Jak pewnie wiecie we wrześniu zorganizowałam konkurs wspólnie ze sklepem Pasart.pl, który zachęcał Was do rękodzielniczych retrospekcji. Dziś przyszła pora na ogłoszenie wyników!

Konkurencja była naprawdę bardzo duża. Zaskoczyliście mnie ilością zgłoszeń, a w szczególności szerokim wachlarzem technik oraz ich zaawansowaniem. Wasze historie również były zabawne, wzruszające i bardzo prawdziwe. Cieszę się, że wiele z Was zainspirowałam do kreatywnych wspominek i powrotu do swoich pierwszych technik :)

Wybór zwycięzców był bardzo trudny. Wiele prac zasługiwało na nagrodę, a musieliśmy spośród nich wybrać tylko 3. Zdarzały się też sytuacje, że prace, które typowaliśmy do wygranej nie były stworzone specjalnie na konkurs co je zdyskwalifikowało. Po licznych dyskusjach, kłótniach i walkach na pięści w końcu doszliśmy do porozumienia i wyłoniliśmy najlepszą trójkę – oto one!

 

1 MIEJSCE – 200 zł

Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!

KLIKNIJ NA ZDJĘCIE ABY POWIĘKSZYĆ

Smoka konkursowego robiłam przez cały tydzień, w każdej wolnej chwili. Nie wspomnę o tym ile igieł do nawlekania koralików połamałam. Całe ręce pokutę, palce obolałe od przeciągania igły przez koraliki, ile złości w momencie gdy przeciągam igłę żyłką po raz enty przez koralik a on pękał wrr… ale uważam, że mimo to było warto. Bardzo jestem z siebie dumną, że mi taki wyszedł i udało mi się go skończyć. ~ Joanna

Qrkoko.pl - Agata Garbowska

Oprócz niesamowitych zdolności ujęła mnie historia. Sama jeździłam kiedyś na kolonie i teraz przypomniałam sobie tamte chwile. W pracach widać progres, a sam smok jest cudowny! Podoba mi się dbałość o jego szczegóły i rozmiar. Sama zajmuje się taką samą techniką, więc wiem ile pracy i umiejętności taki smok musiał pochłonąć.

1 MIEJSCE - KLIKNIJ ABY PRZECZYTAĆ PEŁNĄ HISTORIĘ
Na początku mojej wypowiedzi chciałabym podziękować za zorganizowanie tego konkursu. Nie spodziewałam się, że poszukiwanie początków mojego rękodzieła może wywołać tyle uśmiechów na mojej twarzy. Przypomniało mi się wiele wspaniałych wspomnień, za co bardzo Państwu dziękuję. Dzięki temu konkursowi zdałam sobie sprawę z tego co miało wpływ na moje dzisiejsze rękodzieło.

Moja przygoda z koralikami zaczęła się w dzieciństwie w momencie kiedy z bratem jeździliśmy na wakacje do naszej babci na wieś. Wraz z moim starszym bratem mieliśmy szalone pomysły. Jednym z nich było wchodzenie po ogromnej drabinie na strych znajdujący się w stodole. Oczywiście było mam to zakazane przez rodziców. Nigdy nie zapomnę jak na babcinym strychu przegrzebywałam różne szafki, szafeczki, kartony i skrzynie w celu poszukiwania skarbów. W jednej ze skrzyni oprócz starych zabawek znalazłam stare korale i naszyjniki mojej babci. Było ich wiele, głownie z drobnych szklanych koralików. Większość z tych korali i naszyjników była porozrywana lub miała uszkodzone zapięcia. Bardzo długo prosiłam swoją mamę o to, aby zapytała się babci czy mogę je wziąć, ponieważ sama się wstydziłam babcię o to zapytać. Chodziłam wtedy do podstawówki. W końcu gdy babcia się zgodziła byłam przeszczęśliwa. Wiele razy przerabiałam otrzymane od babci naszyjniki, robiłam z nich bransoletki, naszyjniki, kolczyki i inne. Pierwsza moja bransoletka wyglądała tak, że na żyłkę nawleczone były 5 szklanych koralików w kolorze srebrnym i 1 błękitny. Najcudowniejsze jest to, że do tej pory posiadam te koraliki :D

