Mollie Potrafi utrzymać poziom najlepszych magazynów polskiej branży handmade.

Rodzice powtarzali – nie bierz słodyczy od obcych. A jednak w moim przypadku opłacało się być krnąbrną córką, bo jeśli chodzi o rękodzielnicze gazetki to częściej sięgałam po zagraniczne tytuły, które oprócz smakowitej okładki posiadały sycącą treść. W przeciwieństwie do wielu polskich odpowiedników, które nie oferowały dla mnie nic poza pustymi kaloriami – błędnie przetłumaczone zagraniczne tutoriale, oklepane wzory, które od lat są w Sieci czy słabej jakości zdjęcia. Na szczęście to powoli się zmienia i coraz częściej mam ochotę stołować się na polskim rynku. Pojawia się coraz więcej pism w naszym ojczystym języku, przy których bez wahania zakładam śliniak, pochłaniam wszystko bez opamiętania i domagam się dokładki. Jednym z takich pism jest polska edycja Mollie Makes, czyli Mollie Potrafi.

Osoby z dłuższym stażem na blogu pamiętają pewnie kiedy byłam młodsza, piękniejsza i miałam mniej blizn po kotach. Nakręciłam wtedy film, w którym zrecenzowałam październikowy numer Mollie Potrafi i od tamtej pory nic się nie zmieniło. Nadal kupuję każdy numer w ciemno bez obawy, że złamię ząb na suchych felietonach lub nauka na kiepskich tutorialach odbije mi się czkawką. Obecne wydanie na wrzesień/październik zachwyciło mnie do tego stopnia, że pokusiłam się o małą recenzję. Zaraz narobię Wam smaka i opowiem co czeka Was w środku.

PIĘKNA OPRAWA GRAFICZNA

Praktycznie w każdej dziedzinie życia najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Mollie zdaje sobie z tego sprawę, dlatego tak się odpicowało, że pożrecie je wzrokiem. Zdjęcia są świetnie skadrowane i skupione na odpowiednich elementach. Najważniejsze fragmenty tekstu są odpowiednio wyeksponowane, a układ graficzny współgra i nie ma tu miejsca na przypadek typu „włączmy Photoshopa i połóżmy kota na klawiaturze”.

Qrkoko.pl - Mollie Potrafi - renesans pism Rękodzielniczych

            ARTYKUŁ                         POWIĄZANA REKLAMA


Załoga magazynu doskonale wie co robi, bo zadbali nawet o to, by reklamy nie były nachalne, a wręcz pożądane. Ich rozmieszczenie jest tak dobrze rozplanowane, że naturalnie wpasowują się w treść, np. na 68-70 stronie jest tutorial o haftowanych podkładach, a na 71 stronie mamy reklamę muliny. No ale wygląd to nie wszystko. Czy z jesienną Mollie złapiemy nić porozumienia?

 

 

BIEŻĄCE TRENDY

Bez najmniejszego problemu, ponieważ ten numer doskonale wiąże ze sobą temat lata i jesieni. Tutoriale przeplatają się między sobą w taki sposób, aby delikatnie przygotować nas na zmianę temperatur. W dodatku potwierdza tezę, którą sama wygłaszam od początku bloga – tworzymy sezonowo! Kiedy spadają temperatury coraz częściej łapię za druty i szydełko, przyzwyczajając ręce do miękkiego dotyku włóczek. W tym miesiącu Mollie podbiło moje serce dużą ilością szydełkowanej treści, ale jeżeli to nie jest Waszą domeną być może skusi Was kurs recyklingowy, który również tam się znalazł :)

