Oto historia o utraconej wolności i zdobytej miłości. Opowieść o dwóch takich co ukradli mi wolny czas, oszczędności i serce. Na moją wyraźną prośbę.

Instynkt macierzyński odezwał się we mnie jeszcze kiedy mieszkaliśmy z Przedmężem na Dolnym Śląsku. Zdecydowałam wtedy, że chce mieć swoje futrzane szczęście, na co Wojtek zareagował z niepokojem, bo przestraszył się konkurencji. Zapewniłam go, że nie ma się czego obawiać, bo wciąż posiada kilka użytecznych funkcji jak np. zmywanie, więc jeżeli koty nie wykluczą go ze stada to ja tym bardziej tego nie zrobię. Następnie przyszedł czas na twarde negocjacje, ale już po kilku godzinach krzyków, rzucania porcelaną i wyrywania sobie włosów z nóg w końcu zgodziłam się zmniejszyć limit z 20 do 2 zwierzaków i decyzja zapadła – adoptujemy kociaki!

 

Khaleesi – Matka Smoków.Qrkoko – Matka Kotów.

Posted by Qrkoko on Tuesday, May 5, 2015

 

Nie rozważaliśmy nawet kupna kota z hodowli czy sklepu zoologicznego, bo wiedzieliśmy, że mnóstwo bezdomnych kotów skrywa się gdzieś po szopach czy piwnicach lub czeka na swojego właściciela w schroniskach. Dlatego tam udaliśmy się w pierwszej kolejności.

PODRÓŻ ZA JEDEN UŚMIECH

Kiedy wynajmowaliśmy mieszkanie w Wałbrzychu to nie mieliśmy w nim takich udogodnień współczesnej techniki jak stały dostęp do telewizji, Internetu czy ciepłej wody, więc nie wiedzieliśmy nawet, gdzie było najbliższe schronisko. Dopiero znajomy polecił nam takie na drugim końcu miasta, gdzie lepiej nie zapuszczać się bez wody święconej, kastetu i polisy na życie. Jednak dla kociaków warto było zaryzykować, więc podekscytowani wizją powrotu do domu z nowymi towarzyszami życia wsiedliśmy w autobus.

 

Na miejscu nie było nam już tak wesoło, głównie przez to, że autobus nie dojeżdżał do schroniska, więc kilkaset metrów musieliśmy przejść na piechotę, a był wtedy środek zimy. Wypluwając resztki kondycji i godności udało nam się doczołgać do bramy wejściowej. Mieliśmy nadzieję, że od tego momentu pójdzie już jak z górki, ale jak się później okazało to nie był koniec wspinaczki na upragniony koci grzbiet. Wystraszone zwierzęta garnęły się do nas przez kraty, a jeden z nielicznych kotów jaki się tam znajdował był cały czarny i miał wielkie zielone oczy. Był taki piękny, że od razu mogłabym go schrupać, ale niestety musiałam obejść się smakiem.

Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!
Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!


Jak już znaleźliśmy jakiegoś człowieka odpowiedzialnego za schronisko to dowiedzieliśmy się, że żadnego kota nie dostaniemy. Ot tak, prosto z mostu. Nie pytali nas o zarobki, metraż mieszkania, imiona czy ulubione seriale. Zostaliśmy wyproszeni ze schroniska przez pracowników, którzy patrzyli na nas jak na jakichś handlarzy kocimi narządami. W końcu przed wyjściem wydusiliśmy z nich dlaczego nie możemy zaadoptować kota – nie mieliśmy ze sobą profesjonalnego transportera. Schronisko własnych nie posiada, a jedyne najbliższe sklepy to te monopolowe, więc z adopcji nici. Z perspektywy czasu wiem, że intencje schroniska były słuszne, ale wtedy byliśmy wkurzeni i wróciliśmy do domu bez kotów i cienia uśmiechu na twarzy. Postanowiliśmy, że będziemy czekać na swoją okazję.

MIŁOŚĆ Z INTERNETU

Na kolejną szansę adopcji czekaliśmy długo. W pewnym momencie mieliśmy kryzys i wahaliśmy się czy nie zrobić sobie własnych dzieci. Jednak w końcu los się do nas uśmiechnął, kiedy pod koniec kwietnia Przedmąż musiał pójść na nockę do pracy popilnować robotników remontujących sklep w galerii handlowej. Wojtek spakował ze sobą kanapki, kocyk i laptopa. Tak jak wspominałam wcześniej nie mieliśmy wtedy Internetu, więc było to jedno z niewielu miejsc, gdzie można było podłączyć się do kiepskiego Wi-Fi jak szef nie patrzy i zobaczyć co się dzieje na świecie. Robotnikom szło sprawnie, więc Przedmąż zaszył się w jednym rogów sklepu, gdzie nie dosięga wzrok kamer i liczył na to, że w którymś z sąsiadujących lokali działa Internet. Po godzinnej próbie poszukiwania sygnału w końcu udało mu się złapać jeden z kawiarni obok. Jednak Internet był tak słaby, że nawet wyszukiwarka Google się zawieszała i jedyną działającą stroną było forum netwars.pl Jaka była szansa znalezienia kotów do adopcji na forum gry komputerowej, gdzie w każdej chwili mógł zerwać Internet? Pewnie bliska zeru. A jednak w środku nocy, na samej górze strony pojawił się wtedy nowo założony wątek „Oddam koty”.

