Pierwszy raz zawsze boli

9

Już od małego byłam niezależna. Sama wiązałam swoje buciki, sama lepiłam babki z piasku i sama zapełniałam swoje pieluchy. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że zawartość tych ostatnich będzie przypominać warunki mojej pierwszej pracy w przyszłości.

PIERWSZA PRACA, PIERWSZE ROZCZAROWANIA

Zarabiałam na siebie już w czasach licealnych, ale ciężko nazwać pełnoetatową pracą wciskanie po babciach i ciotkach kosmetyków z katalogów, bo zabrakło punktów do limitu. Dlatego pierwszym poważnym zajęciem była sezonowa praca w niemieckich sadach. Chociaż wypłata i warunki były dobre, to po każdym dniu padałam zmęczona do granic możliwości. Jednak dzięki temu doceniłam wartość pieniądza i uniknęłam konieczności studiowania na muzycznej uczelni robienia hałasu czy przynależności do szlacheckich rodów nieskalanych ciężką pracą.

Kiedy wróciłam do Polski i przeprowadziłam się do Wałbrzycha zaczęłam szukać czegoś w czym będę mogła zaczepić się na dłużej. Los postanowił, że do przyszłej pracy trafię rzutem na taśmę. Sklepową.

WYPŁATY NIE MA, ALE TEŻ JEST ZAJEBIŚCIE

Dawno się tak nie cieszyłam jak na wiadomość, że dostałam pracę. Jakaś zewnętrzna firma od HR rekrutowała studentki na kasę do marketów Tesco. Byłam wtedy na zaocznych studiach, więc możliwość dorobienia bardzo by mi pomogła. Zdawałam sobie sprawę, że taka praca nie należy do najłatwiejszych, a w głowie snułam już wizję, że jestem tą panią od niewydanych grosików, której nikt nie lubi. Swoje kolejne trzy dorzucili znajomi, którzy straszyli mnie opowieściami o chodzeniu w pieluchach, dwunastogodzinnych zmianach i marnych wypłatach. I chociaż pieluch nosić nie musiałam, a moje zmiany często trwały mniej niż 8 godzin, to o tym jak bardzo marna miałabyć moja wypłata nigdy się nie dowiedziałam.

PANI HALINKA REKRUTACJI ZEWNĘTRZNYCH

Kojarzycie stereotypy załatwiania spraw w Urzędzie? Jak na slalomie gigancie lawirujecie od okienka do okienka wypełniając kilometry druczków. Sytuacja wygląda podobnie kiedy do pracy w markecie nie rekrutuje Cię bezpośrednio sklep, a zewnętrzna firma.

Po przeszkoleniu na kasie do momentu, aż w lawinie kodów z Matrixa zaczęłam dostrzegać blondynki i brunetki oraz przepracowaniu kilkudziesięciu godzin w miesiącu człowiek chciałby w końcu zobaczyć jakieś pieniądze, których nie musi z powrotem odkładać do kasowej szuflady. Tymczasem życie nie jest tak różowe i potrafi sprawić, że poczujesz się jak Sasha – wydymana przez szarą rzeczywistość.

W walce o należne mi pieniądze musiałam nasłuchać się mnóstwa wymówek „nie jestem osobą kompetentną w tej sprawie, proszę skontaktować się z panią X”. Dociekanie swoich spraw i druga wypłata wydana na rozmowy z kolejną automatyczną sekretarką sprawiły, że miałam ochotę rwać włosy z głowy i obrzucić każde Tesco na jakie trafię ich warzywami z promocji. Nikt nie był zainteresowany tym, aby mi pomóc, a kiedy udało mi się dotrzeć do Bossa całej organizacji okazało się, że pieniędzy i tak nie zobaczę. Moja cała praca podobno była szkoleniem, które według wewnętrznych przepisów rekrutacyjnej firmy jest bezpłatne. Pozwolono mi łaskawie wpisać je sobie w CV i zaproponowano mi szkolenia w innej sieci hipermarketów.

PIERWSZA PRACA, PIERWSZE BLIZNY

Niektórym udaje się trafić na taką pierwszą pracę, w której zostają na lata. Inni rezygnują z niej już po kilku pierwszych dniach. Najważniejsze jest to, aby się nie załamywać i z każdej porażki wynieść jakąś lekcję. Ja nauczyłam się wtedy, że wszelkie zewnętrzne firmy zajmujące się szkoleniami, wynajmem, sprzedażą czy rekrutacją to ZŁO. I nie życzę nikomu by kiedyś stały się jego złem koniecznym.

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

Zapraszam również na nowo powstałą grupę dyskusyjną Świadomych Twórców.
Wejdź na forum i porozmawiaj z nami o Rękodziele.

 

  • Jadzia

    Hahaha, ja dalej pamiętam swoją pierwszą pracę. Przez 3 miesiące nie miałam wypłat, bo szef się nie wyrabiał. teraz mi głupio, że wytrzymałam tak długo

  • Kaszanqa

    Będziesz miala do portfolio!

  • kamil

    Ja na pierwszym stażu miałem obowiązków jak na pełen etat ale nie zobaczyłem złamanego grosza. Tyle tylko, że doświadczenia nałapałem ale bardziej takiego jak sobie radzić w stresujących warunkach niż konkretych rzeczy z pracy

  • pozytywynypesymista

    Pracuje od 15 roku życia. Nigdy jednak nie zdarzyło mi się „nie dostać wypłaty”. Nigdy także nie pracowałem na taśmie. Wolałem od tego pracę w telemarketingu. Podpisałaś umowę? Dostałaś w końcu swoje pieniądze?

    • To było za pięknych czasów kiedy wierzyłam w Mikołaja, Zębową Wróżkę i to, że słowa „za chwileczkę będzie umowa” są prawdziwe.

  • przykro mi, że coś takiego Cię spotkało i szkoda, że nie wywalczyłaś tej pensji. Ale jestem w stanie to zrozumieć, też zdarzało mi się pracować bez umowy (byłam kiedyś copywriterem) i potem liczyć, że jednak mnie nie oszukają i oddadzą należną kaskę.

    • Przynajmniej obie się czegoś nauczyłyśmy, szkoda tylko, że na błędach :)

      • u mnie ostatecznie zawsze się dobrze kończyło #hajssiezgadzal :)

  • Małgorzata Liles

    Bardzo potrzebny wpis. Firmy zewnętrzne to ZŁO a ZŁO należy zwalczać w każdy możliwy sposób.