Zaraz minie 7 dni jak mamy 2016 rok, a ja wciąż mam wrażenie, że ten poprzedni trwał zaledwie tydzień.

Powiem po kobiecemu – 2015 rok był dla mnie intensywnym okresem. Zarówno prywatnie jak i na blogu. Zleciał mi tak szybko, że sama się dziwię jak go przeżyłam, bo jestem z tych osób, które za sport ekstremalny uznają zbyt gwałtowne przewrócenie się na drugi bok podczas drzemki. Chciałabym powiedzieć, że teraz się uspokoiło i mam czas na to, by usiąść w bujanym fotelu z kotem na kolanach i powspominać zeszłe 365 dni. Z tym, że oprócz kota nie mam żadnej z tych rzeczy, bo siedzę na skrzypiącym kuchennym stołku jedząc szybkie śniadanie przed pracą i zastanawiam się nad kolejnym wpisem, do którego zasiądę dopiero późnym wieczorem. Nowy rok, stara ja.

JAK WYGLĄDAŁA MOJA KARTKA?

W zeszłym roku dużo pisałam. Czasami nawet po 7 wpisów tygodniowo. Do tej pory nie wiem jak to robiłam, bo godziny pracy mi się nie zmieniły, a wtedy potrafiłam utrzymać tempo. Teraz wracając do domu padam na twarz i tylko czasami jak wyląduję na klawiaturze to pojawia się na blogu wpis. Może to ta zimowa aura, a może to mój nieuchronnie zbliżający się reumatyzm? Pomyślałabym, że miałam taki power, bo ktoś dorzucił mi coś do drinka w klubie, gdyby nie to, że od czasu klubu przyjaciół Myszki Miki to w żadnym nie byłam.

Moja blogerska rutyna przez długi czas była taka sama. Wstawałam wcześnie rano przed pracą lub siedziałam do późnego wieczora po pracy i pisałam. W pewnym momencie zorientowałam się, że piszę teksty na 2 tygodnie w przód. Z końcówką roku przez zmęczenie wyhamowałam i teksty pojawiały się wtedy tylko 2-3 razy w tygodniu. Większość blogowych zaległości starałam się nadrabiać w weekendy, więc możecie się domyśleć jak wygląda moje życie towarzyskie. Teraz mamy nowy rok i czuję, że jak nie zmienię organizacji życia lub nie zacznę przyjmować kawy dożylnie to częstotliwość postów się nie zmieni. Wszystko wskazuje na to, że szykuje mi się kolejny rok pisania po nocach i zakrywania worków pod oczami dużą ilością makijażu. A chciałabym pisać i nagrywać częściej, bo naprawdę sprawia mi to radość. Gdzie jest czasowstrzymywacz kiedy jest naprawdę potrzebny?

Moja kartka z 2015 roku - Qrkoko.plW 2015 roku na Qrkoko.pl pojawiło się sporo poważnych rękodzielniczych tekstów, po których część osób mnie pokochała, a część znienawidziła. Coraz częściej trafiam na opinie, że jestem „kontrowersyjną postacią”, ale też „ważną osobistością potrzebną branży handmade”. Dziwnie się czuję kiedy ktoś mnie tak nazywa, bo do tej pory określałam siebie jako „ot, zwykła dziewczyna ze wsi na Dolnym Śląsku”, a tu nagle ktoś mnie ceni, komuś pomogłam, a dla kogoś jestem ważna. Moja kartka z 2015 roku - Qrkoko.plNigdy nie postrzegałam siebie jako kogoś popularnego, więc skalę rozpoznawalności odczułam dopiero kiedy w obcych miastach ktoś rzucał mi się w ramiona krzycząc „Qrkoko, ja Ciebie znam!”, a moja skrzynka zaczęła pękać w szwach od wiadomości. Jest to bardzo przyjemne uczucie kiedy ktoś tak bardzo docenia moją pracę, ale chyba nigdy się nie przyzwyczaję do bycia „tą popularną rękodzielniczką”. Ja nadal czuję się jak zwykła Agata z niezwykłą dwójką kotów.

CO MI SIĘ UDAŁO?

