Kobieta z jajami

17

Qrkoko.pl - Kobieta z jajami

Nie przepadam za dużym zbiorowiskiem ludzi. Staram się omijać je szerokim łukiem, bo zawsze przechodzą mnie wtedy ciarki i mam złe przeczucia. W tę wietrzną niedzielę miałam przeczucie żeby zostać w domu, bo stanie się coś złego i tak też było, kiedy przechodziłam obok XXIII Jarmarku Wielkanocnego Sztuki Ludowej Podlasia.

Początkowo myślałam, że to mi coś się dzisiaj stanie, bo na jarmarku zostałam przez tłum pochłonięta, podeptana, zmasakrowana i prawie okradziona. Naliczyłam piątkę małych dzieci ganiających samopas, podczas gdy ich opiekunowie zajęci byli kupnem 20-stej palmy do kolekcji czy staniem godzinami w kolejce po chleb ze smalcem. Jedyną atrakcją był dla mnie występ zespołu skutecznie zagłuszany przez okrzyki zwiedzających:

– Halina! Rusz się, wydmuszki tanie znalazłem!
– Nie mogę! W kolejce po kiełbasę stoję!

Od podcięcia sobie żył koszem wiklinowym uratowała mnie samotna babcia na stoisku z wydmuszkami.

Qrkoko.pl - Kobieta z jajami

Miała piękne, ręcznie malowane wydmuszki, trochę palemek i serwetki. Wszystko było bardzo ładne i wykończone w każdym detalu. Odróżniała się od chińskich masówek z większości stoisk. W jej pracach widać było talent i poświęcony czas. Brakowało jej tylko jednego. Klientów.

Na jej stoisko mało kto zwracał uwagę, po części z uwagi na kiepską lokalizację, a po części przez to, że sprzedającym nie był energiczny pan Wiesław, który na pół jarmarku wydziera się o degustacji miodu, tylko skromna babcia. Ona nie myślała o tym żeby wszelkimi metodami wcisnąć ludziom swoje prace, nie zastanawiała się jak wyróżnić się spośród konkurencji czy jaką zastosować strategię cenową. Ona chciała tylko sprzedać swoje prace, którym poświęciła wiele dni. Robiło się coraz zimniej, a ja stojąc i widząc, że ta babcia marznie bardziej ode mnie zrozumiałam wtedy, że to nie mnie spotka dzisiaj coś złego. Wtedy zerwał się wiatr.

Usłyszeliśmy z Przedmężem tylko trzask pękających wydmuszek. Wiatr zerwał pisanki ze stołu niszcząc prawie połowę rzeczy na sprzedaż. Pozbieraliśmy z ziemi wszystko, co się dało, ale tylko kilka jajek uszło bez szwanku. Wzrok tej pani mówił wszystko. Wiele godzin pracy i wysiłku, talentu i miłości, jaką przelała na pisanki, zostały dosłownie zdeptane równo z ziemią.

Qrkoko.pl - Kobieta z jajami
Qrkoko.pl - Kobieta z jajami

Nikt się tym nie przejął i nie zwrócił nawet uwagi. Gdybyśmy tam nie stali nikt nie pomógłby nawet pozbierać resztek pisanek. Babcia miała przyczepioną plakietkę – to znaczy, że zapłaciła za stoisko, a teraz poniosła jeszcze dodatkowe koszty.

Biednemu zawsze wiatr w oczy

Na swoim stoliku miała naprawdę niewiele. Wyglądało to bardzo skromnie na tle wielkich stoisk, na których przekupki zapraszały na swoje promocje i oferowały „prawdziwe, unikalne rękodzieło”, które jeszcze wczoraj widziałam w Auchan na promocji. Dlaczego takie rzeczy zawsze spotykają tych najskromniejszych, najbiedniejszych i bezbronnych?

