Każdy kto sprzedaje swoje prace chce odnieść sukces. Jednak taki spektakularny i na masową skalę osiąga tylko garstka osób. A cała reszta zastanawia się dlaczego tak jest, chociaż odpowiedź brzmi prosto – to ich wina. Sercem każdej działalności jest klient, więc żeby nie przestało ono bić trzeba go znaleźć jak najszybciej. Dlatego wielu Rękodzielników w pośpiechu szuka swoich odbiorców wśród innych Twórców, którzy mają taki sam cel jak oni – sprzedać swoje prace. I przez to kończą ze złamanym sercem i bez złamanego grosza.

W polskiej branży handmade przyjął się bezsensowny trend zakładania na Facebooku rękodzielniczych grup sprzedażowych. Kiedyś w większości grupy służyły jako centrum wiedzy o rękodziele i miejsce pomocy. Wymieniało się tam poglądami, poradami czy zwyczajnie dyskutowało. Niestety ktoś wpadł na genialny pomysł, że zaniesie drewno do lasu i na takiej grupie wystawi ofertę sprzedażową swojej pracy. Od tamtej pory ten zwyczaj, niczym wirus zaraził większość istniejących miejsc tego typu i wyciął w pień całą merytorykę. Żeby znaleźć dyskusyjno-poradową grupę taką jak moja (https://www.facebook.com/groups/branzahandmade/) trzeba się przebić przez tabun handlar jak z bazaru, które nie zdają sobie sprawy, że nic tam nie sprzedadzą, bo…

SPRZEDAWCOM W GRUPIE NIE JEST RAŹNIEJ

Sprzedażowe grupy rękodzielnicze, w których jest po kilkaset osób to kuszący kawałek tortu. Tylko, że każdy sprzedawca złamie sobie na nim zęby, bo to komercyjny zakalec. Nawet jeśli widzisz, że ilość członków sięga 2000 to wcale nie oznacza, że te 1999 to Twoi potencjalni klienci. Bardzo możliwe, że wszyscy z nich to Twoi konkurenci. Każdy kto tam siedzi prawdopodobnie zajmuje się Rękodziełem i pewnie też chce coś sprzedać. Tylko odsetek członków takich grup to osoby, których fascynuje handmade, ale same nie potrafią nic stworzyć. To tak jakby biolog poszedł gadać o rozwielitkach na zlot fanów One Direction – szanse na owocną rozmowę są raczej znikome.

Minusem wystawiania się na takich grupach jest nie tylko brak klientów, ale też ogólny charakter sprzedażowy takich miejsc. Prędzej czy później przeobrażają się one w istne Allegro, gdzie na jedno zdjęcie wystawionej na sprzedaż pracy przypada kilkanaście komentarzy od konkurencji, że:

  • praca jest słaba
  • na życzenie ktoś może ją skopiować
  • a ktoś inny zrobi to w dodatku taniej

Kończy się to tak, że sprzedający Twórca zagryza się tam z innymi Rękodzielnikami, wykłócając się o wyimaginowane pieniądze, bo tak naprawdę żaden z nich nic od siebie nie kupi. Oczywiście nie twierdzę, że znalezienie swojego kupca wśród innych Rękodzielników jest niemożliwe, bo sama czasami kupuję coś czego nie potrafiłabym zrobić. Tylko, że taka sprzedaż jest sporadyczna, a także wiąże się też z dodatkowym ryzykiem – nigdy nie wiesz czy Rękodzielnik nie kupuje Twojej pracy tylko po to żeby się czegoś z niej nauczyć lub w najgorszym wypadku… zwyczajnie ją splagiatować.

Zresztą nie tylko ja mam negatywne zdanie o sprzedażowych grupach rękodzielniczych. Podobnie do mnie myśli chociażby Joanna Mayer, właścicielka marki Nudakillers:

Grupy zrzeszające rękodzielników powinny służyć wsparciu, wymienianiu doświadczeń i innym tego typu rzeczom. Większość grup to towarzystwa wzajemnej adoracji obfitujące w osoby bez talentu, zaplecza merytorycznego i uważające, że skoro coś tam sobie wydłubią/wyszyją/ulepią z nudów to mogą wchodzić na rynek. Efekt: absurdalne ceny, chłam oferowany klientom, psucie rynku i opinii rękodzieła. Mnie tego typu spam z „ofertami” początkujących w temacie po prostu jeży. Promocja sprzedaży po ustaleniu grupy docelowej klientów powinna odbywać się innymi kanałami i każdy kto poważnie myśli o sprzedaży powinien o tym pamiętać bo wizerunek marki buduje się od początku a takie działania są dla mnie równie słabe jak Anja Rubik na okładce biedronkowego Tele Tygodnia.

 

Inny powód, dla którego nie warto wystawiać się na takich grupach podała Lucyna Duraj:

 

Widziałyście komentarze pod postami z cenami? A to za drogo, a to za tanio, a ja zrobię to samo taniej, a materiały to kosztuja tyle i zarabiasz za duzo/za mało…itd.


