Licencja na kopiowanie, czyli rękodzielniczy światek złodziei wzorów

114

Qrkoko.pl - Licencja na kopiowanie, czyli rękodzielniczy światek złodziei wzorów

Jednym z głównych problemów polskiego rynku rękodzieła jest to, że zbyt często kradzież mylona jest z kreatywnością, inspiracja z plagiatem, a wzorowanie się na czymś z odwzorowywaniem czegoś kropka w kropkę. I zbyt wiele osób temu przyklaskuje nie widząc problemu, dopóki on sam ich nie dotknie.

Wystarczy trochę posiedzieć w tym środowisku, by odczuć jego zanieczyszczenia. Świat rękodzieła, który cechuje się wyobraźnią i indywidualnością brudzą osoby, które kradną cudze wzory przywłaszczając je jak własne lub wrzucają zdjęcia cudzych prac oczekując, że ktoś wyjaśni im jak krok po kroku je odtworzyć.  Własny smród najciężej odczuć, więc wielu rękodzielników, którzy uczestniczą w tym procederze nie widzi w nim problemu. Nie zdają sobie sprawy, że tak postępując spuszczają ścieki do źródła, z którego sami piją.

WZÓR NA POPULARNOŚĆ

Jeżeli jesteś na bieżąco z zagranicznymi forami i stronami lub masz w posiadaniu kolekcję starych gazet rękodzielniczych to podczas przeglądania polskich blogów handmade prędzej czy później odczujesz déja vu. „Zaraz zaraz, czy ja tego wzoru gdzieś nie widziałam?” – pomyślisz. I to niestety nie będzie błąd Matrixa, a błąd w myśleniu polskich rękodzielników, którzy za przyzwoleniem udzielonym między sobą od lat praktykują kradzież. Skanują strony czasopism lub pobierają na dysk tutoriale zza granicy udostępniając je później na rodzimym podwórku. Ci bardziej „pracowici” tłumaczą poradniki na ojczysty język, uznając swoją pracę za wystarczającą wartość dodaną, by móc ją sobie przywłaszczyć i podpisać własnym nazwiskiem. Ci leniwsi ograniczają swoją kreatywność do umieszczenia na niepodpisanych, cudzych tutorialach własnych logotypów. Łączy ich ze sobą jedno – robią to wszystko bez zgody autorów. Kierują się maksymą „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”, więc skoro kradną wzory z zagranicznych blogów czy skanują czasopisma dawno wycofane z druku to przecież nikt tego nie widzi i krzywdy nikomu nie robią. Otóż robicie. Nie tylko autorom wiedzy, którą sobie przywłaszczyliście, ale również samym sobie.

Żebyście nie zrozumieli mnie źle – nie mam nic do korzystania z tutoriali, cudzych wzorów, skanowania sobie czasopism i międzynarodowego wymieniania się wiedzą – o ile to wszystko odbywa się za zgodą autorów! A wiem, że często tak nie jest. Prędzej rozwiążę zagadkę Trójkąta Bermudzkiego i dowiem się, gdzie znikają trafiające tam obiekty, niż zorientuje się gdzie znika rozsądek rękodzielników, którzy nie widzą nic złego w kradzieży cudzych prac. Bo pomagają rękodziełu i je promują? Bo inaczej tutorial w oryginale by się nie rozniósł? Nie oszukujcie samych siebie, że jesteście Janosikami handmade’u, bo decydując się na przywłaszczenie myślicie tylko o własnej promocji, a nie rozwoju całego rynku. Gdyby tak było nie mielibyśmy przypadków, gdzie ktoś kupuje tutoriale i udostępnia je u siebie za darmo, by nabić statystyki. Lub w drugą, jeszcze gorszą stronę – gdy ktoś darmowy tutorial istniejący w sieci od kilku lat sprzedaje u siebie za ceny wzięte z tego miejsca, w które dawno powinien być nakopanym. A nawet jeżeli takie rzeczy udostępniane są non-profit to jeżeli jest to robione bez zgody prawowitego właściciela w dalszym ciągu jest kradzieżą, która powinna być potępiana. A nie wiem czy ktokolwiek powiedziałby „tak, możesz ukraść mój pomysł i podpiąć go jako swój”.

I nie chodzi o to, że pewnie czepiam się, bo najwyraźniej są to pojedyncze przypadki. Skoro trafiamy na nie na każdym kroku to skalę tego zjawiska możemy już określać jako powszechne. A najgorsze w nim jest to, że leniwi rękodzielnicy stali się tak perfidni i nie bawią się już w maskowanie tego, że nie mają zgody na powielanie wzorów, tylko przerzucili się na coś zupełnie innego. Coś przy czym jesteśmy pewni, że nie mają i nigdy nie będą mieli na to zgody. Wrzucają zdjęcia cudzych, gotowych prac i chcą rozszyfrować ich wykonanie.

JAK TO JEST ZROBIONE

No, ale co w tym złego? Tak się przecież robi – jeżeli taka była Twoja pierwsza myśl podczas czytania ostatniego akapitu, to ułatw mi zadanie i sam siebie zbanuj.

Jeżeli rękodzielnik nie widzi nic złego w tym, że wrzuca zdjęcie czyjejś pracy, po czym oczekuje, że inni zabawią się w Sherlocka Holmesa, odtworzą krok po kroku proces twórczy jej autora i tym samym pomogą w zdobyciu własnego egzemplarza cudzej twórczości, to ja osobiście przykleiłabym takiej osobie na czoło wielki napis „odtwórca”. Przy użyciu własnej śliny.

Serio rękodzielnicy? Tak teraz wygląda Wasza „kreatywność”? Podoba Wam się czyjaś praca, ale brak Wam wyobraźni by zrobić coś równie dobrego, nie macie pomysłu na własną wersję, a w dodatku wiedzy by samemu rozwikłać jak to jest zrobione, więc w uznaniu cudzej pracy szukacie sposobu jak ją powielić?

No, ale ja też chce mieć coś tak ładnego, a autor – cham nie podzielił się wzorem – mówiłam już, daj sobie bana.

Od kiedy to publicznie przyzwalamy na rękodzielniczą sekcję zwłok? Czy ktoś na noc zostawia Wam włączony Discovery Science, a Wy niczym w hipnozie przyswoiliście program „How It’s Made” do swojego stylu życia i pracy? Wychodząc do restauracji po zjedzonym posiłku prosicie kucharza o przepis, bo tak bardzo smakowało Wam danie? Czy kupując sukienkę prosicie projektanta o schemat, bo jest tak ładna, że chcecie taką samą uszyć sobie w domu? Więc dlaczego przestaliście się wzajemnie szanować i żerujecie na innych rękodzielnikach? Wielu z Was uważa, że prace wrzucone do Internetu tracą prawa autorskie. Zwłaszcza jeżeli nie mają uwielbianych przez Was podpisów „nie kopiować, nie przerabiać”, chociaż tak naprawdę tych podpisów mieć nie muszą. Dlaczego nikt nie widzi problemu w rozczłonkowywaniu cudzych prac na czynniki pierwsze i wśród takiej rzeźni na cudzej twórczości jakimś cudem doszukują się kreatywności? To jest zwyczajna kradzież, a Wy wszyscy, zarówno Ci proszący o takie rozszyfrowanie jak i Ci, którzy w tym pomagają – jesteście zwykłymi złodziejami. Razem z szacunkiem do siebie straciliście zdrowy rozsądek kradnąc polskie prace i prosząc o pomoc w skopiowaniu twórczości swojego rodaka. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć, gdy ktoś znajduje na chińsko-radziecko-kanadyjskim blogu rękodzielnika piękną pracę i nie może się powstrzymać, by nie zrobić własnego egzemplarza, dlatego wrzuca zdjęcie na grupę rękodzielniczych odpowiedników łamaczy Enigmy. Nadal jest to kradzież, ale rozumiem, że nie każdy jest w posiadaniu odpowiedniej ilości szarych komórek, by wpaść na pomysł wysłania wiadomości przetłumaczonej przez Google Translator „hej, mogę skopiować Twoją pracę?”. Ale na serio, wrzucać do rozszyfrowania zdjęcia prac polskich twórców? Więcej szacunku mam do skrawków zużytych materiałów, które wyrzucam do kosza, niż do osób, które tak postępują.

Qrkoko.pl - Qrkoko.pl - Licencja na kopiowanie, czyli rękodzielniczy światek złodziei wzorów

Jaki jest Wasz argument na sens takiego działania? Póki co nie zachowujecie się jak Twórcy, a jak zwykli dresiarze. Ktoś zostawił na parkingu ładne auto, więc musiał liczyć się z tym, że ktoś je ukradnie. Tak samo jest z ładną pracą wrzuconą do Internetu. Jeżeli publikujesz na swoim blogu czy stronie zdjęcia swojej pracy lub autorskich wzorów to w oczach prychających i parskających śliną złodziejskich rękodzielników wystawiasz czerwoną płachtę. Jest to dla nich oczywisty komunikat „patrzcie jakie ładne, śmiało możecie kraść”. Ich logika nie wykracza poza trzy paski ortalionu. Wchodząc do muzeum nie widzą na obrazach czarnych prześcieradeł, więc sądzą, że te co ładniejsze mogą splagiatować. Widząc Ciebie wystawiającego na parapet ciasto do ostygnięcia nie widzą żebyś wystawił przy tym znak „proszę nie kraść”, więc Ci je ukradną, a na koniec Ci przywalą, bo nie miałeś na czole wypisanego „nie można bić”.

POCZĄTEK WASZEGO KOŃCA

Tam samo jak podczas sprzedawania prac bez działalności i wyceniania ich po kosztach, tak samo teraz nie dostrzegacie krótkowzroczności Waszych działań. Jak tak dalej pójdzie to sami siebie wykończycie i do końca zhańbicie nasz wizerunek nie tylko w oczach naszych rodaków, ale również poza granicami kraju. Skończy się na tym, że każdy od każdego będzie kradł pomysł, wzór i całe prace, Wy pozagryzacie się nawzajem, a zagraniczni twórcy będą straszyć swoje niegrzeczne projekty polskimi „rękodzielnikami”, którzy przehandlują je na organy.