Jestem dumna, że udało mi się na mojej kartce zapisać kilka fajnie zrealizowanych projektów. Jednym z najbardziej czasochłonnych jest Craft Break, czyli wywiady z Rękodzielnikami. Pamiętam, że pierwszy wywiad z Karoliną Krupą przeprowadziłam w jednej z białostockich kawiarni, gdzie zabrałam ze sobą ledwie działającego laptopa z doczepionym mikrofonem za 5 złotych. Nagrałam w ten sposób cały długi wywiad tylko po to, by potem spędzić kolejnych kilka godzin w domu odsłuchując go ponownie i przepisując na komputer. Nie było to najbardziej ergonomiczne rozwiązanie. Jednak potem okazało się, że wysiłek się opłacił, bo wywiad, który podzieliłam na dwa wpisy przyjęliście dosyć ciepło i przeczytaliście go ponad 15 tysięcy razy. Moja kartka z 2015 roku - Qrkoko.plKolejne wywiady z Lemon Lovely oraz Ewą Kato poszły już sprawniej, bo przeprowadzałam je przez Internet i jedyną przeszkodą na jaką natrafiłam była różnica czasowa między Polską a Japonią. Na rozmowę z Ewą musiałam wstać o 5 rano , co w moim przypadku było nie lada wyzwaniem ;) Najbardziej dumna jestem z mojego wywiadu z Joanką-Z, bo nie dość, że zorganizowałam go w obcym dla siebie mieście, to jeszcze po raz pierwszy przeprowadziłam go w formie wideo. Tak mi się to spodobało, że teraz chciałabym każdy wywiad w Craft Break zrobić w ten sposób. Listę osób, z którymi planuję porozmawiać w tym roku mam już naprawdę obszerną, więc muszę tylko znaleźć na to czas. Co wbrew pozorom będzie dla mnie trudniejsze niż same rozmowy.

Kolejnym projektem, który sprawił mi wiele radości (między innymi przez to, że pozwolił mi się wyrwać z domu) było #UwolnijDzierganie. O akcji zrobiło się dosyć głośno nie tylko w lokalnych mediach, ale też w całym Internecie. A bałam się, że nikogo ona nie poruszy i nikt nie przyjdzie ze mną podziergać. Okazało się, że olał mnie wtedy jedynie… deszcz. Jednak mimo tak złej pogody udało mi się zebrać Rękodzielniczki z mojego miasta i wspólnie udałyśmy się na kreatywną wycieczkę. Co ucieszyło mnie jeszcze bardziej to fakt, że do mojej akcji dołączyły się też inne miasta :) To utwierdziło mnie w postanowieniu, że w 2016 roku robię powtórkę :)

Moja kartka z 2015 roku - Qrkoko.pl

Żeby nie było tak pięknie to kilka projektów nie udźwignęłam czasowo. Jednym z nich jest forum Świadomych Twórców oraz grupa Facebookowa Branży Handmade. Zrozumiałam, że prowadzenie takich miejsc wymaga jednak ogromnego pokładu czasu, którego obecnie mi brakuje, więc te miejsca bardzo zaniedbałam. To mnie wkurza podwójnie, bo bardzo mi na nich zależy. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła zdmuchnąć z nich kurz i zająć się nimi na poważnie.

 

Natomiast są dwa projekty, które uważam, że zrealizowałam bardzo dobrze. Jednym z nich jest podsumowanie CraftMonday, czyli #CRMD. Akcja cieszy się dużą popularnością i przez rok zebrała ponad 1500 wpisów. Jestem z niej bardzo zadowolona i chyba nie jest dla nikogo zaskoczeniem, że będę ją kontynuować również w tym roku.

Moja kartka z 2015 roku - Qrkoko.pl

A co mnie skłoniło, by ją wymyśleć? Mój brak motywacji. Jak pewnie wiecie nie mam firmy, więc swoich prac nie sprzedaję. Nie mam też specjalnego działu na blogu, gdzie chwaliłabym się swoimi dziełami. To spowodowało, że w natłoku pracy zawodowej i pisania tekstów na bloga brakowało mi chęci na tworzenie prac, których nikt potem nie zobaczy. Wtedy mnie olśniło i zrozumiałam, że takich Rękodzielników jak ja, którzy potrzebują twórczego kopa na zachętę jest więcej. Okazało się, że miałam rację i teraz CraftMonday co tydzień mobilizuje Twórców do działania i jednoczy ich we wspólnej Pasji :)

