Naucz mnie tego za darmo

70

Qrkoko.pl - Naucz mnie tego za darmoUmiesz już dużo rzeczy. Prace wychodzą Ci coraz lepsze, a Ty poznajesz nowe techniki. Na swój rozwój poświęcasz mnóstwo godzin, energii i pieniędzy. To kwestia czasu, kiedy do Twoich drzwi zaczną walić sępy z rozkazem – „Naucz mnie tego”.

Kiedy opanujesz jakąś technikę nie chwal się tym przed znajomymi, tylko schowaj się w domu pod kocem i cichutko przy dogasającej świecy świętuj swoje małe zwycięstwo. W przeciwnym razie tłum postawi Cię na świeczniku i zacznie wymagać od Ciebie przekazania całej wiedzy ZA DARMO, w najprostszych słowach i z pocałowaniem ręki, że ktoś Cię wysłuchał. Jeżeli tego nie zrobisz to w najlepszym wypadku Cię zlinczują i wyklną ze społeczeństwa. W najgorszym spalą na stosie za propagowanie czarnej magii, której oni nie rozumieją.

Moja praca polega na pomaganiu ludziom. Doradzić zapięcie, powiedzieć jak coś wykończyć – rady na podstawowym poziomie, nie zajmujące więcej niż 2 minuty. Kłopoty zaczynają się, kiedy ktoś WYMAGA ode mnie, abym natychmiast, tu i teraz powiedziała jak:

  • szydełkuje się bransoletki
  • haftuje się kolczyki
  • dzierga się misie
  • szyje się torebki
  • buduje się reaktor jądrowy
  • leczy się raka

Najlepiej streścić wszystko w trzech zdaniach, spisać to w trzech egzemplarzach i nie zobaczyć nawet trzech złotych zapłaty.

Qrkoko.pl - Naucz mnie tego za darmo

Ludzie nie rozumieją, że za wiedzę, którą ktoś sam posiadł, poświęcił temu mnóstwo czasu i sam ją ciągle powiększa – płaci się wynagrodzenie. Do tej pory dla większości ludzi niepojęte jest zjawisko płatnych warsztatów, na których uczysz się dłuższych i bardziej wymagających technik. Czysta herezja!

W handmade’owym królestwie panują pewne zasady. Kiedy szlachcie kupieckiej nie chce się pozyskiwać wiedzy ze stron i forum, kiedy szkoda im pieniędzy na warsztaty, gazety, książki i płatne wzory – pańszczyźniane rękodzielniczki powinny ofiarować daninę ze swoich umiejętności pozyskanych latami i zabawiać kupców, którzy tej wiedzy nie potrafią wykorzystać. Następnie zrobić za nich pracę, dać instrukcję obsługi i pocałować w pierścień. Wszystko za darmo.

PRZYBYWAM Z ULICY – UCZ MNIE!

Jeżeli poświęcam swój czas, nerwy i dziele się wiedzą prowadząc warsztaty, zawsze są to warsztaty płatne. Za darmo mogę pomóc tylko komuś, kto w zamian nauczy mnie czegoś nowego. Tylko taką odmianę barteru uznaję. Wymiana encyklopedii wiedzy w zamian za prychnięcie „dzięki” nie wchodzi w grę.

Zapewne wiele razy spotkaliście się z przypadkiem ludzi określających się mianem wielkich rękodzielników, którzy przychodzą z ulicy, widzą Cię pierwszy raz w życiu ale mają wobec Ciebie wymagania, jakby byli Twoim szefem. W dodatku ich wiedza nie wychodzi poza podstawy handmade’u, a zazwyczaj zatrzymuje się na spisie treści. Takich bezdomnych „rękodzielników” nazwijmy „Bezdomnicy”.

Jeżeli odmówisz bezdomnikowi pomocy to już nigdy więcej go nie zobaczysz. Jeżeli się zlitujesz i udzielisz choćby najmniejszej porady, przygotuj się na  dodatkowy talerz dla strudzonego wędrowca przez 365 dni w roku. Bezdomnicy są jak pasożyty i przyssą się do Ciebie kradnąc powolutku całą wiedzę jaką posiadłeś do czasu, aż darmowym kosztem pozna wszystkie Twoje umiejętności i przeskoczy na kogoś innego. Pamiętaj, że pasożyty najlepiej zniszczyć w zarodku. I wygonić bezdomników tam gdzie ich miejsce – z powrotem na ulicę.

NIE PŁACĘ, WIĘC WYMAGAM!

Cenisz swój czas, święty spokój i szanujesz swoją pracę? Nie ucz obcych ludzi za darmo. Tak samo jak w przypadku zaniżania cen przy sprzedaży, tak i tutaj wpływasz negatywnie na cały rynek i swój wizerunek. Przekażesz wiedzę, którą sama zdobyłaś, zdenerwujesz się kiedy po godzinach nauki bezdomnik nic z niej nie zrozumie, a w końcu rozstaniesz się z nim jako wrogowie. I nikt Ci za to nawet nie zapłaci.

Dlaczego chcesz by szanowano Twoją pracę skoro sam tego nie robisz? Darmowa nauka obcych ludzi zagwarantuje Ci spory rozgłos. Tylko nie taki na jaki liczyłeś. Tak jak za szkolnych czasów przypną Ci karteczkę do pleców „Uczy za darmo” i co raz będą Cię kopać po dupie, bo coś źle wytłumaczysz. Kiedy w końcu pójdziesz po rozum do głowy, zaleczysz siniaki i za naukę wystawisz paragon, to będzie już za późno. Dzieci, które od początku wyśmiewano i bito nie zdobędą nagle szacunku. Muszą zmienić szkołę.

Dlaczego tolerujesz osoby, które stawiają Ci wymagania nie mając do tego prawa?

Czy w restauracji ktoś robi awanturę, że w cenę dania nie są wliczone przepisy? Czy u kosmetyczki wymagają nauczania w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych, by nie musieć więcej przychodzić? Czy wyobrażasz sobie sytuację kiedy klient przychodzi do usługodawcy i wymaga bezpłatnych praktyk, bo on tego jeszcze nie umie?