Rękodzieło nie jest szwedzkim stołem, gdzie każda praca ląduje do Waszego dowolnego użytku. I nie piszcie tu o nieświadomym plagiatowaniu, czy przypadkach na zasadzie „wielkie umysły myślą podobnie”. Finezję razem ze wzajemnym szacunkiem spuściliście w toalecie, zastępując ją bezczelnością. Przywłaszczacie sobie cudze wzory lub namawiacie kogoś by pomógł Wam rozszyfrować czyjąś pracę i nazywacie to „twórczością”. Mam dla Was lepszą propozycję: zajmijcie się czymś innym, nie wiem, nawet hodowlą jedwabników. W rękodziele widocznie się pogubiliście.

Jest mi wstyd kiedy moja rodzina, która wychowywała mnie w szacunku do cudzej pracy i w miłości do Tworzenia widzi w jakim kierunku podążyła ich ukochana kreatywna dziedzina. Najpopularniejsze wątki to takie, w których skradzioną wiedzę rozdaje się za darmo, a ich uczestnicy usprawiedliwiają się brakiem czasu, nieznajomością technik czy materiałów. Jeżeli ich nie znasz to sam ich poszukaj, dokształć się, zamiast oczekiwać rozwiązań podanych na tacy. Ktoś nie zgadza się na kopiowanie jego twórczości? Widocznie włożył w to masę serca i talentu, więc to uszanuj i tego nie rób.

Nie dorabiajcie sobie żadnych ideologii do kradzieży. To nie jest inspiracja motywem czy konkretnym elementem. To co robicie jest zwykłym plagiatem. Jeżeli ktoś przy swoich pracach czy wzorach umieszcza adnotację „bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy” to śmiało to przerabiajcie, tłumaczcie i ślijcie w siną dal. Jednak jeśli tej zgody nie macie to nie ważne jak autor daleko mieszka, ilu ma fanów i czy w ogóle Waszą kradzież odczuje. Nie ważne czy tłumaczycie zagraniczny tutorial na ojczysty język czy niczym tasiemiec próbujecie rozgryźć od środka czyjąś pracę. Nie macie do tego prawa jeżeli nikt Wam go nie dał.

Chcecie by inni szanowali Waszą pracę i prawa autorskie to sami też musicie to robić. Tylko jedno prawo działa w jedną stronę – kiedy rżniecie cudzy projekt 1:1 i po wszystkim nie dajecie mu nawet całusa w postaci podpisu „kto jest jego prawowitym właścicielem” to nie macie prawa określać się rękodzielnikiem czy Twórcą. Jesteście zwykłym odtwórcą i to w najgorszym tego słowa znaczeniu.

Zmieńcie się, bo to co teraz robicie to nie jest droga do rozwoju. To droga donikąd.

Polub post → || Jeżeli nie rozumiesz wpisu przeczytaj jego wyjaśnienie.

 

  • KamaHandmade

    Cieszę się, że ktoś w końcu nie bał się o tym głośno powiedzieć. Człowiek jeszcze przymykał oko kiedy widział, że ktoś kradnie zagraniczne tutoriale, tłumaczy na swoje i podpisuje to jako autorski wzór, ale wklejanie zdjęć czyjejś pracy z dopiskiem „pomóżcie mi rozszyfrować ten wzór, bo chcę taki sam” to jest już zwykłe chamstwo i złodziejstwo, a nie rękodzieło.

    • Warto nie przymykać oczu na kradzieże, obojętnie czy z zagranicznych stron czy z naszych. To, że coś nie jest po polsku nie oznacza, że autor pracy czy wzoru nie włożył w to serca i wysiłku.

      • Agata B

        A ja mam pytanie trochę z innej beczki: jeżeli robię wzór z gazetki, gazetkę zgubię i tylko mam zdjęcie mojej pracy, następnie poproszę kogoś o znalezienie takiego wzoru i przysłanie mi, a zaznaczam, że prace robię dla siebie albo najbliższych na prezent, to co wtedy? kopiuję kogoś, naginam prawo?

        • Nie bardzo rozumiem sens tego pytania. Jeżeli pytasz o to czy możesz wrzucić zdjęcie własnej pracy i poprosić o rozszyfrowanie na podstawie fotografii wzoru, którego użyłaś to wszystko jest ok – sama sobie pozwalasz na rozpracowanie Twojej pracy, ale nadal nie możesz się mianować autorem wzoru. Jak sama przyznajesz wykorzystałaś wzór z gazetki, więc warto umieścić taką adnotację.

          Jeżeli pytasz o to czy dzięki temu, że kiedyś kupiłaś gazetkę, ale teraz ją zgubiłaś to ktoś ma prawo zeskanować dla Ciebie jej strony i wrzucić to do Sieci to nie – podpada to pod nielegalne rozpowszechnianie.

          Jeżeli pytasz o to czy dzięki temu, że kupiłaś gazetkę, ale ją zgubiłaś to ktoś może Ci ją zeskanować, a Ty możesz umieścić jej skan na swoim blogu/stronie to nie – to, że kupiłaś gazetkę nie oznacza, że jesteś w posiadaniu licencji na jej rozpowszechnianie i to będzie piractwo.

          A jeżeli chodzi o to czy możesz zakupioną gazetę kserować czy skanować to dla własnego użytku możesz z niej nawet zrobić wycinankę, ale nie możesz ksera rozpowszechniać publicznie np. za darmo rozdając ludziom na ulicy, ani nie możesz skanów rzucić do sieci, bo naruszasz wtedy prawa autorskie jej właścicieli/wydawnictwa itd.

  • korminka

    Ja zawsze pisałam do autorów tutoriali z prośbą o ich przetłumaczenie czy udostępnienie dalej i nie wyobrażam sobie robić tego bez ich zgody. ale to co sie dzieje na forach czy grupach fb gdzie ludzie wklejają zdjęcia i proszą o „rozgryzienie” to jest jakaś paranoja

    • Oczywiście nikt nie widzi w tym nic złego, bo przecież „tak się zawsze robiło”

  • paniq

    Wstydź się przyznać, ale sama parę razy prosiłam o rozszyfrowanie czyjejś pracy bez zgody autora i dopiero teraz uświadomiłam sobie jak mogłabym się poczuć gdyby o to samo bez mojej wiedzy poprosił ktoś w związku z moją robótką

  • magda bomiszyńska

    Fajnie wiedzieć, że nie tylko mnie takie zachowanie wkurza, bo jest to już tak powszechne, że wydawało mi się, że jestem w mniejszości i siedziałam cicho

    • Dobrze trafiłaś. Sama często myślalam, że moje poglądy na rynek hand made są mało popularne, a widzisz sama co się dzieje :) Bardzo się cieszę, że również nie popierasz kradzieży.

  • Pobruszka

    Janosiki handmade :) Tak się w naszym rękodziele porobiło, że jak nam ukradną wzór to się pieklimy, ale jak my to zrobimy od kogoś zza granicy czy mało znanego to nie widzimy w tym nic złego. 100% prawdy.

    • Ewa Trojanowska

      Ej, zrobilam kiedys naszyjnik. nawet cztedy i bylam z sibie bardzo dumna i bardzo mi sie podobal. Robilam poduszeczki igówki i zrobilam ich kilka a jak lezaly kolo siebie to wygladaly super. zrobilam z nich wielka kolie.. umiescilam na swoim fb… i po kilku dniach ktos mnie odeslal linkiem do strony jakiejs hiszpanki – no i tam byly takie jak moje poduszeczkowe wielgachne naszyjniory – tylko w stylizacjach houte couture. A ja – wow! O kurde. Sorry, nie wiedzialam. Napisalam na fb ze nigdy wczesniej tego nie widzialam. Napisalam maila do Pani – ze sorry, wlasnie ja absoultnie niechcacy i bezwiednie skopiowalam i ze przepraszam, ale juz dwa sie sprzedaly i czy nie ma o to do mnie pretensji – napisala mi (mimo, ze jest pewnie baaardzo zapracowana kobieta) – ze luz. ze swiat jest duzy i ludzie wpadaja na podobne rzeczy – zwlaszcza – ze wzór takiej igówki robilo sie bédác siedmiolatkiem na lekcjach prac recznych.Ale nie robilam juz poxniej tych kolii. po prostu – nie.

  • Dorma

    Mnie kiedyś spytano o mój autorski wzór a jak odmówiłam jego podania to trafiłam na zdjęcie swojej pracy na jednym z forów gdzie była rozszyfrowana. Jak tam napisałam, że jest to moja praca, mam do niej prawa autorskie i proszę o jej usunięcie to dostałam zablokowana.

    • Przyznam szczerze, że nie jestem zdziwiona i chyba wiem o jakim forum mówisz :) Z podobnych względów sama przestałam się na kilku stronach udzielać.

      • kigako

        Napisz jakie to grupy. Chętnie się z nich sama wypiszę.

  • paTrycja

    Zgadzam się ze wszystkim!

  • katarzynka

    Jeżeli ktoś ma swoim blogu umieścił tutorial a ja z niego skorzystam to tez coś kradę? Czy jak zrobię naszyjnik w kwiatki ze wzoru dostępnego w internecie to tez kradnę? Rozumiem ze jakbym napisała ze ja ten wzór wymyśliłam to tak.

    • Jeżeli po prostu korzystasz z tutorialu to niczego nie kradniesz i nigdzie tego nie napisałam. Jeżeli przerabiasz tutorial bądź tłumaczysz go na język polski i podajesz siebie jako autora to wtedy jest to kradzież.