Od tego czasu przerabiałam różne techniki tworzenia biżuterii. Gdy miałam 16 lat pojechałam z moją przyjaciółką na kolonię do Gozdawy. Podczas podróży pociągiem poznałyśmy naszą współlokatorkę, która w czasie podróży robiła coś z koralików. Pamiętam jak dziś, że miała wysypane koraliki na pokrywce od słoika w kolorze pomarańczowym i zielonym. Pokazała nam oczywiście swoje dzieło, które tworzyła w bardzo sprawny sposób. Był to mały zielno- pomarańczowy krokodylek stworzony z drobnych szklanych koralików i żyłki. Karolina nasza kolonijna współlokatorka robiła z nich kolczyki. Od momentu, gdy go zobaczyłam postanowiłam, że nauczę się też takie krokodyli robić. Niestety koleżanka robiła wszystko, żebyśmy nie poznały jej „tajnej” techniki tworzenia krokodylków. Starałam się ile mogłam kącikiem oka podpatrzeć jak ona to robi. Gdy po koloni wróciłam do domu od razu pobiegłam do pasmanterii w celu kupienia koralików oczywiście w kolorze pomarańczowym i zielonym. Zaczęłam moje zmagania z tworzeniem krokodylków. Metodą prób i błędów starałam się stworzyć mojego wymarzonego krokodylka. Długo zastanawiałam się jak go zrobić. Na początek postanowiłam stworzyć projekt na kartce, który wiele razy przerabiałam. W końcu udało mi się go stworzyć. Byłam przeszczęśliwa i uważałam, że był on najcudowniejszy na świecie. A wyglądał mniej więcej tak:

Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!
I tak naprawdę od niego zaczęła się cała przygoda z koralikami. Krokodylek na zdjęciu powyżej nie jest pierwszym który powstał. Powstało ich o wiele, wiele więcej. Bardzo dużo moich znajomych chciało mieć takiego krokodylka. Powstały w różnych kolorach, miały rożne oczka. Oto jedne z ich:

Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!

Największa moja fanka czyli moja mama zamówiła sobie również krokodylka, ale w kolorze różowym, ponieważ miał pasować do jej telefonu komórkowego. Oczywiście wyszedł przekomiczny i w kolorze różowym średnio przypominał krokodylka, ale najważniejsze, że mamę się podobał. Kolejne moje działa zaczęły powstawać w bardzo szybkim tempie. Powstały:
– rybki
 Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!
– jeżyki
  Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!
– żuczki
  Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!
– ptaszki
  Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!
– szczurki
  Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!
– żółwiki
  Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!
– smoki
  Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!
oraz wiele, wiele innych.

Zielony smok ze zdjęcia powyżej był robiony w momencie, gdy chodziłam do gimnazjum. Pamiętam, że zajął mi wiele godzin podczas przerwy świątecznej. Przy jego tworzeniu miałam włączony telewizor, w którym leciał na TVN Ekspres Polarny. Niesamowite jest to ile z tym smokiem mam wspomnień i jak dokładnie pamiętam kiedy go robiłam. :) Miło sobie to przypomnieć.

Na konkurs postawiłam przygotować specjalnego smoka, dużo większego niż zielony smok. Zawsze chciałam go zrobić, ale nie miałam do tego, aż takiej dużej motywacji. Po zielonym smoku powiedziałam, że nigdy tego nie powtórzę, ze względu na ilość godzin jaką trzeba na niego poświęcić. Pamiętam, że w tamtym okresie nie używałam igieł do nawlekania koralików, ponieważ nie wiedziałam że coś takiego istnieje. Męczarnią było nawlekanie tych koralików na żyłkę, a potem przewlekanie je drugą żyłką. Teraz jest mi trochę łatwiej. Muszę wspomnieć, że żyłkę otrzymywałam od mojego taty. Z tego co mama mówiła to dawał mi najlepsze żyłki do wędkowania jakie miał.

Smoka konkursowego robiłam przez cały tydzień, w każdej wolnej chwili. Nie wspomnę o tym ile igieł do nawlekania koralików połamałam. Całe ręce pokutę, palce obolałe od przeciągania igły przez koraliki, ile złości w momencie gdy przeciągam igłę żyłką po raz enty przez koralik a on pękał wrr… ale uważam, że mimo to było warto. Bardzo jestem z siebie dumną, że mi taki wyszedł i udało mi się go skończyć
Oto efekt:
  Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!
A oto dla porównania zdjęcie przedstawiające pierwszą i ostatnią pracę stworzoną specjalnie na ten konkurs. Widać jaki postęp poczyniłam

Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!

Dziękuję za możliwość wzięcia udziału w konkursie.

 

2 MIEJSCE – 150 zł

Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!