NIE. Więc dlaczego tolerujesz takie osoby? Bo wierzysz w karmę i liczysz, że w przyszłości darmowe lekcje zwrócą Ci się z nawiązką. Tymczasem Ty nie otrzymasz za to nawet głupiej…

OKEJKI – DAM CI ZA TO TYLKO LAJKA

Publikując tutorial o szydełkowaniu bransoletek jedyne słowne podziękowanie otrzymałam po 2 miesiącach. Tymczasem skorzystało z niego prawie dwa tysiące osób. Jest linkowany na innych stronach, korzystają z niego klienci sklepu i bezdomnicy. Nikogo nie obchodziło, że przeglądałam kilkanaście zagranicznych stron i próbowałam kilkanaście różnych sposób, by znaleźć odpowiednią technikę. Opanowałam ją przed gorączką szydełkowania, kiedy w Polsce można było na ten temat znaleźć jeden tutorial, wykonany pismem obrazkowym w prehistorycznych jaskiniach. Czy kogokolwiek to obchodzi?

NIE. Udostępniając film za darmo ludzie nie wnikają w jego historię powstawania, tylko z niego korzystają. Ewentualnie możesz liczyć na lajka i mnóstwo zapytań kiedy kolejny filmik. I ja robiąc ten tutorial byłam tego całkowicie świadoma.

Dzieląc się swoją wiedzą za darmo nie dziw się, kiedy ludzie będą chcieli tego więcej. Nie oczekuj też od nich gromkich braw i pochwał. Lajk i komciak to max co dostaniesz. Pozostaniesz również anonimowym – nikt kto podpija z publicznego źródełka nie pamięta, kto te źródełko wykopał. Licz się też z tym, że traktując swoją wiedzę jak publiczną wystawę sztuki, ktoś może olać ostrzeżenie „nie fotografuj!” i spróbuje splagiatować Twoją pracę. A klientki, które przynoszą do sklepu wydrukowane z Internetu zdjęcia bransoletek, prosząc o ich skopiowanie, być może pokazują mi Twoją pracę. Myślisz, że wiedzą kim jesteś?

PRZESTAŃ DOKARMIAĆ – NAUCZ GOTOWAĆ

Każdy z rękodzielników istnieje dzięki darmowym źródłom wiedzy. Czy to nauki naszych babć i mam, czy to dostępne w Internecie tutoriale – bez tego nie poznalibyśmy podstaw naszych pasji i nigdy byśmy się nie rozwinęli. A dlaczego jesteśmy dobrzy w tym co robimy?

Bo nikt nie podał nam niczego na tacy.

Nasz talent i umiejętności to wynik długich godzin szlifowania warsztatu, opracowywania własnych wzorów, mozolnych poszukiwań tutoriali, artykułów i rozmów z innymi fachowcami. Nikt za nas niczego nie znalazł, nikt nie podsuwał gotowych rozwiązań. Dawali nam mapę, a to my szukaliśmy skarbów i przez wiele lat powiększaliśmy ich kolekcję. Szanuj swoją spiżarnię i nie wpuszczaj do niej świń, które rozgrabią Twój dobytek i pozostawią po sobie obornik.

Często piszą do mnie ludzie z prośbami o przesłanie moich autorskich wzorów. Gdybym te prośby spełniała zaszkodziłabym nie tylko sobie ale też im samym. W taki sposób niczego się nie nauczą. Jeżeli sami nie odkryją jak to jest zrobione, a liczą na gotowe rozwiązanie by szybko osiągnąć efekt, to nigdy nie będą dobrymi rękodzielnikami.  Dobry rękodzielnik wyznaje zasadę trzech C. Jest Cierpliwy, Ciekawski i ma Czas. Odpowiadając na takie prośby nakierowuję  gdzie i jak szukać odpowiedzi. Nigdy nie podaję gotowych rozwiązań. Prędzej otrzymasz ode mnie wędkę niż złowioną, oprawioną i usmażoną rybę.

PODCHODŹ DO SWOJEJ PASJI POWAŻNIE

Wtedy ludzie zaczną Cię tak traktować. Ucz ich prawidłowego nazewnictwa – TOHO to nie pchełki, czesanka to nie kłaczki, szydełka to nie haczyki, a ściegi koralikowe mają swoją nazwę.  Znaj wartość swojej pracy – nie rozdawaj swoich lat nauki i doświadczeń, jakbyś rozdawał ulotki w centrum przypadkowym osobom. Zerknął na nie, zapamiętają z nich co chcą i wyrzucą do śmieci. Nie wiedząc nawet kim jesteś.

Szanuj siebie i dbaj o to by robili to też inni. Niech klient, który chce nauczyć się skomplikowanej techniki, wie że idąc do Ciebie otrzyma fachową pomoc w zamian za zapłatę. I pamiętaj, że Twoi uczniowie są Twoimi wizytówkami. Zadbaj o to, by nie wtykali ich za wycieraczki samochodów z dopiskiem „Jest tania”.

Qrkoko.pl

Patrz jakie ładne! Kliknij!

  • Paulaaua33

    Jakby każdy się tak dzielił swoją wiedzą na prawo i lewo to nikt nie byłby wyjątkowy

  • Lann

    Nic w życiu nie ma za darmo!

  • Lampanocna

    A jeszcze najlepsze właśnie potem: „nie umiesz uczyć!”, itd. Bomba normalnie!

  • Jagoda

    Jest i śmieszne zdjęcie z mięsem. Popieram Cie, powinno się szanować.

  • Bit2

    Ale też co to za atrakcja rzucić się na gotowe… Lepiej samemu poszukać itd wtedy jakaś duma i satysfakcja przynajmniej

  • BeBauty

    Śmieszą mnie tacy „profesjonaliści” co nawet poprawnie rzeczy nazywać nie potrafią a panoszą się..

  • Naleśniik

    Wymiana się wiedzą to fajna sprawa:)

    • Uwielbiam się wymieniać. Obojętnie czy chodzi o pracę czy o wiedzę :) Musi to być ruch obustronny :)

  • Tomatom

    Tak, tak! Dokładnie! „Ciesz się, że ktoś chciał od Ciebie porady”…

  • Kaszanqa

    Tak to działa. Dasz palec wezmą całą rękę.. Współczuje jeśli przychodzą do Ciebie tacy ludzie..

