Kupuj polskie rękodzieło. Z głową – CraftMonday #42

16

Podobno dobry rodzic kocha swoje dzieci bez względu na okoliczności. Ja kocham ręcznie robione przedmioty, ale kiedy w okolicy Świąt zalewają mnie obrazki nawołujące do kupowania rękodzieła nie przyklaskuje im bezmyślnie. Bo jako dobra matka nie przymykam oczu na jego wady.

Zgadzam się z tym, aby kupować rękodzieło, ale te DOBRE. Na rynku mamy wielu sezonowców, którzy budzą się z letargu na miesiąc przez ważniejszym wydarzeniem i zaczynają tworzyć. Nie mam nic do takich ludzi, jeżeli ich twory są dobrej jakości, ale większość z nich zbyt długo się leniła i wskakując z marszu do maratonu zwyczajnie łapią zadyszkę. Dlatego wszystkim odbiorcom, którzy w tym roku zdecydowali się wesprzeć rękodzielników wychodzę z pomocną dłonią. Oto kilka rad na co powinni zwracać uwagę przy zakupach, tak aby nie naciąć się na „chwilówki rękodzielników” i uniknąć twórców, którzy niczym przyszli plażowicze z nadwagą wykupujący pośpiesznie karnet na siłownię – w ostatnim momencie zorientowali się, że należałoby poćwiczyć.

Przed zakupem świątecznego rękodzieła sprawdź:

– Czy widać niedociągnięcia?

Klej, wystające nitki, zaciągnięte materiały, postrzępione i pogniecione elementy w większości wypadków nie powinny tak wyglądać. Zanim sięgniesz po portfel obejrzyj dokładnie prace.

– Czy wszystkie elementy są starannie wykonane?

Nawet jeżeli coś ma kosztować „tylko” 10 zł powinno być porządnie wykonane. Czy wszystkie loopy (oczka) i ogniwka są równe domknięte? Czy praca jest czysta (!), nie widać wystających supełków, jest wykończona?

– Czy cena jest adekwatna do wykonania?

Rękodzielnicy czasami cenią się za wysoko lub za nisko. Dobrze jest porównać różne oferty i sprawdzić nie tylko ceny, ale i jakość wykonania.

– Czy naprawdę tego potrzebujesz?

Chociaż kocham rękodzieło nigdy nie przekonywałabym kogokolwiek, że moja praca pomoże mu zmienić życie. Nienawidzę dopisywania ideologii do czegoś tylko po to, aby to opchnąć. Jeżeli widzisz piękną rzecz, nawet ręcznie robioną to zadaj sobie pytanie: czy potrzebuję tego? A odpowiedź powinna wychodzić od Ciebie, nie od sprzedawcy.

Rękodzieło podobnie jak wiele innych rynków ma wielu oszustów. Ktoś skupuje chińskie produkcje i reklamuje jak własne. Ktoś tnie koszty materiałów lub kradnie cudze projekty i sprzedaje tandetę. Jeżeli chcesz wesprzeć rękodzieło to poszukaj dobrego twórcy. Nie kieruj się znaczkami, które w praktyce nic nie wnoszą. Popytaj znajomych, poszukaj samemu i z wybraną osobą pozostań na lata.

Nie robiłam świątecznej listy prezentów, ale mogę polecić Wam moich ulubionych twórców:

Qrkoko.pl - Kupuj polskie rękodzieło. Z głową – CraftMonday #42← Koty na Płoty
Qrkoko.pl - Kupuj polskie rękodzieło. Z głową – CraftMonday #42← Lemon Lovely
Qrkoko.pl - Kupuj polskie rękodzieło. Z głową – CraftMonday #42← Od Czapy
Qrkoko.pl - Kupuj polskie rękodzieło. Z głową – CraftMonday #42← Tulanki

 

Kupuję u nich incognito, więc nie można im zarzucić, że starają się tylko po to „aby ich ta zła Qrkoko nie zjechała”. Polecam polskie rękodzieło. Dobre polskie rękodzieło.

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

Zapraszam również na nowo powstałą grupę dyskusyjną Świadomych Twórców.
Wejdź na forum i porozmawiaj z nami o Rękodziele.

 

  • KamaHandmade

    Jak to dobrze, że nie tylko ja zauważyłam, że nie każde rękodzieło jest od razu piękne. Ludzie czasami zapominają, że nie wystarczy tylko zrobić coś własnoręcznie, ale do tego potrzeba lat praktyki, by wyglądało to profesjonalnie i było gotowe na sprzedaż. Niestety wciąż jest wielu „rękodzielników” co to ledwo opanowali najprostszą technikę i już zasypują lawiną kiepskiej jakości prac na sprzedaż.

    • Ciężko jest mi zrozumieć fenomen sprzedaży pierwszej pracy. Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją kiedy pierworodny twór był tak dobrej jakości, że można było go z czystym sercem sprzedać. Oczywiście mówimy tu o czymś bardziej skomplikowanym niż podstawowy węzeł makramy czy bransoletki na gumce :)

  • Jesteś obecnie zbyt dobrze znana w rękodzielniczym światku, żeby kupować incognito. No chyba, że kupujesz jako Przedmąż. :D

    Ileż to ja rady się spotkałam z kompletną kaszaną na grupach rękodzielniczych, a jak ktoś napisał, że straszne, to był pouczany „szanuj, bo rękodzieło”. To tak nie działa, że wszystko, co stworzyły ręce, zasługuje na szacunek i pokłony, obojętnie, jakiej jest jakości. Bo to, że ulepię kulkę z gówna i nazwę bombką nie oznacza, że teraz to rękodzieło, lepsze od chińszczyzny.

