Jak skutecznie i bezboleśnie się zabić?

0

Qrkoko.pl - Jak skutecznie i bezboleśnie się zabić?

Każdy czegoś od Ciebie chce, ma oczekiwania, których nie jesteś w stanie spełnić, ciągle ktoś Cię beszta i generalnie każdy się do Ciebie dopierdala. Życie ssie.

Pamiętam swój okres dojrzewania. Myśl o samobójstwie towarzyszyła mi wtedy już od rana i była zaraz za tą o tym co zjem na śniadanie. Miałam dosyć wszystkiego. Konfliktów, wiecznych kłótni, podziału rodziny, którego nie rozumiałam. Jakby tego było mało to osoba, którą uważałam za przyjaciółkę przekonała wszystkich (w tym mnie), że zakochałam się w chłopaku z sąsiedztwa. Miał dziewczynę, ale przyjaciółka podjudzała mnie, że on jej nie kocha i ciągle gada o mnie. Nie rozumiałam jego zachowania i gnębienia mnie przez starych znajomych, skoro „przyjaciółka” wyraźnie mówiła, że on myśli tylko o mnie! Znasz to, nie? Pierwsza złamana miłość.

Qrkoko.pl - Jak skutecznie i bezboleśnie się zabić?To wszystko zaczęło we mnie płonąć od środka, a bzdurne lekcje, upierdliwi nauczyciele i nierozumiana przeze mnie nienawiść ze strony osób, z którymi jeszcze rok wcześniej się kumplowałam tylko ten płomyk podtrzymywały. Miałam dosyć. Znałam wtedy wielu samobójców. Widziałam strach w ich oczach, który odbijał się teraz w moich. Widziałam ten wyraz pustki, kiedy spoglądałam w lustro. Na domiar złego mój okres dojrzewania zbiegł się z modą na dzieci „Emo”. Przez chwilę czułam z nimi więź, oddalając myśl o skończeniu ze sobą. Jednak przez to zaczęły się docinki od najbliższych. Ból, skrywane łzy i ponowny brak zrozumienia. Kiedy byłam w liceum miałam już wybrane „moje miejsce” żeby odebrać sobie życie. Dobijała mnie szkoła, strach przed maturą, tyrania jednego nauczyciela i całkowite wykluczenie wśród znajomych z mojej wioski (wynik „zauroczenia” o którym pisałam na początku; wtedy już rozumiałam, że była to gra moimi uczuciami, za którą stała znudzona i zakompleksiona „koleżanka”).

W tamtym czasie byłam w krótkim odstępie czasu na dwóch pogrzebach samobójców. Z dachu najwyższego budynku w Brzegu (mieście, w którym się uczyłam) skoczyła moja była nauczycielka niemieckiego. Chwilę później powiesił się mój kuzyn. Nie byłam w szoku. Z początku im zazdrościłam, bo śmierć niosła ze sobą obietnice końca. Idąc w procesji mojego kuzyna, która zdawała się nie mieć końca, wyobrażałam sobie, że ten cały tłum idzie dla mnie, bo to ja się zabiłam. Napawałam się tą myślą i zastanawiałam czy za mną też będą tak płakać. Później na stypie podeszła do mnie jego mama. Była ledwo przytomna i zamroczona tak, że do końca nie kojarzyła gdzie jest. Złapała moją twarz w obie ręce i zaczęła typowo ciotkową gadkę. O tym jaka jestem ładna, ilu mam przyjaciół i czy jest ktoś specjalny w moim życiu. Nagle jej uścisk nabrał siły, a ja czułam się zakleszczona i uwięziona. Trzymała mi głowę tak, żebym patrzyła jej w oczy. Mogę przysiąc, że wtedy miała najbardziej trzeźwy wzrok, jaki kiedykolwiek widziałam. Powiedziała do mnie jedno słowo. Tak cicho, żeby moja mama, która stała obok go nie usłyszała:

ŻYJ.

