Pajączek z dzieciństwa

11

Qrkoko.pl - Pajączek z dzieciństwa

Pamiętam każdy prezent jaki dostałam na komunię. Przyjmowałam ją w czasach kiedy rodzice nie musieli zaciągać kredytu, by zorganizować imprezę, a dzieciaki nie grymasiły nad kolorem quada, który dostały w prezencie.

Moi rodzice zapobiegawczo ogłosili, aby nie dawać mi pieniędzy bezpośrednio, bo one zawsze gdzieś znikają. Policja dalej bada tą zależność, a sprawa ma kryptonim „Komunijny Szmal”. Dostałam cudowne rzeczy pełne miłości. Walkman, keyboard czy domek dla lalek. Wtedy to było jak spełnienie marzeń. Jednym z prezentów od mojej ciotki był zegarek.  Ale nie taki zwykły. Ten zamiast sekundnika miał pajączka! To była dla mnie czarna magia, ponieważ linka na której się kręcił była niewidoczna jak nasze przyszłe emerytury. Największą radość sprawiałam rodzinie, kiedy biegając po ogródku starałam się złapać muchy. Ciotka wmówiła mi, że muszę nimi karmić pajączka, bo inaczej zdechnie, a wtedy zegarek się popsuje. Wierzę jej do dziś.

SPIDER LOVE

Będąc dzieckiem zegarka praktycznie nie nosiłam. Przez wiele lat miała go moja mama za co teraz jej serdecznie dziękuję. Biorąc pod uwagę moją ówczesną koordynację ruchową w połączeniu z talentem do psucia rzeczy niezniszczalnych, zegarek zakończyłby przy mnie swój żywot równie szybko co „kariera” Joli Rutowicz. Odzyskałam go dopiero rok temu i pokochałam po raz kolejny. Zrewanżowałam się ciotce przekonując okoliczne dzieci, aby łapały muszki dla mojego pajączka. Przestałam to robić kiedy faktycznie dostałam woreczek zmiażdżonych owadów. Miłość była na tyle silna, że zegarek nosiłam bez przerwy, ściągając go tylko do snu i kąpieli. Nie rozstawałam się z nim na krok. Aż do pewnego dnia, w którym przydarzyły mi się dwie okropne rzeczy. Wtedy dwa razy uderzyłam kogoś w głowę i zgubiłam mój zegarek.

PAJĄCZEK BEZ RĄCZEK

Serce stanęło mi na dobrych kilka sekund. Pamiętałam, że jeszcze rano zakładałam zegarek na prawy nadgarstek, ale kiedy po południu chciałam sprawdzić godzinę już go tam nie było. Gdy to zobaczyłam siedziałam z Przedmężem w galerii. Dopytywał mnie czy na pewno miałam go na sobie, nie zostawiłam go w domu, lub nie wpadł mi do kieszeni. Ja słyszałam tylko puste głosy i szum w głowie. Poczułam panikę. Zrobiło mi się zimno i słabo. Ze strachu zbladłam do tego stopnia, że nie potrzebowałam charakteryzacji by statystować w Walking Dead. Całe moje dzieciństwo przelatywało mi przed oczami i z tego stanu wyrwały mnie dopiero słowa Przedmęża, które zmroziły mi krew.

Już się tak nie przejmuj. To był tylko zegarek.

Zaraz po tym jak ze złości uderzyłam go w tył głowy, wydarłam się na niego tak głośno, że uszkodziłam sobie struny głosowe i okoliczne sklepowe witryny.

TO BYŁA MOJA KOMUNIJNA PAMIĄTKA!

Pamiątka, którą przez wiele lat nosiła moja mama. To był mój łącznik między Dolnym Śląskiem, a Podlasiem przypominający mi skąd pochodzę i gdzie ukształtował się mój charakter. Jedyny i wyjątkowy prezent od rodziny. Moje wspomnienia, kiedy jako mała dziewczynka nie mogłam zrozumieć jakim cudem ten pajączek chodził i nie zdychał. Całe moje dzieciństwo schowane za szkiełkiem z cyframi. Teraz przepadło.

