Szybko! Nie ma czasu na ćwiczenia, muszę zostać artystką!
Jak chcesz dobrze Tworzyć w danej technice to musisz równie dobrze opanować jej podstawy. Niby to prosta zasada, a jednak wielu początkujących Twórców omija ją szerokim łukiem. Na początku przygody z Rękodziełem łatwo się poparzyć, jeśli od razu chcesz lecieć do słońca jak tylko nauczysz się odrywać od ziemi. Porywczość to największa wada nowicjuszy chcących zbyt szybko robić zbyt zaawansowane prace, która brutalnie ściąga ich na ziemię. Ci, którzy myślą, że wzbiją się ponad wyżyny swoich umiejętności, uniesieni na skrzydłach weny, zapominają, że to warsztat nauczy ich jak nimi machać.
Wielu Rękodzielników chce jak najszybciej przeskoczyć etap nauki podstaw i od razu zacząć tworzyć własne wzory i kompozycje. Część decyduje się na to ze strachu żeby tylko nikt nie oskarżył ich o kopiowanie cudzych pomysłów. Część robi to, bo ma zbyt próżne podejście do Rękodzieła. Chcą od razu być podziwiani jako wielcy artyści, więc są zbyt dumni, by zniżyć się do poziomu rzemieślnika, który wielokrotnie powtarza to samo, aby warsztat doprowadzić do perfekcji. Oba te podejścia cechują się zwykłą głupotą. Nie ma nic złego w korzystaniu z czyjejś wiedzy i sprawdzonych rozwiązań, aby zwiększyć swoje umiejętności – po to ktoś je przekazuje, aby inni na tym skorzystali. A już na pewno nie ma dla Rękodzielnika nic poniżającego w tym, że ćwiczy podstawy zaczynając z dolnej półki. W Rękodziele doświadczenie rzemieślnika jest tak samo ważne co zmysł artysty.
Karate Kid niczego nas nie nauczył, choć pan Miyagi wyraźnie powtarzał – zanim obijesz komuś maskę, naucz się ją woskować. To taka cenna rada, a ignoruje ją wielu początkujących Rękodzielników, którzy od razu sięgają po czarny pas, nawet nie myśląc o polerowaniu techniki. Potem jest płacz, że zamiast kości wrogów pękają im szydełka, nie zrywają ścięgna tylko ściegi, nie podbijają oczek tylko je gubią i ogólnie to płonące deski nie chcą łamać się pod pięścią. A wystarczyło posłuchać miłego starszego pana i pamiętać o podstawach.
PIERWSZY RAZ NIE BOLI JAK GO PRZEMYŚLISZ
Na początku Tworzenia łatwo jest wpaść w syndrom rękodzielniczego masochisty i na własne życzenie sprawić, że nauka będzie dla nas cierpieniem. Wystarczy zabrać się do niej z nastawieniem „nie będę ćwiczyć podstaw, chcę od razu wyrażać siebie i tworzyć arcydzieła!”. Mamy tylko jedną szansę na naukę podstaw, bo z każdym kolejnym krokiem zaczniemy wyrabiać sobie nawyki i przyzwyczajenia. Korygowanie błędów przeszłości zajmuje więcej czasu niż prawidłowa nauka od samego początku. Dlatego najlepiej zacząć od odtwarzania tutoriali oraz legalnie dostępnych wzorów i szlifowania swojego warsztatu, niż od razu rzucać się na wymyślanie własnych rozwiązań.
Robótkując na podstawie tutoriala możemy porównać naszą rzecz z tą na filmie i zobaczyć jak powinien wyglądać finalny efekt. W ten sposób możemy określić jakie błędy popełniliśmy i ile nauki jeszcze przez nami. Jeżeli na początku zabieramy się za coś co wykracza poza nasze umiejętności to mamy 50% szansy na porażkę. Jak nam nie wyjdzie to jest duże prawdopodobieństwo, że zrazimy się do całej techniki. A jak się uda to nie będziecie w stanie odpowiedzieć dlaczego i nie odtworzycie swoich kroków. Uczenie się przez przypadek nie służy dobrze rozwojowi.
Pomyłki i błędy są całkowicie normalnym elementem w procesie Tworzenia. Będziesz źle zaciągać nić, nieodpowiednio wykańczać brzegi i popełniać milion innych błędów, które są charakterystyczne dla początkujących. Dlatego ważne jest, aby je analizować w oparciu o sprawdzone źródło z którego się uczymy. Praca projektanta i artysty przychodzi dużo później i nie da się tego przyspieszyć bez konsekwencji.
Nową technikę należy zaprosić na kawę i poznać ją od środka. Trzeba się dowiedzieć z jakich materiałów należy tworzyć, gdzie można szukać inspiracji i kto powinien stać się Waszym guru i przewodnikiem po technice. Przygody z beadingiem nie zaczynacie od modułowych naszyjników, tylko od prostych ściegów i bransoletek. Jak naukę szycia zaczniecie od wieloczęściowej sukienki to zwiększacie szansę na niepowodzenie, zwłaszcza jeżeli wcześniej nie potrafiliście nawet doszyć guzika. Do zwiększenia sobie poziomu trudności należy się praktycznie przygotować. Nie eksperymentujcie na własnym żywym organizmie.
ODTWARZANIE NIE GRYZIE
Nie ma nic złego w odtwarzaniu prac podczas nauki techniki. To żadna ujma na rękodzielniczym honorze. W ten sposób doskonalimy swój warsztat, dzięki czemu łatwiej nam będzie kreować później własne wzory, połączenia czy techniki. Rękodzieło to nie wyścigi kto szybciej wyrobi własny styl. Lepiej powoli zwiększać swój poziom konsumując owoce czyjejś pracy niż szybko go obniżyć, bo od razu chcieliśmy wyhodować własne.
Ćwiczenie podstaw, szlifowanie warsztatu i odtwarzanie tutoriali nie znokautuje Waszej kreatywności. Wręcz przeciwnie – to Wasz worek treningowy, dzięki któremu możecie świadomie popełniać błędy, by nabrać potem wprawy. Jak startujecie w wadze piórkowej to okażcie szacunek i skorzystajcie z wiedzy przekazywanej przez doświadczone osoby. Jeśli od razu uznacie się za „artystów”, którzy są zbyt dumni, by schylić się po gotowe rozwiązania to sami zadajecie sobie cios poniżej pasa. A wtedy prędzej czy później rzucicie sobie ręcznik.