Nie wiem czy to skutki chandry czy pochmurnej aury, ale jesienią ludzie są jakoś bardziej wypłukani z życzliwości niż zwykle. Im bardziej leje się z nieba, tym bardziej o pomstę tam woła ich dobre wychowanie. Wtedy większość osób w tłumie nie zwraca uwagi na to czy właśnie kogoś w nim nie tratuje, tylko przepycha się łokciami i zmierza do celu po cudzych stopach, plecach i trupach.

Na własnej skórze przekonałam się, że jesienny deszcz zmywa coś więcej niż mandaty zza wycieraczek za skasztanione parkowanie czy ulotki agencji na widok których partnerki wymierzają swoim wybrankom serca profilaktycznego liścia, aby przypomnieć im jak ważną cechą jest wierność. To co bezpowrotnie spływa do rynsztoku to zwykła ludzka życzliwość. Ten okres kiedy firmy farmaceutyczne zabijają się o czas antenowy swoich leków na przeziębienie działa na nas jak płachta na byka, z tą różnicą, że nie widzimy torreadora, więc tratujemy wszystko i wszystkich po drodze. A jesienią najbardziej przekichane mają takie osoby jak ja, czyli te, którym matka natura zaznaczała na ścianie kreseczki i chwaliła jak szybko rosną, a potem szybko jej się to znudziło. Mówi się, że małe jest piękne. No zwłaszcza jak pięknie wyrżnie twarzą w ziemię, bo ktoś jej nie zauważył i „przypadkiem pochnął”.

Ups! Przepraszam za ten łokieć w żebrach
NIE ZAUWAŻYŁEM PANI

Bycie niską osobą ma swoje plusy. Czasem ktoś w cukierni weźmie mnie za dziecko i nałoży więcej lodów, czasem dostanę naklejkę dzielnego pacjenta, bo nie wierciłam się u dentysty. Jednak niekiedy bywają sytuacje, że mam ochotę kupić sobie szczudła i potem zdzielić nimi kogoś przez łeb.

Nie wiem czy to megalomania, ale ludzie wyżsi ode mnie często traktują mnie z góry. Notorycznie mi się zdarza, że ktoś wpycha mi się w kolejkę, bo myśli, że takie chucherko jak ja nie zareaguje, po tym jak powie „ups, nie widziałem pani!”. Czy ja muszę nosić ze soba stołek żeby być godna traktowania jak równy z równym? Ostatnio jak poszłam na targi kamieni szlachetnych to była taka kumulacja ludzi, że nikt tam nie patrzył czy nie depcze przypadkiem innego człowieka, tylko wszyscy odbijali się od siebie jak te piłeczki z Lotto. A moim szczęśliwym numerkiem było to, że nikt nie wybili mi wtedy dwóch jedynek. Szczególnie śpieszyło się wytapirowanym starszym paniom, bo w biegu przetrąciły kości kilku zwiedzającym, a mi prawie ubiły piersi z kurczaka na schabowe.

Nie wiem czy wiosną lub latem była taka sama znieczulica, ale wydaje mi się, że od kiedy spadła temperatura to ochłodziły się też stosunki międzyludzkie. Ja wiem, że w naszym kraju nie jesteśmy przesadnie wylewni z uczuciami dopóki się solidnie nie zakropimy, ale od kiedy trzeba schować się za ciepłymi ubraniami i letnie rzeczy wyrzucić na dno szafy to razem z nimi wyrzucamy też cieplejsze uczucia.

JESTEŚ MAŁA TO BĘDĘ CIĘ PCHAŁA

Ciągle się zastanawiam na ile to kwestia moich 160 centrymetrów, a na ile dziecięcej aparycji, ale zdecydowanie częściej to mnie się popycha niż np. Przedmęża, który ma prawie dwa metry wzrostu. Nie chodzi tu o to, aby feminizmu stało się zadość i to teraz faceci lądowali na kolanach, tylko o to, by wykazać się choć minimum kultury i tolerancyjnie nie pchać nikogo, bez względu na wzrost.

Wiem, że jesień często pozbywa nas dobrego nastroju, ale warto zachować choć odrobinę pogody ducha i nie rewanżować się za kiepską atmosferę na innych ludziach. Popatrzcie czasami jak chodzicie i czy „przypadkiem” wtedy kogoś nie uszkadzacie. I tak już wystarczy, że deszcz ciągle pada. Po co mamy do niego dołączać?

.