytuację zostawienia dziecka pod opiekę przypadkowej osobie. Kim więc jest osoba, która to dziecko posiada i decyduje się na taki krok bez żadnych wątpliwości? Odpowiedź jest prosta. To…

NIEODPOWIEDZIALNY RODZIC

Są wszędzie. Pisałam już o tych, którzy gubią dzieci w galeriach handlowych, bo są zbyt pochłonięci promocjami. Widuję ich na mieście jak krzyczą na swoje pociechy wbiegające pod samochód, które niepostrzeżenie oddaliły się 200 metrów od nich. Mijam ich codziennie, kiedy jedną ręką wiszą na telefonach co jakiś czas sprawdzając czy w tej drugiej nadal trzymaja rączkę swojego dziecka.

Widywałam już rodziców obojętnych na to czy ich dzieci rozrabiają lub kradną w sklepach. Znam też takich, którzy mają gdzieś czy ich syn lub córka odpowiednio się odżywia, bo wolą zaserwować im śmieciowe żarcie, posadzić przed agresywną bajką lub grą, by mieć W KOŃCU kilka godzin spokoju, żeby rozprawiać z innymi mamusiami na fejsie o tym jak to spełniają się w roli matek.

Zawsze jak widzę takie nieodpowiedzialne matki i ojców to zastanawiam się dlaczego takie osoby mają w ogóle dzieci, skoro jest mnóstwo innych ludzi, którzy o nich marzą, a nie mogą ich mieć? Rozumiem, że ktoś może się spieszyć na ważne spotkanie w pracy czy kończącą się promocję w sklepie i nie ma co zrobić z dzieckiem, ale to nie usprawiedliwia decyzji pozostawienia go z kimś zupełnie obcym. Przecież nie ma nic ważniejszego od Twojego dziecka. One zawsze musi być na pierwszym miejscu. Moja koleżanka powiedziała mi kiedyś, że mogłaby nawet jeść tynk ze ściany, byleby tylko jej dziecko było zawsze najedzone i zadbane. Masz dziecko to musisz brać za nie odpowiedzialność.

TWOJE DZIECKO TO NIE PROBLEM TYLKO PRZYWILEJ

Są babcie, ciotki, przyjaciółki. Są nianie, które można wynająć na godziny. Są specjalne placówki, gdzie mają dobrą opiekę i można zostawić tam dzieci na jakiś czas. Jest multum lepszych rozwiązań od pozostawienia swojego dziecka obcej osobie, nawet na minutę. I nikt mi nie wmówi, że zmienię swoje poglądy kiedy sama zostanę matką. Nigdy nie przestanę myśleć, że dziecko jest największym szczęściem i największą odpowiedzialnością rodzica. I nigdy nie zostawię dziecka pierwszej napotkanej osobie, bo muszę gdzieś pędzić i z dzieckiem mi nie na rękę. Prędzej dam ją sobie uciąć, niż się na to zdecyduję.

Niech wszyscy rodzice, którzy uznali za dobry pomysł zostawienie swojego dziecka u obcych ludzi chociażby na chwilę, zastanowią się, gdzie jest ich rodzicielska odpowiedzialność. Oraz jaką wartość ma dla nich życie ich pociech. O rowery się martwimy, więc przypinamy je łańcuchem. Psy przywiązujemy, bo nie chcemy żeby uciekły. Samochody zostawiamy na strzeżonych parkingach i włączamy alarm, bo boimy się, że ktoś nam je ukradnie. Ale dziecko to zostawiamy byle gdzie i z kim popadnie bez cienia strachu.

.