Dlatego kiedy chcesz w takim miejscu umieścić zdjęcie swojej pracy i podpisać je „SPRZEDAM” to dobrze się zastanów czy hipotetyczny zarobek jest wart przekrzykiwania się w negocjacjach i udowadniania wartości Twojej pracy osobom, które tak samo jak Ty chcą sprzedać swoje dzieło. Musisz zrozumieć, że to nie Rękodzielnicy są Twoją grupą docelową, a klienci, którzy nie potrafią powtórzyć Twoich prac. Klienci, którzy muszą dostrzec w nich coś więcej niż „praca jakich wiele”.

WYRÓŻNIJ SIĘ ALBO ZGIŃ (W TŁUMIE)

Robisz piękny sutasz? Może szyjesz czapeczki dla dzieci lub kocyki z minky? Szydełkujesz maskotki lub oferujesz ręcznie malowane eko bagi? To tak jak kilka tysięcy innych osób. I każda z nich chce to sprzedać.

Osób, które robią rzeczy podobne do Twoich jest naprawdę dużo i dla niewprawionego oka (czyli takiego jakie ma typowy klient) wszyscy jesteśmy tacy sami. Jeśli chcesz osiągnąć sukces w sprzedaży to Twój klient musi usłyszeć Twoją ofertę sprzedażową. A nie ułatwiasz mu tego, jeśli kraczesz tak samo jak reszta wron. Podstawą jest dążenie do własnego charakterystycznego stylu i osiągnięcie niedoścignionych zdolności. Jednak ten etap może trochę potrwać. Co możesz zrobić do tego czasu? Zostaw w spokoju te rękodzielnicze grupy i przestań tkwić tam, gdzie wszyscy a zacznij być tam, gdzie jest Twój klient!

SZUKAJĄC KLIENTA NIE IDŹ NA SKRÓTY

Nie tak dawno pisałam o tym jak ważne jest dla Twórcy sprecyzowanie swojej grupy docelowej i określenie tego kim jest ich klient. Kiedy już poznasz jego potrzeby następne co musisz zrobić to wiedzieć gdzie go szukać. Musisz wyjść ze swojej strefy komfortu i pomyśleć nieszablonowo. A żeby pokazać Ci jak możesz to zrobić wyjaśnię to na dwóch przykładach pięknych, pomysłowych i zdolnych kobiet. Bizneswomen w branży handmade.

Prawdopodobnie znasz już PiLLow Design i wiesz, że to prawdziwa mistrzyni i znawczyni biżuterii ślubnej. Nie tylko wydała dwie książki o hafcie soutache, ale doskonale wie gdzie i jak sprzedać swoje produkty. Ciekawi Was gdzie najczęściej na nią trafiałam? W różnego rodzaju artykułach i gazetach poświęconych tematyce ślubnej, które niespostrzeżenie podtykam Przedmężowi pod nos. Pani Małgorzata współpracuje również z portalem ABC Ślubu. Jak się domyślacie na brak odzewu nie narzeka. Jej grupą docelową są panny młode, które swojej biżuterii nie szukają na forach czy grupach rękodzielniczych, ale w miejscach związanych ze ślubem czy narzeczeństwem. I tak właśnie trafiają do PiLLow Design, która przyciągnęła ich do siebie latami doświadczeń, przemyślaną strategią rozwoju marki czy ciągłym udoskonalaniem asortymentu.

Drugi przykład – Natajka, czyli jedna z czołowych modeliniarek w Polsce, która podbija serca kolejnych rzesz klientów. Wiecie, gdzie można znaleźć jej prace oprócz standardowo galerii internetowych? A chociażby w Kopalni Słodyczy we Wrocławiu :) Pomysł genialny w swojej prostocie. Dlaczego? Bo w sklepie nie tylko dostaniecie masę różnych słodyczy, których nigdy nie widzieliście na oczy to dodatkowo jak już zapchacie brzuch do granic możliwości „na dokładkę” możecie zabrać je ze sobą jeszcze w postaci breloczków.

Takie kreatywne wykorzystanie swoich umiejętności powinno każdemu posłużyć za przykład i dać do myślenia w jaki sposób można szukać swoich klientów. Robisz prace dedykowane kobietom w ciąży lub młodym mamom? Szukaj sklepów z asortymentem dla nich lub szkół rodzenia i z takimi placówkami nawiąż współprace. Udzielaj się na grupach, stronach czy forach poświęconych takiej tematyce, a nie tylko rękodzielniczej. Robisz akcesoria dla zwierząt? Masz większe prawdopodobieństwo znalezienia klienta na zlotach fanów jakiejś rasy niż na zlotach rękodzielników, gdzie część może być uczulona na sierść, więc ze zwierzętami im nie po drodze. Nie potrafisz skategoryzować swoich prac pod konkretną tematykę? To znajdź swoją techniczną niszę, opanuj ją i wypromuj do tego stopnia, aż klienci zaczną utożsamiać tą technikę z Twoją osobą. Szukanie miejsc sprzedaży wymaga takiego samego pokładu kreatywności jak podczas tworzenia prac, więc nie zaniedbuj żadnej z tych rzeczy, bo wtedy ucierpią obydwie.

