Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

0

Qrkoko.pl - Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

Ten artykuł jest skierowany głównie do klientów, którzy mają zamiar kupić coś z branży handmade. Zobaczysz tutaj jakich sztuczek rękodzielnicy używają na aukcjach czy galeriach internetowych żeby przyciągnąć Ciebie do siebie i sprzedać swoją pracę. I niekoniecznie te sztuczki powinny mieć miejsce.

Chociaż piszę bezpośrednio do klientów to temat bardziej bezpośrednio dotyczy Was – Twórców i sprzedawców Rękodzieła. Przeczytajcie go dokładnie, a dowiecie się jakie błędy popełniacie (często nieświadomie), czego należy unikać, aby nie zrazić do siebie klienta i co należy robić aby podchodzić do niego jak najbardziej fair. Wpis jest długi, ale pomoże Wam zrozumieć, że przez kilka zgrzytów można przez długi czas nie odzyskać zaufania odbiorcy.

A jeżeli jesteś jednym z tych opisywanych przeze mnie cwaniaczków-handlarzy, którzy nie widzą nic złego w „sztuczkach“ nazywanych przez nich „chwytem marketingowym“, a swoich klientów traktują jak kretynów, których trzeba oszukać i wydusić z nich ostatni grosz za wszelką cenę, to raczej nie spodoba Ci się to, co zaraz przeczytasz. I bardzo dobrze, bo ja takich osób nie chcę tu więcej widzieć.

Najszerszym działem w rękodziele zdecydowanie jest biżuteria. Dlatego ten wpis będzie jej w całości poświęcony.

Nie ma w dzisiejszym świecie niczego, co nie można byłoby podpiąć pod artyzm.

Wszyscy jesteśmy artystami Qrkoko.pl - Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

 

Widziałam już kłębki włóczki z doczepioną markową etykietą, które zostały tak określone. I chociaż sama często korzystam z tego słowa, to nigdy nie wykorzystałabym go przeciwko klientowi tylko po to, aby zwiększyć swoją sprzedaż. Za każdym razem, kiedy natrafiam na aukcje, które prowadzi „Pracownia Artystyczna” czy jakieś „szanowane nazwisko w świecie artystycznym” pukam się w czoło. Zwłaszcza, kiedy Internet milczy na temat takich osób i nigdzie nie ma informacji o tym, jakie nagrody ów osoba wygrała, na jakich uczelniach kształciła swój fach czy chociażby kto poza ciocią Krysią nazwał ją artystą. Najbardziej tym słowem szastają osoby, których zdolności ledwo opuściły letnią szkółkę podstawową. Nie piszę tego, żeby kogoś obrazić, ale ustalmy jedno. Prawdziwy artyści nie musza zapewniać wszystkich wokół, że faktycznie nimi są.

Jeżeli widzisz gdzieś słówko, które ma dodać prestiżu pracy czy samemu autorowi to nie bój się tego zweryfikować. Często okazuje się, że ten artyzm jest samozwańczy, jak Łebskiego Browaru, który sam stworzył nagrodę dla najlepszego piwa i przyznał ją sobie :) Wiele „prestiżowych nagród” przyznają koleżanki koleżankom lub można je wygrać w konkursach, które nic nie znaczą. Dostanie się do kółka gdzie wzajemnie rozdaje się odznaczenia nie jest niczym niezwykłym. W Polsce mamy taki „bardzo popularny certyfikat”. W ciągu roku dostałam kilkadziesiąt wiadomości dotyczących tego jak to wygląda od środka. Często polegało to na tym, że ktoś się tam nie dostał, bo „Halinka już to robi podobne prace i nie będziemy jej robić konkurencji”. I nie – nigdy się tam nie zgłaszałam i przekonałam się, że w obecnej formie, w jakiej jest to prowadzone to nie ma najmniejszego sensu. Nie gwarantuje to niczego ani dla Twórcy ani dla jego klienta.

Oczywiście, nie każdy może pozwolić sobie na chodzenie do często drogich i trwających kilka lat szkół czy kursów rękodzielniczych.  Nie zawsze wykształcenie jest miernikiem uzdolnienia. Jednak bierz poprawkę na słowa Rękodzielników i to kim siebie określają. Nie każda „pracownia artystyczna” będzie oszustwem, ale spora ich ilość to osoby, które dopiero co kupiły gumkę i nawlekły na nią swoje pierwsze kamienie, a już wywieszają baner „tu sprzedaje ARTYSTA“ i podświetlane certyfikaty, które sami sobie wcześniej przyznali.