Babcia stała przy stoliku i przekładała popękane jajka do drugiego koszyka. Widziałam jak trzęsą się jej ręce. Serce mi pękało i musiałam choć chwilę z nią porozmawiać. Kupiłam od niej dwa duże jajka, bo tylko na tyle mi starczyło.

Qrkoko.pl - Kobieta z jajami

Wiedziałam, że nie przyjęłaby ode mnie pieniędzy bez kupienia niczego. Mimo takiej straty nie robiła z tego dramatu tylko dalej robiła swoje. Odeszłam żeby jej nie przeszkadzać i wtedy zobaczyłam coś, czego się nie spodziewałam.

Czasem masz pod górkę po to, żeby móc później podziwiać piękne widoki

Ledwo co wróciłam do Przedmęża, a przy stoisku babci pojawiło się sporo ludzi. Kilkoro z nich podnosiło resztki skorupek z bruku, reszta kupowała jej prace. Wcześniej było tam pusto, a babcia tylko cichutko stała i przyglądała się jak wszyscy mijają jej stolik bez słowa. Teraz Wojtek musiał wyginać śmiało ciało żeby uchwycić jej stoisko na zdjęciu. A pani nadal stała, tylko lekko się uśmiechała sprzedając swoje rzeczy czy przyjmując od kupujących ciepłe słowa otuchy i gratulacje udanych prac.

Qrkoko.pl - Kobieta z jajami
Qrkoko.pl - Kobieta z jajami
Qrkoko.pl - Kobieta z jajami
Qrkoko.pl - Kobieta z jajami

Odeszliśmy stamtąd z czystym sumieniem. Zadowoleni, że jednak ze światem nie jest tak źle. Nie wiem czy tej pani klientów napędził wiatr niszczący jej prace, my pomagając jej czy po prostu był to zwykły przypadek. Wiem za to, że ludzie potrafią sobie jeszcze pomóc i zamiast plastikowych jajek za 15 złotych woleli wesprzeć starszą panią i mieć w domu coś pięknego i ręcznie zrobionego.

Mam nadzieję, że ta Pani sprzedała wszystko. Byłaby to piękna metafora tego, że czasami wszystko się chrzani i jest beznadziejnie. Tracisz coś cennego, ważnego dla Ciebie, a wszyscy są tego świadkami i udają, że nic nie widzą. Masz nad głową burzowe chmury. A jednak w końcu wschodzi słońce. Czasem po kilku minutach, czasem po kilku latach. Musisz na spokojnie przemyśleć swoje sprawy, wziąć się za siebie i wierzyć, że są jeszcze na świecie dobrzy ludzie. Zobaczysz wtedy, że wszystko się ułoży i nie ma co płakać nad rozbitymi jajami.


 

  • ZbytPiekna

    Piękna historia! Tak się cieszę, że tam byliście i jej pomogliście. Mam ochotę tam podbiec i zobaczyć czy wszystko się psrzedało.

  • AgneS

    To zawsze ci najlepsi maja najgorzej. tej tandety co sprzedawali obok nic nie ruszyło. też mam pisankę od niej i chyba widziałam jak zbieraliście skorupki, nie wiedziałam że to wy!

    • Następnym razem nie bój się do nas podejść. Jak nie jesteśmy głodni to nie gryziemy :)

  • Kaszanqa

    Tak mi szkoda tej pani gdybym wtedy tam była to bym chyba wszystko od niej kupiła. Widać na zdjęciach jakie ma ładne prace. Podoba mi się ta różówa, może uda mi się następnym razem ;)

  • Pikslak

    U mnie w mieście też są jarmarki, ale nie na taką skalę. Stoją głównie osoby sprzedające chińską masówkę, takich starszych pań to nie mamy. Szkoda, bo jej pisanki są bardzo ładne.

    • Na żywo są jeszcze ładniejsze. Cieszę się, że udało mi się kupić te dwie ze zdjęcia.

