Miasto 44 – recenzja pełna bólu

0

Qrkoko.pl - Miasto 44 - recenzja pełna bólu

Wybierając się na ten film oczekiwałam, że przysporzy mi bólu serca i wzruszy do łez. Nie sądziłam, że boleć będzie mnie jedynie głowa od głupoty tego filmu, a płakać będę głównie ze wstydu.

!Uwaga, recenzja może zawierać odłamki spoilerów!

Żeby było jasne już na początku moja recenzja nie dotyczy tła historycznego filmu, zasadności Powstania Warszawskiego i w żaden sposób nie ocenia tamtego okresu historycznego. Plakaty reklamujące „Miasto 44” promują go jako film fabularny, więc będzie oceniany wyłącznie pod kątem dopisanej do wątku historycznego fabuły.

FABUŁA

Coś co miało być największym atutem filmu jest jego bolączką. Dostajemy bowiem fabułę, która okrojona jest do minimum, a wszystkie wątki są dopychane na siłę i wyjaśniane na szybko. Nie oczekujmy tu fabularnych twistów, głębokiego przesłania czy dających do myślenia morałów. Tu koncepcja jest prosta jak budowa cepa. Przez 130 minut filmu śledzimy losy Stefana – chłopaka, któremu krew z mózgu odpłynęła w krocze do tego stopnia, że nabrał ochotę na wojenkę i gubi się powoli kogo kocha, a kogo tylko posuwa. Jest również Biedronka – jego prawie dziewczyna, która ma więcej jaj niż sam Stefanek ratując go co raz z opresji i po prawdzie tylko ona zasługuje na miano głównego bohatera. A to wszystko na tle obrazów mających nam uświadamiać, że wojna była rzeczą straszną. Tyle.

Qrkoko.pl - Miasto 44 - recenzja pełna bólu

Stefan mieszka w Warszawie ze swoją matką (byłą aktorką) i młodszym bratem Jaśkiem. Codziennie wychodzi do pracy i myśli tylko o tym, by bezpiecznie dotrwać do końca okupacji. Przez swoją przyjaciółkę, która go najwyraźniej wrzuciła do strefy friendzone traci robotę, więc ta szybko znajduje mu nową – w warsztacie mechanicznym będącym jednocześnie kryjówką dla konspiracji. Tam już po jednym dniu pracy wystarczyło żeby Stefan zobaczył ładne dziewczyny należące do podziemnego zgrupowania, by w ciągu kilku minut zmienić swój światopogląd i zdecydować się walczyć. Potem jest już z górki, bo film uświadamia sobie, że nie pokazał jeszcze fruwających flaków, więc wszelkie wątki nadganiamy w locie. Podczas jednominutowej rozmowy poznajemy przyjaciela Stefana – Beksę, o którym w zasadzie nie wiemy nic. Scena miłości od pierwszego wejrzenia trwa kilka sekund i nawet głuchoniemi nic na niej nie tracą – ot, bohaterowie spotykają się nago w saunie, gapią się na siebie, po czym jeden z nich ucieka w przerażeniu. Zakochanie odhaczone.

Qrkoko.pl - Miasto 44 - recenzja pełna bóluTym sposobem prowadzona jest cała fabuła. Jeżeli poznajemy kogoś to tylko na chwilę, ale i tak nie mamy co liczyć na większe wyjaśnienia poza jednym zdaniem typu „znaliśmy się ze szkoły”. Imiona i pseudonimy przerzucane są tak szybko, że nie wiemy kim są Ci ludzie i po chwili nic nas to nie obchodzi. Po czasie film orientuje się, że był reklamowany jako „miłość w czasach apokalipsy”, więc jedyny pseudo wątek miłosny został rozwiązany tak, że zakochana w Stefanie Biedronka opiekuje się nim przez połowę filmu, gdy ten staje się warzywem, widząc śmierć bliskich na własne oczy. Głaszcze go, robi maślane oczy i prowadzi go za rękę, a on w odpowiedzi zachowuje się jak lemming, który idzie tam gdzie go oczy poniosą. Przez to nie wiemy czy faktycznie Biedronkę kocha i koniec końców puszcza się z inną kobietą, z którą jego relacje przedstawione były tylko na poziomie „no znali się”. Miłość odhaczona.