  • DianaS

    Mnie co chwile proszą o nauczenie soutage za darmo. Nie rozumieją, że na kolczykach schodzi mi do kilku godzin, a one chcą tak jak pisałaś – teraz, zaraz. Za czekoladę, albo dobre słowo!! W polsce z tego co pamiętam jest inna waluta!

  • Roxalina

    Od kiedy nauczyłam się frywolitki to koleżanki łażą za mną i chcą żebym je tego nauczyła. Żadna nie rozumie, że mi się nie chce za darmo, a przecież koleżanka mi nie zapłaci, co najwyżej kupi kawę, a przecież trzeba je jeszcze zabrać do pasmanterii po zakupy, bo nie będą same wiedziały co trzeba kupić. Koszmar jakiś. Poobrażały się na mnie teraz i mam spokój, bo jak mówiłam, że same sobie na internecie znajdą to odpowiadały, ze nie mają czasu na takie łażenie, a ja to niby miałam???

    • Stwierdzenie, że nie mają czasu na nauki we własnym zakresie jest częste! Jeszcze słyszałam, że przyjdą jak IM będzie pasować, nie wtedy kiedy ja będę mogła :)

  • Poolca

    Strach się chwalić przed znajomymi. Na serio! Potem każdy chce to wykorzystać, że się nauczyłam. To tak jak ze spisywaniem prac domowych od kogoś kto się namęczył! A za to też trzeba płacić.

  • Nikit@

    Chyba wszędzie tak jest. Moja dziewczyna jest fryzjerką, a przychodzą do mniej babki pytać jak same w domu zrobią sobie pasemka. Ja na szczęście pracuję w biurze to mogę nauczyć jak się obsługuje kawiarkę

  • Winterca

    A weź im powiedz, że mają zapłacić to Ci grożą SKarbówką. Jak się wkurzyłam to dałam ogłoszenie, że rękodzielnik na umowę zlecenie poprowadzi kursy. To teraz mam papierek, że robię to uczciwie i jak coś chcą to muszą zapłacić.. Po znajomości to ja mogę siostrę pouczyć, a nie jakąś znajomą znajomej co nawet nie wie jak mam na imię!!

    • Mi tez tym grożono. Mocno się zdziwili kiedy okazało się, że za warsztaty dostaną paragon, bo przecież uczę legalnie więc chcę legalną zapłatę :)

  • Cwirii

    U mnie to jest jeszcze gorzej. Uczę zumby i przychodzą osoby po lekcjach dopytywać o jakieś kroki, bo później same uczą w domach swoje koleżanki. Ja z tego żyję to czemu mam pomagać nieuczciwej konkurencji?!?

  • Ksawek

    Najlepsze są nauki właśnie babć czy mam :D

  • CHODAKRUL

    Aż się przykro robi… Przekazujesz komuś z dobrego serca jakieś porady itd, potem idzie to w obieg i nie są już one takie cenne:(

  • SaSek

    Ale to też tak dziwnie koleżankom odmawiać… Troszkę naprowadzić na to co mają robić można:D

    • Oczywiście. Jak pisałam „dać wędkę, a nie rybę”. Wpis dotyczy osób, które proszą o całe danie rybne najlepiej z frytkami :) Mało kto prosi o naprowadzenie, oni chcą gotowe rozwiązania.

  • ZbytPiekna

    Żałosne jest to całe narzekanie.. To ONI powinni się cieszyć, że chcemy ich czegoś nauczyć i poświęcić czas

  • Emilka

    Zgadzam się z Qrkoko, ja sama poświęciłam mnóstwo czasu i kasy na naukę i chciałam po prostu pochwalić się, że to umiem to wszyscy znajomi męczą mnie żebym ich uczyła i nawet nie pomyślą jaką mi przykrość robią nie doceniając mojej pracy i wysiłku. O obcych ludziach, którzy wymuszają na mnie darmowe praktyki to nawet nie wspominam bo to tak częste jest…

  • Dominika

    Świetnie napisane i jest to sama prawda. Ale też już się nauczyłam, że nie daję darmowych lekcji. Mówię, gdzie kto może się tego nauczyć. Szkoda mojego czasu na uczenie kogoś np robienia serwet, gdy ten ktoś nie umie nawet dobrze zrobić łańcuszka. I jeszcze ma miliard i pierdyliard pytań. A co do autorskich wzorów to piszę, że robiłam z głowy i schematów nie ma. Bo nie ma :D Mam ten talent, że potrafię zrobić coś bez schematu i na podstawie fotki, czego wiele koronczarek i dziewiarek nie potrafi :D

    Świetny artykuł i pozwolę sobie go podlinkować na mojej stronie na fejsie.

  • Z wielką przyjemnością przeczytałam ten wpis :)

  • Agata Kosik

    A ja się nie do końca zgadzam… Współpracuję z miejscową biblioteką. Zaczęło się od darmowych warsztatów scrapbookingu dla uczniów jednej ze szkół. Oprócz podziękowań ze szkoły dostałam coś więcej: wzrost zamówień na kartki i albumy, bo wieść o pani co robi takie rzeczy rozeszła się lotem błyskawicy. Potem były warsztaty z podstaw decoupagu (dla dorosłych) – płatne 10 zł. Czyli prawie za darmo. Efekt: 2 grupy pań (każda po kilkanaście osób), które zachwycone spotkaniem poprosiły o więcej. I nawet informacja o cenie kilkukrotnie wyższej je nie zniechęciła. Ciągle chcą więcej nawet za taką cenę. Wiele z nich zostało moimi stałymi klientkami jeśli chodzi o kartki, albumy itp. Czasem warto coś zrobić za darmo, albo prawie za darmo bo można zyskać bardzo dużo. Darmowych warsztatów jest coraz więcej – u nas są z fotografii, florystyki i inne. Nigdy nie spotkałam się z roszczeniową postawą opisaną powyżej, wręcz przeciwnie.