KLIKNIJ NA ZDJĘCIE ABY POWIĘKSZYĆ

Praca przygotowana na zabawę jest kolejnym postępem w mojej przygodzie z techniką cartonagge. Ponieważ od niedawna uczę się makramy i wyrobów biżuteryjnych to w mojej nowej pracy nie mogło zabraknąć tych nowych elementów. Jest troszkę haftu,trochę koralików, perełek i innych świecących dodatków. Do pracy użyłam puste pudełko po rafaello. Perełki  i koraliki są doszywane do kwiatków a kompozycja zrobiona w formie przestrzennej,tylko szkoda,że fotki tego nie oddają. Oczywiście nie mogło tu zabraknąć koralików frozen, w ktorych zakochałam się ostatnio. Obowiązkowo wszystko jest  obrobione złotą nitką, bo to od niej  zaczęła się moja przygoda z rękodziełem. Całość kolorystycznie pasuje do mojego pierwszego pudełka sprzed wielu lat. ~ Danuta

Qrkoko.pl - Agata Garbowska

Od tej historii od razu zrobiło mi się cieplej na sercu i jedyne czego żałowałam to to, że była taka krótka. Praca jest wyjątkowa, ponieważ tego typu dzieł jest na polskim rynku handmade bardzo mało. Zwłaszcza, jeżeli wszystkie pojedyncze elementy wykonuje Twórca, tak jak w tym przypadku.

2 MIEJSCE - KLIKNIJ ABY PRZECZYTAĆ PEŁNĄ HISTORIĘ
Witam serdecznie. Nazywam się Danuta i odkąd tylko sięgam pamięcią jestem zagorzałą rękodzielniczką, czyli jestem nią już od dobrych ponad 40 lat życia. Już w czasach wczesnego dzieciństwa  miałam codzienny kontakt z rękodziełem ,ponieważ  moja mama dużo haftowała oraz robiła na szydełku i drutach. W latach mojej młodości ,kiedy to nie było zbyt wielu rozrywek  musieliśmy sami sobie wymyślać jakieś zabawy i uatrakcyjniać wolne chwile.

Moja pierwsza przygoda z rękodziełem rozpoczęła się jeszcze w szkole podstawowej,a dokładniej mówiąc już w  pierwszej klasie. Wtedy to po raz pierwszy  dowiedziałam się ,że św.mikołaj nie istnieje. O dziwo nie byłam smutna z tego powodu i nie zmartwiłam się  zbytnio,bo w głowie od razu pojawiła się pewna myśl. Wpadłam na pomysł,że zrobię sama mojej mamie  prezent pod choinkę. W latach 70-tych  w  sklepach mało co było,nawet zresztą w tym wieku nie miałam żadnych kieszonkowych,dlatego było to dla mnie nie lada wyzwanie.Bo co tu zrobić i z czego ? Przez cały tydzień chodziłam i myślałam nad niespodzianką .

Pamiętam do dziś ,że był poniedziałek rano,a ja z bólem gardła zamiast do szkoły powędrowałam prosto do lekarza. Okazało się ,że mam anginę i przymusowe leżenie w łóżku przez tydzień .Kiedy gorączka spadła i zaczęłam nabierać sił,powróciła myśl owego prezentu dla rodziców. I wtedy wpadł mi w oko pewien mały koszyk, w którym mama trzymała różne nici ,muliny i skrawki materiału. Oczy mi się zabłyszczały jak zobaczyłam złotą nitkę ,a w tamtych czasach takie widoki nie zdarzały się zbyt często . Od razu wiedziałam ,że to jest strzał w dychę .
Żaden kolor nie wywarł na mnie wtedy takiego wrażenia jak te złote nici  ,które były  cudnie błyszczące i ogromnie przykuwające uwagę małej dziewczynki. Postanowiłam ,że nimi  coś wyhaftuję ,choć nie miałam zielonego pojęcia jak to się robi .Ile ja się wtedy namęczyłam,aby coś miało ręce i nogi  .Codziennie,potajemnie jak rodzice byli w pracy wyszywałam gwiazdki i je prułam ,gdy wychodziło krzywo. O ile pamiętam materiałem było szare płótno i to na nim ślicznie ta złota nić błyszczała.

Ale to nie była jedyna technika ,która zapoczątkowała moje dalsze rękodzielnicze podboje.
Nie chciałam podarować mamie  tylko wyhaftowanej szmatki i wtedy jako pierwszy raz zmierzyłam się z techniką cartonagge. Pomyślałam,że okleję tym moim haftem jakieś pudełko ,aby mama miała coś ładnego ,gdzie będzie przechowywać swoje  szydełka .Niedoświadczona w klejeniu materiałów nałożyłam tyle kleju,że pod materiałem porobiły się grudkia wszystko sie dziwnie pomarszczyło. Już nie wspominam o tym ,że wtedy  o wikolu się nie słyszało a „magic” był tylko w cyrku. Mimo tego byłam z siebie ogromnie dumna ,że dałam radę a niespodzianka swiąteczna spodobała się .