Reżyser uznał, że miłość w filmie przedstawił świetnie i dopchał tam w ostatniej chwili trójkącik miłosny, w którym dwie wybranki Stefana spotykają się twarzą w twarz. Okazuje się, że są o siebie zazdrosne. Szkoda, że przez cały seans nie było to widoczne, więc kiedy wyjaśniają to sobie w kilku zdaniach widz reaguje na to jedynie „yhym”.

Opowieść jest tak chaotycznie skonstruowana, że w końcu pogubiłam się czy oglądam film z perspektywy młodych powstańców czy historię miłości w tamtych czasach. Linia fabularna jest ciągnięta tak słabo, że w pewnym momencie ją sobie odpuściłam, nie śledząc już historii miłosnej, w której nie ma wątków miłosnych, ani nie nadążając za fabułą, gdzie wątku fabularnego brak. Po czasie oglądałam już tylko efekty specjalne.

EFEKTY SPECJALNE

Biorąc pod uwagę przechwałki reżysera, które w zajawce przed filmem przedstawiały ile ton gruzu i kilometrów taśmy filmowej zużyto na projekcję, oczekiwałam efektów specjalnych wbijających w fotel. Tymczasem były one zwyczajnie poprawne. To wszystko już wcześniej widzieliśmy, więc slow motion czy bullet-time nie robił już takiego wrażenia jak kiedyś. No ale będę fair i powiem, że jak na polskie warunki to wyszło ładnie. Tylko nie bardzo wiem ile w tym zasługi reżysera, a ile dużego budżetu i specjalistów od FX.

Qrkoko.pl - Miasto 44 - recenzja pełna bóluJednak nawet w tej dobrze zrealizowanej kwestii mam zastrzeżenia. W filmie występuje syndrom Pasji tzn. dzięki budżetowi wszystkie brutalne sceny z tamtego okresu zostały przedstawione jak najbardziej realistycznie się dało, tak by zaszokować widza. I to jest ok jeżeli jest stosowane z umiarem, tymczasem w Mieście momentami miałam wątpliwości czy aby nie siedzę na pokazie Piły. Przez większość efektów i widowiskowych wybuchów zastanawiałam się również „czy to możliwe?” Granaty raniły tylko te postaci, które przewidziała fabuła, kule potrafiły ominąć bohaterów całymi seriami, a jedna z bohaterek pozostała praktycznie nienaruszona po…bezpośrednim strzale czołgu z bliskiej odległości.

Na szczęście film miał też wiele pięknych i zarazem przerażających scen. Zarówno miasto, pojazdy, stroje czy drobne szczegóły jak np. skrzynka na narzędzia zostały wiernie odwzorowane. Zniszczone szpitalne czy zdewastowane ulice, które w ciągu kilku sekund zmieniały się w piekło zapierały dech w piersiach. Ostatnie ujęcie płonącej Warszawy było widokiem, który został ze mną na długo po seansie. Jednak nawet najpiękniejsze scenerie nie uratują filmu, w którym grają kiepsko napisane postacie.

BOHATEROWIE I GRA AKTORSKA

Myślałam, że postawienie na mało znanych i młodych aktorów będzie dobrym wyborem. I pewnie takim by był, gdyby nie kiepsko napisane postacie, które prócz Biedronki zwyczajnie nie miały charakteru. Aktorzy musieli się jakoś ratować, więc grali schematycznie. I tak Beksa to typowy śmieszek z „39 i pół”, Kobra to Fokus w mundurze, a Stefan to niezrównoważony emos. I Stefankowi przyjrzymy się bliżej.

Stefan – wannabe główny bohater.

Cierpi na syndrom Sali Samobójców, gdzie główny bohater jest tak beznadziejnie zagrany i wykreowany, a jego decyzje są tak nielogiczne, że masz ochotę przywalić mu w pysk przez kinowy ekran.

