Koty lepsze od dzieci

32

Qrkoko.pl - Koty lepsze od dzieci

Masz 20 parę lat i wciąż jesteś singlem. Ze wszystkich stron narasta presja założenia rodziny. Dopiero co zrzuciłaś nadwagę, a każdy oczekuje, że znów urośnie Ci brzuszek. Czujesz się opętana, bo słyszysz głosy w swojej głowie. Najwięcej takich, które nakłaniają Cię do wzięcia kredytu na własne m2 z meblościanką i fototapetą. Do łóżka częściej chodzisz z Panem Tomkiem z Proamy niż z własnym mężem. Z obliczeń wynika Ci, że nie stać na dziecko będzie pięć Twoich pokoleń. Przeraża Cię fakt, że jeżeli nie zasiejesz rodzinnego ogródka potomkową sadzonką to wszyscy wyślą Cię do zakonu, byś tam ze wstydu przekwitła.

Istnieje jednak alternatywa na stworzenie fundamentów rodziny bez konieczności sprowadzania swojego życia do kłótni o spłatę rat kredytu. Adopcja kotów.

Dlaczego koty są lepsze od dzieci?

  • Mniej jedzą. Wystarczy im pełna miska dwa razy dziennie i są szczęśliwe.
  • Sprzątasz po nich max dwa razy dziennie. Okazjonalnie gdzieś zwymiotują, ale i tak rzadziej niż dzieci.
  • Nie płaczą w nocy. Zazwyczaj wtedy śpią. W dzień też.
  • Nie wyrastają ze swoich ubrań – gubią jedynie sierść.
  • Same się sobą zajmują. Głównie poprzez lizanie swoich genitaliów. Kiedy bawią się tak dzieci musisz interweniować. Kiedy robią to koty musisz tylko udawać, że nic nie widzisz.
  • Laser z czerwoną kropką pozwala na znalezienie zagubionego kota i jednoczesną zabawę z nim. Kiedy spróbujesz tak szukać dziecka ludzie wezwą policję.
  • Nie potrzebują wózka ani koszyczka do spacerów. Im się nigdy nie chce nigdzie wychodzić.
  • Nieważne na jaką chorobę zapadnie kot, zawsze chodzisz z nim do jednego lekarza. Leczenie również sprowadza się głównie do jednej metody – wsadzaniu czegoś w tyłek.
  • Możesz je spokojnie zostawić same w domu na cały dzień. Ewentualnie dwa. Lata.
  • W przypadku rozwodu nie masz problemu z sądowym przyznaniem opieki nad kotem. Kto pierwszy go nakarmi ten się nim opiekuje.
  • Kochają Cię bezwarunkowo. Dopóki je wielbisz i karmisz.

Qrkoko.pl - Koty lepsze od dzieci

Nasze koty przygarnęliśmy porzucone przez ich matkę w opuszczonej szopie. Oddalonej 600 km od naszego miejsca zamieszkania. Są niewdzięczne, rozpuszczone, wymagające i głośne. I dlatego kochamy je nad życie. Nie zamienilibyśmy ich na żadne dziecko i nie zawahalibyśmy się wziąć ich ponownie. Jesteśmy dumni z wyboru :)

 

 

 


Lajk za każdy dumny wybór:

  • Kociamamka

    A jak wykastrujesz kota to się nie martwisz czy zostaniesz babcią!!

    • Obydwa już po sterylizacji więc mam ten problem z głowy :)

  • Anita

    Jakie piękne pyszczki! Najbardziej rozczula mnie to zdjęcie z otwartym pyszczkiem białego i jak szary śpi do Ciebie przytulony, jakby krzyczał „pomóż!”

    • On ma taki wyraz pyszczka :D Tak na prawdę to bardzo lubi się przytulać i zasypiać w moich włosach.

  • K!n!a

    Jak one się do siebie cudonie przytulają. to rodzeństwo??

    • Tak. Ostatnie ze swojego miotu. Szary to kocur Macierz, a biała w plamki to kotka Lejdi. To nie są ich pełne imiona :)

  • Pobruszka

    Ja mam koty i dzieci i w każdym z wyborów jestem dumna!

  • BeBauty

    A ja mam rybki, nie śpią tak słodko jak twoje koty, ale mogę przysiąc, że raz się wykręciły żeby sobie popatrzeć na genitalia, czy co tam rybki mają :D

  • Roksama

    Jakie one wymęczone, jak mój Kiciuś! Ciekawski jest i się pacza w monitor, chyba mu się twoje kotki spodobały!

    • Dzikusy, boją się innych kotów, ale chętnie zaprzyjaźniają się z chomikami :)

  • włóczykij

    Kot na starość nie poda Ci szklanki wody i się Tobą nie zaopiekuje…

    • koty4life

      Kot na starość zrzuci Ci tą szklankę wody ze stolika i każe się sobą zaopiekować! Deal with it!

      • A jak dobrze zrzuci to może i uda mi się napić.