Ona wiedziała. Musiała rozpoznać w moich oczach coś czego nie potrafiła dojrzeć u syna. W drodze do domu powoli docierało do mnie, że śmierć to koniec. KONIEC! Po tym nie ma już nic więcej. Na pewno nie będzie happy endu i szans na poprawę. Docierało do mnie, że nie chcę łez na swoim pogrzebie. Nie chcę zamroczonej lekarstwami matki i zapłakanego ojca. Nie chcę dawać im tego bólu, który przewyższałby to co ja czułam kiedykolwiek.

Znam wiele ofiar samobójców. To dzieci, rodzeństwo, przyjaciele i rodzina tych, którzy się zabili. Znam ich ból, rozpacz i złamanie, którego nie da się naprawić, a żaden czas nie pomoże go zatrzeć. Samobójstwo nie jest rozwiązaniem. Jeżeli trafiłaś lub trafiłeś tutaj, bo szukasz sposobu żeby to zrobić to znaczy, że masz coś czego nie ma wiele osób – wrażliwość i siłę. Ja nie dałam satysfakcji swoim oprawcom. Nie pozwoliłam się złamać, bo zrozumiałam, że żyć będę tylko raz. Mam tylko jedną szansę, żeby zrobić to po swojemu.

W liceum poznałam Przedmęża. Wtedy był kolegą z internetu, który mieszkał na drugim końcu Polski. Po pogrzebie kuzyna wybaczyłam „przyjaciółce” i zerwałam z nią znajomość z dnia na dzień. Dopiero czas pokazał mi jak długo i perfidnie mnie wykorzystywała. Dałam też sobie luz w szkole. Zrozumiałam, że czerwony pasek na świadectwie nie jest wart tego sinego na szyi. Maturę zdałam bardzo dobrze. Z przedmiotów, których nie znosiłam zdawałam na 3-4. Odcięłam się od ludzi, którzy mnie ranili. Po raz pierwszy zrozumiałam, że ich wykluczenie mnie nie boli, bo ja nie chciałam być jedną z nich. Wyprowadziłam się, gdzie również było mi ciężko. Dlatego wyprowadziłam się jeszcze dalej, czując trochę, że uciekam. Ale wiesz co? Żyję. Inaczej nie byłoby teraz Przedmęża, kotów i Qrkoko. Nie byłoby wielu chwil radości. Niedawno zauważyłam, że tato zamurował wejście do „mojego miejsca”:

Qrkoko.pl - Jak skutecznie i bezboleśnie się zabić?

Zrobiłam to zdjęcie kiedy wyprowadziłam się z rodzinnego domu. Chciałam mieć coś co będzie mi przypominać jak wrażliwą i silną osobą jestem.

Jeżeli jesteś tutaj, bo szukasz sposobu jak to zrobić to mam do Ciebie prośbę. Zadzwoń pod jeden z tych numerów:

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

Opowiedz temu kto odbierze co się dzieje w Twoim życiu i głowie. Tam nikt Cię nie oceni i nie powie, że Twoje problemy są błahostką „i weź się w garść”. Tam zachowasz anonimowość, więc nikt nie powie Twoim rodzicom, nauczycielom czy znajomym, że wahasz się co ze sobą zrobić. Jest wiele rozwiązań z trudnych sytuacji, ale te które przyszło Ci na myśl kiedy widzisz tytuł wpisu nigdy nie jest dobre. Po prostu z nimi porozmawiaj.

Jan z bloga Stay Flay zrobił kiedyś wpis o przewrotnym tytule (takim jak mój), w którym wstawił powyższe numery. Miesięcznie wchodzi na niego 4 tysiące osób, szukających sposobu jak odebrać sobie życie. 4 tysiące! Teraz blogosfera pod jego wezwaniem hakuje google. Jeżeli masz bloga to dołącz do nas. Napisz wpis o tym, że warto dać sobie szansę. Używaj w tytule słów „samobójstwo”, „śmierć” i im podobnych, żeby każdy kto szuka rozwiązania problemu ze swoim życiem trafił właśnie na Ciebie. Wstaw do wpisu powyższe numery. Niech wszystkie wyniki na pierwszych stronach Google będą odsyłać do wpisów, że warto walczyć, bo to Ty ustalasz reguły swojego życia.

Więcej przeczytasz o samego Janka – LINK

Qrkoko.pl

Polub mnie na Facebooku
I nie przegap nowych wpisów

.