Qrkoko.pl - Miasto 44 - recenzja pełna bóluMimo, iż nienawidzisz go przez cały seans to jak na złość jest on utrzymywany przy życiu przez cały film, nawet kosztem logiki. I tak śledzimy losy bohatera, któremu początkowo  kompletnie brakuje wyrazu – ot typowy maminsynek, który chce pomóc rodzinie, po czym staje się egoistą, bo wstępuje do konspiracji dla ładnych dziewczyn. Zabawa w wojenkę nie trwa długo, bo kiedy widzi śmierć matki i brata zamienia się w warzywo. I ten okres w filmie kiedy Pawłowski po prostu nic nie mówi, patrzy tępo w ścianę i chodzi pod rękę, najprzyjemniej mi się oglądało. Potem było już tylko gorzej, bo chociaż mogło by się wydawać, że Stefan zakochał się w opiekującej się nim Biedronce i chce z nią uciec, to jednak odżywa w nim duch patrioty i postanawia walczyć. A w zasadzie zależy mu tylko na broni, bo jego nowym obiektem pożądania jest oficerski pistolecik. Wtedy Stefan zmienia się w emosa, który sam nie rozumie swoich działań, a kiedy już zdobywa broń to poza sporadycznymi przypadkami (jak np. zmuszenie nieuzbrojonego niemca do samobójstwa) nie potrafi zrobić z niego pożytku. Jego zachowanie można podsumować: nie chcę walczyć – chcę walczyć – nie chcę walczyć – chcę walczyć. I tak jak w przypadku Sali Samobójców tak i w Mieście 44 bohater staje się postacią bezużyteczną i znienawidzoną przez widza oraz na złość mu – utrzymywaną przy życiu przez cały film. Tym sposobem Stefana albo ktoś wiecznie ratuje albo on sam słaniając się na nogach przechodzi pieszo przez zniszczone i opanowane przez nazistów miasto, po czym jest w stanie w akompaniamencie świstu kul przepłynąć rzekę. I nic mu się nie dzieje.

Biedronka – jak dobrze, że jest tak blisko. Bo inaczej Stefan by nie ogarnął.

W grze aktorskiej najlepiej wypada Zofia Wichłacz. Zagrana przez nią cicha dziewczyna z dobrego domu, która mogła uciec przed powstaniem ma najwięcej charakteru.

Qrkoko.pl - Miasto 44 - recenzja pełna bóluZ początku niczym się nie wyróżniała, a jej życiowym mottem było „meeeh w sumie mi się nie chce”. Kiedy jednak powstanie wybucha na dobre, potrafiła wziąć sprawy w swoje ręce i ratować nie tylko siebie, ale też niedołężnego Stefana. Przez tak ukazany kontrast postaci, który mówi, że w czasie wojny nie ma miejsca na słabość, płacz i lament, Zofia gra dużo lepiej od Pawłowskiego, a jej postać ma jakiś charakter. Wolałam oglądać sceny z nią, bo wzbudzała we mnie więcej emocji niż tylko szczerą niechęć.

 

Kolejnym minusem jest samo przedstawienie bohaterów. Są oni żywcem wyjęci z hollywoodzkiego kina. Cała obsada jest po prostu PIĘKNA. Cudownej urody kobiety, bez skazy, pryszczy, zrośniętych brwi. Umalowane i ufryzowane. Chłopcy są umięśnieni, ogoleni (na klatkach piersiowych też), z fryzurami lepszymi niż niejeden salon fryzjerski oferuje. Cała otoczka jest zbyt idealna. Po walkach widujemy ich brudnych, ale wystarczy miska zimnej wody i kawałek ścierki, aby znowu wyglądali jak z okładki czasopisma. Chociaż sami powstańcy w wywiadach przyznają, że będąc zabarykadowani przez wiele dni chodzili nieumyci, nieogoleni i wycieńczeni. Tymczasem tutaj oznaki zmęczenia ukazywane są tylko przez cięższy oddech, a wszelki brud to po prostu dodatkowa szpachla charakteryzacji.

