Kolczyki czekały na mnie 13 lat

44

Qrkoko.pl - Kolczyki czekały na mnie 13 lat

Kiedy 5 lat temu wyprowadzałam się z rodzinnego domu zabrałam ze sobą niewiele rzeczy. Miałam mieszkać u ciotki, więc potrzebowałam tylko trochę ubrań, kilku drobiazgów i ukochanej poduszki. Podczas pakowania wpadł mi w ręce duży, szklany koralik. Przypomniałam sobie, że był częścią żyrandolu i znalazłam go na strychu domu rodzinnego, kiedy miałam 10 lat. Przez kolejne 8 ukrywał się wśród moich rzeczy. Spakowałam go do kosmetyków i od razu o nim zapomniałam.


3 lata później czekała mnie kolejna przeprowadzka. Tym razem wyjeżdżałam z Dolnego Śląska. Siedząc na podłodze prawie pustej 20 metrowej kawalerki i przeglądając spakowane kartony, znów natrafiłam na szkiełko. Przyglądałam się jak w fasetowaniach załamuje się wczesnoletnie słońce. W odbiciu zobaczyłam dwa biegające kociaki i moją zmęczoną twarz. Twarz osoby, która od 2 lat nie miała ani chwili na swoje hobby. I mimo tego, że od czasów wyprowadzki z rodzinnego domu potrafiłam o wiele więcej, to nic mi ze szkiełkiem nie wychodziło.

Qrkoko.pl - Kolczyki czekały na mnie 13 lat

To nie był jeszcze jego czas, a i ja nie miałam go za wiele, musząc przygotować walizki do wyjazdu. Kryształ spakowałam do koralików i od razu o nim zapomniałam.

Swoje szczęście odnalazłam dopiero 630 km od domu, w Białymstoku. Dostałam tu pracę.

Nowa siedziba.
Komisja na kierownika.
Awans.

Telefony w dni wolne.
Wieczne problemy.
Wyczerpująca psychicznie atmosfera.
Setki złotych i godzin na dojazdy.
Odwodnienia.
Ja na lekach, Wojtek ciągle w pracy.

Moje szczęście nie trwało zbyt długo.

Usłyszałam diagnozę:

– Musi Pani zmienić coś w życiu. Otoczenie, może pracę?

– Nie mogę! Niedawno awansowałam, stracę wszystko.

– To Pani decyzja, proszę się tylko zastanowić czy warto.

Czy warto? 20 godzin dziennie na nogach, wieczne telefony i smsy. Kiedy jestem w domu – pracuję. Kiedy z niego wychodzę – tylko po to żeby załatwić coś do pracy. Nie pamiętam jak wygląda rodzina, z Wojtkiem widzę się tylko w drzwiach. Wypłata rzadko przekracza minimalną krajową. Z niedowierzaniem zerkam w kalendarz i widzę, że minęło dopiero pół roku, choć czuję się jakbym przepracowała pół życia. Nie zdążyłam zobaczyć nawet miasta, w którym mieszkam. Kiedy pytają mnie o drogę umiem wskazać tylko tą do pracy. Czy naprawdę warto?

Moją najodważniejszą decyzją było porzucenie marzeń.


Marzeń, które zostały mi narzucone. Marzeń ludzi z wyższych stołków, na które pracowałam. Moje dawno zostały pogrzebane w bezpłatnych nadgodzinach, litrach potu, łez i wyrzeczeń. I jeżeli nic w życiu nie zmienię to swoich nigdy nie zrealizuję. A tak nie chciałam żyć.

Kiedy się zwolniłam, pierwszy raz od 6 miesięcy odetchnęłam z ulgą. Drugi raz zrobiłam to, kiedy zerwałam wszelkie kontakty z załogą kierowniczą, która na pożegnanie dodawała otuchy:

„Nigdy nie znajdziesz pracy, już ja Ci w tym pomogę”
„Wracaj do siebie wieśniaro”

Nowa praca jednak się znalazła. Wręcz stworzona dla mnie, w półfabrykatach rękodzielniczych. Popłakałam się, kiedy wreszcie miałam chwilę, by na nowo zacząć tworzyć. Płakałam też nad stanem moich stawów – po 3 latach nieużywania solidnie zardzewiały. Praca zaskakiwała mnie z dnia na dzień. Dowiaduję się, że szefowie mogą być mili, a współpracownikom nie chodzi wyłącznie o to żeby na Ciebie donieść i wygryźć ze stanowiska. Wszystko było dla mnie nowe. Mija pół roku, kiedy nadganiam swój warsztat. Powoli odzyskuje wagę i odżywiam wyjałowiony organizm. Poznaje nieznane mi uczucie – można kochać swoją pracę.

