Po pijaku pedałom mówię NIE

7

Qrkoko.pl - Po pijaku pedałom mówię nie

Na rowerze jeżdżę bezkolizyjnie. Poza wypadkiem z dzieciństwa, gdzie powierzchnia asfaltowa postanowiła obdarować mnie bliznami w kształcie kamyczków, nie miałam żadnego incydentu. Bo od tamtego czasu bałam się w ogóle dotknąć roweru. Nie wiedziałam, że przed jazdą mogłam na odwagę walnąć kielicha.

Trafiłam na reportaż Policji, która ze względu na zbliżający się sezon rowerowy przestrzega rowerzystów przed jazdą pod wpływem. Przez całe 2 minuty mówią o konsekwencjach jakie spotkają tych, którzy w drodze powrotnej z monopolowego użyją przerzutki flaszka-ręka-gardło. Całe 120 sekund brzydkich rzeczy jakie przytrafią się wszystkim, którym przy powrocie z imprezy zamiast pijackiego Johnnie Walkera włączy się Lance Armstrong na dopingu z promili. Co na to pijani rowerzyści? To zamach na naszą wolność!

Qrkoko.pl - Po pijaku pedałom mówię nie

Musiało mnie sporo ominąć, od kiedy ostatni raz jechałam na rowerze. Jak się okazuje rowerzyści nie podlegają już kodeksowi ruchu drogowego. Rower to już nie jest prawdziwy pojazd, nie może spowodować wypadku ani nikogo skrzywdzić. Ot, tylko dwa kółka i łańcuch. Można spokojnie strzelić sobie piwko dla lepszej sterowności.

Otóż drodzy podchmieleni rowerzyści i wszyscy użytkownicy dróg, których szokuje ten reportaż. Nie jesteście świętymi krowami i tak samo jak kierowcy samochodów, motocykli, motorynek i hulajnóg nie możecie kierować po pijaku. Nikogo nie obchodzi jak postrzegacie swój pojazd i czy nie czujecie się zagrożeniem kierując pod wpływem. Nie ważne, że jest niewielki i nie za szybki – to ciągle jest pojazd, którym możecie spowodować wypadek jeżeli nie zachowacie czujności. Od alkoholu nitro w rowerze Wam się nie włączy, za to brak koncentracji na pewno. Więc lepiej wróćcie do robaka w Tequili zamiast do domu wracać wężykiem.


Lajk za trzeźwość na drodze!

  • Kasia

    Nie wiem jak można po pijaku jechać na czymkolwiek. przecież na rowerze ciężko będzie utrzymać równowagę, to o co szum?

  • Michał

    Czaję czemu się tak burzą w komentarzach, ale co kiedy pijany rowerzysta wpadnie pod samochód? Wina kierowcy wtedy chociaż to cyklista zapoczątkował?! Albo jak wpadnie na kogoś i upadając zrobi sobie krzywdę? Ci ludzie w ogóle nie myślą!!

  • Roxxy

    Nie jeżdżę samochodem ani rowerem, wkurzają mnie też Ci na rolkach, bo to jeździć nie umie, a rozpędza się jak szalone.
    Rowerzystów nie znoszę, bo zamiast jechać ulicą skoro już chcą być częścią ruchu drogowego to leci chodnikiem i ma pretensje, że nie chcę ustąpić.
    Noż kurczę, bo jak gorzej napiszę to komentarz nie wejdzie :D

    • zmija37

      Nie zawsze rowerzysta musi po ulicy, jeżeli jedzie z dzieckiem do lat 10 ma prawo jechać po chodniku, jeżeli są ciężkie warunki atmosferyczne także oraz kiedy ulica jest zbyt niebezpieczna w sensie szybkości ruchu, natężenia itd. Oczywiście nie powoduje to tego, że rowerzyście na chodniku należy ustąpić. Ale… nie oznacza to także, że trzeba złośliwie iść całą szerokością chodnika.
      Mnie strasznie denerwują piesi na ścieżkach rowerowych – jasno wyznaczonych, odciętych liniami poziomymi od chodnika, ale co tam pieszym i tak lezą. Jeszcze się oburzają, jak się na nich zadzwoni i poprosi o ustąpienie z miejsca nie dla nich. A już prym wiodą mamuśki z wózkami i paniusie z piesiami ( typu yoreczek – umownie nazywajmy dalej psem ) na smyczy flexi.
      Jeżdżę samochodem – nie wjeżdżam na chodnik, nie pruję po ścieżce rowerowej, nie jadę na czerwonym.
      Jeżdżę rowerem – nie pcham się na chodnik, nie jeżdżę po pasach i nie naginam przepisów do siebie.
      Chodzę pieszo – nie włażę na ścieżki rowerowe, nie pcham się na jezdnię na czerwonym i nie przechodzę tam gdzie mi się się podoba.
      A nade wszystko – nie jeżdżę niczym po spożyciu alkoholu ( tak, piwo tez alkohol ). Nie tylko dlatego, że jestem niepijąca z wyboru. Także z powodu posiadania rozumu.
      I tego samego wymagam od innych.
      Nie ma równych i równiejszych – są tylko większe ofiary – w zderzeniu z autem i pieszy i rowerzysta ma małe szanse niezależnie od tego, kto będzie winny, ale i tak kierowcy trauma zostanie do końca.
      Uff proszę o wybaczenie długości wywodu :) Czasami tak mam :)

  • Pobruszka

    Jak tylko zrobiło się ciepło to strach wyjść na spacer. Znam kilka osób, które jeżdżą cały rok i nie stwarzają zagrożenia. Ale Ci niedzielni rowerzyści są nienormalni! Widać, że rower cały rok stał gdzieś w piwnicy i nie jest sprawny, a niektóre matki jeszcze dzieci na nich wiozą.
    Jak jesteś pijany to nie jedź! Obojętnie na czym. Lepiej piechątą. Powinni pijanym zabierać rowery i oddawać jak się sami zgłoszą.

  • Adam

    Ja tez mam dużo blizn po rowerze, ale się nie wyprę go nigdy! Pijany jeszcze na nim nie jechałem, bo wolę nie ryzykowac kolizji roweru :D

  • Micha

    Dziwne jest oburzenie tych ludzi. Może rowerem nie spowodujemy kolizji na taką skalę jak samochodem jednak ciągle możemy spowodować wypadek np. wjeżdżając pod koła. Co więcej może nas się to przydarzyć na trzeźwo a co dopiero po pijaku. Dlaczego policja ma tylko kontrolować kierowców samochodów a rowerzystom ma pobłażać? Piłeś to nie jeździj na czymkolwiek..