MIASTO 44 ABSURDÓW

  1. Wiele wątków nie jest w ogóle wyjaśnianych – główny bohater dostaje do przekazania pistolet, przez co traci pracę. Nikt jednak nie wie jak i czy w ogóle go przekazał. Szef Stefana uratował go zabierając schowany przez niego pistolet. Nikt jednak nie wie jak to zrobił skoro przez cały czas był obserwowany przez niemieckiego oficera.
  2.  Stefan decyduje się „schować” pistolet między skrzynkami z czekoladą. Nie w lub za. Między.
  3. Rana po ciosie batem goi się w dwa dni, nie zostawiając blizny. Mimo, że to delikatna skóra policzka.
  4. Kama załatwia Stefanowi nową pracę. Obiecuje, że nie będzie miała nic wspólnego z konspiracją. Na miejscu okazuje się, że to jedna z siedzib konspiracji.
  5. Beksa spotyka szkolnego kolegę Stefana i od razu przyznaje mu się, że jest w konspiracji, chociaż nie widzieli się kilka lat. A co jeżeli Stefan jest kapusiem?
  6. Wszyscy chłopcy mają sześciopaki, a każda dziewczyna ma piękne, wyćwiczone ciało.
  7. Nikt z nich nie jest zaniedbany, nie ma problemów trądzikowych itd.
  8. Mimo tego, że walki trwają już od kilku dni – mężczyźni nie mają zarostów, a kobiety mają idealnie gładkie nogi.
  9. W scenie pożegnalnej Stefana z Jaśkiem, mały płacze jakby wiedział, że brat idzie walczyć w powstaniu, chociaż nikt jeszcze o tym nie wspominał.
  10. Czerwona szminka i makijaż to idealne rozwiązanie podczas powstania.
  11. Makijaż się nie rozmazuje, nawet podczas walki.
  12. Chowaj się za pomnikiem podczas ataku wroga. Na Twoich oczach ginie przełożony zostawiając broń i hełm, które bardzo chcesz. Biegnij przed siebie i olewaj każdą możliwość zdobycia uzbrojenia czy ukrycia się, po to aby zebrać kulkę i wpaść do grobu.
  13. Zbliża się do nas wróg. Każmy dziecku wejść na drzewo na zwiady. O, ktoś je zestrzelił.
  14. Granaty wybuchają obok ludzi, jednak nie robią krzywdy bohaterom pierwszoplanowym.
  15. Fala uderzeniowa odrzuciła Cię kilka metrów i spadłaś na bruk? Otrzep się tylko z kurzu.
  16. Od wielkiej bomby zburzono wielki budynek. Kurz od fali uderzeniowej opada po sekundzie i nikt się nim nie krztusi.
  17. Deszcz krwi i strzępków ciał to naturalna kolej rzeczy po wybuchu budynku. Jednak z nieba nie lecą żadne odłamki gruzu.
  18. Macie się słuchać dowódców i nie robić z siebie bohaterów. Chyba, że jesteście postacią pierwszoplanową to ok.
  19. Trwa walka o miasto, masz ranę postrzałową, która Ci gnije i nie myłeś się od kilku dni? To idealny czas na seks na podłodze wśród gruzu i bombardowania. Czekaj, puszczę Ci dubstep.
  20. Miska zimnej wody zmyje kilkudniowy brud, zawartość kanałów, smołę i proch z dwóch osób. Umyje też długie blond włosy.
  21. Bohater pierwszy raz trzyma w ręce pistolet? Strzela lepiej niż niejeden wojskowy.
  22. Rozpuszczone włosy i obcasy to najlepsze rozwiązanie na Powstanie.
  23. Prawdopodobieństwo spotkania tego samego Niemca, który kiedyś Cię uderzył i możliwość zabicia go podczas Powstania? 100%
  24. Dostałaś pociskiem z czołgu z odległości kilku metrów? Masz tylko ranę na boku i żyjesz na tyle długo aby wygłosić monolog.