  • Agata Kosik

    A ja się nie do końca zgadzam… Współpracuję z miejscową biblioteką. Zaczęło się od darmowych warsztatów scrapbookingu dla uczniów jednej ze szkół. Oprócz podziękowań ze szkoły dostałam coś więcej: wzrost zamówień na kartki i albumy, bo wieść o pani co robi takie rzeczy rozeszła się lotem błyskawicy. Potem były warsztaty z podstaw decoupagu (dla dorosłych) – płatne 10 zł. Czyli prawie za darmo. Efekt: 2 grupy pań (każda po kilkanaście osób), które zachwycone spotkaniem poprosiły o więcej. I nawet informacja o cenie kilkukrotnie wyższej je nie zniechęciła. Ciągle chcą więcej nawet za taką cenę. Wiele z nich zostało moimi stałymi klientkami jeśli chodzi o kartki, albumy itp. Czasem warto coś zrobić za darmo, albo prawie za darmo bo można zyskać bardzo dużo. Darmowych warsztatów jest coraz więcej – u nas są z fotografii, florystyki i inne. Nigdy nie spotkałam się z roszczeniową postawą opisaną powyżej, wręcz przeciwnie.

  • zmija37

    Już na fejsie pisałam – jakbym słyszała moją koleżankę. ” musisz….” Nie, nie muszę, naprawdę. Mogę. Ponieważ pierwszych „kroków” w danej dziedzinie też uczyła mnie ( i całą grupę ) koleżanka, więc uważam, że mogę pokazać to i owo. Ale nie tak,, że podam wszystko na tacy, od wyszukania komuś w sieci linków do zakupów półfabrykatów, aż po całą robotę. A potem to intermet, czytanie, oglądanie, próba samodzielnego. Pomocy nie odmawiam, ale nie jestem „dojną krową”, a swój wolny czas wolę poświęcić na to co lubię, a nie przeszukiwanie sklepów internetowych czy aukcji, bo ktoś coś potrzebuje – zamiast tego podać mogę fachową nazwę szukanej rzeczy, reszta w rękach potrzebującego.

  • Takie podejście różni nas np. od Amerykanów. Mam coś, ale się nie podzielę, nie pokażę bo sama do tego doszłam, ty też sama sobie radź. Jeśli decydujesz się robić warsztaty i chcesz robić to za kasę to twoja broszka. Chcesz udostępnić tutka za free? It’s up to you. Mój znajomy robi sutaszową biżuterię – ma firmę i tylko tym się zajmuje. Organizuje warsztaty – płatne i darmowe. W darmowych pokazuje podstawy, żeby zachęcić ludzi i zarazić swoją pasją, a jednocześnie pokazać, że cena pary kolczyków nie bierze się z kosmosu, bo trochę dłubania z tym jest, szczególnie na początku. A za płatne bierze taką kasę, żeby mu się to opłacało.

    Jeśli ktoś nie chce płacić za kurs to internet jest tak bogatym źródłem wiedzy, że można sobie siedzieć w domu, popijać browarka i zgłębiać techniki robienia na drutach warkoczy.

    A jeśli chodzi o prawidłowe nazewnictwo, to pisze się forów, a nie for.

  • Malwina

    Cała święta prawda. Ludzie są chciwi i często nie mają godności i poszanowania do ludzi. Jak można wymagać od obcej osoby żeby uczyła ją rzeczy, których sama się nauczyła i jakoś poradziła sobie ze zdobyciem tej wiedzy? Wymagają bo są leniwi i nie chce im się poświęcać tyle czasu na pasję i wolą od razu dostać do rączek gotowe rozwiązanie. I nawet nie pomyślą wtedy o zapłacie. Rozumiem jak koleżanka poprosi o wytłumaczenie jakiś podstaw to ok ale jak zaczną cię wykorzystywać i każą sobie prowadzić non stop darmowe lekcje z wszystkiego czego się nauczyłaś to macie pozamiatane! I jak potem prowadzić płatne warsztaty jak ludzie myślą, że skoro ty to umiesz to z chęcią ich nauczysz za darmo, chyba z przyzwoitości? W necie pełno jest darmowych tutoriali, które ktoś wrzucił i zgadza się żeby z tego korzystać. Po co męczyć innych ludzi i nakładać na nich jakiekolwiek żądania?

  • Mental

    Jeżeli chcecie uniknąć sepów, którzy czyhają na waszą wiedzę i najmniejszym kosztem, wam ją wykraść(nie bójmy się tego słowa, takie wyłudzanie wiedzy to kradzież), a nie chcecie ich odsyłać z całkowitym kwitkiem ani nie chcecie w ciemno organizować płatnych warsztatów, to zorganizujcie te darmowe, ale z samych podstaw. Jeżeli ktoś się wciągnie i zacznie chcieć więcej czy bardziej rozbudowane techniki to wtedy zróbcie płatne. Ci, którzy naprawdę chcą się nauczyć a nie tylko podkraść Waszą wiedzę to przyjdą na warsztaty. Ci których interesują tylko gotowe rozwiązania i nie chcą się uczyć tylko mieć gotowe prace to nie są warci uwagi w ogóle. Takie moje zdanie, pozdrawiam.

  • Ja próbowałam się uczyć robić bransoletki z muliny, miałam do tego książkę od kuzynki, ale za cholerę nie rozumiałam jak zrobić te węzły, te kropeczki i to wszystko. Kiedyś chyba na YT znalazłam filmik i dopiero wtedy zakumałam i pojęłam o co chodzi z tymi węzłami i kropkami. :D
    Poszłabym na jakiś kurs handmade czy coś, ale hajsu brak. Co sadzisz o takich spotkaniach np. niedawno w Tychach w centrum handlowym na dzień kobiet zorganizowali taki szybki kurs handmade. Były 3 stanowiska na jednym robili bransoletki technika serwetkowa, na 2 naszyjnik chyba sutasz i jeszcze chyba coś z kulek filcowych. Naszyjnik każda pani robiła osobną część, bo to było pracochłonne. Naszyjnik zrobiony techniką sutasz poszedł na aukcję charytatywną. Byłaś kiedyś na takim szybkim kursie jako nauczycielka? Co o tym myślisz?

    • Jestem jak najbardziej za, ponieważ nauczycielki były tam z własnej woli, nikt im nie wmawiał, że muszą się podzielić wiedzą, a tym bardziej wątpię, że kursantki po tym wydarzeniu napastowały nauczycielki, że skoro nauczyły je już podstaw, to teraz również za darmo powinny podzielić się swoimi sekretami.