    • Jestem nieuchwytna jak kot, ale ok, przejrzałaś mnie. Najczęściej kupuję na dane Przedmęża albo Przedteściów :) Tylko Ciiiiiiii.
      Ludzie już dawno postawili siebie na piedestale i kazali doceniać każde dzieło swoich rąk, nawet te najgorsze. Jednak jeżeli IQ mają wyższe od metryki to powinni umieć określić poziom swoich umiejętności. Nie każde rękodzieło jest z marszu dobre, tak jak nie każdy rękodzielnik od razu będzie artystą.

  • Nie wierzę w to. Być może to głupie, że przytaczam przykład z fejsbuka – ale on oddaje to, o czym piszesz. Od jakiegoś roku obserwuję pewną panią, która tworzy „rękodzieło” – są to głównie akcesoria dla dzieci. Jak patrzę na jej pracę to mi po prostu serce krwawi, są krzywe, niezszyte, a sklejone, nieestetyczne. Patrzę i nie wierzę, że ludzie u niej zamawiają. A jednak – ma prawie 5k tak zwanych „lubisów”, bo co chwila robi konkursy, w których należy zaprosić innych do polubienia jej strony. Działa tylko tam. Nie ma bloga czy swojej strony. Nie potrafi nawet pisać po polsku, o interpunkcji nie wspominając.
    Jak więc nawoływać do kupowania dobrej jakości prac, skoro ludzie chcą po prostu powiedzieć, że mają „coś robione na zamówienie” …

    • Jak więc nawoływać do kupowania dobrej jakości prac, skoro ludzie chcą
      po prostu powiedzieć, że mają „coś robione na zamówienie” …

      Bo często nie są nawet świadomi, że kupują buble. Należy ludzi edukować z rękodzieła, by potrafili odróżnić tandetę od dobrej jakości prac. Najlepiej zacząć edukację od swoich znajomych.

      Wiem, że to może brzmieć jak syzyfowa praca i walka z wiatrakami, ale tak naprawdę to wszystko rozbija się właśnie o świadomość klientów. Dopóki nie będą wiedzieć, że można zdobyć wysokiej klasy rękodzieło, jeśli zna się odpowiednich Twórców, to nadal będą dawać zarabiać zwykłym chałturnikom.

      • No niby tak. Jestem sceptyczna w tej kwestii, ale mimo to będę trzymać kciuki za powodzenie akcji. Myślę, że najlepiej sprawdziła by się tutaj jakaś infografika. Szkoda, że nie umiem takiej zrobić :P

        • Infografika najlepiej się sprawdzi wśród samych rękodzielników, którzy chcieli by zmiany, ale ograniczają się tylko do polajkowania i udostępnienia statusu.

          Wśród przyszłych klientów najlepiej sprawdzi się ich edukowanie.

          • Ok, ale jakie … ? :)
            Bo tak samo jak my nie zaczytujemy się w artykuł dotyczących HR-u, tak samo nie sądzę, żeby by przyszli klienci zaczęli zaczytywać się w artykułach nt. jakości rękodzieła. Tak jakoś mi się zdaje :)

          • jak to jakie edukowanie? Własnoręczne :)
            Sama musisz uświadomić swoich klientów ile warta jest Twoja praca, tak aby wiedzieli na przyszłość, że nie warto kupować niedorobionych egzemplarzy u odtwórców. I żaden artykuł tego za Ciebie nie zrobi ;)

          • No tak. Wynika z tego, że najważniejszym aspektem w całym procesie twórczym jest dobry sposób komunikacji z (potencjalnym) klientem. W sumie rzecz najważniejsza i najtrudniejsza przy okazji ;)

  • Beata

    Brawo! Ludzi trzeba edukować…Nóż mi się w kieszeni otwiera kiedy przeglądam strony na fb i widzę szydełkowe gwiazdki, czy serwetki z włóczki! A ludzie lajkują, komentują, że piękne! A „rękodzielnik” nazywa siebie artystą! Patrzę dalej, a w galerii jednakowe czapki, zrobione słupkami, doczepione uszy, oczy, nos…że niby mysz czy inny zwierz…żeby to chociaż proso przyszyte było…A ja siedzę i nie wierzę, że ludziom coś takiego się podoba, że płacą za to! Może jak coś jest za dobrze zrobione to nie widać, że to rękodzieło?
    Piszę o szydełku bo tym akurat się interesuję :)
    Tekst świetny, czekam niecierpliwie na każdy wpis.

    • Trilli Urszula

      A ja robię i gwiazdki i bombki…i nawet serwetki…i ludzie lajkują…i nawet wierzę w to że im się podoba.To kwestia gustu,proszę mi wierzyć.
      Ja wkładam w to dużo serducha.Czasem robię coś zupełnie po swojemu,nie używając tzw. „gotowców”. Ale często odtwarzam.Nie, nie nazywam się artystą.Nazywam się odtwórcą,ale staram się być odtwórcą doskonałym.

      • Aby dobrze odtworzyć pracę też trzeba mieć niemały talent.
        Już po samej pani wypowiedzi widać, że przykłada pani dużą uwagę do jakości swoich prac – brawo!

  • Wpisy takie jak ten są mi bardzo potrzebne. Noga ze mnie, jeśli chodzi o tego typu produkty a dzięki Tobie wiem, że nie kupię shitu. Uczciwe podejście do sprawy i ograniczanie się do swojej subiektywnej oceny to powody, dla których odwiedzam Twój blog.

    Dziękuje i pozdrawiam.

    • Również dziękuję. Miło mi Ciebie tutaj gościć.