PODZIAŁ NA POZIOMY TRUDNOŚCI

Mollie Potrafi również wyważyć stopień trudności swoich poradników. Nie ma tam wyłącznie tutoriali super trudnych lub banalnie prostych. Każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego czy ma już kilka lat doświadczenia czy dopiero wpisuje Rękodzieło w swoje CV. Dużym plusem magazynu jest to, że nie zatrudniają stażystów do tworzenia poradników i od razu widać, że autorzy tutoriali znają się na rzeczy. Nie są to przypadkowe osoby, ale specjaliści i pasjonaci swoich technik. Przejrzałam tutoriale beadingowe oraz szydełkowane i z radością stwierdzam, że to czysta wiedza prosto ze źrodła, bez zbędnego lania wody. Obawiałam się trochę zagranicznych tutoriali przetłumaczonych na język polski, ale i tutaj się nie zawiodłam, bo tłumacz ewidentnie znał nasz fach od środka i nie przepuścił tylko tekstu przez translator.

PODĄŻANIE Z DUCHEM CZASU

Qrkoko.pl - Mollie Potrafi - renesans pism Rękodzielniczych
Qrkoko.pl - Mollie Potrafi - renesans pism Rękodzielniczych

Podoba mi się to, że Mollie jako jedna z nielicznych polskich gazet nie boi się wychodzić poza utarte schematy i postanawia dotrzymać kroku gnającej do przodu rzeczywistości. I muszę przyznać, że robi to bez zadyszki, bo w tym numerze znalazły się nie tylko zyskujące na popularności kolorowanki dla dorosłych, ale też tutoriale, które już bardziej podpadają pod design niż typowe postrzeganie Rękodzieła.

Qrkoko.pl - Mollie Potrafi - renesans pism RękodzielniczychWydaje mi się, że Mollie jest jednym z pierwszych magazynów, który rozpoczął bieg w kierunku zmiany światopoglądu, że handmade to wyłącznie ludowe prace z kółek gospodyń wiejskich i zajęcie dla emerytów. Podkreślają to łącząc tradycję z nowoczesnością chociażby poprzez piękny kocyk szydełkowy, „tkanie w skali mikro” czy kurs na zaplatane poduszki, które od dłuższego czasu robią furorę na Pintereście. Ja taką postawę pisma popieram całym sercem, dlatego nie tylko biję brawo i podaję kubeczek z wodą, ale też sama dołączam się do maratonu i Was zachęcam do tego samego.

BIEGNIJCIE KUPIĆ TEN NUMER

Podoba mi się kierunek w jakim zmierza Mollie Potrafi. Nie tylko w każdym numerze dbają o merytoryczne treści i jakość materiałów, ale też przewyższają oczekiwania odbiorców wypuszczając okazjonalne dodatki, np. poświęcone podstawom dziergania (o czym nagram osobny film). Czasami wydaje mi się, że autorzy pisma siedzą mi w głowie, bo nie tylko mamy wspólne poglądy o branży handmade, ale też kilka tutoriali, które znalazły się w tym numerze sama zaplanowałam do nagrania! I to o wiele wcześniej niż ukazała się gazeta. Jeżeli w następnym numerze na okładce pojawi się kosmiczny kot na włóczce, który leci podbić świat to będę mieć pewność, że mają tam w redakcji wróżbitę.

Qrkoko.pl - Mollie Potrafi - renesans pism Rękodzielniczych

Polecam Wam nie tylko bieżący numer Mollie Potrafi, ale też wszystkie kolejne, bo nie przewiduję żeby magazyn obniżył poziom. Już na starcie zawiesił poprzeczkę tak wysoko, że większość konkurencji póki co nawet nie próbuje tam doskoczyć. Kompozycja, sposób opowiadania historii, zazębianie się kolejnych poradników i artykułów – to wszystko świadczy o profesjonalnym podejściu i szacunku do czytelników. Mollie Potrafi dostarczy Wam treść, którą normalnie musicie szukać po odległych zakątkach Internetu i kompresuje ją do formy pysznego dania, które nie tylko pięknie wygląda, ale też nasyci nawet najbardziej wygłodniałych na wiedzę Twórców. Jest ślicznie, merytorycznie i różnorodnie. No i poza tym na okładce jest szydełkowany hamburger amigurumi. Weźcie do sklepów Waszych facetów to sami kupią Wam gazetę.

.