      Takie akcje, tak samo jak darmowe warsztaty z podstawami, pomagają promować rękodzieło, pojedynczych twórców, a dla samych klientów są dużym ułatwieniem, bo mogą na żywo przekonać się czy to je wciągnie. Również zaletą takich akcji/warsztatów jest to, że mają ograniczony program. Nikt w ich trakcie nie powinien domagać się nauki innych technik, niż te, które zostały uzgodnione z prowadzącymi lub po zakończonym kursie żądać indywidualnych darmowych lekcji.

      Również z góry ustalone są rolę – nauczyciele przekażą określoną wiedzę, a uczniowie przychodzą żeby ją poznać. Nie napastują prywatnie ludzi, często im obcych, tylko wiedzą czego mogą oczekiwać i od kogo. Jeżeli byłaś na takim kursie nauczycielką to prawdopodobnie tylko na tym skorzystałaś. Ważne tylko by wyznaczyć kursantom granicę tego co możesz im przekazać w ramach kursów/warsztatów. Przychodzą nauczyć się konkretnej rzeczy i nie wypada wymuszać na prowadzącym poszerzenia zakresu nauki wbrew jego woli.

      Generalnie darmowe warsztaty to dobre rozwiązanie, jeżeli są przemyślane i ograniczone do konkretnych elementów, a nie zostawiają otwartej furtki „jak starczy czasu to za darmo dowiecie się wszystkiego co umiem”. Wtedy łatwo możemy zaznaczyć granicę, w której zakres darmowej wiedzy się kończy i wymaganie zapłaty za zaawansowane rzeczy ma wtedy sens i jest na miejscu. Dzięki tak poprowadzonym warsztatom mamy okazję przyciągnąć nowych klientów, którzy są świadomi, że te darmowe były jedynie nauką pierwszych kroków, a zaawansowane techniki będą już płatne. Nikt nie chce za darmo prowadzić klientów całe życie za rączkę. Jednocześnie dajemy wyraźny sygnał wszystkim obcym ludziom czy dawno zapomnianym znajomym, że nie pozwalamy się wykorzystywać i przekazanie konkretniejszej wiedzy wiążę się z zapłatą.

  • Sweetshoop

    Amen!

  • Ewka Eduszka

    Bardzo ciekawy tekst. Czytając go pomyślałam, że mechanizm działania jest wszędzie podobny. Z takim samym podejściem spotykam się u studentów na praktykach :))) Jeżeli chodzi o rękodzielnictwo to ja z kolei zrezygnowałam z prób sprzedaży moich uszytków ze względu na wieczne zdziwienie: co? za tyle? nie za darmo? przecież to sama szyłaś!

    • AveL

      Bo taki wyzysk przez znajomych czy obcych ludzi obecny jest w każdej branży nie tylko rękodzielniczej. Po prostu ludzie nie czują w kościach ile ktoś wkłada w coś pracy i myśli, że to wszystko przychodzi łatwo i przyjemnie bo skoro coś umiesz to tak prosto to wygląda gdy ci wychodzi, więc to pewnie proste i chwila roboty żeby kogoś podszkolić, to co to dla ciebie?!

      Nie tylko ty masz problem ze sprzedażą po uczciwych cenach, niedawno trafiłem tutaj na tekst o tym to pozwolę go sobie przekleić:

      http://qrkoko.pl/dlaczego-rekodzielnicy-sie-nie-cenia/

  • Trooskawska

    Dobrze, że ktoś o tym pisze, to ja powinnam decydować kiedy chcę kogoś za darmo uczyć,a nie on.

  • mm

    Boże jakie to prawdziwe…. Też robię biżuterię i jest jeszcze jedna kwestia. Sprzedaż wśród znajomych (a właściwie rozdawanie prezentów, bo tak się to powinno nazywać ;///). Moi znajomi najchętniej chcieliby dostać ode mnie wszystko za darmo, nie biorąc pod uwagę tego ile kosztują mnie materiały…. Beznadzieja. I jak z tym walczyć?
    MM

    • Edukować i nie oddawać za darmo, jeżeli nie chcesz. Moje prace są prezentowane przy specjalnych okazjach : urodziny, rocznice itd. Kiedy ktoś, nawet znajomy wymaga np. biżuterii za darmo, „bo co to dla mnie” zwyczajnie mówię NIE.
      Jeżeli się obrazi to nie jest to już mój problem i nie była to wartościowa znajomość. Od pasożytowania mam koty :)

  • ma_ko

    Bardzo dobry tekst! Podpisuję się pod nim obiema rękami. No i zgadzam się z przedmówczyniami, że to bolączka właściwie każdej branży, sama tego doświadczam zarówno w dziedzinie rękodzieła jak i kosmetyki czy wizażu, czym zajmuję się na co dzień.

  • dlatego ja nie umieszczam tutoriali na swoim blogu – nawet kiedyś o tym sama napisałam, o tutaj ->

  • Ma.Kra.

    Cha !!! chyba młoda z Ciebie osóbka, a sporo się nauczyłam czytając Twoje rozważania !!! święta prawda !!! święte słowa !!! Ja nawet masę pieniędzy włożyłam w zdobycie swojej wiedzy rękodzielniczej – wprawdzie rodziców pieniądze, ale sporo…. a douczam się ciągle….jestem Cierpliwa, Ciekawska, ale ćzasu to ja nie mam….kradnę go rodzinie :-(

  • Pingback: Jak utworzyć społeczność wokół bloga ? | LIRIN()

  • Mądre i celne słowa. Nie ma nic za darmo. Za czas i poświęcenie się płaci. Podziwiam takich ludzi jak Ty. Ciężka praca i talent procentują. Mam nadzieję, że dzięki Twojemu wpisowi więcej ludzi zacznie doceniać pracę rękodzielników.