Okazało się, że jakichś chłopak z Warszawy znalazł cały miot porzuconych w stodole kotów. Przedmąż od razu do mnie zadzwonił. Była 4 nad ranem. Wściekła odebrałam telefon:

– Są koty do… – zaczął.
– Bierz! – nie dałam mu skończyć. Czułam, że to są nasze dwa sierściuchy, których szukaliśmy.

Koty rozchodziły się jak świeże bułeczki. Cała lawina ludzi zgłaszała chęć adopcji. Kiedy w końcu Wojtek złapał zasięg żeby napisać „zostawcie coś dla nas!” ostała się jedna parka okruszków – grubasek w szare paski i nadpobudliwa kotka w białe plamki. Udało się! W końcu zaadoptowaliśmy nasze długo wyczekiwane kotki. Przedmąż ze szczęścia upuścił laptopa, ucałował robotników w czoło i powiedział żeby następną kolejkę wypili za zdrowie kotów.

GLOBKOTER

Nasze koty podróżowały boso przez świat. Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!Chłopak, który znalazł miauczącą gromadkę nie tylko zabrał ją do weterynarza, ale też znalazł jej nowy dom, niezależnie od tego jak daleko się znajdował. Nasze przywiózł do Wałbrzycha, aż spod Warszawy, a my dostaliśmy od niego nie tylko nasze dwa kocie szczęścia, ale też całą wyprawkę. Kiedy pudełko, w którym jechały koty po raz pierwszy się otworzyło po całym osiedlu rozszedł się cienki pisk radości małej dziewczynki. A później Przedmąż też pozwolił mi zajrzeć. To zdecydowanie były nasze kociaki. Maluchy z ogromnymi głowami, które tylko na nas patrzyły. Nie bały się, nie miauczały, tylko patrzyły.


To był nasz Macierz – kot nieobliczalny i Lejdi – księżniczka z doliny kocich łapek

Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!

Koty śmiejące się ze swoich ludzkich niewolników

Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!

standardowy widok

 

Macierz i Lejdi to para, która się uzupełnia. On jadł wszystko, a ona dla równowagi jeść nie chciała prawie wcale. On miauczał nawet na powietrze, a ona do 6 miesiąca nie mogła się zdecydować czy jest kotem czy wężem, bo tylko na nas syczała. Jedyne w czym były zgodne to spanie – najlepiej odpoczywało im się na moich włosach, z których składały sobie posłanie jak w IKEA lub na pudle z włóczkami, których akurat potrzebowałam. Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!
Macierz i Lejdzioszka to globkoterzy, bo podróż z Warszawy nie była ich jedyną wycieczką. Kiedy miały półtora roku zdecydowaliśmy się przeprowadzić z Wałbrzycha do Białegostoku. Czekała nas dwunastogodzinna podróż pociągiem w środku lata. Mieliśmy już dla nich transportery i środek uspokajający od weterynarza, ale i tak cała przeprawa była dla nas mordęgą, bo upał zrobił z przedziału saunę, a kocie narkotyki przestały działać już w okolicach Wrocławia. Koty zaczęły zawodzić, krzyczeć przez sen i wołać siebie nawzajem, a mieliśmy przed sobą jeszcze 10 godzin jazdy. Na szczęście przedział był jeszcze pusty i chcieliśmy żeby tak pozostało. Przedmąż zasłonił firanki w całym przedziale i zamknął drzwi cały czas je trzymając, żeby wsiadający ludzie myśleli, że są zepsute. Robił tak na każdej stacji przez całą podróż, a ja starałam się w tym czasie uspokoić majaczące kociaki. Kiedy byliśmy w połowie drogi koty wreszcie się uspokoiły, a my mieliśmy chwilę spokoju. Do czasu, aż na następnej stacji nie wsiadł cały zastęp harcerzy, który na cały przedział śpiewał „płonie ognisko w lesieeee!”. Koty się obudziły i robiły im chórki, a Przedmąż musiał siłować się na rękę z każdym harcerzem, który postanowił zdobyć sprawność za naprawienie „zepsutego przedziału”. W ten sposób ostatkiem sił wjechaliśmy do Warszawy, czyli w rodzinne strony kotków. Znajome rejony musiały je uspokoić, bo od razu usnęły w swoich transporterach, a my pomyśleliśmy, że teraz będzie już łatwiej. Jeszcze tylko 3 godziny spokojnej jazdy i kotki obudzą się już w swoim nowym domu. A potem do przedziału wszedł konduktor i powiedział:

– O jakie śliczne kotki z nami jadą! KICI KICI KICI KICI!!!!

