Kłamca 2,5: Machinomachia – recenzja

27

Qrkoko.pl - Kłamca 2,5:Machinomachia - recenzja

Kiedy dowiedziałam się, że Jakub Ćwiek wypuszcza na wolność nową książkę z serii „Kłamca” uwierzyłam, że po raz kolejny przeniosę się w czasy anielskich intryg i zapomnianych bogów. Jednak od ostatniej książki z Lokim minęło trochę czasu, więc miałam mieszane uczucia. Czytając pierwsze strony „Machinomachii” byłam już wstrząśnięta. Po jej skończeniu miałam ochotę się napić. Loki znowu mnie oszukał.

Pierwszy raz oszukał mnie mówiąc, że zaraz u mnie będzie. Jak miał być przed czasem tak był spóźniony o tydzień.

Qrkoko.pl - Kłamca 2,5:Machinomachia - recenzja

Drugi raz oszukał mnie swoim uśmiechem zmuszając do oceny książki po okładce. A ta nie ma nic wspólnego z jej treścią!

Qrkoko.pl - Kłamca 2,5:Machinomachia - recenzja

Oglądając ją poczułam się jakbym widziała scenę zatonięcia Titanica. Loki przypominający maszynę z czerwonymi oczami Terminatora i pomalowanymi paznokciami na kolor, którego sama najczęściej używam, nie zrobił na mnie wrażenia tak samo jak widok tłumów ludzi umierających na morzu. Za to półmechaniczny Kłamczuch posługujący się bronią, którego nawet nie ma w tych opowiadaniach, wywołał u mnie ból, jakbym na tym statku zobaczyła tonącego pieska.

LEPSZY KŁAMCZUCH W GARŚCI

Kiedy przebolałam te kłamstwa, ucieszyłam się, że ukazało się coś jeszcze z Lokim. Serię o Kłamcy wykorzystałam do bibliografii na ustnej maturze, więc darzę ją podwójnym sentymentem. Po przeczytaniu Machinomachii mogę śmiało stwierdzić, że pomysły na opowiadania są świetne, ale źle wykończone.

Qrkoko.pl - Kłamca 2,5:Machinomachia - recenzja

„Swat” zaczyna się zabawnie i słysząc, że anioł zakochał się w człowieku nie spodziewacie się takiego przebiegu wydarzeń, jakie opisał Ćwiek. Jednak przy zakończeniu poczujecie się jakby ktoś zgasił Wam światło w toalecie. Szok i niedowierzanie. W obydwu przypadkach ktoś zapomniał, że jesteśmy po drugiej stronie i czytamy. „Handlarz Snów” był dla mnie zbędny. Oprócz kilku żartów i dobrego pomysłu z Łapaczami Snów całość wydaje się wciśnięta na siłę. Jego puenta spokojnie mogła zostać wpleciona w Swata lub całkowicie pominięta, bo można do niej dojść samodzielnie po lekturze pozostałych części „Kłamcy”. Byłoby wtedy więcej miejsca dla Kłamczucha, który wyskoczyłby z okładki, wciągnął brzuch i zmieścił się na kilku stronach opowiadania. Będąc na tym etapie książki byłam tak wściekła, że chciałam zabrać Lokiemu wszystkie pióra i oddać je moim kotom. Od tego losu uchroniła go

MACHINOMACHIA

Czyli opowiadanie tytułowe, które jest najdłuższe i najbardziej złożone pod względem postaci, historii i bogów. Powinno być na nim ostrzeżenie o odmładzających właściwościach, bo czytając je poczułam się znowu 18-latką, która zalicza z serią swój pierwszy raz. Wszystkie kobiety wzdychające kiedyś do blondyna z wykałaczką, a teraz leczące się z rozstępów poczują się jak w domu. Loki jest tutaj bezczelny, bezkompromisowy i ma w zanadrzu kilka awaryjnych planów. I nawet wciśnięte na siłę hipsterskie trampki nie ujmują mu zbytnio z uroku. Machinomachia przypomina mi serial Supernatural. Unowocześnianie starych bogów i szukanie dla nich miejsca we współczesnym świecie jest świetnie przemieszane z dużą ilością intryg, humoru, dziwnego romansu i robotów.