  25. Stałeś tak blisko czołgu, że podmuch po pocisku wyrzucił Cię w powietrze? Nic Ci nie jest, tylko Cię ogłuszyło. Ale zaledwie na kilka sekund byś mógł usłyszeć monolog od umierającej łączniczki.
  26. Wybuchający granat nie zabije Niemca, który jest nam potrzeby w innej scenie.
  27. Lekarz odrywa się od operacji na przytomnym mężczyźnie, aby powiedzieć, że niemowlę jest martwe. Olewa wcześniej operowanego pacjenta i idzie dalej. Dobrze, że ma wolontariuszki.
  28. 3/4 filmu pokażemy Wam w slowmotion i bullet-time. WOW, taki Matrix drugiej wojny światowej!
  29. Ojciec ucieka poza miasto z rodziną, aby nie umrzeć w powstaniu – nie zauważa braku córki i i syna.
  30. Mów wszystkim, że Stefan to Twój brat – nikt nie dziwi się kiedy całuje Cię półnagą w sali pełnej ludzi.
  31. Trzymanie rannego, niemieckiego jeńca w tym samym miejscu gdzie jest kilkadziesiąt ludzi, którzy przez jego krajanów wszystko stracili to dobry pomysł. Dziw się kiedy ktoś próbuje go zabić.
  32. Widok zastrzelonej rodziny robi z Ciebie mentalne warzywo. Widok płonącego miasta i mordowanych ludzi wokół nie robi na Tobie wrażenia.
  33. Dałam Ci kosza? To nic. Za kilka dni za Ciebie wyjdę, aby podkreślić jak ważna jest miłość w czasie apokalipsy.
  34. Zobaczyłem Cię raz nago? Zakochałem się! To nie przeszkadza mi w porzuceniu Ciebie po tym jak kilka razy uratowałaś mi życie i przespać się z inną po to by szukać Ciebie po jej śmierci.
  35. Obiecaj przyjaciołom, że ich uratujesz – umierają wszyscy, którym to mówiłeś oprócz Ciebie.
  36. Spróbuj popełnić samobójstwo, aby nie zabił Cię patrzący na Ciebie niemiecki żołnierz. Przypadkowo traf na jedynego Niemca, który postanawia darować Ci życie.
  37. Martw się o stan matki kiedy spóźniasz się z powrotu z przyjęcia ze znajomymi. Nie miej skrupułów zostawić jej i brata bez ochrony kiedy idziesz na powstanie.
  38. Mów, że nie chcesz walczyć, bo musisz opiekować się rodziną. Zmień zdanie kiedy zobaczysz jak ładne łączniczki są w konspiracji.
  39. Miej wartę przy konserwach i zauważ Niemca. Nie strzelaj do niego mimo dwukrotnej próby i biegnij bohatersko po cichu uratować koleżankę. Nie mów nikomu po drodze, że do kryjówki powstańców weszli wrogowie.
  40. Zastanawiaj się czy przyjąć do powstańców uratowanego 16-letniego Żyda, który nie ma już rodziny. Nie miej wątpliwości wystawiać do zwiadów małego chłopca.
  41. Granat wybucha w kanałach pełnych ludzi i toksycznych oparów. Spokojnie jesteś bohaterem pierwszoplanowym, nic Ci nie będzie.
  42. Wolontariuszka wysłana ze szpitala prosi o pozwolenie na ewakuację – odmów jej. Przypadkowy powstaniec prosi Cię o to samo – masz rację, to dobry pomysł!
  43. Linia ognia wroga to doskonałe miejsce na pocałunek.
  44. Nie wyjaśniaj dlaczego kule latają wokół głównych bohaterów kiedy się całują zamiast w nich trafiać. To halucynacje, potęga miłości czy zła celność Niemców?

PODSUMOWANIE

Domyślam się dla kogo powstał ten film. Nie dla mnie, moich rodziców, dziadków czy czytelników – nie dla ludzi, którzy potrafią samodzielnie myśleć i szukać odpowiedzi.