  • Stary Kredens Blog Decoupage

    Zgadzam się.Niektórym osobom wydaje się , że jak się właściciel nie dopatrzy to jest ok …Zajmuję się decoupage. Jakiś czas temu miałam okazję podziwiać pewne drewniane pudełko na fb.Praca była piękna.Jakież było moje zaskoczenie gdy następnego dnia okazało się , że wzór na wieczku to było wydrukowane z neta zdjęcie cudzej pracy btw przepięknych skrzypiec.Inne dziewczyny to wyłapały i nie omieszkały o tym napisać :) Nie chciałabym być wtedy w skórze tej osoby , która chwaliła się pudełkiem na fb …i jeszcze jedno.Ozdobiłam kiedyś pewną herbaciarkę.Jeśli czasem mi się zdarzy wykorzystać czyjś pomysł a zdarza się to naprawdę sporadycznie – może ze dwa razy – zawsze na blogu odsyłam linkiem do osoby , która wykonała jakaś rzecz przede mną.Ale do sedna.Herbaciarka ma bardzo ciekawy uchwyt – metalową łyżeczkę.Gdzieniegdzie się nią pochwaliłam i najbardziej kocham wtedy pytanie : gdzie kupiłaś ten uchwyt ? Mnie nikt nie podaje nic na tacy sama szukam , myszkuję po stronach a ktoś zamiast zadać sobie trochę trudu oczekuje najlepiej linku …Jak znam życie po wykonaniu pracy taka osoba słówkiem nie wspomni o mojej osobie – no chyba , że się mylę …Sorki za przydługi wpis ;) Pozdrawiam serdecznie Basia ze Starego Kredensu.

    • Jestem dumna z takich komentarzy. Pozdrawiam serdecznie Qrkoko z Qrkoko.pl ;)

  • Kira Kowalska

    No dobra, ale stworzyć coś można raz. Wszystko inne jest kradzieżą? To jeśli ktoś wymyślił koralikowe bransoletki z Toho to inne są plagiatem? Twoje też http://qrkoko.pl/never-give-up/ ?

  • Elżbieta Leśniak-Pietruchowa

    Z wielką nieśmiałością ośmieliłam się swego czasu, by dotknąć tego problemu w jednej z rękodzielniczych grup facebook’owych. Spotkało się to z totalnym buntem i odrzuceniem. Cieszę się, że nie tylko mnie wkurza maksymalnie TO, co zdaje się być tak bardzo powszechne, że uczestnicy procederu kompletnie nie rozumieją w czym tkwi problem. Dziękuję Pani Agato. Tak 3-mać! Pozdrawiam :-)

    • Ewa Trojanowska

      o tak, ja tez zostalam zmieszana z blotem za to ze smiem bronic Twórczosci a wytykam plagiat.

  • Chabrowa_Panienka

    Za każdym razem, a jest tego bardzo mało, jeśli zaczerpnę choć troszkę inspiracji to podaje autora u siebie i informuje u niego/niej na blogu. 99% moich prac to wyłącznie moje pomysły, których na szczęście mi nie brakuje. Spora czesc moich prac to na użytek własny- na ur, im itd. itp. mamy, babci, teścia, ciotki itd… W sumie jedynie teściowa kupuje ode mnie kartki urodzinowe :) Resztę różnych prac ”rozdaje”, bądź tworze dla siebie/ rodziny, ale to nie znaczy, ze jak nikt się nie dowie gdzie czerpałam inspiracje, to nie mam podawać źródła, jeśli upamiętniam coś wpisem na blogu. Wychodze z takiego założenia, ze jak ktoś kiedyś zaczerpnie inspiracje ode mnie i mnie poinformuje, to będzie mi bardzo milo ze docenił mój pomysł. Dlatego traktuje pomysłowość innych tak, jak chciałabym żeby inni traktowali moja kreatywność.

    Chabrowa_Panienka

  • magda

    A ja się nie mogę zgodzić bo zrobiłam kiedyś kilka prac z głowy myśląc,że jestem jedyna i moja praca jest oryginalna, a potem jak się zaczął bum na pinteresta co się okazało? Że jednak nie jestem :D Nie można założyć,że jeżeli ktoś, coś zrobił to od razu ukradł. Tak naprawdę nie wymyślimy czegoś co już nie było. Moja znajoma miała to samo. Uszyła lalkę którą wcześniej zaprojektowała szczegółowo. Wystawiła ją u siebie w blogu jako swój projekt i się zaczęło,że kopiuje bo gdzieś tam na chińskim blogu ktoś taką znalazł. Co innego jeżeli coś jest „kopiowane”. Czyli idealnie ściągnięte z oryginału. Tu nie ma zmiłuj!

    • Możemy to założyć jeżeli ktoś wrzuca cudzą pracę i prosi o rozpracowanie i dokładny schemat :) Oczywiście można się powtórzyć pracami czy technikami, ale masz czyste sumienie, że nie plagiatujesz, tylko wpadasz na ten sam pomysł. A to różnica.

      • magda

        Ja wiem,ale niestety inni już nie. A licho nie śpi i wie w którym momencie Ci wbić igłę w plecy. Całe szczęście stara już jestem i teksty typu „że coś od kogoś zerżnęłam” spływają po mnie. Wiem,że jest inaczej. Miłego wieczoru.

      • Daria S

        a ja mam takie pytanie odnośnie właśnie całej dyskusji a zwłaszcza tych pomysłów… często na niektórych blogach oraz innych stronach są dodawane turtoriale jak coś zrobić, sama też z nich korzystam zwłaszcza jak się uczę nowej techniki, ale tych rzeczy (tworzonych przeze mnie) nie sprzedaję, tylko np. daje znajomym czy rodzinie jak się im spodoba, a umieszczając gdziekolwiek zdjęcia z tymi pracami (prosząc o opinie, co należy poprawić i na co zwrócić uwagę większą) dodaję linki do stron, z których korzystałam… jak można się do tego odnieść? bo teraz sama już nie wiem, czy skoro autor czegoś publikuje kurs na wykonanie swoich przedmiotów i zezwala na tworzenie czegoś na podstawie przez nich pokazanej, a ja robiąc je i nie sprzedając, w końcu mam prawo tak robić czy nie?

        • No tak. Sądzę, że we wpisie wyjaśniłam tą kwestię dosyć jasno:

          Żebyście nie zrozumieli mnie źle – nie mam nic do korzystania z tutoriali, cudzych wzorów, skanowania sobie czasopism i międzynarodowego wymieniania się wiedzą – o ile to wszystko odbywa się za zgodą autorów!

          Nawet kilkukrotnie:

          Jeżeli ktoś przy swoich pracach czy wzorach umieszcza adnotację „bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy” to śmiało to przerabiajcie, tłumaczcie i ślijcie w siną dal.

          Skoro korzystasz z kursu, tutorialu czy wzoru, który jest udostępniony publicznie to możesz z niego korzystać. W końcu po to został stworzony. Chodzi tylko o to, byś nie podpisywała się jako autor schematu, ale skoro piszesz, że linkujesz do źródeł to w takim przypadku wszystko jest ok.

          • Daria S

            wolałam się dopytać i mieć pewność niż tkwić w pętli wątpliwości ;) tak samo jest z testami różnego typu :) kiedyś pisałam i tworzyłam sporo piosenek, ale zrezygnowałam z tego jak tylko dowiedziałam się, że mój zeszyt wpadł w ręce znajomego a ten mając zespół chciał wydać na płycie moje utwory podpisane swoim imieniem i nazwiskiem jako autora…

  • Nie, ponieważ nigdzie nie napisałam, że ja wymyśliłam sznury szydełkowo-koralikowe czy połączenie czerwonego koloru ze srebrnymi wklejkami.

  • magda

    A i jeszcze jedno. Ja mam dla swojej firmy stworzony Certyfikat autentyczności. Świadczy on o tym,że to co zrobiłam wypłynęło ode mnie. W przypadku sporu z kopistami jest to niepodważalny dowód w Sądzie. Osobiście juz kilka spraw z tego tytułu wygrałam i nie mam żadnych oporów. Jeśli zobaczę,że ktoś coś mi ukradł,ale tak,że aż w pysk strzelił wytaczam sprawę.

    • agafil

      wow a kto taki certyfikat daje?

      • magda

        Nikt. Sama możesz sobie taki stworzyć. Dołączasz go przy każdym produkcie jak wysyłasz do klienta oraz jeżeli udostępniasz pracę w internecie to przy zdjęciu swojej pracy. I jest tam: kto wykonał, data, cena i z jakich materiałów. Na końcu Twój podpis. Na zdjęciach datę można zmieniać, na FB to samo,a to jest niepodważalny dowód na to,że byłaś ze swoją pracą pierwsza.

        • Ewa Trojanowska

          Wydaje mi sie, ze to jednak nie jest takie proste. To jak certyfikat bio, czy organic – mozesz sobie taki tag powiesic – to jak wrzucic swoje logo w cudze zdjecie. wlasciwie o niczym nie swiadczy.

  • Mól Książkowy

    Kiedyś próbowałam swoich sił w robieniu biżuterii. Niestety, może mam lewą i prawą rękę do pisania różnych dziwnych treści, to do wszelkich robót manualnych jednak nie jestem zbyt zdolna. Raz w życiu mi się udało zrobić coś (bardzo proste kolczyki) dobrze i mogłam dać koleżance na prezent. Czy przeszukiwałam internet? Owszem. Pod kątem tego, co mi jest potrzebne, gdzie to mogę kupić i jak zacząć. Czy googlowałam sobie kolczyki typu hand-made na google images? Bywało. Widziałam jak inni robią, jednak znając swoje możliwości wiedziałam, że lepiej zacząć od czegoś prostego. Może i to była jedna szpilka z ponawlekanymi koralikami, ale koleżance się spodobało, pasowała do bransoletki. Do dziś patrzę sobie na google images i zawsze pierwsza myśl-ile ktoś włożył w to pracy, ile zajęła mu nauka. I gdy mam czas i materiały próbuję sama (bądź z youtube) nauczyć się jakichkolwiek podstaw i zasad, żeby to wyglądało estetycznie. Choć z moją znajomością angielskiego rzadko cokolwiek wychodzi z nauki z youtube i szukam polskich instrukcji, które mnie oświecą, w którym momencie robię źle, że mój kolczyk nie przypomina kolczyk, a hak w szatni na kurtki. No i takie kradzieże nie zdarzają się tylko wśród rękodzielników. Są chyba na 99,9% wszelakich platform-książkowe, modowe, kosmetyczne, technologiczne, youtube zresztą także. Czasem też się zdarza, że ludzie „przywłaszczają” sobie elementy szablonów. Mnie jednak to nie spotkało. I mam nadzieję, że nikogo taka kradzież nie spotka. Bo bólem w sercu jest zobaczyć nawet swój post u kogoś innego.

