Mój pierwszy i ostatni królik – Przedmężownik #3

5
Przedmężownik to comiesięczny cykl notek, gdzie przepisuję pamiętnik Przedmęża. Nie jest to taki prawdziwy pamiętnik, a raczej zbiór opowieści z jego całego dzieciństwa, które otrzymałam od niego kilka lat temu na swoje urodziny. Uznał wtedy, że powinnam o nich wiedzieć. Przy niektórych z nich do dziś sama nie wiem dlaczego.

Wiek Przedmęża podczas opisywanej sytuacji – 12 lat

Mój królik Smyrdyś zachowywał się jak pies. Wszystkim mówiłem, że wyszkoliłem go na zabójcę, ale prawdę mówiąc on sam z siebie taki był. Bałem się kiedy wieczorami wpadał w szał i biegał po klatce rozwalając ją doszczętnie. Możliwe, że bał się ciemności albo był nawiedzony. Kiedy podchodziłem nakarmić go marchewką burkał i warczał na mnie, po czym wgryzał się w marchewkę i wyrywał mi ją z rąk. Bałem się wkładać rękę do jego klatki, bo wtedy atakował mnie zębiskami. Po jakimś czasie zaczęliśmy go wypuszczać z klatki na wolność, co owocowało milionami neskłików w domu. Okazało się, że wolał przebywać poza klatką. Uwielbiałem na niego patrzeć, kiedy szedł do dużego pokoju i rozciągał się po całości leżąc jak król lew i pilnując domu. Nawet kot go rzadko zaczepiał, bo kiedy podchodził to królik tupał nogami. Pare razy kiedy tak leżał w pozycji królewskiej, a kot przechodził obok to Smyrdyś się zrywał i przeganiał go z pokoju. Mimo tej agresywności był mega słodziutki i dawał się nosić na rękach jak dzidziuś.

Dostał miano nieśmiertelnego i dzikiego królika zabójcy kiedy po raz pierwszy sfingował swoją śmierć. Któregoś dnia po prostu padł w klatce, leżał na boku i się nie ruszał. Mama zaczęła płakać, że to jego ostatnie dni i dawała mu rozmokły chleb do pyszczka. Był w stanie tylko leżeć plackiem na poduszce i poruszać pyszczkiem. Wysuwał języczek kiedy ktoś przynosił mu wodę lub jedzenie. Było mi go bardzo szkoda.

Jednak po kilku dniach tego cierpienia Smyrdyś po prostu wstał z poduszki i odżył. Biegał i zachowywał się jak dawniej. Mama w to nie wierzyła i wszyscy się cieszyliśmy. Jeszcze tego samego dnia kiedy rozłożył się w pozycji królewskiej mama przeszła obok niego. Smyrdyś się wtedy zerwał i warcząc zaczął gonić mamę po pokoju. Mama krzyczała „Boże, zabierzcie tego królika!” i zamknęła się w łazience. Chyba tak chciał jej podziękować.

Taki był mój Smyrdyś zabójca. Po prostu czasami nudziło mu się życie.

Qrkoko.pl

Polub mnie na Facebooku
I nie przegap nowych wpisów

  • Marta G

    o matko, mój królik ma identyczną naturę. Mam w domu zabójcę…

  • Post o króliczku. <3 Mój Borys podobno kiedyś kotka zapinał… No i jak do mnie trafił to gonił mojego psa, bo chyba tez miał ochotę na niego, a pies uciekał. No ale po utracie jajek przeszło mu. :D Króliki to dziwne bestie czasami. :D

  • Erita

    Bardzo miło i z ciekawością czyta mi się Twoje artykuły :) Czekam na więcej!

  • O matko, parsknęłam wodą na ekran przy Twoim podsumowaniu i wspomnieniu o uciekającej do łazienki mamą Przedmęża- świetna historia. :D Uwielbiam Przedmężowniki!

  • Alexandra G.

    Bardzo zabawna historyjka. Czytam z sentymentem, ponieważ w dzieciństwie też miałam królika. :-) Nie byl wprawdzie nawiedzony, ale tez zdarzalo mu sie tupnac, lezec po krolewsku, a nawet robic salto w powietrzu. (!)