Jak chorują mężczyźni?

13

Qrkoko.pl - Jak chorują mężczyźni?

Decydując się na wspólne mieszkanie z partnerem przechodzisz nie tylko pod wspólny dach, ale też pod wspólny sztandar armii. Od tego momentu należysz z nim do jednego oddziału, który musi stawić czoła wszelkim konfliktom. Brzmi to szlachetnie tylko w teorii, bo jeden z nich może doprowadzić już do wojny domowej. To wtedy Twój partner nie chce współpracować, a Ty masz ochotę spakować walizki i zdezerterować. To czas Męskiej Grypy.

Najgorsze w niej jest to, że facet nie chce pomocy. Zgrywa dobrą minę do złej gry, póki z wycieńczenia nie zmieni się ona w grymas bólu. Grypa jest jak wojna, a kiedy Twój partner choruje Ty musisz być generałem, sanitariuszem i zaopatrzeniowcem w jednej osobie. Jesteś zdana tylko na siebie i jak po pizzę nie zadzwonisz to posiłki nie przybędą. To nie będzie łatwa walka, bo najgorszym przeciwnikiem nie będzie sama choroba tylko Twój grymaszący partner. Kiedy jemu wysiada system odpornościowy Tobie wysiadają nerwy.

DISEASE. DISEASE NEVER CHANGES.

Zaczyna się zawsze tak samo. Kiedy partner wyczuje chorobę odłącza się od odziału i przechodzi do partyzanki. Objawia się to cichym pokasływaniem po szafach i wykradaniem zapasów czosnku. Wraz z postępem choroby zwiększa się jego samozaparcie. Nie chce niczyjej pomocy (zwłaszcza lekarskiej) i jest święcie przekonany, że jest jak Rambo i w pojedynkę wygra tę batalię. Nie pomoże nawet wysyłanie teściowej w roli szpiega. Samiec ulepiony jest z gliny, więc nie pęka pod naciskiem. Nikt nie przekona go do podjęcia leczenia. Nadchodzi Twój czas oczekiwania w okopach. Nie wypatruj jednak na horyzoncie swego partnera, który wymachując biała flagą przyzna „jestem chory, muszę iść do lekarza”, bo to nie nastąpi nigdy. Twoim jedynym zbawieniem są zastępy rtęci. Kiedy przekroczą granicę 37 stopni Twój facet sam się podda i przejdzie do niewoli.

UWIELBIAM ZAPACH CHOSNKU O PORANKU

Od tego momentu zostaniesz wrzucona w sam wir walki. Głównie z gorączką i fanaberiami wybranka serca. Pamiętaj by przed tym zadbać o swoje zapasy, bo tabletki skończą się bardzo szybko. Szczególnie te na Twoje uspokojenie. Podczas wart przy jego łóżku zaopatrz się w zatyczki do uszu, bo będziesz narażona na wysłuchiwanie pojękiwań umierającego. Jeżeli kazał Ci wcześniej nagotować sobie grochówki – przygotuj również maskę gazową. Po pierwszym dniach powinnaś zauważyć barykady formujące się ze zużytych chusteczek. To oznacza, że Twój facet słabnie, a to dobry moment, by zaatakować go bronią chemiczną. Niestety jest on na nią dobrze wyczulony, więc nie obejdzie się bez odpowiedniej taktyki. Weź przykład z metody na zwierzęta, którym wkłada się tabletki w smakołyki i również na pierwszy front poślij dobrze wysmażone mięso armatnie. Zasłona dymna z pieczonego kurczaka powinna skutecznie osłabić czujność faceta i w tym momencie możesz mu zaaplikować medykamenty. Pamiętaj jednak by przed podaniem leków nie przykrywać go czerwonym kocem, bo spróbuje sztuki kamuflażu i zacznie przybierać jego kolor. Możesz posłużyć się barwami wojennymi i spróbować rozsmarować mu na plecach rozgrzewającą maść, ale bądź wtedy niczym saper – opanowana i bardzo delikatna. Jego radary bólu są ustawione na maksimum i wykryją każdy nagły ruch. Jeden nieuważny krok i wybuch krzyku gwarantowany. Jeszcze przed długi czas po nim opada kurz narzekań i będziesz skazana na wysłuchiwanie docinek o III konwencji genewskiej, gdzieś pomiędzy skamleniem z cierpenia i cichymi prośbami o odkrojenie skórek od chleba.

Qrkoko.pl - Jak chorują mężczyźni?