  • Ola Lala

    To jak będą nas cenić zależy od nasz samych .Zgadzam się że umięjętność w jakieś dziedzinie to mnóstwo godzin,ćwiczeń,często metodą prób i błędów,szukania w necie ,kombinowania .I jest to nasz czas,nasza nauka .Aby nauka i poszła w las trzeba ją pielęgnować -jak ?.Właśnie docenianiem .Docenianiem siebie.jak zaczynałam cieszyłam sie chcą mnie tu i tam .Że mam możliwość pokazania siebie ,swoich prac .Za darmo .Hura udało mi się .Lecz za darmo to tylko pojęcie względne .Czego oczekiwali -oczywiście moich prac na konkurs .A co tam mi nie ubędzie reklama jak sie patrzy .Nic bardziej mylnego ,te rzeczy nie szły na konkurs rozdawali między siebie .Więc jak to reklama dla mnie ?ŻADNA !!!!!Ostatnio dostaje propozycje poprowadzenia warsztatów w galerii .Pytam jaki jest przewidziany budżet ? Noooo na materiały .A budżet dla mnie -nooo reklama .Dziękuję nie skorzystam .Wole ten czas spędzić przed komputerem ,na szukaniu ,na wstawianiu swoich prac.Nie boje sie mówić nie .I nie wynika to z tego że zadzieram nosa .Po prostu szanuje swoje umiejętności do których dochodziłam mnóstwem godzin .Za darmo w cudzysłowie to ja pójdę wiecie gdzie .Do dzieci .Do dzieci poszkodowanych .Dostałam właśnie propozycje ogarnięcia warsztatów dla dzieci z problemami zdrowotnymi .Boję się ,ale pójdę .Żeby im choć troszkę pomóc umiejętnościami jakimi posiadam.I nie jest to za darmo -jest to cenne jak dla mnie doświadczenie
    Chciałam zwrócić uwagę jeszcze na ton głosu .Jeśli my same swoim tonem głosu będziemy przepraszać że ta praca tyle kosztuje to jej nie sprzedamy .Ona ma tyle kosztować bo tyle jest warta.Zaproszono mnie na pewne spotkanie i pani pyta czy przewiduje jakąś obniżkę na swoje prace bo one są takie piękne ale takie drogie ona z chęcią by kupiła kilka rzeczy .Ja na to że zawsze może pani sobie kupić po kolei ,ja dam jakiś rabacik dla stałej klientki ale o obniżce cen nie może być mowy .No chyba że sama o tym zdecyduję bo zmieniam asortyment,bo tak zdecydowałam a nie że ktoś mi narzuca
    Babka do mnie mówi -no ale za ta pracę to się cenisz .wiem co ma na mysli że w jej mniemaniu za drogo .A ja jej na to -tak wiem że za pojedynczy egzemplarz za mało wyceniłam ale co mi tam .KOPARA JEJ OPADŁA bo oczekiwała że będę się tłumaczyć .Grunt to nauczyć się pewności .Dziękuję właścicielce bloga za trafne spojrzenie na tematy .Pozdrawiam .OLA LALA

  • Orka

    Jesteś moim guru!

  • Nie z każdym zdaniem się zgodzę. „płatnych warsztatów, na których uczysz się dłuższych i bardziej wymagających technik” – u mnie w mieście działa to na innej zasadzie. Nie płacisz za naukę, a za materiały, które zużyjesz. Bardzo miła Pani prowadzi z nimi fajny sklep. Dzięki takiemu podejściu, mimo nie zarabiania na przekazywaniu wiedzy, zdobywa sobie nowych klientów no i oczywiście sprzedaje znacznie więcej niż gdyby takiej nauki nie prowadziła. Ból jednak rozumiem ;) Gdy byłam redaktorką działu na pewnej stronie non stop ktoś czegoś ode mnie chciał.

    • W sklepie, w którym pracuję mieliśmy politykę „płacisz tylko za materiały”, również w np. hafcie koralikowym. Panie w większości nie przynosiły wymaganych rzeczy, lub oszczędzały i nie posiadały poprawnych (np. chciały haftować czeskimi krzywulcami zamiast toho – różnica ok. 2 zł na paczce, a przypominam – nauka była za darmo). Niektóre nie szanowały czasu albo przyprowadzały koleżanki i z 5 uczennic robiło się 15, a żadna nie chciała wyjść :)
      Uczę i pomagam chętnie, ale już nie każdemu kto zapyta.

  • gdyby wszyscy mieli to na względzie było by super ;) dzięki za dobry wpis ;)

    • Gdyby tylko tak było… :)

  • Ja za to mam problem od drugiej strony, gdy piszę do osoby, która zna mnie słabo bądź wcale. Zawsze boję się, że moje pytania zostaną odebrane roszczeniowo (chociaż nigdy nie mam takiej intencji, czasem tylko nie potrafię ubrać pytania w odpowiednie słowa). Nawet odpowiedź w stylu „wybacz, ale nie jest to wiedza, którą dzielę się ot tak” byłaby dla mnie cenną wskazówką, ale koniec końców zazwyczaj nie próbuję o nic pytać, co dla odmiany powoduje, że często tracę możliwość otrzymania kierunkowskazu i wynajduję niepotrzebnie koło od nowa.

    Oczywiście od strony „dostarczyciela” znam problem i już nigdy nie dam się wkopać w żaden większy projekt za darmo, chyba że dotyczy to mojej najbliższej rodziny (ale wtedy rozpatruję to na całkiem innej płaszczyźnie niż „wkopywanie się”). Owszem, czasem pomogę i innym, nie oczekując pieniędzy, ale po pierwsze są to drobiazgi, a po drugie obdarowana osoba jest doskonale świadoma, ile normalnie za coś takiego wzięłabym pieniędzy (chociażby pomoc w konfiguracji bloga, jeśli wziąć pierwszy z brzegu przykład) i że tym razem nie wzięłam kasy jedynie dlatego, że miałam taki kaprys (brzydko trochę to brzmi, ale w sumie tak to u mnie działa).

    • Czasami kiedy do kogoś piszę zapytanie i nie jestem pewna czy dzieli się wiedzą (do czego ma oczywiście pełne prawo) dodaję, że jeżeli jest to coś trudnego lub nie chce mi powiedzieć to nie będę urażona. Kiedy pomoc otrzymam zapewniam, że może mnie też pytać o co chce.

      Kiedyś dostałam odpowiedź, że takich rzeczy, o które zapytałam mogę się nauczyć u niej na warsztatach. Pani była zdziwiona kiedy na nie przyszłam ;) Powiedziała mi później, że jestem pierwszą osobą, która faktycznie skorzystała z takiego zaproszenia.