To co mnie bardzo zaskoczyło to moja akcja ze Szlachetną Paczką. Kiedy napisałam maila do Stowarzyszenia Wiosna czy mogę ich jakoś wesprzeć sama nie wiedziałam wtedy jak to zrobić. Miała to być moja pierwsza duża akcja charytatywna i nie miałam na tym polu żadnego doświadczenia. Kiedy rozmawiając z Anią Piwowarczyk dowiedziałam się, że mam wolną rękę postanowiłam zakasać rękawy i działać. Nie chciałam iść na łatwiznę i tworzyć zwykłego wpisu typu „wpłacajcie darowizny”, tylko zrobić to po swojemu. Tak powstała Paczka Qrkoko. Moja kartka z 2015 roku - Qrkoko.plKiedy ją robiłam nie miałam pojęcia czy ktokolwiek ją kupi i czy akcja w ogóle będzie miała wzięcie. Miałam nawet plan awaryjny, że sama puszczę pół wypłaty na darowiznę żeby nie było, że akcja okazała się niewypałem. Na szczęście wypaliła i to bardzo. Odzew był tak wielki, że od chwili publikacji praktycznie codziennie wpływało po kilkanaście wpłat. Pokazaliście, że Rękodzielnicy mają wielką moc i potrafią się zjednoczyć w słusznej sprawie. A ja sama zdałam sobie wtedy sprawę, że warto było zarwać kilka nocy z rzędu tworząc Paczkę Qrkoko, jeżeli tylko mogłam komuś w ten sposób pomóc.

GDZIE MNIE WYWIAŁO?

W ubiegłym roku postanowiłam przełamać swój strach przed innymi ludźmi i pokazać się światu. Pojechałam na dwie edycje See Bloggers, potem udało mi się po raz pierwszy dostać na Blog Forum Gdańsk, a rok wyjazdów zamknęłam wizytą na Blogowigilii. Wielu z Was pytało mnie potem czy warto na takie spotkania jeździć. Warto, ale z odpowiednim nastawieniem. Musicie się nastawić na to, że takie imprezy mają głównie charakter integracyjny i zapoznawczy. Dlatego jak jedziecie tam nie znając nikogo to musicie zacząć poznawać ludzi na miejscu, bo inaczej się wynudzicie.

Ja przekonałam się o tym na własnej skórze, bo będąc na BFG czułam się przytłoczona tak dużą ilością osób, których nie znam osobiście i bałam się do nich zagadywać. Za to na Blogowigilii miałam już pokaźne grono, z którym mogłam się przywitać, a i do mnie dużo osób tam zagadywało, bo okazało się, że mnie czyta. W efekcie czego bawiłam się tam świetnie. Także jeżeli chcecie się poznać z ludźmi i się ich nie boicie to takie wyjazdy polecam jak najbardziej.

CO MNIE ZASKOCZYŁO?

Moja kartka z 2015 roku - Qrkoko.pl2015 to był także mój rok niespodzianek. Chyba pierwszą z nich było wyróżnienie w rankingu najbardziej wpływowych blogerów 2014 roku. Zaskoczyło mnie, że dla blogerki piszącej o Rękodziele, w dodatku stosunkowo niedługo, znalazło się tam miejsce. Potem zdziwiłam się, że Radzka wybrała właśnie mnie, abym poprowadziła spotkanie autorskie z okazji premiery jej poradnika. Zwłaszcza, że robiłam to po raz pierwszy w życiu. Jednak sądząc po słowach samej Magdaleny chyba jej się podobało :)

 

Następną niespodzianką było zaproszenie do radia. W sumie to dwukrotne. Podczas audycji byłam przekonana, że się jąkałam, gubiłam wątki, a słuchacze przez moją wadę wymowy mieli ochotę wyrzucić odbiornik za okno.

AUDYCJA PIERWSZA AUDYCJA DRUGA

Jednak czytelnicy uzmysłowili mi, że da się mnie słuchać, a co śmieszniejsze – podobno mam przyjemny głos. Myślałam, że już mnie nic w tym roku nie zaskoczy. I wtedy ruszyłam z YouTubem.

Pomysł na YouTuba wziął się z egzystencjalnych rozważań, że przecież mojej wiedzy nie zabiorę do grobu, więc póki żyję mogę się nią podzielić. Wcześniej robiłam do niego podejścia i nawet nagrałam jeden tutorial, który był super profesjonalny – nie miałam statywu, więc Przedmąż stanął za mną i trzymał mi aparat przed twarzą starając się nie trząść rękoma, a ja próbowałam zobaczyć coś dostrzec przez mały, rozbity ekranik. Co więcej, aparat nie miał mikrofonu, więc po nagraniu filmu musiałam go obejrzeć na komputerze i podkładać dubbing pod samą siebie. Oczywiście na mikrofonie za 5 złotych. Kolejny kontakt z YT był już lepiej zorganizowany – dorobiłam się cyfrówki z mikrofonem i całym ekranem, lampki biurkowej do oświetlenia oraz statywu w postaci stosu książek ustawionych na podpórkę. Dopiero po pół roku takiego kręcenia kupiłam sobie statyw i lampę do naświetlania, przy której zaczynam się opalać jak za długo jest włączona. Jak tak dalej pójdzie to lustrzanki z prawdziwego zdarzenia dorobię gdzieś na emeryturę.