Film powstał dla Gimbazy, zarówno tej metrykalnej jak i umysłowej. Jak inaczej wyjaśnić fakt, że w obsadzie zasiadają sami modele? Czy plakatowe hasło „miłość w czasie apokalipsy?”

Tylko czy ową gimbazę film poruszył? Byłam na seansie, gdzie widziałam reakcję młodszych osób.  Podczas sceny, w której Niemiec zmuszony jest do samobójstwa jedna dziewczyna „śmiechła”, a inne ciągle siedziały na Instagramie. Film, który miał poruszyć, poruszył chyba tylko obsługę kina, bo tylu pustych po piwie butelek nie widzieli nawet po najgorszych komediach romantycznych. Obok mnie siedziała kobieta, która z kina wyszła zapłakana z wściekłości. Miała ok. 40 lat i była tak wkurzona, że przeczekałam, aż opuści rząd. Czy takich reakcji oczekiwał reżyser?

Przez cały seans miałam w głowie wspomnienie innego filmu – „Pianisty”. Film 12 lat młodszy od „Miasta 44” i dwanaście razy lepszy, zwłaszcza pod względem fabularnym. Dlaczego te filmy choć tematycznie podobne, tak bardzo różnią się od siebie walorem artystycznym, sposobem opowiedzenia historii, przedstawieniem bohaterów? „Pianista” pokazał, że można w tło historyczne wpleść fabułę w taki sposób, by nie powstał z tego dokument, a jednocześnie historia nie była naciągana. Reżyser uważał chyba, że duży budżet na efekty specjalne wystarczy, by ukryć braki w scenariuszu. Nie wystarczył.

„Miasto 44” to film o kawałku polskiej historii nakręcony w amerykańskim stylu. To co brzmiało jak zachęta okazało się proroctwem klęski. To nie jest film dla pokolenia doceniającego artyzm i sztukę, a dla tych ceniących sobie brutalne obrazy. Pianista dostał 3 Oskary. Miasto 44 dostało 3 Złote Lwy, w tym jeden za kategorię, której nigdy wcześniej nie uwzględniano. Pianista powstał na podstawie książki. Po Mieście powstała książka na podstawie scenariusza. Czy muszę dodawać coś jeszcze?

Przed seansem puszczano zajawki, by oddać hołd powstańcom i nie piracić tego filmu. Jednak według mnie samo „Miasto” tego hołdu im nie oddało. Film nie jest zrobiony w taki sposób, by zainteresować młodych historią Polski w czasach II wojny światowej. Również samych powstańców traktuje krzywdząco, bo w filmie dzieli ich wyłącznie na tych, którzy walczyć nie chcieli i na tych, którzy powstanie traktowali jako zabawę oraz dobrą okazję do libacji i seksu. Wychodząc z kina nie odniosłam wrażenia, że kiedyś moi rówieśnicy wykazali się odwagą i walczyli za moją wolność. A wiem, że tak było.

Film „Miasto 44” miał być hołdem dla powstańców warszawskich i ofiar powstania. Obawiam się jednak, że przez wciśniętą na siłę fabułę jest raczej wymierzonym w nich policzkiem.

P.S – Zanim napiszesz swoją opinię weź pod uwagę to, że film oceniam pod kątem fabularnym. Ja wiem, że wielu z Was ten film podoba się tylko dlatego, że jest o Powstaniu i to z automatu kwalifikuje go do miana nietykalnego skarbu narodowego. Tylko, że ja poszłam do kina na film fabularny, a nie dokument upamiętniający naszą historię, więc daruj sobie komentarz jeżeli chcesz mnie przekonać, że mam być z niego dumna, bo tak trzeba.

SKOMENTUJ

5.3 ŚREDNIO

Nie spełnił moich oczekiwań. Efekty specjalne to nie wszystko.

  • Fabuła 2
  • Oprawa 9
  • Gra aktorska 5
  • Muzyka 5

.