      U mnie również rodzina może prosić o co chce. Zawsze i wszędzie. O ile jestem w stanie sprostać wymaganiom :)

      • Też staram się dopisać parę słów, że nie chodzi mi jedynie o wyciągnięcie cennej wiedzy za darmo, ale raczej wskazówki (czyli np. informacja o warsztatach, którą sama przeoczyłam), ale wiadomo, że i z odbiorem bywa różnie. Tak sobie teraz pomyślałam, że jeśli chodzi o wiedzę praktyczną (typu „jak coś zrobić”), to najczęściej pytam właśnie o to, czy dana osoba prowadzi warsztaty/szkolenia, na które mogłabym się wybrać :)

  • Malu

    Dzięki za artykuł…jest mega!! Kilkukrotnie dostałam „prośbę” delikatnie ją zbyłam ale później były akcje w stylu „ale przecież mi obiecałaś, że mnie nauczysz” i inne teksty które mają na celu wywołanie we mnie psychicznej uległości. Jak na razie jestem odporna :) Ludzie nie zwracają uwagi ile czasu trzeba poświecić by zdobyć wiedzę(chodzi mi o sutasz). Z drugiej strony po 8 h pracy + obowiązkach domowych wolę swój znikomy czas wolny spożytkowywać na wykonywanie swoich projektów.

    • Nie lubię właśnie takich słów: „ale obiecałaś” lub „co ja mam teraz zrobić”. Bardzo nie na miejscu. Nie rozumiem dlaczego niektórzy roszczą sobie prawa do naszego wolnego czasu i posiadanej wiedzy.

  • Mania

    Fajny artykuł. Dziękuję :)

  • Karia

    hm…a mnie nie podobał sie ten artykuł. Sama zajmuję się decoupage od kilku lat i nauczyłam sie tego hobby dzieki you tube,przeglądaniem odpowiednich czasopism oraz dzieki wsparciu osobom które zajmują się tym co ja. Wydawało mi się,że umiem duzo,a jednak ciągle odkrywam nowe techniki. Pomagano mnie kiedy zaczynałam swoją przygodę z decoupagem,a teraz ja dzielę się tym co umiem. Nie uważam,żeby to było żerowanie na innych,a zwykła życzliwość i chęć dzielenia się swoim doświadczeniem. W końcu gdzieś i na czymś wzorujemy się zwłaszcza w początkowej fazie naszego hobby. Warsztaty nie są dostepne dla wszystkich,ich ceny są czasami niebotyczne. Więc kazdy z nas korzysta z takiej formy pomocy jaka jest dla niego realna. Nie bądź aż taka krytyczna wobec nowicjuszy,przecież sama też nim byłaś.

    • Nie bądź aż taka krytyczna wobec nowicjuszy,przecież sama też nim byłaś.

      Nie jestem krytyczna wobec nowicjuszy, tylko wobec Bezdomników. Jeżeli przeczytałabyś wpis ze zrozumieniem to wiedziałabyś, że wpis dotyczy obcych Ci osób lub dawno zapomnianych znajomych, którzy przychodzą do Ciebie „z ulicy” i WYMAGAJĄ byś uczyła ich ZA DARMO wszystkiego co umiesz, argumentując to tym, że ty już się tego nauczyłaś, więc według ich logiki masz obowiązek teraz ich tego nauczyć. Być Robin Hoodem rękodzieła, który zabiera bogatym w wiedzę, a rozdaje tym biednym i leniwym, którzy wolą mieć gotowe rozwiązania podane na tacy niż samemu na nie zapracować. I w gruncie rzeczy będącym tym Robin Hoodem rozgrabiasz sama siebie.

      nauczyłam sie tego hobby dzieki you tube,przeglądaniem odpowiednich czasopism oraz dzieki wsparciu osobom które zajmują się tym co ja. Wydawało mi się,że umiem duzo,a jednak ciągle odkrywam nowe techniki.(…)W końcu gdzieś i na czymś wzorujemy się zwłaszcza w początkowej fazie naszego hobby.

      Ależ ja zupełnie o tym samym napisałam już w pierwszym zdaniu akapitu „Przestań dokarmiać – naucz gotować”: „Każdy z rękodzielników istnieje dzięki darmowym źródłom wiedzy.” – bo każdy kiedyś z nich korzystał lub nadal korzysta. Jednak wykorzystanie udostępnionej wiedzy zgodnie z wolą jej
      autora, różni się od wysyłania mu tony wiadomości z prośbami i groźbami, by przekazał swoją wiedzę.

      Pomagano mnie kiedy zaczynałam swoją przygodę z decoupagem,a teraz ja dzielę się tym co umiem. Nie uważam,żeby to było żerowanie na innych,a zwykła życzliwość i chęć dzielenia się swoim doświadczeniem.

      Chęć pomocy innym nie jest żerowaniem. Żerowaniem jest WYMAGANIE tej pomocy od innych.

      Nie ma nic złego jeżeli pomagasz innym rękodzielnikom czy to indywidualnie czy na warsztatach (płatnych bądź darmowych) dopóki robisz to z WŁASNEJ WOLI, a nie będąc pod presją i przymusem.

  • Piszę za Mania : fajny artykuł i także dziękuję ;)

  • Bascha

    Niby racja, ale…. „Bawię się” i w scrapki, i w decoupage i szycie i bardzo chętnie bym poszła na kurs, zapłaciła, żeby się czegoś konkretnie douczyć…. tyle że mieszkam na dalekiej wsi, na głębokiej tzw. prowincji, pracuję i mam pod opieką trzylatka, którego tata jest w domu tylko w niedziele. To JAK mam jechać na kurs, powiedzmy do Katowic czy Warszawy? Zapłacić 500 zł za kurs, drugie tyle za dojazd i nocleg – i to już trochę za dużo. W najbliższej pasmanterii pani nie odróżnia nici do overlocka od zwykłych. Materiały i narzędzia kupuję tylko przez internet lub prawie hurtem przy okazji wizyty u znajomych w Dreźnie. Jedyne, co mi zostaje to książki (a mało tego), czasopisma (jeszcze mniej, całe szczęście na tyle znam języki, że czytam obcojęzyczne) no i tutoriale właśnie. Jakoś nie umiem powiedzieć juniorowi, że mama go zostawia na weekend, żeby się pouczyć nowej techniki. Trudno.