Lekcja na dziś.

Posted by Qrkoko on Wednesday, May 13, 2015

Nie bez powodu wstawiłam na Facebooka taką infografikę. W prosty sposób pokazuje zachowania społeczne. Wszyscy bardzo chętnie identyfikujemy się z takimi przekazami, ale zamiast zweryfikować czy faktycznie oddajemy Rękodziełu całe swoje serce, czas i zaangażowanie wolimy samemu sobie wmówić, że tak jest i się z tym utożsamiać. Tak samo jest z określaniem siebie „artystą“. Wielu Rękodzielników wciąż nie wyszło jeszcze z podziemi rzemieślnictwa, wciąż nie trzymają wysokich standardów, a już uważają, że tworzą sztukę wysokich lotów i mogą śmiało dołączyć do grona „artystów“. Rzeczywistość pokazuje, że nie zawsze tak jest.

Gdzie szukać prawdziwych artystów?
Gdzie tak naprawdę można nauczyć się „rękodzieła”, by później świadomie nazywać się artystą? Na dobry początek może być to któraś z tych uczelni:

Możesz też zwrócić się do Ogólnopolskiego Cechu Rzemieślników Artystów, który ma więcej sensu, jasne zasady w kwestii przyznawania certyfikatów i wie, że nie powinny być przyznawane jak tatuaże w chipsach: http://www.rzem-art.eu/

Na co jeszcze zwracać uwagę?

  • Kiedy ktoś opisuje siebie jako „uznane nazwisko w środowisku XYZ” sprawdź czy owe środowisko nie obejmuje tylko kółka różańcowego lokalnych gospodyń wiejskich.
  • Laureaci licznych nagród mogą tak naprawdę nie wygrać nigdy niczego specjalnego i tylko brać udział w konkursach organizowanych przez sklepy. Nie są one złe, ale nie będą jednocześnie wyznacznikiem poziomu. Często w nich wygrywają prace wielkie lub pracochłonne.

Ozdobniki liryczne w opisachQrkoko.pl - Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

 

Wiecie jak ciężko dostać prostą, klasyczną koszulkę? Albo zwykłą dobrze skrojoną sukienkę? Bardzo ciężko. Najczęściej dlatego, że dowalają do nich masę guziczków, cekinów, napisów, haftów i efekt jest taki, że wygląda to bazarowo i tandetnie. Zupełnie jak opisy prac Rękodzielników. Na potrzeby tego artykułu przejrzałam kilka dużych i kilkanaście mniejszych galerii i w każdej znalazłam kwiatki typu:

zaplątana w meandry jedwabistych sznurków uwięziłam w nich piękno kryształów i magię minerałów…

ŻE CO ZROBIŁAŚ Z CZYM? Słowa są piękne i dobrze użyte mogą wywołać całą gamę emocji. Sama uwielbiam nimi żonglować, ale zwykłego pieprzenia nie zniosę. Można opisać coś pięknie i „artystycznie”, ale kreatywność wielu Twórców kończy się na ich wytworach. Nie ma w tym nic złego, jeżeli są tego świadomi i mają proste oraz przejrzyste oferty.

Kiedy czytałam te aukcje to wiele opisów musiałam oskubać z tych pięknych, barwnych słówek zanim dokopałam się do jakichkolwiek konkretów. Wychodzę z założenia, że praca musi obronić się sama, dlatego nie ma co nadużywać słów, bo słowa są jak wiatr. Nie każdy odbiorca rękodzieła zna się na tej branży, więc dobrze, kiedy w opisie zawarte są istotne dla niego informacje. Jednak zbyt wielu twórców nie pojmuje, że zatajenie prawdy jest bardzo bliskie kłamstwu. Na tej zasadzie używają słów, które nijak mają się do ich prac i zakrywają się w prywatnych wiadomościach stwierdzeniami „każdy tak robi, sprawdź sobie sama”.