  • maria

    Chyba pękłoby mi serce jakbym wtedy tam była. Poszłam pod sam koniec i nie zwróciłam uwagi na to stoisko, teraz tego żałuję. Faktycznie mocno wiało, a pewnie jeszcze tłum coś potrącił i wszystko się rozpadło. Dobrze, że nie potłukły się wszystkie, bo to byłaby tragedia. Pięknie to opisałaś, aż się wzruszyłam

    • W

      Pięknie to opisałaś, aż się wzruszyłam

  • Diana

    Aż mi się przykro zrobiło gdy to sobie wyobrażałam:( jak to dobrze, ze na swiecie nie zostali sami znieczuleni i zli ludzie!

  • Chapalet

    To jest coś pięknego. I zarazem coś okrutnego, jak ludzie gonią za wszystkim nie widząc prawdziwych arcydzieł, wysiłku włożonego w prace i poświęconego czasu. To strasznie boli. Mam nadzieję, że tej Pani się udało i pokazała reszcie, że rękodzieło jest czymś ważnym. BRAWO :)

    • Zdecydowanie się udało, bo jak teraz patrzyłam na jej stoisko to ledwo się dopchałam przez tłum klientów ;)

      • Chapalet

        To super wiadomość :)

  • ilolenge

    Świetnie napisałaś…wzruszyłam się jeszcze bardziej niż czytając „Dziewczynkę z zapałkami”. Masz wielkie serce i tego się trzymaj. Jesteś jedną z tych osób, za którym w kolejce przychodzą kupować tłumy (łączę się w zrozumieniu, bo wierz mi, to nie jest przypadek). Jak jestem gdzieś na jarmarku, czy na zwykłych zakupach, to śmieję się, że powinnam dostać procent za zorganizowanie klientów :)

  • Kurczę, kobieto, muszę przestać czytać Twoje notki, bo co rusz się wzruszam… Serce by mi pękło i pewnie bym oczy wydrapała tym, co to by albo stali i się gapili, nic nie robiąc, albo by jeszcze mieli jakieś pretensje (że nie wiem, pomagając podnieść skorupki stoisz im na drodze). Nie znoszę tłumów do tego stopnia, że nawet myśl o pobycie w dużym mieście napełnia mnie niepokojem i zniechęceniem. Fuj.

  • Ilona

    Podejrzewałam, że zobaczę właśnie to, co opisałaś. Żałuję jednak, że się nie wybrałam, nie spodziewałam się tam Twojego stoiska :)

    • To dobrze, że się nie spodziewałaś :) byłam tam jako klient, mojego stoiska nie było, ponieważ moje prace nie są na sprzedaż :)

  • Myślę, że to Wasze zainteresowanie jak magnes przyciągnęło pozostałych klientów. Raz w życiu zdarzyła nam się z moim ex sytuacja, że nie mieliśmy pieniędzy nawet na jedzenie. Pojechaliśmy na bazarek wyprzedawać co się da, bo dziecka powietrzem nie wykarmię. Dopóki ktoś nie podszedł to były pustki, wystarczyła ta jedna zainteresowana osoba, by zaraz podeszło kilka innych zaciekawionych, co tutaj mamy. Trudne czasy przetrwaliśmy, moja duma nie ucierpiała, wręcz przeciwnie, takie przeżycia wzmacniają charakter… choć wolałabym mieć o jedno wspomnienie z tamtych czasów mniej. Gdy jeden ze sprzedających (wystawiał się kilka stolików dalej) wjechał samochodem w moje stoisko (tego dnia byłam sama), przejechał wszystkie ubrania, które próbowałam sprzedać, to były nowe firmówki, które dostałam od koleżanki, ale niestety były na mnie za duże. Nikt nie podszedł, gdy łykając łzy otrzepywałam kurz i żwir z eleganckich spodni, które tego dnia chciałam sprzedać. Na targ już nigdy więcej nie wróciłam jako sprzedająca. Rozszarpałabym tego faceta na strzępy, gdybym znów go spotkała.