  • Ewa Sadowska

    Trafiony temat-ja na szczeście obcuję na codzień z osobami, które rozumieją iz umiejetności i wiedza nabywana latami jest w cenie. Zdarzyło sie jednak-na szczęście przypadek jednostkowy-iz do pracowni przyszła kobieta i była zbulwersowana, że warsztaty są płatne. Nie będę tego komentować. Zaczynałam zupełnie w pustce około 10 lat temu zabawę w decoupage. Nie było na ten temat prawie nic w Polsce poza formu na Gazecie. Zaczęłam uczyc sie włoskiego aby móc kupić sobie czasopisma i podglądac, uczyć sie poznawać. Czas i ciekawość to podstawa. Mój warsztat został doceniony przez profesjonalistów i zostałam zaproszona do współpracy z przedstawicielami Stamperii w Polsce. Zaczęłam jeździc na szkolenia i robie to do dziś-dwa trzy razy do roku. Te szkolenia SĄ PŁATNE. Zbieram sie w sobie, odkłądam kasę nie kupuję np nowych butów, i jade na takie waarsztaty bo rękodzieło stało się częścia mnie. Prowadze zajęcia odpłatne, Dla przyjaciół i znajomych oraz stałych klientów sklepu wszelkie porady czy mini pokazy i opowiedz ina pytania sa za free. Od lat robię darmowe tutariale dla hobbystycznego portalu dla osób które nie mogą korzystać z innych źródeł wiedzy. Spotykam się -bo bardziej internetowe osoby ode mnie potrafią cos wyśledzić i zauważyc cos na co ja nie mam czasu :) -z tym że moje kursy są udostepniane ale nie jest podawane nazwisko osoby tworzącej tutorial a wystarczyłoby podać autora i link do strony- ot przyzwoitość i szacunek dla autora. To tez pozostawiam bez komentarza. Trudno…Cenię pracę moich koleżanek rękodzielniczek, sama biore udział w zlotach , zapisuje sie na płatne zajęcia bo przez głowe nie przyszłoby mi zapytac czy nie można byłoby tego zrobic darmo. Na zachodzie za fachowe porady i kursy płaci sie niebotyczne pieniądze. Nauczyłam się sama malowania w technice decorative painting ale mam marzenie aby pojechac na taki kurs chocby tygodniowy za granicę. Koszt to około 5000 złotych za 5 DNI SZKOLENIA. Ktos sie popuka w głowe może ale ja kiedys te pieniądze zbiore i pojadę-choćby po to aby popatrzec na warsztat mistrzów :) Pozdrawaim -Ewa

    • Gratuluję współpracy z marką Stamperia! To duże wyróżnienie. Cieszę się, że doceniasz cudzą pracę i wysiłek oraz w swoje twory wkładasz wiele serca i cierpliwości. Życzę Ci powodzenia w zbieraniu pieniędzy i dużo radości z rękodzieła. Oby było więcej takich utalentowanych ludzi! :)

  • Kasia

    A ja to może i chamska jestem, ale zawsze mówię. „Za dziękuje nie pracuje”.

    • Mój tato zawsze mówił, że od „dziękuje” to mu się strych i piwnica nie zamyka :)

  • To tak naprawdę dotyczy każdej branży :) Ja pracuję w marketingu i chyba standardem jest mnóstwo, naprawdę mnóstwo zapytań, czasem od obcych kompletnie osób. Natomiast w takich drobniejszych rzeczach, nie mam problemu z pomocą, bo pomagać lubię, schody zaczynają się, gdy pomoc zajmuje mi tyle czasu, co mógłby zająć jakiś projekt komercyjny. Wiedza i jej zdobywanie kosztuje, a to, co ludzie dostają za darmo, niekoniecznie jest szanowane :)

  • Angelika Karasinska

    Podpisuję się wszystkimi 4 kończynami!! Studiuje dietetykę i jak łatwo się domyślić- nie musiałam długo czekać na osoby chętne do przetestowania moich diet. Nie byłoby w tym nic złego, gdybym… no właśnie skasowała ich jak Bóg przykazał, a ja naiwna w ramach nauki podjęłam się za darmo. w momencie kiedy zabrakło mi doby- a bo zaliczenia, a bo zajęcia od 8 rano do 20, a bo padam ze zmęczenia i nie zdążyłam ułożyć jadłospisu przed świętami dostałam pięknego sms’a: Dziękuję Pani Angeliko za nie wysłanie mi tego, o co prosiłam życzę wesołych świąt… miłe, heh na drugi raz zapamiętam- kasować, kasować, kasować!!!

  • Hubert – Przystanek Lawenda

    Znamy to bo wiele osób dopytuje nas o uprawę lawendy, wykonywanie produktów, etc. Pytania czasami są wręcz przerażające (rekord – na jaką głębokość przekopywać glebę) a zdarza się lista złożona z kilkunastu(!) pytań – odpowiadałbym ze 2 godziny chyba…

  • Ja mam inny problem, jestem jubilerem od 20 lat i jak widze młode dziewczyny co wchodzą w zawód to przestrzegam by podczas pracy dbały o staw nadgarstka (owijajac go, usztywniając) a one patrza na mnie jak na kosmitę, a wiem co mówię. Chce pomóc młodym, przekazuje wiedzę nie jak robic wyrób, tylko jak robic by robic to wiele lat go móc robić

  • Noc Majowa

    Nie jest chyba aż tak strasznie? ;-) Też nauczyłam się paru rzeczy samodzielnie, ale nie mam oporów, aby dzielić się tym z innymi. Przecież chyba chodzi o to, aby robić coś co cieszy. Raz spotkałam się z tym, że jedna blogerka odpowiedziała innej w komenatrzach, że nie powie jak to zrobiła, mocno to mnie rozśmieszyło, trochę podłamało, a może odwrotnie. No chyba, że chodzi o pieniądze, wtedy zaczyna być właśnie tak harpiowato :-/