 

KOTY I RĘKODZIEŁO

Dopiero po roku mieszkania w Białymstoku miałam czas na powrót do Rękodzieła. Koty zawsze chętnie mnie w tym wspierały i chętnie służyły pomocną łapką, nawet wtedy jak nikt o pomoc nie prosił. Pamiętam jak raz wróciłam z pracy i zorientowałam się, że nie domknęłam pudełka z włóczkami. Instalacja artystyczna autorstwa Macierza i Lejdi oplotła okoliczne meble i psa Przedteściów. Gdyby zrobiły to na podwórku to pewnie miasto urządziłoby benefis na część nieznanego artysty, ale moje koty są niewychodzące, więc świętowałam tą uroczystość w pozycji klęczącej, cierpliwie rozplątując twórczą wizję swoich futrzaków.

 

Problem? 😾

Film zamieszczony przez użytkownika Agata Garbowska (@qrkoko)

 

Każde z nich jest zatrudnione w mojej pracowni jako tester. Lejdi uwielbia dzianiny, zwłaszcza te ciemne. Obowiązkowe drzemki na skończonych projektach należy traktować jako test splotów i wytrzymałości włóczek. Macierz z kolei jest Kontrolerem Okrągłości Tworów Ewidentnie Koralikowych (w skrócie K.O.T.E.K.). Do jego zadań należy przeturlanie nowych koralików po podłodze upewniając się czy mają idealnie opływowy kształt umożliwiający ich skuteczne turlanie. Każdy materiał, który można uznać za puszysty lub mięciutki też musi najpierw przejść przez ich łapki.

Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!

Powinnam kupić łódź…

Koty pilnują również mnie, żebym się nie przepracowała. Kiedy uznają, że zbyt wiele uwagi poświęcam robótkom, a zbyt mało im po prostu kładą mi się na aktualnym projekcie. Nie przeszkadzają moje protesty, zwłaszcza kiedy lampkę oświetlającą moje ręce traktują jak solarium. Jestem jeszcze w stanie pracować z nimi na kolanach czy dłoniach kiedy dziergam. Nawet przyzwyczaiłam się do ich grzania. Gorzej jest, kiedy koralikuję. Wyciąganie spod kocich brzuchów milimetrowych koralików zdecydowanie wydłuża pracę.

 

Macierz chętnie pomaga mi przy moich robótkach.

Posted by Qrkoko on Tuesday, July 7, 2015

 

Takie dwa sierściuchy są przydatne dla każdej dziewiarki. Dbają o naprężenie nici, ciągnąc kłębek od drugiej strony lub chętnie naostrzą druty, sprawdzając ich wytrzymałość na swoim uzębieniu. Niestety Lejdi jest też zapaloną filcomaniaczką. Dopiero co ukulane przeze mnie korale chętnie wylizuje sprawiając, że kilka godzin wbijania igły do filcowania nagle traci znaczenie. Każda rękodzielniczka, która ma koty wie jak pomocne są to zwierzęta. Moje czasami przyniosą mi jakiś zapomniany projekt na łóżko, który dziwnym trafem znalazł się pod szafą. Innym razem po kilku minutach walki z nimi o kłębek włóczki zauważę, że właściwie to nie pasuje mi on do koncepcji.

Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!

Tu mi będzie najwygodniej

Nie wyobrażam sobie swojego życia bez tej dwójki. Nie tylko zmuszają mnie do stałej koncentracji i uwagi, ale pomagają też dbać o porządek w pracowni. Jeżeli coś zostawię na widoku, od razu traktują to jako swoją własność przez zasiedzenie. Dosłownie. Próbowaliście wyciągać kocią sierść po włosku z delikatnych, ręcznych koronek? Koty są dla mnie stałym wsparciem. Grzeją mnie, mruczą do ucha co lepsze pomysły i dotrzymują mi towarzystwa w przeciągających się godzinach spędzonych nad projektami. Teraz jako pięciolatki są już wyrozumiałe i dostojne. Rzadziej siadają na robótkach, a częściej na kolanach. Tylko zamiłowanie do świecidełek i miękkich półfabrykatów pozostało takie samo. Czasami po sprzątaniu w ich kryjówkach na nowo odkrywam materiały, o których zupełnie zapomniałam. A to tylko jedno z niewielu atutów posiadania kota.