Musisz być dzielna, bo najgorsze dopiero przed Tobą. Nadchodzi etap dreszczy, halucynacji i bitewnych okrzyków. Przygotuj się na wołania „medyka, księdza!” i błagalne prośby „więcej nie wytrzymam, dobij mnie i ratuj siebie!”. Przyda się również podręczna Enigma, aby przy podawaniu racji żywnościowych wiedzieć, że chodzi o pokrojenie jedzenia na małe kawałeczki, kiedy na jego widok partner reaguje „ładuj odłamkowym!”. Z pokarmem postępuj rozważnie, bo nieodpowiednia mieszanka może doprowadzić do rewolucji. Tej najgorszej odmiany, bo żołądkowej. A to oznacza dla Twojego towarzysza czas okupacji narodu WuCetów, gdzie żyje się o suchym chlebie i wodzie. Będziesz marzyć o wyjściu na przepustkę. Zwłaszcza, gdy Twój facet będzie tak osłabiony, że zacznie słaniać się na nogach i każdy transport na linii łóżko-toaleta będzie kończył się nalotem dywanowym. W końcu będziesz musiała wezwać służby specjalne i posłać chłopa do lekarza. Nie jest to dla Ciebie łatwe zadanie. Dla niego też nie, bo kiedy w gabinecie będzie krzyczał „nic ze mnie nie wyciągniecie!” spotka się ze sporym zdziwiniem, gdy oni wręcz przeciwnie – przypiszą mu czopki. Czas podpisać pakt i położyć kres cierpieniu. Twoja misja właśnie dobiegła końca. Nareszcie możesz iść spać, by nad ranem podliczyć straty. Szczególnie te moralne u Twojego faceta, który musiał zdjąć maskę twardziela i pokazać Ci, że w obliczu choroby potrzebuje pomocy i wsparcia.

I chociaż będzie myślał, że przegrał tę bitwę i wrócił do domu na tarczy, to Ty wiesz, że wspólnymi siłami właśnie wygraliście wojnę.

⇓ Polub tekst⇓ Polub fanpage

 

  • Ewa79

    Mój mężczyzna choruje tak samo. Mam ochotę skonczyć jego cierpienia i udusić go zużytymi chusteczkami. Jakby się tak nie mizdrzył to by szybciej wyzdrowiał. Ciekawe co będzie jak poważnie zachoruje, wolę się nie dowiedzieć

  • Pobruszka

    Dopiero na tym zdjęciu widać jaka jesteś malutka xD Jak twój Przedmąż tak choruje to współczuję. Mój się mocno trzyma, ale ma chwile słabości kiedy woła po mamusię.

  • Kamahandmade

    Z pozoru najtwardsi mężczyźni to w środku największe misiaki, które proszą się o pomoc w cierpieniu. Tak to już jest, że przed wszystkimi muszą nosić maskę twardziela i dopiero w obliczu choroby otwierają się przed najbliższą osobą :)

    • Nika

      Dokładnie tak jest! Mój to twardziel jakich mało, słoiki to umie otworzyć bicem, ale jak ma gorączkę to go po główce głaszczę i rosołku gotuję xD

  • Truskawkowy Zalątek

    Mój mąż ma dokładnie tak samo, zabić go to za mało!!! Za to synek jest grzeczny i pozwala się leczyć. to chyba kwestia wychowania ]:->

  • M

    Ja jak choruje…to choruje! A moj maz walczy o przeżycie;)

  • Mam chyba niestandardowy okaz w domu. Trochę marudzi, trochę narzeka, ale ogólnie już od pojawienia się pierwszych objawów grzecznie łyka wspomagacze. W ciągu (prawie) 6 lat związku nie był jakoś poważnie chory.
    Ale może dlatego, że na nim spoczywa odpowiedzialność za cały dom to i na chorowanie nie ma czasu ;).

  • Paula

    Genialny tekst, sporo w nim prawdy i uśmiałam się do łez :)

  • Facet w gruncie rzeczy lubi chorować, bo tylko wtedy wolno mu znowu stać się na chwilę małym puszkiem kłębuszkiem, któremu trzeba dogadzać :P

  • A wszystko zaczyna się od powtarzanego jak mantrę „nic mi nie jest!” ;-)

  • Nie wiem. Ja mam chyba zupełnie innego mężczyznę. On uważa, że nie potrzebuje mojej pomocy, choruje sobie sam, bezproblemowo, czasami prosi o herbatę i tyle. Zero jęczenia, zero zwracania na siebie uwagi, jeszcze jest niezadowolony gdy włącza mi sie tryb „opiekuńczy”. Poradzi sobie sam przecież, sam pójdzie do lekarza i załatwi sobie tabletki jak będzie trzeba. Zero narzekania :)

  • Mieć w domu faceta, który idzie do lekarza jak jest chory – marzenie.
    A u mnie:
    „Lekarz? Do urwanej ręki? Odrośnie.”

  • Mój mąż choruje długo i marudnie. Musi poinformować wszystkich, że jest chory i każdego dnia przypominać o dolegliwościach jakie go męczą. Do tego często prosi o wszystko z cierpieniem w głosie. ;)