Niesamowicie nie znoszę kiedy ktoś zakłamuje rzeczywistość lub uwypukla rzeczy, które są czymś normalnym dla danej techniki, np. w pracach beadingowych (koralikowych) normą jest wpisywanie, że to „tysiące drobnych koralików, uwięzionych w misternych ściegach”. No shit Sherlock! Na tym polega ta technika! Tak samo jak sutasz to „sznurki uwięzione w tańcu z igłą, która szyje drobniej niż najnowocześniejsza maszyna”… Uwolnijcie się wreszcie z tych zaściankowych opisów, bo tylko odstraszają klientów. 20 na 25 moich znajomych po przesłaniu im linków z aukcjami napisało mi, że nie zdecydowałoby się na zakup, bo odstraszył ich przekoloryzowany opis.

Chwalenie się oczywistymi właściwościami produktu po to, aby go sprzedać jest nieetyczne. Nie bój się wygooglować na czym jakaś technika polega, bo często może się okazać, że te cudowne i unikalne właściwości prac, którymi zamydlają Ci oczy Rękodzielnicy to zwykła kupa marketingowa.

Na co jeszcze zwracać uwagę?

  • Na określenia „wymagająca/trudna/czasochłonna/pracochłonna” technika. Większość technik taka jest. Zwłaszcza kiedy robi się coś więcej niż bransoletkę z zapięciem. Czy kiedykolwiek widziałeś reklamę samochodu, w której przekonywano Cię do jego zakupu bo, „łomatko, mechanicy się spocili jak go budowali”. Jeżeli dla kogoś technika jest trudna, więc zajmuje dużo czasu i traktuje to jako swój atut to wiedz, że coś się dzieje.
  • Na słowa „niebanalne/wyjątkowe/nietuzinkowe/niezwykłe”. Od zawsze wiadomo, że jak ktoś musi określać siebie zwycięzcą czy oryginalnym człowiekiem to prawdopodobnie taki nie jest. Tylko ludzie słabi przekonują Cię słowami, a nie czynami. Nie bój się poświęcić kilku minut, żeby zobaczyć, czy ta niesamowicie oryginalna praca nie jest kroplą w morzu powtarzalności. Kiedy rozważam kupno czegoś, co reklamuje się jako „wyjątkowe” czy „oryginalne” to sprawdzam czy ktoś nie chce mnie oszukać. W ten sposób oszukują np. reklamy leków przeciwbólowych, które przekonują Cię, że od teraz mają zawartość super skutecznego składnika, a potem okazuje się, że jest podstawą w składzie każdego innego lekarstwa.

Wysoko tu, ale nisko tamQrkoko.pl - Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

 

To moja ulubiona kategoria. Czyli wszelkie uwypuklania pod względem materiałów.
Najpopularniejsze jest określanie TOHO jako „wysokojakościowych, drobnych i szklanych koralików produkowanych w Japonii.”. Nie jest to kłamstwo, ale dla mnie to zbyteczna uwaga. Koraliki to delikatny przykład, ale często ludzie piszą, że używają „niesamowicie równych koralików”. No tak, bo takie są właśnie TOHO czy Miyuki. To ich cecha. I chociaż czasami trafi się tam coś krzywego to jest to niewielka ilość. Nikt z rękodzielników, którzy ich używają nie siedzi godzinami, niczym Kopciuszek i nie wybiera z tony drobnicy tych najpiękniejszych i najrówniejszych. Nie ma czym się chwalić, bo nie jest to ich zasługą.

Również w kwestii materiałów często należy zwracać uwagę na opisy i dokładnie je analizować. Nie daj się oszukać na słowach i upewnij się czy to na co patrzysz jest ze srebra czy tylko w kolorze srebrnym. Jeżeli jest to prawdziwy stop to powinna być podana próba (w przypadku złota należy podać ilu karatowe jest). Nie bój się dopytywać o takie sprawy. W końcu planujesz zostawić komuś swoje pieniądze.

Na co jeszcze zwracać uwagę?

  • Jeżeli coś jest pozłacane czy posrebrzane to pamiętaj, że ta powłoka w końcu się zedrze. Nie jest to wielki minus i to wiedza zdecydowanie oczywista, ale łatwo o tym zapomnieć. Sama odczuwam spory dyskomfort nosząc coś ze zwykłego stopu metali, dlatego dokładnie czytam opisy
  • Rekonstruowane = sztuczne. Modne jest określanie howlitów „rekonstruowanymi turkusami”, dlatego teraz troszkę namieszam Ci w głowie.