Po tym udanym debiucie zapisałam się w szkole na kółko hafciarskie i uczestniczyłam na nie aż do 8 klasy szkoły podstawowej. Moja miłość do ozdabiania wszelkich pudełek nie przeminęła po dziś dzień . Upłynęło  wiele ,wiele lat a ja uwielbiam je nadal robić,  co jakiś czas tworzę  nowe,wykorzystując kolejne techniki jakie poznaję .

Czy dostrzegam jakieś postępy w swojej pracy rękodzielniczej? Oczywiście ,że tak. Kiedyś tworzyłam  zwykłe pudełka ,które były oklejone tym co wyhaftowałam .Teraz robię je  zupełnie inaczej.Po pierwsze mają różne formy i kształty ,dbam o każdy szczegół,detal i dobór kolorów.Bardzo ważna jest dla mnie staranność wykonania ,muszę mieć wszystko zrobione na tip top,nie może być żadnych skrzywień czy niedociągnięć. Wykorzystuję wiele różnych materiałów i dodatków ,nie tylko kupionych ,ale też często z odzysku czy recyklingu. Tak było do niedawna z firaną ,która doskonale sprawdziła się w tego typu pracach .

A praca przygotowana na zabawę jest kolejnym postępem w mojej przygodzie z techniką  cartonagge . Ponieważ od niedawna uczę się makramy i wyrobów biżuteryjnych to w mojej nowej pracy nie mogło zabraknąć  tych nowych elementów. Jest troszkę haftu,trochę koralików ,perełek i innych świecących dodatków. Do pracy użyłam puste pudełko po rafaello Perełki  i koraliki są doszywane do kwiatków a kompozycja zrobiona w formie przestrzennej,tylko szkoda,że fotki tego nie oddają .Oczywiście nie mogło tu zabraknąć koralików frozen,w ktorych zakochałam się ostatnio . Obowiązkowo wszystko jest  obrobione złotą nitką ,bo to od niej  zaczęła się moja przygoda z rękodziełem .Całość kolorystycznie pasuje do mojego pierwszego pudełka sprzed wielu lat .

Marzy mi się w przyszłości stworzenie pracy z wykorzystaniem makramy i koralików,która nie będzie w formie biżuterii,tylko czymś zupełnie nowym ,jeszcze nie znanym ,czymś   co będzie zaskakiwało i przykuwało uwagę każdego . To tyle w skrócie o mojej pierwszej przygodzie rękodzielniczej i pasji, która nigdy nie przeminie i będzie trwać wiecznie . Pozdrawiam serdecznie cały zespół Pasartu.

 

3 MIEJSCE – 100 zł

Qrkoko.pl - Początki z Rękodziełem - wyniki konkursu!

KLIKNIJ NA ZDJĘCIE ABY POWIĘKSZYĆ

Witam,
Moja przygoda z sutaszem zaczęła się zupełnie przypadkowo. Skończyłam studia, szukałam pracy i miałam za dużo wolnego czasu ;) Był to koniec 2011 roku. Pamiętam swoje pierwsze kolczyki, były dwustronne, bo jeszcze nie miałam filcu, którym mogłabym je podkleić. Szyłam zwykłą nitką, kolor kobaltowy i kremowy, wyglądały okropnie, ale ja je pokochałam ;) Starałam się je znaleźć niestety leżą gdzieś prawdopodobnie w jakimś pudełku i znajdą się jak już nie będą potrzebne ;) Za to mam bransoletkę, którą na tamten czas uznałam za wyjątkowo udaną ;p szara z kolorowymi koralikami, miłość do szarości pozostała mi do dnia dzisiejszego :) Dlatego na konkurs jest komplet szaro-żółty, wisior i kolczyki. Planowałam wykonać coś większego niestety czas i choroba mi to uniemożliwiły :) Ciepło pozdrawiam ~ Dagmara

Qrkoko.pl - Agata Garbowska

Było kilka niesamowitych sutaszowych prac, ale ta zdecydowanie wybiła się ponad tłum. Ujął mnie nie tylko pomysł wykończenia kompletu, ale też kunszt wykonania i kolorystyka. Brawo!


Zwycięzcy konkursu otrzymają od sklepu Pasart.pl specjalne bony umożliwiające odbiór nagrody w ich sklepie, dlatego wyżej wymieniona trójka niech wypatruje w swoich skrzynkach pocztowych maila z nagrodą od Pasartu :) A całej reszcie jeszcze raz dziękuję za wzięcie udziału w konkursie. Mam nadzieję, że bawiliście się podczas niego tak samo dobrze jak ja :) Już niedługo będę miała dla Was wszystkich kolejną niespodziankę, także bądźcie czujni! :)

.