Profesjonalny dźwięk, obraz, montaż i ten seksowny, dojrzały głos

Nagrywając swoje tutoriale nie miałam pojęcia czy ludzie będą je oglądać. Nie wiedziałam czy będę potrafiła zachować się przed kamerą ani czy nie zacznę irytować ludzi jak tylko się odezwę. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu ludzie polubili mój głos oraz zachowanie. Dostałam też masę wiadomości o tym, że moje filmy to najlepiej wytłumaczone tutoriale na polskim rynku Rękodzieła. Kiedy pierwszy szok minął zrozumiałam, że się do tego nadaję i rozpisałam sobie pomysły na przyszłe filmy. Jak ostatnio je podliczałam to materiału starczy mi na 3 lata kręcenia :)

STATYSTYKI – KTOŚ JE CZYTA?!

Bo ja na co dzień praktycznie nie zwracam na nie uwagi. Gdyby nie te podsumowanie to nie wiedziałabym nawet ile miałam odwiedzin w ciągu roku.

Moja kartka z 2015 roku - Qrkoko.pl

Nie zorientowałabym się też, że startując na początku roku z liczbą 1400 lajków na Facebooku pod jego koniec mam ich prawie 4500.

Moja kartka z 2015 roku - Qrkoko.pl

Statystyki nie są dla mnie aż tak ważne, bo największą radość z blogowania nie dają mi rosnące słupki tylko możliwość kontaktu z Wami. Cieszę się z każdej osoby, która mnie czyta i ogląda. Cieszę się, że mogę na Was liczyć i pogadać z Wami zarówno kiedy jest dobrze, jak i wtedy jak jest źle. Obiecuję sobie, że kiedyś zaproszę Was wszystkich do mojej kawalerki i pobijemy rekord świata w ilości Rękodzielników na metr kwadratowy :)

CZYM ZAPISZĘ NOWĄ KARTKĘ?

W tym roku planuję kilka zmian i chciałabym zacząć kilka nowych rzeczy. Jak pewnie zauważyliście to często wrzucam coś na mojego Facebooka. Jest to dosyć czasochłonne, ale chcę to kontynuować. Cieszę się, że moje poranne statusy poprawiają Wam humor i pozytywnie nastrajają do całego dnia, dlatego postaram się z tego nie rezygnować.

Zrezygnowałam natomiast z innej rzeczy – przekierowywania komentarzy z wpisów na Facebooka. Teraz z powrotem są na blogu. Powodów takiej decyzji było kilka, ale jestem prawie w stu procentach pewna, że tak już zostanie. Od teraz nie musicie mieć konta na Facebooku żeby u mnie komentować, więc zachęcam do dyskusji bezpośrednio na blogu :)

Kolejną rzeczą jaką odrzuciłam jest Snapchat. Nie mam do Snapa cierpliwości i jednak nie podoba mi się forma znikania materiałów. Nie chciałam wrzucać tam śmieciowego contentu typu „patrzcie jak jem albo gdzieś idę”, więc starałam się tworzyć coś oryginalnego. A potem wystarczyło, że ktoś przez jeden dzień nie wszedł na moje konto i już nie mógł tego zobaczyć, więc moja praca szła na marne. Uznałam, że to dla mnie zwykła strata czasu i potencjału. Konto wciąż mam tam aktywne, ale ode mnie raczej nic się tam nie pojawi.

A co będzie nowego? Zaczynam eksperymentować z Vine. Póki co mam tylko dwa nagrania, ale liczę na to, że będzie ich więcej. Podoba mi się wymóg tworzenia 6 sekundowych filmów, bo naprawdę trzeba się nakombinować :)

Następnym projektem, który chcę zrealizować w tym roku to relacje z rękodzielniczych sklepów. W skrócie – będę jeździła po różnych miastach, odwiedzała kreatywne zakątki i kosztowała handmade’owych specjałów. Taki Makłowicz Rękodzieła :) Pierwszą wycieczkę do sklepu Royal Stone w Warszawie zobaczycie już niedługo na blogu.

Mam w planach jeszcze 2 projekty, ale w tym momencie nie mogę o nich jeszcze mówić. No dobra, mogę Wam zdradzić, że będzie w nie zamieszany Przedmąż, ale nie wygadajcie się nikomu.

NOWA CZYSTA KARTKA? BIORĘ SIĘ DO PISANIA!