A WIĘC JESTEŚMY URATOWANI?

Nie do końca. Pod względem długości książka jest cienka niczym twórczość Niekrytego Krytyka. Czytałam ją w pociągu wracając z urlopu i nie starczyło mi jej nawet na połowę podróży. A wyjątkowo nie miałam wtedy opóźnienia. Dodatkowo całość pisana jest jakby od niechcenia. Sam Ćwiek we wstępie pisze, że woli poświęcać czas swoim nowym seriom i bohaterom. Już na Rock & Read Festival w Białymstoku wspominał, że opowiadania będą tylko dodatkiem do głównego produktu, czyli gry karcianej. Takie zapowiedzi nastrajają optymistycznie niczym obietnice polityków, że „gorzej już nie będzie”. Gdybym dostała książkę bez okładki pomyślałabym, że to fanfiction. Robo Ninja, MechaZeus czy doczepiany penis psują klimat serii. Próbując ponownie wcielić się w skórę Lokiego Ćwiek musiał poczuć się niczym niedoszły pianista, któremu kazali zagrać „Eine kleine nachtmusik”, bo w dzieciństwie ładnie grał „Wlazł kotek na płotek”. Za długo zostawił blondyna samopas, aby ten tak łatwo znowu się go posłuchał.

Qrkoko.pl - Kłamca 2,5:Machinomachia - recenzja

KTO POWINIEN TO KUPIĆ?

Każdy fan Jakuba Ćwieka. Nie jest to jego najlepsze dzieło, ale też zdecydowanie nie najgorsze. Nie żałuję wydanych 40 zł, bo dostałam za to kilka fajnych żartów i dobrych pomysłów. Chociaż szczerze przyznaję, że nawet gdyby była do niczego to kupiłabym ją z sentymentu. Cała inwestycja jednak szybko nam się zwróci, bo razem z książką dostajemy grę karcianą „Kłamcianka”.

Qrkoko.pl - Kłamca 2,5:Machinomachia - recenzja

Qrkoko.pl - Kłamca 2,5:Machinomachia - recenzja

W grę nie miałam jeszcze czasu zagrać i poświęcę jej osobny wpis, ale porównując tylko koszty to w cenie samej gry karcianej na podstawie książek (patrz gra Jakub Wędrowycz) tutaj dostajemy dodatkowo książeczkę z opowiadaniami. Pod względem ekonomicznym zakup się opłaca.

WERDYKT

Po przeczytaniu tych opowiadań wróciłam do książki „Ciemność płonie”, w której mam autograf Ćwieka.

Qrkoko.pl - Kłamca 2,5:Machinomachia - recenzja

Musiałam sobie przypomnieć, czemu kiedyś zostałam fanką jego książek. Mając porównanie wiem, że „Machinomachia” jest po prostu dziełem gorszym od pozostałej twórczości Jakuba. Wynik nie jest zły, bo na 3 opowiadania spodobały mi się 2,5 :) Jednak już przy 4 części Kłamcy czuć było, że Ćwieka męczy ta seria i chce się od niej odciąć. Dla mnie Kłamca skończył się na „Kill’em all” i podobnie jak ja myśli wielu jego czytelników. Dajmy mu już od blondyna odpocząć, zwłaszcza, że nowe serie są równie wciągające. I zamiast pytać go „Quo Vadis Jakubie” powiedzmy mu wprost „Kuba idź dalej”.


Nie kłam, że już lubisz Qrkoko tylko klikaj!


6.8 Nie ufaj Kłamcy

Dla tych co chcą mieć całą serię przy sobie.