  • ania

    Wpis daje do myślenia! Nigdy nie myślałam o tym co się dzieje w ten sposób… tym bardziej że dopiero się uczę szydełkowania i wiem że bardzo dużo wzorów dostepnych w internecie „nie ma pochodzenia”. Wzory są po prostu wrzucane przez różnych ludzi bez podania źródła. I proszę o podpowiedź czy jeśli zrobięccoś z tutoriala lub wzoru to mogę podpisać zdjęcie znakiem wodnym? W którym miejscu wtedy dać informację o źródle wzoru?

    • Jeżeli tworzysz coś na podstawie czyjegoś tutoriala czy wzoru to możesz zdjęcie znakiem wody, ale musisz również umieścić w widocznym miejscu informację skąd pochodzi wzór czy poradnik. W takim przypadku Ty jesteś autorem pracy, którą wykonałaś, ale nie wzoru/schematu.

  • iza

    A co jeśli czasem nie da się dotrzeć do autora danej pracy, bo jest w albumie tysięcznej osoby na Pintereście czy innej podobnej strony i tam widzisz pracę, która jest dla kogoś inspiracją?

    • Obecne narzędzia internetowe pozwalają odnaleźć źródło zdjęcia wyszukując go po samym obrazie. Nie znalezienie pierwotnego autora wzoru nie jest dla mnie wymówką, aby samej się nim ogłosić.

      • iza

        Przyznaję, często korzystam z dostępnych wzorów, coś dodam, coś ujmę… I czy podanie na blogu autora pierwotnego wzoru czyści moje sumienie jako „Twórcy”?

      • Stary Kredens Blog Decoupage

        Np : http://www.tineye.com/ – pozdrawiam :)

  • Ewa Trojanowska

    A mnie jeszcze bulwersuje taka rzecz – post – zdjecie – „kto to dla mnie zrobi prosze o ceny i link do swojej strony” a ludzie sie przerzucaja ze „a ja zrobie za 35” „a ja za 30”, „a ja zrobie za 15”. Podalam raz link do produktu oryginalnego – skad zreszta skopiowane zdjécie – Pani mówi, ze nigdy nie da stówy za modelinowe kolczyki i potrzebuje kopii w realnej cenie. Noz kurwa mac, co za kraj! co za ludzie!

    • Chciałam to zostawić na osobny wpis, ale cieszę się, że o tym wspomniałaś :)

      • Aga Ta

        tia wyceny to zupelnie inna bajka..temat rzeka.. najlepiej gdybysmy robily za stawki chinskie..

  • Przeplatam

    Qrkoko taka jesteś w porządku? A zapytałaś mnie o zgodę czy możesz upowszechniać na cały świat mój post z moim podpisem umieszczony na zamkniętym forum gdzie mogą to czytać tylko osoby zalogowane? Wiele dziewczyn tam prosiło o podobną pomoc, więc nie byłam jedyna, aby właśnie akurat mój post został wybrany przez Ciebie. Nie rozumiem, czym się wyróżniał? Coś chciałaś tym osiągnąć? Bo wyraźnie z tego wynika, iż zrobiłaś ze mnie złodziejkę co nie było moim zamiarem. Jeśli twoim celem było poniżenie mnie no to Ci się udało młoda osobo.

    A poza tym nie sądzę żebym zachowała się nie w porządku w stosunku do autora oponek, bo umieszczając prośbę nie wrzuciłam samego skopiowanego zdjęcia, lecz wyraźnie podłam źródło i stronę, z której pochodzi. A zrobiłam to tylko, dlatego że myślałam, iż jest gdzieś jakiś oryginalny tutorial, z którego mogłabym skorzystać. Do chwili obecnej nie znalazłam takiego i też żadna kopia tej oponki nie powstała. Żądam o usunięcie z tego psota zdjęcia z moim podpisem, jeśli chcesz żeby ktoś to zobaczył, umieść link, po zalogowaniu się do forum każdy chętny nie sobie ogląda.

  • Aga Ta

    Brawo! ktoś w końcu o tym głośno powiedział..nazywając rzeczy po imieniu:) plagiatowano mnie gdy projektowałam produkty do decoupagu, plagiatuje moje projekty szydelkowe.. wielokrotnie kradziono moje grafiki..a ostatnio zostałam zjechana przez jakąs smarkule, bo smialam jej zwrocic uwage,ze wziela sobie grafike z mojego bloga…argument.. musialyby zniknac wszystkie blogi bo przeciez WSZYSCY wklejają wzory z sieci.. skoro jest w sieci to znaczy ze mozna brac..( a mam klauzule o prawach autorskich jak byk na stronie hehe) ciekawe czy jak przed warzywniakiem stoją skrzynki z jabłkami to kazdy sobie rosci prawo do zabrania… hehe
    puscilam dalej bo az mnie rozbawił ten post .. jest tak dobitny:)

    • Pozwolę zacytować sobie dzisiejszą argumentację rękodzielników z grupy, z której zostałam wyrzucona – powinni liczyć się z tym, że wystawiając ładne jabłka na zewnątrz ktoś w końcu je ukradnie.

      • Aga Ta

        oj tak.. uwielbiam to haslo.. skoro decydujesz sie na pokazanie tego w sieci, to musisz sie liczyc z tym,że bla bla bla..

      • Magda Langa

        Zgadzam się z Tobą w temacie wyceny i kopiowania wzorów. Chyba wiem o jaką grupę Tobie chodzi, obserwowałam wątek. Myślę, że Twoja opinia spotkała się z takim oporem ponieważ zabrzmiała jak rozkaz. Mam nadzieję, że potraktujesz moją uwagę konstruktywnie, bo taki jest mój cel. Nikt nie lubi jak się mu coś nakazuje. Może lepiej było by utrzymać to w łagodniejszym tonie, zachęcającym do dyskusji, zamiast zmuszającym do obrony. Podkreślę jeszcze raz, że popieram Twoją opinię na te tematy.

        • Odnośnie tonu to wyjaśniłam już tą kwestię we wpisie wyjaśniającym – http://qrkoko.pl/dlaczego-wbilam-kij-w-mrowisko/
          Problem z Internetem jest taki, że jest w nim za dużo treści, a my nie mamy czasu na dokładne studiowanie ich wszystkich, więc zerkamy na nie wybiórczo. Poruszony przeze mnie temat jest dla mnie zbyt ważny, by mógł zostać pominięty, a gdyby był stworzony w grzecznej formie z głaskaniem się po główkach, to prawdopodobnie wylądowałby w czeluściach Internetu. A tak to dotarł do dużej ilości osób. Ważne by priorytetem w odbiorze tego tematu nie była jego forma, a zawarta w nim treść.

          • Magdal Langa

            Jest jeszcze opcja dyplomatyczna pomiędzy rozkazem i głaskaniem po głowach. Tu masz rację, że treść i tak poruszyła tłumy.

  • Joanna

    Warto by jeszcze poruszyć inny, drażliwy temat – kiedy robiąc daną pracę można się czuć „bezpiecznym”? Tajemnicą poliszynela jest, że w światku rękodzielniczym są równi i równiejszy, czyli jedni kopiują i to jest w porządku („branża” popiera) a inni nie daj Boże zrobią coś zaledwie podobnego (i to zwykle niezamierzenie) i pali się ich na stosie. Moim zdaniem jeśli przykład nie pójdzie z góry, będzie nadal tak jak jest. Przykładem pani artystka, chociaż nie jedynym, atakująca z ambony, że ktoś jej ukradł nazwę pracy, wcześniej zaś samą pracę i armia nawołująca co najmniej do mordu. Po czym tą samą panią oskarżono o plagiat, nie bezpodstawnie zresztą, i ta sama armia tym razem broniąca pani artystki! Dopóki w rękodzielnictwie królować będzie podwójna moralność sytuacje, o których piszesz nie skończą się nigdy. Bo najbardziej w nim brakuje nie kreatywności a kultury osobistej, nie potrafimy kulturalnie rozwiązywać problemów, wyzbyć się poczucia wyższości i zachowywać fair. Czy naprawdę tak trudno zwrócić komuś uwagę w sposób stanowczy, ale kulturalny zamiast z grubej rury i mieszać kogoś z gnojem? Przyznam szczerze, że parę razy ktoś „pożyczył” sobie mój projekt i „zapomniał” o tym napisać, ale jakoś nie przyszło mi do głowy straszyć go sądami, psami czy koleżankami, krótki mail wystarczył i wszyscy żyli długo i szczęśliwie :)
    Obawiam się jednak, że po Twoim wpisie zacznie się mało przyjemna nagonka na rzeczywistych (choć tych mi nie żal) i wymyślonych plagiatorów i niestety kamieniami będą rzucać najbardziej winni…

    • Zgadzam się z wszystkimi Twoimi wnioskami i Twoje obawy są słuszne. Jednak wszystko co robię na moim blogu jest przemyślane i wbicie kija w mrowisko jest częścią większego projektu. Jeżeli jesteś ciekawa jego efektów to polecam zajrzeć na bloga jutro. To znaczy dzisiaj. Wieczorem.