Bardzo wiele sklepów pod nazwą howlitów sprzedaje magnezyt. Różnica jest taka, że ten pierwszy jest rzadko spotykany i ciężko go dostać, a drugi jest pospolity jak wróbelek. Czyli ktoś wciska Ci magnezyt, który udaje howlit, który udaje turkus :)
Jeżeli widzisz w opisie słowo „rekonstruowany” czy „prawie jak” to zastanów się czy chcesz wydać na to pieniądze. Nie mam nic przeciwko tańszym wersjom, o ile idzie to w parze z ceną.

  • Wygoogluj nazwy, których nie znasz. Zwłaszcza te dotyczące materiałów. Wielu rękodzielników nie umie poprawnie napisać „Swarovski” i nie potrafi odróżnić zwykłej cyrkonii o prawdziwego kryształu. Ja takim ignorantom nie zostawiam swoich pieniędzy, wolę dać je zarobić komuś kto zna się na swojej pracy.
  • Nie wierz na słowo! Sprawdzaj techniki jakie są podawane. To najprostszy wyznacznik jakości. Google wysoko wybija popularne linki czy zdjęcia i kiedy nie wiesz jak powinien wyglądać dobry naszyjnik np. wykonany w technice haftu soutache (sutasz) to wygoogluj go sobie i sprawdź czy to co chcesz kupić chociaż przypomina jakością zdjęcia w Internecie.

Jestem znana, a Ty nieQrkoko.pl - Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

 

Przeglądając profile na galeriach handmade trafiłam na rękodzielniczkę, o której miałam dobre zdanie. Dużo zrobiła dla rynku rękodzielniczego, zwłaszcza tego koralikowego. Wczytałam się w jej opisy licząc na to, że będę mogła je przywołać jako dobry przykład sprzedawcy rękodzieła. Przeżyłam szok. Oszukiwała tak pięknie, że Littlefinger mógłby ją nazwać córką. Między innymi tagowała swoje prace  jako „metaloplastyka”, gdzie one nawet obok tego nie leżały.

Metaloplastyka to bardzo wymagająca technika, dla prawdziwych zawodowców. W dużym, aż bolącym uproszczeniu to robienie czegoś od podstaw używając różnych stopów metali. U niej były to metalowe zawieszki i przekładki, które można kupić gotowe w sklepach i często kosztują mniej niż 1-2zł. To, że w pracach są metalowe elementy (np. zapięcia czy bigle) nie oznacza, że ktoś się zajmuje metaloplastyką! Również użycie gotowego łańcucha nie znaczy, że władacie techniką Chainmalle – a ona też tak robiła (wygoogluj sobie to „chainmalle”, zobaczysz jakie cuda można w tym zrobić). To tak jakby powiedzieć, że jestem stylistką fryzur, bo codziennie rano zaplatam sobie warkocz :)

Wiele osób będzie twierdzić, że są znane. I często tak jest. Jednak nasze środowiska to skupiska małych, hermetycznie zamkniętych grup i bycie znanymi w nich nie jest niczym nadzwyczajnym. A na pewno nie jest wyznacznikiem jakości prac.

Na co jeszcze zwracać uwagę?

  • Nawet jeżeli ktoś jest znany to nie znaczy, że jest uczciwy. Bierz poprawkę na to co pisze i sprawdzaj nawet dwukrotnie.
  • Bycie znanym nie oznacza, że jego prace dzięki temu są lepszej jakości. Nie daj się nabrać na efekt aureoli :)

Miej wątpliwośćQrkoko.pl - Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

 

Podpunkt bardzo podobny to ozdobników lirycznych. Masa sprzedawców (nie tylko rękodzielników) myli porady z głupotami. Dzięki temu dowiesz się, że każde długie kolczyki „wydłużają twarz”, a każda praca w bladych kolorach nadaje się „idealnie na ślub”. Nie będzie to dla Ciebie zaskoczeniem kiedy powiem, że większość z tych informacji jest wyciągnięta z tyłka i na pytanie „skąd o tym wiesz” nie otrzymywałam od sprzedawcy odpowiedzi?

Moja rada to zawsze miej wątpliwość i traktuj sprzedającego jak dziecko wysmarowane czekoladą, które twierdzi, że nie zjadło całej Nutelli. Sprawdzaj czy opisy same sobie nie przeczą. Często coś jest zarówno delikatne, ale i wyraziste. Duże, ale też filigranowe. Szalone i subtelne zarazem. Wiem, że już zanudzam, ale zaciekawiam Cię coraz bardziej :)

Na co jeszcze zwracać uwagę?

