• Musisz popracować nad zdjęciami, zresztą rozmawiałyśmy o tym. W niepewnych kolorach (zieleń, biel, pastele) najlepiej zrezygnować z flesha. Spróbuj robić je też na bardziej neutralnym tle i koniecznie przy naturalnym świetle. Może na parapecie lub balkonie?

    Podoba mi się zestawienie różnych odcieni zieleni i wykorzystanie peyota jako sznura, na którym naszyjnik wisi. Może przy takich koralikach jak te drewniane zamiast nici do haftu używaj żyłki lub nici monofilowej (proponuję rozmiar o,2mm lub 0,3mm)? Niestety przebija biały kolor co zmusza mnie do zastanowienia „czy tak miało być?” :)

  • Pierwsza sprawa to ponownie zdjęcie – jest stanowczo zbyt jasne, za dużo tu kontrastów (m.in. przez obrus). Niestety, widać niedoróbki – wystającą nitkę i krzywo wszyte koraliki, usunęłabym też ten ostatni okrągły element pod kameą, ale to moja osobista sugestia :)

  • Gosia

    Pierwsze, co mi się rzuca w oczy (poza zdjęciem, ale o tym była mowa) to sposób zamontowania centralnej kamei. Wygląda na przyklejoną, bez wykonanej opaski koralikowej, która by ją przytrzymała. Zaawansowane beaderki zawsze twierdzą, że to przede wszystkim koraliki mają utrzymać kameę, nie klej, który pod wpływem wilgoci czy nawet upływy czasu może puścić.
    Druga rzecz- krzywe rzędy. Na początek proponuję obszywać rzędy koralikami o jednakowej wielkości, dopiero po nabraniu biegłości w tym zakresie można próbować upychać między nie większe koraliki.
    Trzy- brzegi. Wydaje mi się, że w ogóle nie są wykończone. Co dalej każe mi wnioskować, że praca nie jest podszyta, a z drugiej strony sterczą nitki (tylko się domyślam, bo tyłu nie widać). W hafcie koralikowym druga strona też musi być wykończona- podszyta skórką, zawszem czy filcem, a jej doszywa się ją do wierzchniej warstwy np. ściegiem pieluchowym z użyciem koralików.
    Kolejna rada- staraj się dobierać i podkład i nić pod kolor całej pracy. Widzę tu żółty podkład i białą nić, co bardzo uwidacznia niedoróbki.