      • Joanna

        Z wielką chęcią :)

    • Aga Ta

      zgadza się, tak jest.. kólka wzajemnej adoracji:) a jeszcze ostatnio odkryłam,że jedna pani( nawet nie rekodzielnik tylko artystka bo po ASP) robiąc pewne produkty bardzo podobne do produktów zachodniej marki ..zerznela nawet styl ich logo… to dopiero jest chamstwo:) w dodatku „inspirowanie” wychodzi poza fora i blogi.. pałają się nim „projektanci” sprzedający „swoje”dzieła już pod wyrobionymi markami… czasopisma promują innowacyjne polskie mlode marki.. po czym okazuje się,że takie produkty są zerżniete z zachodnich stron.. bardzo dużo takich cukiereczków w świecie dzieciowych ciuchów , zabawek i artykułów do pokoików dziecięcych:)

  • Margola

    A ja miałam ostatnio taką sytuację: swoje prace sprzedaję u siebie w sklepie i u mojej mamy, chyba przed wczoraj dzwoni do mnie mama i mówi „Mam dobrą i złą wiadomość, sprzedała się sówka to jest dobra a zła pani powiedziała, że ona takie rzeczy kupuje na wzór bo sama szyje”…. Aż mi nogi podcięło… Swoje zabawki robię od postaw od wykroju przez uszycie „prototypu” (nie raz kilka razy) a ktoś kupi, rozbroi i ma gotowy pomysł… Ja rozumiem i znam prawa autorskie itd, że mogę jej zwrócić uwagę ale jak REALNIE z tym walczyć… Stworzyłam kotki i naprawdę się boję, że któregoś dnia zobaczę je u kogoś…

    • Znam rękodzielniczkę określającą się „najlepszą sutaszystką w Polsce”, która wykłóca się o każdy zawijasek. Nie przeszkadzało jej to w wzięciu cudzych kolczyków z komisu, który przez jakiś czas prowadziła, aby w domu „zobaczyć jak są zrobione”. Zbyt wiele osób patrzy jednowymiarowo – moich praw przestrzegaj, ale ja mam w nosie cudze. Kontakt do autorki kolczyków, które zostały bez jej zgody i wiedzy zabrane ze sklepu (a mogły się wtedy sprzedać) nie był trudny. Jedno miasto, jeden telefon, masa wspólnych znajomych :)
      Twoja mama miała okropny dylemat – nie sprzedać = nie zarobić czy sprzedać i liczyć, że nie uda się powielić wzoru.
      Na początek najlepiej edukować, że łamie prawa autorskie i odrobina kreatywności w życiu nie zaszkodzi. Chociaż szczerze nie potrafię zrozumieć dumy tej kobiety kiedy przyznała się, że ona kupuje rzeczy, żeby plagiatować. Pewnie nie widziała w tym nic złego.

      • Margola

        Jest jeszcze jeden problem w sklepie stacjonarnym – mogłaby odmówić sprzedaży (wole nie sprzedać i nie zarobić, niż sprzedać i zobaczyć to za chwilę u kogoś) takiego produktu pani która zrobiła taki „wykład” co z tym zrobi ale owa pani zgłasza to do PIHu i oni się nie pytają mnie czy ja broniłam swoich praw czy nie i dają mi karę..

      • Aga Ta

        dobre spostrzezenie co do dumy:) ostatnio rozmawiałam z babką( sasiadka) … nie wiedziała, że jestem twórcą( notorycznie z resztą kopiowaną hehe). sisotra przyslala jej zdjecie jakiejs pierdoly ktora wlasnie zrobiła… na co sasiadka rozpromienila się i zaczeła zachwalac siostre: jaka to zdolna, ze ma smykałke do rekodziela, ze robi takie rzeczy jak na allegro, ale to TYLKO jej hobby wiec sprzedaje po kosztach… zeby tylko sie jej materialy zwrocily… coraz dumniejsza… zapewniala, ze jesli chcę moge cos zamowic, bede miala na prezenty na swieta….
        serio z trudem sie powstrzymałam, aby nie puscic wiązanki w stylu tego wpisu hehe:)

      • Figa

        O, to zupełnie jak z „najlepszą dekupażystką w Polsce”. Podziwiałam to co robi, jak robi. Do czasu, gdy znalazłam motywy i pomysł w niewielkiej gazetce kupionej we Włoszech :) Wtedy jej walka o JEJ prawa autorskie jakoś mnie rozśmieszyła. Choć oczywiście doceniam wkład w popularyzację tej techniki.

        Raz zadarzyła mi się zupełnie nieprawdopodbna sytuacja. Zrobiłam pracę, obfotografowałam, ale zdjęć nigdzie nie umieszczałam. Aż pewnego dnia, przeglądając blogi, znalazłam pracę niemal identyczną. Wydaje się wręcz niemożliwe, aby dwie osoby, zupełnie niezależnie od siebie, wpadły na taką samą koncepcję pracy. (Dodam tylko, że sądząc po datach na zdjęciach, moja praca była wykonana wcześniej). Na wszelki wypadek, aby uniknąć kłótni, kto kogo splagiatował, zdjęcia nigdy nie pojawiły się w Internecie :)

  • Lotka J.P.

    Ja dorzucę jeszcze jeden „proceder” który mnie denerwuje. Sama kupuje wzory na raverly. Jak są drogie, albo mam inne wydatki, to czekam, odkładam coś i wtedy mogę kupić. Na fb grupach spotkałam się jeszcze z kupowaniem „grupowym” – robi się zrzutę, jedna osoba zamawia wzór i rozsyła go pozostałym chętnym. :/

    • Gdyby tak było nie mielibyśmy przypadków, gdzie ktoś kupuje tutoriale i udostępnia je u siebie za darmo, by nabić statystyki.

      Jak to ładnie określiła jedna z czytelniczek – to pozostałości po czasach PRL-u kiedy wszystko było trudno dostępne, więc każdy się wszystkim dzielił jeżeli coś zdobył i sobie pomagał. Nadal panuje błędne przekonanie, że kupując wzór nabywasz również licencję na rozpowszechnianie i rękodzielnicy piracą za własnym przyzwoleniem.

      • MarysiaT

        Swoją drogą gdy kupicie książę o rękodziele to nie pożyczycie jej koleżance? To w sumie to samo.

        • Jeżeli przez „pożyczenie” masz na myśli przekserowanie lub przeskanowanie jej całości to nie – nie jest to to samo.

          • MarysiaT

            Nie mam na myśli zwykłe pożyczenie. Bo przecież pożyczyć książkę mogę i osoba której pożyczyłem może wykonać coś ze wzoru z tej książki. Co w takim razie gdy książka jest w wersji elektronicznej i jeszcze została kupiona nie ma dysku tylko sciagnieta (po zapłaceniu) na dysk? Czy takiej książki juz nie mogę pożyczyć? Myślę że mogę.

          • Ogólnie nie wiem czy rozumiesz sens dyskusji – nie ważne czy to kupiony wzór czy książka w wersji elektronicznej czy papierowej – kupując ją nie nabywasz licencji na powielanie. Mówiąc prostszym językiem – tak, możesz z niej korzystać i możesz ją pożyczać, ale nie możesz jej kserować/skanować żeby przekazać ją do użytku publicznego. Nie możesz też np. zeskanować sobie wzoru z książki i umieścić na swojej stronie przypisując sobie autorstwo. Jeżeli chodzi o samo pożyczanie czy kserowanie/skanowanie wyłącznie do użytku osobistego to możesz to robić jak najbardziej. W przypadku wersji elektronicznej dochodzi do tego dodatkowa kwestia, że „pożyczając” go komuś tworzysz jego dodatkową kopię, a to możesz zrobić tylko na użytek własny, bo inaczej podpada to pod kopiowanie. Więc jeśli chodzi o elektroniczną wersję książki to kwestia jest dyskusyjna, bo właściwie powinnaś ją pożyczać razem z czytnikiem, by uniknąć powielania, ale standardowe papierowe wersje możesz spokojnie pożyczyć.

            E-booki z watermarkiem można drukować, kopiować i użytkować w granicach tzw. użytku osobistego, który umożliwia osobie prywatnej korzystanie z utworu bez konieczności uzyskania zgody autora.

            Musimy jednak pamiętać, że działania podejmowane w związku z książką, nie mogą łamać praw autorskich. Korzystanie z e-booka powinno odbywać się zawsze w granicach uzyskanej przez Klienta licencji. Zazwyczaj wynika to z treści regulaminu sklepu internetowego, w którym kupowany jest dany e-book. Nie możemy zatem kupionych treści elektronicznych wykorzystywać do celów sprzecznych z uzyskaną licencją (np. komercyjnych), zamieszczać ich bez pozwolenia wydawcy na różnych portalach, powielać czy sprzedawać.

            Pomimo braku stosownych przepisów, które regulują tę kwestię w sposób jednoznaczny, można przyjąć interpretację taką jak dla książek papierowych. Wynika z niej, że e-booka można udostępnić wraz z czytnikiem, na który dany e-book został pobrany kręgowi osób pozostających z osobą, która dokonała zakupu e-książki w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, czyli: rodzicom, rodzeństwu, dziadkom, małżonkowi, dzieciom lub w stosunku towarzyskim np. bliskim przyjaciołom

    • Aga Ta

      KOSZMAR serio!