BĄDŹ TAM GDZIE TWÓJ KLIENT A NIE KONKURENCJA

Jak już spędzisz kilkanaście godzin nad projektem pracy to potem posiedź jeszcze  kilka i zastanów się „gdzie szukałabym swoich prac, gdybym chciała je kupić?” Niektóre odpowiedzi są oczywiste jak wystawianie się na targach ślubnych, kiedy tworzysz taką biżuterię czy szukanie klientów na dziecięcych imprezach, kiedy szyjesz maskotki. Na niektóre trzeba wpaść samemu. Jednak aby to zrobić trzeba przestać myśleć jednokierunkowo i iść tam gdzie wszyscy. Jeżeli po własnoręcznym wypieczeniu chleba idziesz go sprzedać prosto do piekarni to równie dobrze możesz go po drodze zjeść. Albo pójść po rozum do głowy i rozejrzeć się wokół komu narobiłaś smaka od samego zapachu.

Handmade przestał być niszą, więc na rynku jest już kilkudziesięciu Twórców podobnych do Ciebie. Jeżeli chcesz osiągnąć sukces to musisz przestać być jednym z nich i aspirować do bycia tym jedynym. Pierwszym krokiem, aby to zrobić jest wykonanie kilku kroków w tył od miejsca, gdzie są wszyscy. Bo tam, gdzie są wszyscy nie zawsze jest najlepiej. Zwłaszcza kiedy to nie jest tłum klientów, tylko Twoich konkurentów.

  • Pingback: Qrkoko LIVE, czyli "Dzierganie i Gadanie" na żywo!()

  • Pingback: Rękodzieło na każdą kieszeń czy tylko pełną złota?()

  • Berta Bugaj-Dębska

    Czyli w takim razie Etsy to nie najlepszy pomysł? Zamierzam otworzyć tam sklep, tylko, że jest to portal skupiający przede wszystkim rękodzielników… Chociaż są też osoby zainteresowane, więc sama już zgłupiałam… ;)

    • Etsy ma bardzo dużą bazę klientów (nie tylko samych Twórców), więc jest to jak najbardziej odpowiednie miejsce do sprzedaży, tylko trzeba poznać jego zasady. Zapraszam na forum, gdzie mamy specjalistów od Etsy ;) http://qrkoko.pl/forum/

  • Noc Majowa

    Trafiłam wczoraj na Twoją stronę i czytałam wpisy jeden za drugim :-) Super, bardzo pomocna, wiele wyjaśnia, dzięki :-) Niestety wpis o legalnej sprzedaży mocno mnie załamał :-( Lubię robić coś ręcznie, z reguły na własne potrzeby, obdarowuję też rodzinę i znajomych, niczego nie sprzedawałam, ale w tym roku chciałam dla zabawy, dla klimatu wystawić się z koleżanką na jakimś świątecznym jarmarku ze świątecznymi girlandami, siankownikami, wiankami z szyszek i kalendarzami adwentowymi. A tu okazuje się, że tak nie można :-( Jaka szkoda :-/

  • Bardzo ważny artykuł. I to niestety prawda dla mnie jako potencjalnego klienta na pierwszy rzut oka liczy się cena nie wykonanie, którego na zdjęciu i tak nie widzę dokładnie, a w takich grupach tylko gdaczą. Mam bardzo niemiłe doświadczenia, które pozyskałam na tego rodzaju grupach – towar jest bardzo marnej jakości do tego nie raz dostałam nie to co zamawiałam. Niestety w tym aspekcie brak mi asertywności i brałam, mimo że miałam wiele zastrzeżeń, bo: zamówiłam, zapłaciłam, bałam się, że nie odda pieniędzy, dla świętego spokoju

    • Dlatego myślę, że warto tez zajrzeć na blog, pooglądać zdjęcia i dopytać sprzedawcę o szczegóły – on od tego jest, żeby pomóc rozwiać Twoje wątpliwości :) Jeśli chcesz zobaczyć szczegóły produktu, można poprosić o zdjęcia w zbliżeniu :)

  • Wiktoria

    A co z patternami? Czy można je sprzedawać leganie i zgodnie z prawem?

    • Oczywiście, jeżeli tylko jesteś ich autorem :) Takie wzory możesz sprzedawać np. na https://www.ravelry.com Tylko tu jest taka sama sprawa z częstotliwością sprzedaży. Im częściej będziesz sprzedawać wzory tym większe jest prawdopodobieństwo, że podpada to pod konieczność założenia działalności gospodarczej.

  • Pingback: gdzie sprzedawać rękodzieło ? – Ruda Szyje()

  • Karjullen

    bardzo dobry artykuł i naprawde zyciowy;) w 100% sie zgadzam

    • Dzięki za miłe słowa ;)

  • Gia

    Przydatne.

  • Ewa Wechmann-Kochan

    Super artykuł, szukam właśnie „swojego” miejsca i coś więcej się dowiedziałam :)

    • Cieszę się, że mogłam pomóc :)