  • Uderz w stół i na pewno odezwą się aukcje opisana jako „przyciągająca spojrzenia”. Wiele opisów to frazesy wymyślone na szybko, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Boisz się, że pytając wyjdziesz na głupka? A jak poczujesz się kiedy wydasz kilkadziesiąt (lub kilkaset) złotych na coś co nie spełnia swej funkcji?
  • Sprawdź inne aukcje sprzedającego, bo najpewniej jego opisy to kopiuj-wklej wg. jednego schematu
  • Wrzuć opis w wyszukiwarkę i postaraj się nie zdziwić, jeśli będzie skopiowany od kogoś innego.

Drogo nie zawsze oznacza „dobrze”Qrkoko.pl - Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

 

Jeżeli możesz to przed zakupem biżuterii odwiedź sklep z półfabrykatami (nawet taki online) i sprawdź czy to co przypadkiem miało być wyjątkowe nie jest na stanie w ilościach 100+, a Twoja wyjątkowa biżuteria to tylko kawałek szkła przyklejony do sztyftu. Nawet nie wiesz ile razy słyszałam „Cooooo? To takie proste, a ja za to dałam 80zł?”. Jestem za docenianiem rękodzieła, ale zbyt wiele osób myli proste DIY z artystycznym zajęciem.

Przykład? Najzwyklejszy akrylowy kaboszon przyklejony do bazy do pierścionka kosztował 50 zł. Poniżej screen ze sklepu online z półfabrykatami, pokazujący ile to faktycznie kosztowało. Dolicz do tego 1 kroplę kleju.

Qrkoko.pl - Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

Źródło: Passionroom

To, że coś jest drogie nie oznacza od razu, że jest dobre, więc nie bój się tego sprawdzać. Wiele osób wycenia swoje prace na zasadzie „drogo wygląda/brzmi”. Zastanów się czy warto wtedy przepłacać. Wielu rękodzielników korzysta z elementów do Swarovskiego. I dobrze! To naprawdę piękne elementy. Nie będę teraz rozwodzić się za tym, że pierdyliard osób używa czegoś co „wygląda jak” Swarovski. Ale jeżeli nie stać Cię na kupno w prawdziwym, markowym sklepie z ich biżuterią (mnie jeszcze nie stać i się tego nie wstydzę), a chcesz coś mieć to zastanów się czy nawet dopłacając za przesyłkę nie lepiej Ci kupić np. Rivoli, baz ze srebra (!) i w domu skleić sobie coś samej niż płacić komuś 100-200zł, tak naprawdę za nic. Nie mówię tutaj o pięknych beadingowych czy sutaszowych pracach, ale zwykłym złożeniu czegoś z gotowców, które są wycenione jak za zboże.

Qrkoko.pl - Jak Cię oszukują Rękodzielnicy?

Źródło: Kadoro.pl
Zwróć uwagę, że wybrałam bigle ze srebra, a nie posrebrzane.

 

OGÓLNE RADY DLA KLIENTÓW

Lubię kupować prace w technikach, których nie znam lub nie będę miała okazji się nauczyć. Poniżej mam dla Ciebie kilka porad, z których sama korzystam, zanim kliknę „kupuj”.

Sprawdź kiedy zostało to wystawione
Produkt może wisieć od kilku miesięcy i przez ten czas zupełnie zmienić wygląd np. metal się utlenił, coś zmieniło kolor lub praca była noszona i teraz to po niej widać. Jeżeli data wystawienia produktu już dawno przeżyła swoją drugą i trzecią młodość nie bój się napisać zapytanie o aktualne zdjęcia. Wiele kolorów blaknie na słońcu, a nie każdy rękodzielnik dba o gotowy wyrób.

Sprawdź stronę zewnętrzną osoby sprzedającej
Zobacz na jakich innych galeriach się wystawia. Wielu z nich tą samą pracę ma na 2-3 stronach i to z różnymi cenami (bo np. marża sklepu się różni). Kupuj najtaniej i najpewniej. Nie jest to nieetyczne, bo nie musisz przepłacać tylko dlatego, że pierwszy raz pracę zobaczyłeś w galerii X, a nie Y.