  • mika

    Czytajac wasze komentarze stwierdzam ze jest tu kolko wzajemnej adoracji
    Wcale sie nie dziwie ze cie wyrzucono z grupy jezeli im jechalas od zlodzieji
    Na bank sama nie raz korzystalas z wzoru nie pytajac nawet o zgode autora szczegolnie gdy nie wiesz kto nim jest i co zlego w tym ze ja zrobie sobie czapke na moj wlasny uzytek z wzoru z internetu. to tak jak z muzyka z netu mozesz pobrac na wlasny uzytek i tu tez na bank polowa z was pobierala muzyke by ja odtwarzac w urzadzeniach przenosnych i zadna sie autora nie pytala czy moze

    • Po pierwsze – skąd u Ciebie pewność, że na bank sama to robię? Gdyby tak było to mój artykuł nie miałby sensu, a ja szkodziłabym przecież samej sobie.
      Po drugie – jeżeli nie mogę znaleźć autora wzoru i zapytać go o pozwolonie to zwyczajnie odpuszczam sobie zrobienie tej pracy. To jest AŻ takie proste. Wolę czegoś nie zrobić niż splagiatować i liczyć na to, że nikt nie zauważy.
      Po trzecie – jeżeli zrobisz czapkę ze wzoru, który jest ogólnie dostępny to nie ma w tym nic złego i nigdzie nie napisałam, że tak jest. Jednak jeżeli ogłaszasz siebie autorem tego wzoru i przywłaszczasz sobie prawo do niego to jest to złe i takie sytuacje neguję.

      Poza tym możesz pobrać muzykę, ale nie możesz jej udostępniać bez zgody autora. Tak jak autorskie wzory, do których nie masz praw.

      • Kasia

        Czy zatem pytałaś czy możesz używać języka polskiego? Znalazlas twórcę? Podaj adres. Proszę

        • Aga Ta

          zabłysłaś intelektem teraz

          • Kasia

            Wow

          • Kasia

            Wow! Klękajcie narody! Mózgu uzywamy, używamy, nie udajemy

        • Co to jest w ogóle za argument? Cofnęłaś się do podstawówki? Albo jeszcze jej nie skończyłaś?
          Psst, dam Ci jeszcze jedną świetną ripostę: no chyba Ty.
          Czasem mam wrażenie, że ludzie tak się zacietrzewiają, że już w ogóle nie myślą co piszą…

    • Aga Ta

      typowy sposób myslenia.. jesli ja tak robię to na pewno inni tez.. niezła wizytówka:)
      ludzie wytężcie swoje zwoje myślowe bo osmieszacie sie w sieci…. jest grupa ludzi, którzy mają wpojone pewne zasady moralne.. Jesli Ty czy ty ich nie masz, to wcale nie znaczy ,ze inni też na pewno nie.. Jesli ty sciagasz sobie muzyke , to nei znaczy ,ze sąsiad tez.. sasiad idzie i kupuje cd, to tylko znaczy ,ze matka i ojciec nie wpoili ci za mlodu podstawowych zasad etycznych.. proste..
      a usprawiedliwanie swojego zachowania kontratakiem , tlumaczenie,ze wszyscy tak robią.. DZIZAS.. co za poziom intelektualny!
      nieznajomosc prawa nie zwalnia nas z odpowiedzialnosc karnej, sądu nie obchodzi, ze nie widzialam, ze inni tak robią, ze mamusia nie powiedziala ,ze to be… prawo to prawo

  • I ja napiszę kilka słów, bo mnie również bardzo irytuje ta sprawa. Przyzwolenie na kopiowanie innych, plagiat, a nawet przetargi na to, kto zrobi kopie oryginału taniej to jedno. A dwa, to moim zdaniem jest to, że tak naprawdę wielu rękodzielników w ogóle nie wie czy są prawa autorskie!

    Ja do swojej pracy podchodzę bardzo ambitnie, (tak przynajmniej mi się wydaje) gardzę a nawet się wzdrygam na sama myśl o tym, że miał bym skopiować czyjąś prace, powielić pomysł itd. unikam rozwiązań. których stosują inni. Nie chce szyć kolejnych sów, tild itp. Szukam swojej drogi, i zawsze wykonuje swoje prace od podstaw sama. Ale gdy pisze, że np. kot to mój autorski projekt, to mam wrażenie, że co niektórzy odbierają to tak jak bym napisała: po prostu kot (czyt. dalej-> ciekawy pomysł -> może wykorzystam)

    Złości mnie to, bo każda autorska praca to kawał roboty, a ludzie w ogóle nie potrafią tego zauważyć, dostrzec różnić pomiędzy kolejną podróbką a czymś nowym i autorskim.

    Masz rację! zaciera się pojęcie kreatywności. Teraz częściej okrzyknięcie kreatywnością zostają ci, którzy dobrze skopiują projekt z zagranicznego bloga, niż ci , którzy naprawdę tacy są.

    Napisze jeszcze: Ostatnio miałam taka sytuację: pewna Pani nie dość, że ściągła mój pomysł (bez pytania oczywiście) to jeszcze dała KOPIUJ- WKLEJ opisu. I wystawiła na sprzedaż. Robiąc mi tym samym „konkrecje” cenową. Bezczelność nie ma granic!

  • Sandra

    Droga autorkoam madzieje ze wielu rekodzielnikow cie znienawidzi za to bo srasz do wlasnego gniazda a swojego smrodu nie czujesz. Obrasz wielu ludzi jestes beszczelna i chamska. Myslisz ze oczerniajac innych wykonawcow wszyacy poleca kupowac do ciebie? Nie trafiony sposob na marketingpredzej odstraszysz ludzi calkowicie od rekodziela. Jakbym spotkala cie na miescie dalabym ci w pysk bo tylko na taki chamski odzew zaslugujesz. Tego hejta masz zasluzenie!

    • Trochę ciężko będzie nagonić dzięki temu klientów biorąc pod uwagę fakt, że swoich prac nie sprzedaję :) Pomijam już to, że bezczelne i chamskie to są Twoje groźby, które są karalne ;) Jednak zostawiam Twój komentarz do widoku, bo wystawiasz najlepsze świadectwo tym rękodzielnikom, których wpis dotyczy, a których jedyny argument to „nie mów o tym co robimy źle, bo nie chcemy tego zmieniać”.

    • Aga Ta

      Sandro kiedys zwrociłam uwage pewnej lasce,ze pomimo klazuli praw autorskich wzieła sobie z mojego bloga grafikę i przekleila na swojego bloga( akurat dotyczyla pewnych technik podnoszących wiedzę, co mialo przyciagnac wieksza ilosc obserwatorów jej bloga) jednym slowem chciala miec bloga takiego jak gdzie czegos uczy..
      jej odpowiedz była w tonie twojej powyzszej wypowiedzi..
      że ją oczerniam, ze jestem chamka itepe itede… widzisz, niektorzy tak już mają.. że nawet jak pierdną, to będa udawać,że to ktoś obok… choc smród idzie ewidetnie od nich..
      Nie wiem co masz na mysli pisząc ,ze autorka „sra we wlasne gniazdo”
      rozumiem,ze gdyby twoj brat potrącił/zabił kogos na drodze, albo ukradł cos w sklepie , to w imie solidarnosci rodzinnej..udawalabys ,ze wszystko jest ok

    • Siasia

      Proponuję Pani, Pani Sandro, zapoznać się bliżej i zaprzyjaźnić ze Słownikiem Języka Polskiego zanim ponownie opublikuje Pani swoje wypociny na jakiejkolwiek stronie internetowej :)

    • an

      Skąd ta złość?

  • Gość

    Piękny tekst, tylko jak przedstawione w nim fakty i procedery mają się do międzynarodowych standardów w zakresie ochrony własności intelektualnej? Może warto zacząć od solidnego poznania prawa dotyczącego objęcia wzoru użytkowego ochroną prawną ograniczającą jego rozpowszechnianie bez uiszczenia wynagrodzenia dla autora? Bo parę komunałów każdy posklejać potrafi, coś zasłyszanego i przeczytanego gdzieś w biegu…

    • KamaHandmade

      Twój komentarz też jest zasłyszany i przeczytany gdzieś w obiegu, bo nie ma w nim żadnego konkretny. Jakie prawo pozwala Ci na przywłaszczenie sobie czyjegoś prawa autorskiego i podpisanie się pod nim jako własne?

  • Katmandu

    hm…mam wrażenie,że trochę przesadzacie. W końcu Chiny pierwsze wymyślili proch,a jak sie okazało w podobnym czasie wymyślili ten sam proch europejczycy. W dobie masowego przekazu podobnie jest z wieloma pracami. Gdzieś ktoś zobaczy,zapamięta ,a za jakiś czas stworzy podobną pracę. I co,w tym momencie ma wertować internet żeby sprawdzić czy aby nikt już czegoś podobnego nie stworzyl…wrzucił? Odniosłam wrażenie,że nie które osoby chciały by po prostu zarabiać na udostępnianiu swoich pomysłów niczym ZAiKS. Czy jak ściągacie muzykę lub film w necie to też jesteście tacy chętni każdorazowo płacić? Wątpię. Łatwo się ocenia innych,nie pamiętając,że nam samym też zdarza się łamać zasady. Wiem,za chwilę usłyszę wrzask,że popieram kradzież. Nie! Nie popieram. Ale są sposoby,żeby zabezpieczać swoje prace,strony czy tutoriale aby inni nie mogli podszywać się pod nasze prace. A prace będą zdarzać się podobne,bo w końcu wszyscy na czymś się wzorujemy, zwłaszcza w początkowej fazie rękodzieła.