Jesienią dostaję telefon od taty:

– Mam dla ciebie reklamówkę koralików, jak wrócę do kraju to się ucieszysz.

Cały wór koralików odbieram dopiero na święta. Wśród nich był duży kryształ. Tylko jeden, na samym dnie.

– Skąd to masz?
– Kobieta na ryneczku sprzedawała, niedaleko sadu, w którym pracowałaś. 3 Euro za reklamówkę.

Wyglądał jak ten sam kryształ, o którym zapomniałam 5 temu.

– Mam taki sam od babci ze strychu.

Kiedy wróciłam do domu zaczęłam go szukać i nigdzie nie mogłam go znaleźć. Dopiero kiedy wyciągnęłam wszystkie szuflady w domu, zobaczyłam, że leżał zakurzony w rogu i czekał na mnie. Porównałam oba szkła i stwierdziłam, że są identyczne.

– Zobacz, znalazłam.
– Ładne.
– Ten znalazłam u mamy, jak miałam 10 lat, a ten miesiąc temu przywiózł mi tato z Niemczech.
– Widocznie na Ciebie czekały. Wiesz już co z nich zrobisz?

Nie wiedziałam. Długo wokół nich chodziłam, brałam do ręki i przykładałam do siebie. Bałam się zacząć, bo nie chciałam ich zmarnować. W końcu się zdecydowałam i nawlekłam przypadkową ilość koralików. Okazało się, że wyszło idealnie. Wszystko mi wychodziło jakby było zaplanowane.

– Są piękne.
– Założę je na nasz ślub.
– A nie są za ciężkie?
– Nam też było ciężko.

Te kolczyki to cała ja. Ich historia zaczęła się w małej wiosce na Dolnym Śląsku. Ukształtowały się w Niemczech, niedaleko mojej pierwszej pracy. Całokształt i ostatni szlif zyskały dopiero na Podlasiu. Nie wiem gdzie jest reszta żyrandolu, ani ile lat pierwszy kryształ leżał na strychu. Ze mną jest już od 13.

Do stworzenia kolczyków nie użyłam ani grama kleju. Wszystko zostało zszyte i trzyma się dzięki ciężkiej pracy, umiejętnościom, talentowi i miłości. Trzyma się równie mocno jak ja. Kolczyki są moim talizmanem i nie wierzę, że ich powstanie to przypadek. Dzięki nim mam rodziców blisko siebie. Każdy z elementów dostałam od innego członka rodziny. One musiały powstać w odpowiednim czasie, właśnie wtedy, kiedy wiem co chce dalej robić.

Kolczyki przypominają mi kim byłam wcześniej i jaką drogę przeszłam, by robić co kocham. Ich ciężar przypomina mi, że często miałam pod górę, traciłam zdrowie i prawie straciłam związek. Przypominają mi, że wiele razy traciłam nadzieję i chciałam wszystko rzucić, ale nigdy nie zrobiłam jednej rzeczy:

Nie przestałam walczyć

Qrkoko.pl - Kolczyki czekały na mnie 13 lat

  • synapsy

    Niesamowite kolczyki! Dopiero uczę się beadingu więc wiem ile trzeba w to włożyć pracy

  • mała

    Aż się łezka w oku kręci przy czytaniu histori. przeżywałam to samo co ty ze swoją pracą. brak czasu na życie…

  • finta

    znam to od podszewki, coraz większy brak czasu na dzierganie, a w pracy coraz więcej obowiązków a płaca wcale się nie zmienia. ale się nie poddaje i wierze że kiedyś się to zmieni..

  • Kaaja

    w mojej pracy jest czysty wyzysk i łamanie praw człowieka. wiele razy myślałam że nie dam rady Ale dzięki pasji i mężowi mam po co wracać do domu i to utrzymuje mnie przy sile. Cieszę się, że ci się udało. Kolczyki również śliczne.

  • hainamka

    najważniejsze to robić w życiu to co cię kocha i nie dać sobie wmówić, że trzeba robic coś innego bo sobie nie poradzisz w życiu. najwazniejsze to żyć swoim życiem, a nie robić całe życie na szczęście innych i obudzićsię w ręką w nocniku jak już będzie za późno. nie każdy mozę wybrzydzać w pracy ale trzeba postarać się i znaleźć złoty środek żeby móc z tego życia trochę pokorzystać. bardzo fajny wpis, pozdrawiam :)

  • Marion

    Naprawdę są przecudowne:O

  • BeBauty

    To chyba jakieś przeznaczenie, że dostałaś drugi dokładnie taki sam!

  • Sponge2

    Śliczne są! A historia jak z filmu jakiegos :)

  • Roxy

    Ależ musiałaś się napracować. Wyszły super!