  • Pierwsze wrażenie 6
  • Fabuła 8
  • Zawartość okładki 6
  • Dodatki 9
  • Wrażenia końcowe 5
  • MirLLabeLLa

    Zgadzam się z Twoją recenzją. Sama jestem wielką fanką Ćwieka i Kłamcy ale tak jak piszesz, już w 4 części czuć, że było to pisane na szybko żeby zamknąć sagę. Chociaż jako fanka Lokiego cieszę się kiedy mogę poczytać jego nowe przygody to widać tu tendencję spadkową i chyba lepiej wiedzieć kiedy zejść ze sceny niepokonanym i zostawić po sobie miłe wspomnienia niż wyciskać z serii ostatnie soki, bo fani na to czekają. Wiadomo, że fani ciągle będą chcieli więcej ale trzeba wiedzieć kiedy coś zakończyć i iść dalej. Ćwiek ma mnóstwo innych ciekawych projektów i warto się nimi zainteresować. Zakup tych opowiadań + kart do gry bardzo się opłaca ale chyba bym nie chciała by ukazywały się kolejne opowiadania Kłamcy.

    • Też wolałabym, aby Loki już odszedł na emeryturę. Mam nadzieję, że po tej części J. Ćwiek skupi się na nowych seriach tak jak pisze we wstępie :)

  • W

    Gra karciana jest świetna, musisz koniecznie zagrać!

    • Mamy w planach na weekend zagrać w Kłamciankę. Może się nie pozabijamy, bo Wojtek zawsze oszukuje.

  • Pobruszka

    A mi się opowiadania podobały, zwłaszcza Machinomachia. Faktycznie nie jest to najlepsze dzieło Jakuba jednak fajnie znowu wciągnąć się w przygody Lokiego. Również polecam każdemu fanowi :)

  • Majka

    Odkąd wprowadzono Kłamczucha do świata Lokiego za każdym razem kiedy o nim czytam mam banana na twarzy. Tak samo się wkurzyłam sugerując się okładką i ciesząc się na jego nowe przygody. A tu zonk! Kłamczucha nie ma! To jak policzek wymierzony w stronę fanów. Jakubie pamiętaj – kto daje i zabiera… !

    • Zdecydowanie Kłamczuch jest moją ulubioną postacią, chociaż w książce robi niewiele :) Szkoda, że nie poświęcono mu miejsca w opowiadaniach.

  • Patryk

    Fajna recenzja. Zgadzam się, że produkt jako całość (karty + napisane do niej opowiadania) w tej cenie opłaca się zakupić. Jednak gdyby ktoś chciał kupić same opowiadania(nie wiem, czy jest taka opcja?) to chyba kupili by to tylko fani. Acha, nie sprzedawajcie kart bez książki, bo tylko tam zawarta jest instrukcja do gry ;)

    • Też zauważyłam, że w moim pudełku z kartami nie ma instrukcji. Może jak kupić samą Kłamciankę to dodadzą reguły gry?

  • Mania

    Polecam Kłamciankę, jedna z lepszych gier karcianych w jakie grałam! :D

  • mariyjusz

    Jeżeli traktować te opowiadania jako dodatek do kart to dałbym nawet 9/10, bo Machinomachia wymiata, karty wymiatają i jako całość się broni. Jeżeli brać pod uwagę same opowiadania to faktycznie mimo sentymentu jakim darzę Lokiego i uniwersum bez Boga to są średnie. Aczkolwiek każdy fan Ćwieka i Kłamcy powinien je mieć w swojej kolekcji :)

    • Karty są naprawdę świetne. Od rysunków po wykończenia postaci. Moja ocena byłaby wyższa gdyby nie pierwsze opowiadanie z tej książki ;)

  • Puni

    Podobają mi się Twoje recenzje, wydają się takie niestandardowe i nieszablonowo w porównaniu do tego co można znaleźć w necie :)

    • Dzięki! Ja też je lubię :)

  • Agahandmade

    Wszędzie szukam „Ciemność płonie”, a ty w dodatku masz z autografem! Mamy tak samo na imię to lepiej jej pilnuj :)))
    Śmieszna recenzja. Po kupieniu swojej książki z kartami miałam podobne uczucia, ale nie umiałabym ich tak zabawnie opisać. Tak jak ty zakupu nie żałuję, bo karty są super, a opowiadania lekkie, chociaż mało ambitne.