    • Aga Ta

      a co jest złego w chęci zarabianiu na SWOICH pomysłach? tym jest właśnie zawód projektanta.. Projektujesz coś i sprzedajesz.. albo sprzedajesz projekt, albo rzecz wedlug tego projektu…
      Jesli projekt się podoba i są chętni( bo np nie stać ich na gotowy produkt, a mają na tyle zdolnosci,ze będa mogli go wykonać sobie w cenie materiałów) to naturalną rzeczą i żadną hańbą jest go udostępnić za uczciwe wynagrodzenie.. w końcu i wymyslenie i wykonanie prototypu opisanie i obfotografowanie zajmuje sporo czasu…
      to jakas nasza cecha dzwina, ze uwazamy za wstydliwe domagac sie zaplaty za wlasną pracę..
      to jest normalna rzecz na swiecie.. nie wiem dlaczego sie temu dziwisz i cie to oburza…

      • Katmandu

        Nie mam nic przeciwko temu,żeby żądać zapłaty za swoje pomysły,jeśli ktoś ma taki pomysł. Było by to może uczciwsze niż wszystkich podejrzewać o niecne cele. W ten sposób taki rękodzielnik w pewnym stopniu zabezpieczył by kopiowanie swoich projektów. Bo myślę,że niewiele osób chciało by zapłacić ,żeby obejrzeć czyjeś prace. No chyba,że były by to prace osoby znanej. Internet jest masowym przekazem i wystawiając swoje prace jesteśmy narażeni że ktoś skorzysta z nich. I nie ma co się oburzać,bo jeśli ktoś nie chce,żeby ktoś korzystał z ich pomysłów niech ich po prostu nie wystawia. Dziś wielu ludzi kopiuje dzieła wielkich malarzy,notabene wykorzystywanych też do rękodzieła i nikt nie robi z tego takiego halo jak tu w artykule.

  • Jo Giovanna Art

    Drodzy Twórcy – jak się sami nazywacie – opatentujcie swoje wzorki i tutoriale i nie będzie problemu. Inaczej to możecie sobie pokrzycieć na blogach czy na FB. Ja akurat działam w branży tekstylnej – stworze model dekoracji na okno… ktoś zauważy że się dobrze sprzedaje i za chwile pół allegro sprzedaje to samo… Nie podnosze larum tylko wymyślam dalej, szukam unikalnych tkanin ktorych ktoś nie dostanie i zarabiam na unikalności dopóki ktoś nie powieli.. i tak w kółko. Każdy by chciał czerpać korzyści na unikalności ale to wymaga opatentowania. Niestety opatentowanie jest nierealne w takim przypadku bo wystarczy że ktoś zastosuje szerszy ścieg i już po patencie „nici” :-)

    • Czyli po prostu z bezsilności przymykasz na to oko i Twoim jedynym rozwiązaniem jest tworzenie w kółko innowacyjnych pomysłów, wiedząc, że i tak pozwolisz je splagiatować. Sama siebie wpędzasz w ślepą uliczkę. Przywłaszczanie sobie cudzych wzorów, rozszyfrowanie schematów cudzych prac czy przypisywanie sobie autorstwa do technik, których wcale nie wymyśliliśmy to nie są odgórnie narzucone przez prawo zasady. To wszystko praktyki, na które sami masowo daliśmy sobie przyzwolenie i o ile nic na tym nie traciliśmy to nie było o czym mówić, ale jak zginęliśmy od własnego miecza, którym wojowaliśmy to potrafimy jedynie powiedzieć „meh, tak już jest i nic z tym nie zrobimy”. Owszem zrobimy, bo tak jak sami to zaczęliśmy to sami możemy to skończyć.

    • KamaHandmade

      „A myślicie, że co? – że ja nie miała zakupów tylko po to by zobaczyć jak
      jest coś uszyte? :-) Jak bym miała tak podchodzić do tematu jak co
      niektóre z Was tutaj to bym nic nie robiła, nic nie prezentowała i nic
      nie sprzedawała. :-) Powodzenia w walce z wiatrakami :-)”

      I Ty się określasz rękodzielniczką? Na początku mówisz, że to jest zbyt ciężki problem żeby go poruszać i jest na tyle ciężki, że nie da go się rozwiązać, a potem sama przyznajesz, że zachowujesz się jak przysłowiowy złodziej. No to logiczne, że nie chcesz z tym nic zrobić to tak ci na rękę. W moim oczach takie osoby jak Ty nie mają nawet krzty szacunku, bo przez takie osoby rękodzieło jest na niskim poziomie.

  • xkom

    Podpisuję się pod tym obiema rękami. W końcu ktoś odważył się o tym powiedzieć!

  • Artykuł jak zwykle intrygujący i wzbudzający emocje, choć…. Wielu nie zrozumiało przesłania craftykułu a odsetek nawet go nie przeczytał ze zrozumieniem.
    Mam takie proste przemyślenie dla tych wszystkich obruszonych. Nie żebym tam chwalił Agatę czy ganił. Napisała to co chciała, twór stworzyła i grono poruszyła. Nie ukradła a temat podniosła.
    Jak czuliście się gdy ktoś Wam podkradł pomysł? Było to przyjemne?

  • Jeżeli pani A tworząca kartkę zrobi pracę z, hmm, dajmy na to elementem przedstawiającym wózek dziecięcy w kolorystyce pastelowej, a pani B zrobi, także coś podobnego, czyli znowu wózek w pastelowej kolorystyce, to czy to jest kradzież? Obie kartki na tę samą okazję, np. gratulacje z okazji narodzin maluszka. Niech kompozycja będzie nawet taka sama – po środku wózek, po lewej na górze parę kwiatów, po prawej na dole parę kwiatów plus napis nachodzący na wózek. Albo wśród pań tworzących kartki popularny jest wzór kartki tzw. kopertówka. Jedna z popularnych scraperek projektujących, m. in. kartki, albumy, itd. zrobiła kopertówkę, opublikowała kurs na nią zastrzegając, że nie wolno powielać, ew. tylko na własny użytek, a przy publikacji pracy na swoim blogu podać należy info skąd pomysł, to czy faktycznie to kradzieżą będzie jak ktoś inny zrobi coś podobnego, np. wcale nie znając tutorialu powyższej scraperki lub widząc coś podobnego u jeszcze kogoś innego, a ten nic nie wspomina o tym, że skądś pomysł zaciągnął, lub po prostu zrobi „z głowy”, bo kopertówka to żaden odkrywczy temat i robił takie już dawno…

    Pozdrawiam,
    Katarynka

    • Kaszanqa

      A czy Pani A wrzuciła zdjęcie pracy Pani B i po rozpracowaniu wzoru je skopiowała? A czy Pani A skopiowała wzór z bloga Pani B, po czym podpisała jako swój własny? Bo chyba o tym jest wpis, a nie o dublowaniu swoich pomysłów przez przypadek w czasie i przestrzeni. Chyba za bardzo odpłynęłaś z interpretacją wniosków

  • Krzysztof Kossakowski

    Inspirowanie czy wręcz naśladowanie jest czymś naturalnym, natomiast kopiowanie bez zgody, dokładnie z oryginału, czy przywłaszczenie czyjejś pracy i pokazanie jako swojej , już nie. W jaki sposób zabezpieczysz „swój” pomysł, jest to nierealne, chyba że dokonasz jakiegoś odkrycia , ale to się rzadko zdarza , pozdrawiam i więcej optymizmu, bo widzę, że gryzie cię ten temat.

    • marek

      Argumentacja w stylu „nie wykupiliście w domu alarmu i zamka przeciwłamaniowego, więc nie będziemy ścigać bandytów, którzy się do Państwa włamali, bo to Państwa wina”. Skoro nie jest to walka na froncie rękodzielnik-klient, tylko rękodzielnik vs. rękodzielnik to należy zacząć zmiany od samego siebie, a potem powoli wpływać na innych, a nie machnąć ręką i powiedzieć „idź Panie, nic się nie da zrobić”.

  • curly

    Pewnie się narażę tym komentarzem albo zostanę zhejtowana, ale trudno. Sama działam od niedawna, ale w zupełnie innej technice, niż większość tutaj i uważam, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i wieeeele zależy od techniki. Tworzę z wikliny papierowej. Tu o dosłowny plagiat jest ciężko. Są ogólnie znane schematy (np na dno w danym kształcie) i kilka rodzajów splotów (wywodzących się z tradycyjnej wikliny) co jest podstawą często do zaczęcia jakiejkolwiek przygody z w.p. Są też już mniej tradycyjne, ale ogólnie znane wzory do wyplatanie konkretnych rzeczy (schematy sprawdzone przez wielu). Tutaj jednak najpierw trzeba opanować podstawy, żeby móc dopiero myśleć nad jakimś autorskim schematem. Przy czym niektóre i tak wg twojego posta będą po prostu modyfikacją. Bo ok, zrobię prostokątny koszyk- schemat powszechnie znany, ale dam np wzór splotem diamentowym czy zrobię „dziury” na wstążkę, ale to i tak jest tak naprawdę modyfikacją. Tutaj tak naprawdę dużo zależy właśnie od drobnych udoskonaleń, przeróbek czy wykończenia. Jednak prawda jest taka, że każdy od czegoś zaczynał i pierwszych kilka prac (oczywiście wszystko zależy od techniki) jest właśnie modyfikacją czyjegoś pomysłu lub plagiatem. Fakt faktem, najczęściej te pierwsze prace sa na użytek własny i nikt ich nie wrzuca na bloga/fanpage. Z biżuterią się zgodzę, dużo łatwiej o plagiat, ale są też na pewno wzory nad którymi nie trzeba wcale dużo myśleć a żeby wyglądał wręcz identycznie jak u kogoś (mówię o tych najprostszych wzorach).

    • Mariola Kowalik

      W końcu czytam jakiś komentarz dotyczący nie tylko biżuterii i i szydełka – gdzie mam wrażenie wszystkie wpisy Agaty są pod tą część rękodzieła pisane. Też zajmuję się papierową wikliną i zastanawiałam się jak tą technikę przypisywać sobie pod te mądre rady autorki wpisu (-ów). Przecież nie można całego rękodzieła zamykać w dwóch odłamach w których wnioskuję że łatwo o plagiat (nie wiem – nie moja broszka te dwa działy). Jest tyle odłamów rękodzieła że nie da się tego uogólnić. Tak jak w naszym dziale są podstawowe sploty i kształty gdzie pewnie większość osób takie robi, tyle że inaczej ozdabia/inne kolory mają (choć spotkałam się i próbą kopiowania nawet kolorów i oczywiście kształtu). Tak od niedawna zapoznaje się z tym blogiem/stroną i nie jestem w stanie wszystkich tematów zapisać sobie..bo wszystko o biżuterii i i szydełku..to też jakieś ograniczenie…

      • Nie mam w zwyczaju wypowiadać się czy udzielać rad w technikach, na których się nie znam lub osiągnęłam na nich poziom podstawowy. Dlatego przykłady z moich wpisów dotyczą tych dziedzin, w których czuję się pewnie i mogę na ich tematy nauczać czy rozmawiać. Możesz próbować przenosić to na swoją technikę. W obecnych artykułach poruszam tematy w ogólnym kontekście, nie rozdrabniając się na np. szydełkowanie, bo wiem, że rynek jest wielki, a twórców masa. Jednak stosunek beadingujących czy dziergających do pozostałych jest tak ogromny, że te dwa działy handmadu są bardziej uniwersalne.