  • Kaszanqa

    Podziwiam Cię. Oby tak dalej! Dobrze myślisz, nie wolno się poddawać!

  • Aśka

    Są idealne. Wprost nie mogę uwierzyć w ich historie, niesamowita;D

  • AniaKujak

    Serio jak to czytałam to taki szacunek czułam do Ciebie. Wiele przeszłaś. Dobrze, że się nie poddałaś. Możesz przynajmniej być teraz z siebie mega dumna!:D

  • Turczy

    Super mieć taki talizman, naprawdę świetna historia.

  • Bolibrzuch26

    Naprawdę wzruszająca historia. Wszystkie te ciężkie przejścia wyszły na dobre:)

  • Pobruszka

    To dobrze, że jesteś teraz szczęśliwa :) Trzymam kciuki żebyś dalej się rozwijała!

  • twit1

    Ciekawe ile przy nich spędziłaś:o cudowne!

  • Lampanocna

    Haha rzeczywiście idealne na ślub! Znaczące i piękne:)

  • Dziękuję za ten wpis…… nie poddam się !!!! Warto spełniać swoje marzenia !

  • Ale cudne Ci wyszły te kolczyki. :o

  • Cat

    Dobrze, że Ci się poukładało :))

  • Kamila Plewa

    świetny artykuł, cieszę sie że wyszłaś na prostą i robisz to co lubisz pozrdawiam:)

  • Po oprawieniu w drobne koraliki nabrały zupełnie innego wyglądu – już nie są surowe, z lekko naznaczonym szlifem – ale dopracowane w każdym calu, piękne kolczyki. Tak, to idealny wyznacznik życiowej drogi i oprawy jaką każdy z nas otrzymuje – albo będzie lekka w konstrukcji i niestabilna a co z tym idzie niepewna albo dopracowana, pewna, stabilna – tak jak w Twoim przypadku. Powodzenia :)

  • Marta Myszkusia

    Wiem jak to jest….. nie wiedzieć czemu nie znasz swojego domu, drogę znasz tylko z domu do pracy, dziecko widzisz już śpiące a niani mówisz-widzimy się jutro… kładziesz się spać, wstajesz i od rana to samo… 5:30 wstajesz…2″ w nocy zasypiasz…… Też powiedziałam w pewnym momencie DOŚĆ! Nie ważne, że bardzo dobrze zarabiałam, ale nawet nie miałam kiedy wydac tych pieniedzy! Nie widziałam sie wogóle z dzieckim , kóre wtedy miało niecałe dwa latka-a weekendy nie zawsze całe to trochę za mało- powiedziałam dość, zmieniam wszystko, miejsce zamieszkania, pracę, miał pojawić się nowy obywatel ale stres, pośpiech, chyba tak jak u ciebie, zaniedbania żywieniowe i wykończenie organizmu nie pozwoliło nam cieszyć się szczęściem, zostawiłam wszystko- na szczęście był moment w życiu, gdzie ja nie musiałam pracować :) wszystko się w końcu poukładało, wróciłam do innej pracy i znowu- nadzieja na obywatela lub obywatelkę:) od razu poszłam na zwolnienie, w sumie miałam tez podstawy ku temu, więc nie musiałam naciągać budżetu Państwa specjalnie siedząc w domu a właściwie leżąc jak nie w łóżku to w szpitalu ale!!!!!
    Opłaciło się… teraz zaczynam znowu kolejny rozdział życia i teraz po latach wiem- rodzina jest najważniejsza!!!!!!!!!!!!!!
    Pieniądze pomagają ale niestety- życia nie dadzą!!!!!

    Piękne kolczyki, a decyzja wspaniała!!!! Nie wolno się poddawać!!!!!
    ślub….. idealne na tę uroczystość….

    • Rodzina i zdrowie najpierw. Bez tego pieniądze nie mają znaczenia i sensu. Na życie zawsze się znajdzie, trzeba tylko mieć je z kim dzielić.

  • Sweetshoop

    Banałem byłoby napisać – piękne kolczyki. Piękne, bo z historią, łączące
    Cię z bliskimi, a przede wszystkim odcinające przeszłość i otwierające
    drogę nowym wyzwaniom i chwilom. A niech tam, polecę banałem –
    PRZEPIĘKNE KOLCZYKI :-) Trudne historie zawodowe znam, chwile, gdy
    wypruwasz flaki, a w zamian otrzymujesz jedynie zgniecenie poczucia
    własnej wartości. Kiedyś powiedziałam coś w zasadzie przypadkowo, ale
    okazało się dominującym elementem mojego życia ” Najtrudniej jest podjąć
    decyzję. Gdy już to zrobisz cały kosmos sprawi, ze wszystko dobrze się
    ułoży”. Odczuwam to każdego dnia. Cieszę się, że teraz twój kosmos stoi
    za Tobą murem :-)

    • Ja się cieszę, że i twój kosmos nad Tobą czuwa :) . Czasami warto się zastanowić co jest dla nas najważniejsze i podjąć jedną z trudniejszych decyzji w życiu.