 

PRZYGARNIJ KOTA

Kot to towarzysz na całe życie i bardzo wyrozumiały przyjaciel. Często się zastanawiam czy to ja im bardziej pomogłam czy raczej one mi. Jeżeli chcesz mieć swojego kota to pamiętaj żeby w pierwszej kolejności rozważyć adopcję. Nie ma sensu kupować kota, skoro tak wiele z nich czeka na swoją szansę i odrobinę miłości w schroniskach lub domach tymczasowych.

Jednym z takich miejsc, gdzie możecie zaadoptować koty jest fundacja Miasto Kotów. Znajdziecie tam wszystkie potrzebne informacje odnośnie adopcji oraz całą kocią ferajnę czekającą na swój nowy dom

 

Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!

Trudny wybór

Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!

Klon Macierza!!!

Kotełki do adopcji » http://miastokotow.pl/adopcja-miejskiego-kota/mieszczuchy-do-adopcji/

Warunki adopcji » http://miastokotow.pl/adopcja-miejskiego-kota/przygotowania/

 

WSPOMÓŻ KOTA

Jestem świadoma, że nie każdy może sobie pozwolić na nowego domownika. Jednak nawet wtedy możecie takie kotki wspomóc!

Sposób 1 – darowizna!
Możecie wpłacić darowiznę na konto fundacji Miasto Kotów, dzięki której będzie można nakarmić bądź wyleczyć jakiegoś kotka. Wszystkie informacje dotyczące tego na co idą wpłacane pieniądze znajdziecie na stronie fundacji.

mBank 04 1140 2017 0000 4702 1302 3553
Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe

Więcej informacji » http://miastokotow.pl/przed-adopcja/pomoc-finansowa/

 

Sposób 2 – zakupy!
To nie wszystko! Skontaktowałam się ze sklepem Korallo.pl, który nie tylko obiecał wysłać fundacji karmę dla kotków, ale też przekaże jej złotówkę od każdego zamówienia złożonego u nich w Dzień Kota (17.02.2015)

Qrkoko.pl - Kot zawładnie Twoim światem!

Link do sklepu » http://www.korallo.pl/

 

Wspólnie pomóżmy kotkom!

Jeżeli jeszcze nie macie swojego kota ⇒ pomyślcie nad adopcją

Jeżeli chcecie polepszyć życie futrzaków i wspomóc działanie fundacji Miasto Kotów ⇒ przekażcie im darowiznę finansową lub rzeczową

Jeżeli planujecie uzupełnić rękodzielnicze zapasy ⇒ zróbcie to 17 lutego w sklepie Korallo, a każda złotówka ze złożonego zamówienia trafi do fundacji Miasto Kotów

 

Wspólnymi siłami pomóżmy kotom zawładnąć światem!
Przecież dobrze wiemy, że do nich prawowicie należy
.

 

  • Marta

    Piękna historia :) Ja w tym roku zamierzam adoptować kotełka, więc trzymaj kciuki :D

    • Trzymam za Ciebie kocie pazurki! :)

  • Qrkoko! To nie tylko rękodzieło nas łączy i miłość do kotów (których co prawda nie mam, ale kocham^^). Mój Luby też jest z NW :D Jaki ten internet mały ;) A historia przepiękna :)

    • Normalnie NW POWER :D Przedmąż przesyła pozdrowienia, a ja w imieniu swoim i kotełków dziękuję za miłe słowa :)

  • Zakochałam się w tym poście <3 Nigdy kotów nie lubiłam, ale coś mi mówi, że zmienię zdanie :)

    • Koty są świetne i łatwo się w nich zakochać. Wystarczy tylko dobrowolnie zgodzić się na ich panowanie i potem poleci już z górki :D

  • Muszel

    Sama przygarnęłam w listopadzie bidulę schroniskową licząc się z tym że kot będzie mieszkał i jeździł między dwoma lub trzema miastami, ale nie potrafiłam powiedzieć „nie”, tym bardziej że już od dawna ciągle ględziłam że tęsknię za kotem (od dziecka jakiegoś miałam, aż w klasie maturalnej mój ostatni koteł został rozjechany przez auto i rodzice powiedzieli STOP- zwłaszcza że szłam na studia). Zostało mi jeszcze trochę do ukończenia studiów, ale jakoś tak z kotełem raźniej :)
    A współlokatorzy którzy nienawidzili wcześniej kotów teraz mają na jego punkcie bzika :D

  • ja mam 3 koty… nie chwaląc się :) 1 z miotu kotki znajomej, 2 uratowany od oprawcy, 3 ze schroniska wzięty jako kot pół dziki do socjalizacji , teraz największy pieszczoch Świata :) ehhh… pozdrawiam wszystkich kociarzy rękodzielników :)