    • Książka jest pilnie strzeżona i codziennie chowam ją w inne miejsce. Na spotkaniu z Ćwiekiem rok temu jeden chłopak baaaaaardzo ją chciał. Od tamtego czasu wolę ją czytać po ciemku w dokładnie zamkniętym mieszkaniu.

      • Dodam tylko, że do dzisiaj tego chłopaka nie odnaleziono.

  • Michał

    Pisz więcej recenzji, bo fajnie Ci to idzie. Ćwieka nie znam, chociaż mignęły mi te książki w empiku. Zachciało mi się poczytać o tym Kłamcy, może uda mi się dorwać w jakimś antykwarciacie wszystkie części :)

    • Dzięki! Recenzji będzie jeszcze kilka :) Ćwieka polecam. Seria „Kłamca” jest ciekawa i lekka w czytaniu.

  • ‚Kłamca skończył się na „Kill’em all”’ to zupełnie jak Metallica. :D
    …a tak serio… Może nie mam za bardzo prawa się wypowiadac o twórczości Ćwieka, bo czytałem tylko pierwszego „Kłamcę”, ale cóż… z jakiegoś powodu na tym skończyłem. Moim zdaniem to pachniało przede wszystkim lekkim czytadłem + niewykorzystanym potencjałem. Fajne pomysły, ale użyte do robienia zwykłych bad boyów ze wszystkich interesujących postaci.

    • Adam

      Akurat 3 pierwsze części Kłamcy trzymają poziom, dopiero w 4 czuć już zmęczenie serią. Moim zdaniem cały pomysł na serię był dobrze i ciekawie zrealizowany, tylko po prostu nie każdemu pasuje :)

      • Ćwieka zaczęłam czytać na początku liceum – za dzieciaka. Wtedy (nie licząc Sapkowskiego) były to pierwsze książki z polskiej fantastyki jakie mi wpadły w ręce. Teraz Chociaż do „Kłamcy” mam sentyment nie kupiłabym kolejnej książki od Ćwieka. Chyba, że byłaby na przecenie w moim ulubionym antykwariacie.

        Fajne pomysły, ale użyte do robienia zwykłych bad boyów ze wszystkich interesujących postaci.

        Dlatego moją ulubioną postacią jest Miś Kłamczuch. Nie spodobała mi się też stylizacja Jennifer czy Michała. Już z tego wyrosłam :)

        Moim zdaniem cały pomysł na serię był dobrze i ciekawie zrealizowany, tylko po prostu nie każdemu pasuje :)
        Dokładnie. Na szczęście jak mi nie pasuje to nie muszę czytać, wybór na rynku książki mamy wystarczająco duży. Nie przeszkadza mi też to, że komuś jego książki odpowiadają :)

  • Vincent Sharpe

    Byłam tak zdegustowana tą książką,że wyzywałam na nią chyba przez tydzień. Droga recenzentko idealnie to ujęłaś- mnie tez się wydawało,że czytam marny fan fik. Książkę kupiłam za 30zl przed premierą. Chyba bym nie zdzierżyła 50zł.Opowiadanie która mi sie podobało to to zakochanym aniele bez zakończenia i kilka testów z 3 opowiadania.Czytając książkę w ogóle ani razu się nie zaśmiałam. Sama karcianka nie jest mi do niczego potrzeba mogę nią napalić w piecu.Pytam sie dla kogo jest wiec ta książka? Czy ten łaczony produkt?

    • Nie mam pojęcia kto był grupą targetową książki – czy fani gier karcianych, których nie znali serii Kłamca, czy fani serii Kłamca, którzy nie mieli styczności z karcianymi grami. Obie grupy poczują się zagubione. Zakup tej książki przypomina trochę randkę w ciemno.

  • Pingback: Jak za literówki trafić do więzienia? | Qrkoko.pl()

  • Pingback: Podsumowanie maja | Qrkoko.pl()

  • Cholibka a ja się zatrzymałam na pierwszej częśći…. muszę nadrobić ..