    • Dziecko też nie musi :)

  • Ja mam trzy kociaki, wszystkie adoptowane. Jedna miśka ze schroniska, dwa pozostałe z domów tymczasowych (mieliśmy niezłe przeboje z wrocławskim schroniskiem, wylęgarnia zakłamania, niestety… – długo, by opisywać). Ale tak jak ty, nie zamieniłabym ich na dzieci :D

    • Mania

      dwa pozostałe z domów tymczasowych (mieliśmy niezłe przeboje z wrocławskim schroniskiem, wylęgarnia zakłamania, niestety… – długo, by opisywać)

      Oj wiem co mówisz… Chyba wszystkie schroniska to jest jedno wielkie zakłamanie i biurokracja. Ja chciałam mieć kotka i wspomóc te biedoty ze schroniska a nie kupować z zoologicznego. Jak już przebiłam się przez tonę biurokracji i zniosłam te wszystkie oczy pracowników wpatrzone we mnie jakbym spaliła im dom, to i tak na koniec usłyszałam, że kota nie dostanę, bo nie mam ze sobą specjalistycznego nosidełka i w ten sposób stwarzam szansę na ucieczkę kota. A oni nie będą go ponownie łapać. Sami nie potrafili mi żadnego nosidełka skombinować, plecak też się nie nadawał, więc kota nie dostałam. Według nich lepiej żeby gnił u nich w klatkach, bo ma tak takie BOSKIE warunki. Dodam, że kot był wielkości paczki czipsów i spokojnie zmieściłby się na rękach…

      • Mi wydali chorą bidulę, dodatkowo wiedzieli, że nie przeżyje najbliższych miesięcy jak tylko surowica przestanie działać, bo dostała wyraźnego odczynu na karku, aż guzek miała – wet od razu powiedział, że może być problem, bo dwa dni po adopcji już miała koci katar, a w życiu bym jej nie zaniosła z reklamacją. W ciągu miesiąca na leczenie poszło około 1500 zł, bo mieliśmy pecha do pierwszego weta i nieźle z nas zdarł, później następny wet już był bardzo w porządku, ale jak mała zaczęła już być w stanie agonalnym i wymiotować to potrzebowała rentgena, którego nie miał i w jakiejś super hiper klinice za 2 godziny badań i kroplówek poszło 450 zł… Nie żałowaliśmy na małą, kochaliśmy ją, ale odkąd pierwszy raz zwymiotowała nie przeżyła tygodnia nawet.. Miała 3 miesiące ;(

        • Mania

          I to jest patowa sytuacja, kiedy wiemy, że zwierzaczek jest praktycznie nie do odratowania ale ciągle mamy nadzieję, że się uda. Ja miałam podobną sytuację z moim psem ale jak się dowiedziałam, że jego żołądek jest w takim stanie, że nawet intensywne leczenie nie da 100% gwarancji że pomoże a sprawi mu to jeszcze więcej bólu to zdecydowałam się na uśpienie. Wtedy to była dla mnie tragedia i szok ale wiem że dobrze zrobiłam i ulżyłam mu w cierpieniach.

          • Gdybym tylko wiedziała, że na pewno jej nie pomogę, jakośinaczej bym to rozwiązała, ale po miesiącu leczenia było z nią już naprawdę dobrze, miała być nawet szczepiona, sterylizowana jakiś czas później… A tu dosłownie w cztery dni :( umarła mi na kolanach w drodze do weterynarza, jej ostatnie godziny to była agonia już niestety.

          • Walczyłam tak o swojego kocura, ale na szczęście u nas skończyło się na drogim leczeniu i wyleczeniu. Jednak w swoim życiu musiałam pożegnać się z wieloma zwierzętami i za każdym razem była to dla mnie tragedia.

  • Zmrokova

    uśmiałam się do łez XD. wszystko prawda.

    • Myślałam, że ty z tych „niekotowych” :)

  • Stochczańka

    Jakie słodziaki. xD fajny pomysł na post
    Super blog, obserwuję i licze na to samo

  • Stochczańka

    Ech… nie masz obserwatorów. przepraszam ;P

    • P

      Bo obserwatorzy są tylko na blogspocie. Bloglovin działa na podobnej zasadzie.

  • No tak, zobaczyłam tytuł i od razu skojarzyło mi się to z poezją pana Andrzeja Bursy. Niestety wiersza nie przytoczę, bo zawiera słownictwo nieparlamentarne i autorka bloga może sobie nie życzyć takiego wyrażania się :). Dla ciekawskich tytuł jest „Pantofelek” Wpis ciekawy

  • Koty są najlepsze, a im więcej tym lepiej :) Popraw proszę orta – wziąść -> wziąć.

  • redhead87

    fajny pomysł na post. Chociaż ja nie znoszę kotów, ale żeby nie było dzieci też nie lubię:P i presja otoczenia mnie nie obchodzi, niedługo Ty też nauczysz się ją olewać. Nie rozumiem lasek które zachodzą w ciąże bo wymaga tego społeczeństwo lub rodzina… my podjęliśmy decyzję, że dziecko będzie jak będziemy na to gotowi, a nie wtedy kiedy kto,ś nam o tym powie :) Kotki ładne, ale tylko na zdjęciach:P

  • Keskese

    Można mieć i dzieci i koty ;) Pozdrawiam – mama 2 maluchów i 5 kotów ;)

    • To pozazdrościć gromadki :)