  • Pingback: Bezimienny Miś | Qrkoko.pl()

  • Pingback: Czerwone Rivoli | Qrkoko.pl()

  • Pingback: Łapacz snów | Qrkoko.pl()

  • Gosia

    Brawo, podziwiam. A kolczyki cudowne. Poniekąd jest to też opis mojego urywka z życia, jednak mnie znacznie trudniej wyrwać się spod presji otoczenia mówiącej o pracy, która byłaby dla mnie odpowiednia a ja sama wiem, że by nie była. Anyway jest lepiej niż rok temu :)

  • Zapewne zbyt lakonicznie i oszczędnie, ale napiszę tylko, że naprawdę piękny wpis. Wow.

  • Kolczyki są wspaniałe, a wpis… powala na kolana.

  • Piękna historia.

  • Marta Szarek

    Dziękuję za ten artykuł. właśnie jestem w momencie, kiedy trzeba podjac trudna decyzje i wybrac pomiędzy bezpiecznym finansowo, ale wyniszczajacym psychicznie i fizycznie zyciem, a Pogonią za marzeniami. Decyzja zapala juz jakiś czas temu, ale teraz trzeba zrobić ten krok, a to najtrudniejsze. Twoj tekst dodal mi otuchy, aż sie powyłam… choć hormony ciężarnej też robią swoje ;)

  • Daria

    Trochę jakbym czytała o sobie :) Dzięki za ten wpis, bo ostatnio nachodziło mnie sporo wątpliwości, ale dzięki niemu przypomniałam sobie o co walczę. :)

  • Gosza

    Chciałam napisać coś mądrego, ale po przeczytaniu jakoś brakuje mi słów. Pokazujesz, że warto walczyć o siebie. I za to wielkie dzięki :-)

  • mokimoni

    Wiesz co…one są piękne Tobą…Też tu znalazłam siebie ze swojego poprzedniego życia. Topory, które dzielą nasze życie na kawałki dają nam nowe, lepsze życie. Życzę Ci samych sukcesów :) Ostatnio też mi ktoś powiedział żeby walczyć. Teraz czytam to samo u Ciebie. To na pewno nie jest przypadek. WIELKIE POZDRO!

  • Jestem pod wrażeniem…
    Piękne są.
    I Twoja opowieść… dziękuję że się nią podzieliłaś.

  • Basia Mozgiel-Gierszewska

    Kocham Cię za tę historię. Wspaniała…

  • ilolenge

    Są przepiękne, historia jest niesamowita, aż się wzruszyłam…i mam zamair zrobić to samo, walczyć o swoje marzenia…które są, zdawałoby się na wyciągniecie ręki, ale czasem próbujesz po nie sięgnąć i okazuje się, że ta odległość jest tylko złudzeniem…a między Tobą a nimi znajduje się kręta i wyboista droga. Jedno pytanie mam…KIEDY ŚLUB? :)

    • To nigdy nie jest złudzenie, sięganie po swoje marzenie to realna rzecz, którą możesz wykonać. Potrzebne Ci tylko silna wolna, chęć działania i wsparcie bliskich osób. Wtedy na pewno wszystko się uda :)

      A na ślub przyjdzie pora. Przecież najpierw muszę wydziergać sobie suknię ślubną :D

      • ilolenge

        Sięgam i już wiem, że marzenie jest niedaleko. Ciężka praca i wytrwałość – to moja hasła na ten rok!
        Masz rację, wsparcie jest potrzebne…
        Na pewno suknia będzie piękna, jeśli Ty ją zrobisz :)

  • Natalia Gałężewska

    Aż łezka kręci się w oku. Gdy czytam ten wpis, widzę siebie… Czekam właśnie na taki przełom w moim życiu, gdzie w końcu będzie z górki, gdzie ktoś doceni moje starania, a szef okaże się człowiekiem, zwykłym człowiekiem, że pokocham swoją pracę, że będzie sprawiała mi przyjemność. Bardzo dużo tych „że”, ale czekam cichutko i na spełnienie moich marzeń :) Pozdrawiam ciepło i trzymam za ciebie kciuki :)

    • Taki moment w życiu w końcu przychodzi. Czasami bardzo późno, czasami dopiero wtedy kiedy opadają nam ręce z bezsilności, ale zawsze w końcu przychodzi. Wiem to po sobie :)