  • Cappuccino16

    Cappuccino16
    Standard… jeszcze 5 lat temu i dalej tylko ja robiłam bransoletki
    bogato zdobione(koraliki mocowane do łańcuszka w bardzo dużej ilości na
    każdym ogniwku) ale standar, że musieli to inni przechwycić i
    stwierdziłam, że nie ma sensu robić biżuterii- jedynie dla siebie
    Ostatnio(w
    we wrześniu) był konkurs na jednym z porali gdzie dodaje się kreatywne
    pomysły: nazwę go „do czepka” – bardzo popularny w sieci. Do wymyślenia
    był napis tego, że portalu z różnych podręcznych przedmiotów itp.
    Utworzyłam go z butów, odzieży,biżuterii,kosmetyków i dodałam ok godziny 19:00
    Po północy zerżnięty co do cala wrzuciła inna użytkowniczka
    Oczywiście
    ona zebrała wszelkie laury oraz NAGRODĘ! Co prawda nie zależała mi na
    tam jakiś gadżecie ale chodzi o to że to był mój pomysł i zrobiło mi się
    bardzo przykro iż nie docenia się pomysłodawcę tylko zżynatora. Mojej
    pracy nikt niedostrzegł dopiero kiedy dodałam link i się wzburzyłam.
    Więc jak widać można walczyć z wiatrakami…

    • Katarzyna Olejnik-Głub

      Miałam kiedyś podobną sytuację… wrzuciłam swoją pracę na jedną z grup, nikt nie skomentował. Wrzuciła inna Pani „swoją” lecz łudząco podobną do mojej (nawet kolorów jej się nie chciało zmienić) tylko wykonanie na pierwszy rzut oka dużo gorsze ale komentarzy jakie to śliczne, piękne, cudowne i co najlepsze pytania „jak takie zrobić, czego użyć” było mnóstwo😊 Jak ktoś w końcu zauważył i napisał, że praca łudząca do mojej to Pani się oburzyła, że jak to…. a później jeszcze napisała do mnie czy mogłabym jej powiedzieć jakich materiałów używam😂

  • Amelia

    Miód na serce. Dzięki!

  • anić

    Pani Agato prosze sie uderzyć w pierś tak mocno, żeby wszyscy to usłyszeli i głośno powiedzieć „ja nigdy w życiu nic nie skopiowałam” Ha ha ha ha żałosne i smutne :(

    • Nie mierz wszystkich swoją miarą :)

  • Hitori

    Jak każdy, podglądam cudze prace, szukając inspiracji. Kseruję książki, drukuję fotki, liftuję. Potem fotki umieszczam na blogu. W opisie linki, gdzie kupiłam materiały, z czyich pomysłów korzystałam. Czasem zapominam, kto był autorem, więc piszę, że nie pamiętam, lecz dorzucę link, jak sobie przypomnę. Jednak nawet korzystając z cudzych pomysłów, tyle rzeczy zmieniam, że moja praca jest zupełnie inna. Chyba nie umiem popełniać plagiatów :P I w życiu nie przyszło mi do głowy cudzych prac podpisać swoim nazwiskiem, bo jaki tu sens chwalić się czymś, czego się samemu nie zrobiło lub nie wymyśliło?

  • julka

    Rozumiem, że chodzi o przywłaszczanie cudzych zdjęć bo inaczej to byłaby jakaś dziwna dyskusja…, jeżeli ktoś coś robi i pokazuje efekty swojej pracy razem z instrukcją wykonania to chyba musi się liczyć z tym, że ktoś to wykorzysta, inaczej nie wrzucałby tego do sieci… To moim zdaniem normalne… Sama robię różne rzeczy z filcu, koralików, szyję trochę i czasem wrzucam zdjęcia do netu. Jednak nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby mieć do kogoś pretensję, że zrobił coś tak samo jak ja…

  • gogo

    nie dawno znalazłam zdjęcia swych prac na obcym blogu(czysty przypadek w znalezieniu),zrobiło mi się gorąco ,wściekłam się a teraz po przemyśleniu stwierdzam to mój błąd.Zdjęcia należy zaznaczać i tak będę robiła.Mam nadzieje że taka opcja pomoże,sama też nakręcam się pracami innych ale nigdy nie zdarzyło mi się żeby czyjąś prace potraktować jako własną.Muza krąży po ,,artystach,,tylko trzeba ją umieć wykorzystać tak by była tylko Twoja a nie w spółce.:)

  • Flo Flo.

    Tworzę w technice decoupage i tutaj o plagiat nawet ten nieświadomy bardzo łatwo, wystarczy trochę bejcy na boki i środek i prosty wzór z całej serwetki na wieku i już jest plagiat, bo taki prosty przedmiot każdy może zrobić.
    Nie wzoruję się na innych rękodzielnikach, nie inspiruję się cudzymi pracami, ale tak jak napisałam przypadków takiego niby plagiatu jest cała masa.

  • M.

    Zgadzam się tylko w małej części. Bez dwóch zdań – publikowanie nie swoich zdjęć, prac bez zgody autora to zwykła kradzież. Natomiast polemizowałabym z wszelkiego rodzaju inspiracjami, pracami podobnymi. Bo jest to po prostu zgodne z prawem jeśli nie masz zgłoszonego patentu, zastrzeżonego wzoru, znaku. Może to co napisałam budzić oburzenie, ale tak po prostu jest i koniec kropka.
    Ale jest jeszcze jedna istotna sprawa, o której prawie nikt nie mówi – JAKOŚĆ WYKONANIA. Moi kochani – niestety i bez urazy – 80% Waszej radosnej twórczości to niestety niestaranne gnioty prostu ręcznie zrobione, ale nazywanie tego rękodziełem to tak, jakby porównać prostotę z prostactwem. Podobnie brzmi a znaczenie zasadniczo różne.
    Dobra rękodzielniczka obroni się wypadkową pomysłowości i TALENTU, co przełoży się na JAKOŚĆ, a na próby naśladownictwa popatrzy z uśmiechem, przymrużeniem oka czy wręcz jako dowód uznania. Bo w końcu BYLE KOMU nikt dorównywać nie chce przecież ?
    Z życzeniami większego dystansu i mniejszego nadymania się dla wszystkich

  • Michalina Panfil

    Uwielbiam ten tekst :) Dzięki!!! Będą go podsyłać gdzie się da :)

  • Zanim skomentujesz:

    – przeczytaj drugą część wpisu -> http://qrkoko.pl/dlaczego-wbilam-kij-w-mrowisko/

    – oraz mój wywiad z prawnikiem specjalizującym się w prawie autorskim -> http://qrkoko.pl/prawo-autorskie-w-rekodziele/

  • cm

    Ja chciałabym dorzucić swoje kilka groszy do tego co Pani napisała. Ja między innymi robię dywany i kosze ze sznura, staram się nie kopiować cudzych prac, ale jeżeli ktoś zamawia jednokolorowy okrągły dywan robiony słupkiem, lub prostokątny robiony na drutach to nie ma takiej opcji że ktoś już tego nie zrobił, to samo z różnymi kombinacjami szarego, różu i mięty, a co zrobić jeżeli klientka opisuje mi dywan jaki chce bo gdzieś taki widziała albo co gorsza podsyła zdjęcie z internetu? Ostatnio zauważyłam jednak coś innego. Panie rękodzielniczki tworzą galerie zdjęć z internetu (czasem ze znakiem wodnym, a czasem bez żadnej informacji o pochodzeniu zdjęcia) z informacją że np. nie ma czasu na tworzenie własnych nowych wzorów więc wrzuca zdjęcia przedmiotów które może wykonać na zamówienie :/

    • „jeżeli ktoś zamawia jednokolorowy okrągły dywan robiony słupkiem, lub prostokątny robiony na drutach to nie ma takiej opcji że ktoś już tego nie zrobił”

      Spokojnie, warto zachować zdrowy rozsądek :) W przypadku tak oklepanych, bazowych prac nikt nikogo o plagiat nie oskarża!

      „a co zrobić jeżeli klientka opisuje mi dywan jaki chce bo gdzieś taki widziała albo co gorsza podsyła zdjęcie z internetu?”

      Jeżeli to prosta praca jak wspomniany przez Ciebie jednokolorowy okrąg to możesz robić. Jeżeli to czyiś autorski pomysł to odesłać osobę do pierwszego autora. Znalezienie go to prosta rzecz, bo można wyszukiwać obrazem :)

      ” Panie rękodzielniczki tworzą galerie zdjęć z internetu (czasem ze znakiem wodnym, a czasem bez żadnej informacji o pochodzeniu zdjęcia) z informacją że np. nie ma czasu na tworzenie własnych nowych wzorów więc wrzuca zdjęcia przedmiotów które może wykonać na zamówienie :/”

      To łamanie prawa i podlega grzywnie. Osoba do której należy zdjęcie ma prawo zażądać zadośćuczynienia. Nie wspominając już o tym, że to strasznie nieetyczne również w stosunku do potencjalnego klienta! Przecież on w ostateczności nie dostanie tego co na zdjęciu, ale czyjąś podróbkę, prawdopodobnie dużo gorszej jakości :/