ŻYCIE TKA RÓŻNE SCENARIUSZE

Łzy napływały mi do oczu, a stopień rozpaczy dawno przekroczył już poziom Titanica i Króla Lwa. To był tylko zegarek i pewnie nie kosztował majątku, ale jego wartość sentymentalna przewyższała pieniądze całego świata. Ostatni raz zareagowałam tak kiedy moja ulubiona pasmanteria wycofała program lojalnościowy. Przedmąż spanikował widząc mnie w takim stanie. Starał się mnie pocieszać, w międzyczasie odganiając ochroniarzy zaalarmowanych moim zachowaniem. Kiedy fundamenty galerii zaczęły runąć w gruzach, a cały świat stawał w płomieniach sięgnęłam do torebki po chusteczki. Ręką wyczułam znajomy kształt i nie mogłam w to uwierzyć. Złapałam tą rzecz i podniosłam do oczu. To był mój zegarek z zerwanym paskiem, który musiał mi wpaść do torebki! Znowu się poryczałam, tym razem ze szczęścia, bo udało mi się odzyskać pamiątkę, której tak naprawdę nigdy nie straciłam. Kilka minut strachu uświadomiło mi, że ta mała dziewczynka z Dolnego Śląska, która uwierzyła, że pajączek jest prawdziwy, ciągle we mnie jest. I nadal potrafi być tak samo nierozgarnięta. Dochodząc do tego wniosku wymierzyłam drugi cios zadany przeze mnie tego dnia. Prosto we własne czoło.


Tobie też zniknęła kasa z komunii?

  • kama

    świetna historia :D nie chciałabym Cię zobaczyć wtedy wściekłej jak „zgubiłaś” ten zegarek :D

  • Kaszanqa

    też mam do dzisiaj swoją komunijną pamiątkę a mianowicie łańcuszek, który dostałam od babci i sama nie wiem jak bym zareagowała gdybym go zgubiła. pewnie podobnie do ciebie.

  • M

    Świetny zegarek! Gdzie można taki kupić?

  • Marian

    To już wiemy jak powstały trzęsienia ziemi. Qrkoko gubi wtedy coś w torebce. ps. też mi zniknęła kasa z komunii, to musi być grubsza sprawa

  • Katarzyna Małgorzata Magdziak

    Powiem Tobie coś: to jest tylko zegarek! ;) Problem polega na tym, że za tym zegarkiem stoi cała historia, uczucia, emocje, wspomnienia, rodzina… dzieciństwo. A przedmiot Ci o tym wszystkim przypomina. Wystarczy, że spojrzysz a w głowie w ułamku sekundy przewija się całość. Znam to :) Następnym razem nie krzycz na chłopaka bo jeszcze zawału biedaczek dostanie :)

    • Dzięki za wyjaśnienie znaczenia mojego zegarka, ale jestem tego świadoma, co przekazałam we wpisie, który streściłaś :) A Przedmąż zawału nie dostanie, bo ma wielkie serce.

  • Dżoana

    Agata, oryginał do szafki na pamiątkę, a na rękę http://zegarybrzozow.pl/produkty/szczegoly/perfect-z-pajaczkiem1 :D

    • Aaaa, kopia zapasowa moich wspomnień <3 Jednak pozostanę przy orginale, bo jednak zegarek zapasowy to nie to samo :)

  • Marzena

    nie wierzę dostałam taki sam na komunię

  • Emilia Podkańska

    Miałam taki sam! Ale niestety gdzieś się zapodział albo sama wyrzuciłam, będąc nastolatką nieprzywiązującą wagi do takich rzeczy. Chociaż kto wie, może znajdę kiedyś w jednym z moich pudeł z pamiątkami :)

  • Świetne są takie pamiątki. To jest niesamowite, jak ludzie przywiązują się do przedmiotów, które dostali od bliskich osób lub w jakiś specjalnych okolicznościach. Dostałam od chłopaka na rocznicę piekne kolczyki, jednak podczas wakacji gdzieś mi się zapodziały i do tej pory ich nie znalazłam. Ryczałam strasznie i do tej pory mi wstyd. Ale zdarza się.

    To są przedmioty użytkowe, ale ludzie często też przywiązują się to rzeczy, które mają charakter czysto symboliczny. Moi rodzice wymyślili pewną tradycję. Gdy moja siostra skończyła 18 dostała „klucz do dorosłości” – taki piękny ciężki stary klucz. Ja dostałam swój 4 lata później i do tej pory leży w szkatułce, którą dostałam w komplecie. :3