Jakbym podsumowała 2015 rok? Był to na pewno czas wielu wątpliwości, przypadków losu, wielkiego zmęczenia i pracy po nocach, ale też wielkiej satysfakcji z tego co robię. To gdzie się teraz znajduje to w głównej mierze Wasza zasługa, bo jakbym nie miała dla kogo pisać i nagrywać to pewnie większość swojego czasu bym przesypiała z kotami. Dlatego dziękuję Wam za to, że byliście ze mną przez ten cały rok i wspieraliście mnie swoją obecnością. 2016 rok zapowiada się dla Rękodzieła bardzo obiecująco, więc mam nadzieję, że razem pokażemy światu siłę, która w nas drzemie :) A propos drzemki, może teraz pójdę spać póki mam okazję. Dobranoc!

  • Kasia

    Podziwiam Twoje zaangażowanie i ciężką pracę nad blogiem. Życzę dużo wytrwałości w Nowym Roku i dużo snu! :P

    • Dzięki! Na więcej snu się nie zapowiada, więc chyba pozostanie mi pić więcej kawy ;)

  • Aleś się rozpisała ;) i nawet nie zasnęłam ;) a tak naprawdę bardzo fajny wpis. Tylko pogratulować tylu sukcesów i życzyć kolejnych, kolejnych i kolejnych :) A porażkami (o ile w Twoim przypadku można wogóle o nich mówić) nie ma co się przejmować. One tylko weryfikują nasze cele i działania. Dołączyłam do Ciebie niedawno i już wiem, że znalazłam fajną miejscówkę w blogosferze. A za rozrywkowe anegdotki ogromne dzięki :* Są świetnymi poprawiaczami nastroju.

    • Dziękuję :) Staram się nie przejmować porażkami, tylko jak coś mi nie wychodzi to ustalam sobie kolejne cele i staram się je realizować :) Jeszcze raz dzięki za motywujące słowa. Cieszę się, że Ci się tutaj podoba :) Rozgość się na stałe, mamy koty i ciasteczka :D

      • I bardzo dobre podejście :-) a ja już się zadomowiłam na stałe – moje kocury mnie zmusiły ;-)

        • Nie zmusiły, tylko stanowczo dały Ci do zrozumienia co jest dla Ciebie lepsze ;)

  • Gratulacje za osiągnięcia.
    Szczerze Cię podziwiam – niemal na wszystko starcza Ci czasu. Ale wiem, wiem – to ten czasowstrzymywacz ;) Albo masz zegarek Hermiony, co akurat by mnie nie zdzwiwiło – zrobiłaś sama ;)
    Ja juz tak naginam czas a i tak wciąz chodze niedospana i zombiowata :P

    Wielu osiągnięć w Nowym Roku, więcej czasu, więcej robótek ręcznych, więcej kotów :D Bo tego nigdy dość ;)

    • No właśnie niby mam czasowstrzymywacz, a i tak nie wyrabiam się z połową zaplanowanych rzeczy :P Dziękuję za miłe słowa, więcej kotów zawsze się przyda <3

      • Oddam Ci jednego z moich :D
        Będziemy mieć po równo. Tylko ja mam niemal same ciasteczka ;)

  • Uff! Co za rok! Podziwiam i gratuluję. No i realizacji wszystkich planów Ci życzę. Rośnij! :D

    • Na rośnięcie jest już chyba za późno, ale blog to na pewno się w tym roku rozrośnie :D Dzięki za gratulacje! Postaram się zrealizować wszystko co sobie zaplanowałam. Najwyżej będę krócej spać (o ile jest to jeszcze możliwe) ;)

  • Ruda Szyje

    podglądam cię od niedawna wiec podsumowanie uzmysłowiło mi, że jesteś petarda nie kobieta!!!. troszke zazdroszczę takiej kreatywności i samozaparcie oraz tak ważnego istnienia w internecie (i nie tylko) podziwiam.!!!

    • Hej, dzięki za przemiłe słowa :) Czasami sama się sobie dziwię jak ja to wszystko ogarniam :) Mam tylko nadzieję, że uda mi się utrzymać tempo i nie wybuchnę sama sobie w twarz :D

  • Gratulacje i fokle ;) Podziwiam ilość projektó zmieszczonych w dostępnym zasobie czasowym :) Miej tę siłę jak najdłużej – tego Ci na nowy rok i kolejne życzę. ps: kawa dobra jest, tylko pamiętaj: jeśli zaczynają Ci się trząść ręce – wiedz, że coś się dzieje! Pozdrowienia

    • Pięknie dziękuję za przemiłe słowa :) Z kawą muszę uważać – w moim fachu przy trzęsących się rękach właśnie nic się nie zadzieje :P