Moje życie lunatyka

18

Qrkoko.pl - Moje życie lunatyka

Jako dziecko często lunatykowałam.

Nigdy nie poszłam się przebadać, ale faktem było to, że rodzice wielokrotnie zawracali mnie spod drzwi, gdzie w pełni ubrana chciałam wyjść do szkoły. W samym środku nocy. Czasami otwierałam okno, przestawiałam rzeczy lub wyrzucałam ubrania z szafek. A najgorsze jest to, że nic z tego nie pamiętałam i nie mogłam zrozumieć czemu to robię.

ZROZUMIEĆ SIEBIE

Kiedy po raz pierwszy mogłam spać w swoim własnym pokoju byłam przerażona. Jako dziecko zapamiętywałam każdą straszną historię i święcie wierzyłam, że mój dom jest nawiedzony. Dlatego kiedy ogłoszono, że jestem już wystarczająco duża, aby dostać własną przestrzeń nie wiedziałam czy się cieszyć czy płakać.

Po pierwszej samotnej nocy w pokoju moje rzeczy były poprzestawiane. Kapcie rozwalone, krzesło odwrócone przodem do łóżka, zeszyty pootwierane jakby ktoś je w nocy przeglądał. Byłam wystraszona i marzyłam o tym, aby znowu zamieszkać w pokoju z braćmi. Minęło sporo bezsennych nocy, zanim dopuściłam do siebie myśl, że może ja sama to wszystko robię.

NIE TAKI DIABEŁ STRASZNY

Będąc dzieckiem miewałam dużo koszmarów. Jeżeli już udało mi się zasnąć to od razu nawiedzały mnie wizje końca świata, demonów,  czarownic czy rozliczenia PIT-u. Po części winię za to książki, które łykałam lepiej niż wyborcy kiełbasę wyborczą, jednak i moja wybujała wyobraźnia miała w tym dużo do powiedzenia. Dlatego wymyślalam „pułapki” mające udowodnić fakt, że w domu straszy. Najczęściej układałam rzeczy w określonej kolejności, zrozumiałej tylko dla mnie. Kiedy za każdym razem poprzestawiane było tylko to co przygotowałam mogłam wyciągnąć dwa wnioski. Albo zalągł się u mnie wyjątkowo sprytny Poltergeist, albo to ja robiłam sobie psikusy. Sprawa wyszła na jaw dopiero kiedy nocowałam u koleżanki. W jej pokoju poprzestawiałam rzeczy na moją modłę i rano też niczego nie pamiętałam. Za to ona zrobiła mi zdjęcie telefonem kiedy przez sen przestawiałam rzeczy, dzięki czemu nie tylko uwierzyłam, że lunatykuję, ale też odetchnęłam z ulgą, że jednak nic mnie nie opętało.

ŻYCIE Z LUNATYKIEM

Moje nocne życie jest niegroźne. Kiedy w połowie liceum przygarnęłam ślepego szczeniaka i nauczyłam go spać na poduszce obok mnie, praktycznie przestałam lunatykować. Wiem, że wiele osób zwyczajnie z tego wyrasta, ale wierzę, że to Stiwi mnie tego oduczył. Kiedy probowałam wstawać w nocy kładł się na mnie jakby mówił:

Nie człowiek, teraz pora spania.

Gorzej, że robił to nawet wtedy kiedy świadomie wstawałam do łazienki. Stiwi stał się moim Strażnikiem Snów, którego funkcję z czasem przejął Przedmąż na spółkę z kotami. Z opowieści Przedmęża wiem, jak ciężkie jest życie z lunatykiem. Podobno obudziłam go kiedyś w środku nocy, gdy stojąc przy parapecie „robiłam kanapki”. Innym razem zarzekał się, że zadecydowałam zmienić łóżko na krzesło, bo tam mi będzie wygodniej lub spać z głową tam, gdzie wcześniej miałam nogi. Teraz jak o tym myślę to chce mi się śmiać, ale przed przeprowadzką do Białegostoku zdażało mi się w nocy usiąść na łóżku i w takiej pozycji „przespać” kilka godzin. Ewentualnie mieć ciągle otwarte oczy i w ogóle nie kontaktować. Czemu chce mi się śmiać? Bo od kiedy Przedmąż kilkukrotnie przyłapał mnie na lunatykowaniu wyrobił sobie taktykę nie reagowania na to. Po tym jak parę razy patrzył w przerażeniu na moje niecodzienne nocne czynności wykształcił sobie odruch bezwarunkowy na moje lunatykowanie. Za każdym razem  kiedy zrywam się z łóżka w środku nocy i ze śmiertelnie poważną miną oznajmiam, że np. muszę przemalować swój jacht, on tylko mi przytakuje i zagarnia mnie ramieniem z powrotem do spania.

Dlatego jeżeli cierpicie na bezsenność to recepta na nią jest prosta. Wystarczy, że znajdziecie w swoim życiu kogoś kto nie będzie chciał Was wypuścić z łóżka :)

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

Zapraszam również na nowo powstałą grupę dyskusyjną Świadomych Twórców.
Wejdź na forum i porozmawiaj z nami o Rękodziele.