Sprawdź osobę sprzedającą
Jeżeli nie mogę znaleźć żadnej informacji o tej osobie to nie kupuję. Pewnie nie raz uciekł mi sprzed nosa dobry deal, ale wolę nie ryzykować, że trafię np. na kogoś kto tak naprawdę nie istnieje. Często też może okazać się, że ktoś jest wulgarny, niepochlebnie się wyraża o klientach lub się awanturuje. Powodzenia z taką osobą podczas kontaktu mailowego.

Sprawdzenie nazwiska czy marki w Internecie pozwoli też przekonać się czy nie macie do czynienia z plagiatorem lub kimś kto oszukuje klientów. Kiedy zobaczyłam, że jedna z kobiet na grupie z materiałami napisała, że szuka „sraczkowatej żółci” to wyrzuciłam ją z kontaktów. Choćby nie wiem jak piękną pracę zrobiła to zawsze kojarzyłabym ją z tą sraczkowatością.

Sprawdź czy galeria jest aktywna
Na przykład kiedy ostatni raz zapostowała coś na Facebooku. Sprawdzam pod tym kątem również sprzedającego. Jeżeli ślady jego obecności sięgają kilku miesięcy wstecz to jesteś pewien, że chcesz zostawić mu swoje pieniądze? Prawdopodobnie nie sprawdza już nawet maila, na który przyjdzie wiadomość, że coś sprzedał. Albo galeria już dawno jest nieaktywna, ale osoba, która się nią zajmuje nie umie jej zawiesić. Dobry sprzedawca dba również o takie rzeczy. Ten zły ma je gdzieś. Ja takim pieniędzy nie zostawiam.

Zwracaj uwagę na szczegóły
Zawsze rozrysowuję sobie podane wielkości. Również daję sobie chwilę na zastanowienie się jak ta praca wygląda noszona. Najlepszym przykładem będą kolczyki z frędzlami. Na zdjęciu wyglądają one ładnie, bo są położone na czymś płaskim. Jednak jak to będzie prezentować się na uszach? Najczęściej okropnie. Trudno jest zrobić dobre frędzle koralikowe i takie kolczyki najlepiej kupować „na żywo” np. na jarmarkach i targach.

PODSUMOWANIE

Jeżeli rękodzieło ma wrócić do łask i nie być mylone z chińskimi podróbkami to musi o to zadbać nie tylko Twórca, ale też odbiorca. Wielu rękodzielników powyższe błędy popełnia nieświadomie w myśl zasady „widzę, że inni tak robią to ja też”. Jednak nie świadczy to o nich najlepiej.

Dobre rękodzieło broni się samo. Nie trzeba go dodatkowo ozdabiać kłamliwymi opisami. Jestem zwolenniczką edukowania odbiorców, ale nie za wszelką cenę. Każdą informację, nawet tą o „pracochłonności i wyjątkowo jakościowych materiałach” da się przekazać w sposób nieagresywny, przystępny i uczciwy.

Dobre rękodzieło będzie swoje kosztować. Zwykłą biżuterię możecie zrobić sobie sami, często nie przepłacając i nie tracąc na tym kilku godzin. Warto poświęcić jednak kilka chwil na analizę ofert i odnaleźć jedną, wyjątkową osobę, u której będziecie się zaopatrywać. Ułatwi Wam to życie i zbudujecie więź z tym sprzedającym.

Pamiętajcie też, że nie wszystko będzie winą galerii. Wiele z nich sprawdza swoich Twórców i co jakiś czas ich weryfikuje, ale czasami daje im kredyt zaufania i nie sprawdza ich nigdy więcej. Jeżeli zauważacie jakieś nieprawidłowości (np. plagiat, okłamywanie w opisie itp.) to na spokojnie to do nich zgłoście. Pomożecie w ten sposób i sobie i galerii.

Kliencie – znajdź swojego wymarzonego rękodzielnika i stwórz z nim idealną relację opartą na zrozumieniu i sympatii.
Rękodzielniku – dostosuj się do powyższych rad, aby dla Ciebie sprzedaż nie była przykrym obowiązkiem, a dla Twojego odbiorcy przykrym doświadczeniem.

Qrkoko.pl

Polub mnie na Facebooku
I nie przegap nowych wpisów

.