Zostań fachowcem zanim nazwiesz się artystą

23

Wiele osób rozpoczynających przygodę z rękodziełem wyobraża sobie, że będzie ona przypominać Słoneczny Patrol. Od pierwszych dni wybiegną na plażę z tureckim dywanem na klatce piersiowej i popędzą ku zachodzącemu słońcu ratować niewiasty przed utonięciem i zbyt późną utratą dziewictwa.

Zapominają, że zanim nadejdzie czas zaliczania uratowanych topielców, najpierw trzeba zaliczyć szkółkę pływania i staż na szkolnym basenie. Nie mając opanowanych podstaw nawet największy talent pływaka nie uratuje Cię przed skręceniem karku, jeśli nie wiesz, że nie skacze się na główkę do płytkiej wody. Brak pokory i cierpliwości sprawia, że przygoda z rękodzielniczym Słonecznym Patrolem szybko kończy się słonecznym poparzeniem.

WSZYSCY JESTEŚMY POCZĄTKUJĄCYMI

Zdmuchując świeczkę na torcie z okazji pierwszego roku z Rękodziełem marzysz o wielkich i wyjątkowych projektach jakich nikt przed Tobą nie zrobił. Gdzieś z tyłu głowy pojawiają się unikatowe prace, które swym pięknem zmienią ludzkie poglądy, zmniejszą głód na świecie i wysokość podatku VAT. Prawda jest taka, że zanim do tego dojdzie to się jeszcze sporo nadmuchasz i namachasz rączkami. Niezależnie od Twojego talentu w drodze do rozwoju musisz przejść przez ścieżkę rękodzielniczych podstaw. Droga na skróty tylko Ci zaszkodzi.

Zanim zostaniesz artystą musisz stać się fachowcem. Lepiej wchodzić kilka razy do tej samej płytkiej rzeki i oswoić się z wodą, niż od razu wskoczyć na tą głęboką i utonąć. Najpierw naucz się pływać w rękawkach.
Na nurkowanie przyjdzie jeszcze pora.

Na początku eksperymentów z kreatywnością i rękodziełem będziesz wytwarzać powtarzalne wzory, które przy odrobinie szczęścia i samozaparcia będą przypominać sklepowe odpowiedniki. Musisz jednak to zrobić, aby wyćwiczyć swój warsztat i nauczyć się podstaw techniki. Ambicja nie raz weźmie górę nad rozsądkiem i będzie Cię kusić, by przejść od razu kilka stopni wyżej, aby ujrzeć szczyt swoich możliwości. Tak naprawdę to krótka droga w dół. Opanuj każdy początkowy element do maksimum, tak by wszelkie podstawy stały się rutyną, zamiast od razu wskakiwać na zaawansowany poziom tłumacząc sobie, ze jesteś za dobra, by marnować się tam na dole. Jedyne co wtedy zmarnujesz to swój czas, bo jeśli na początku będziesz go żałować na naukę podstaw to w przyszłości nie poradzisz sobie z technicznymi problemami. Kiedy w podstawówce odpuszczasz sobie tabliczkę mnożenia to w wyższej szkole przyjdzie w końcu taki czas, gdy przez tą decyzję się przeliczysz.

FACH W RĘKACH, ARTYZM W DUSZY

Wraz z ponownym wzrostem popularności handmade’u proporcjonalnie spada zaangażowanie i samodyscyplina. Zbyt wielu rękodzielników zbyt wcześnie uważa się za artystów w swoich dziedzinach, postanawia odpuścić sobie szlifowanie zdobytych umiejętności i od razu zabiera się za tworzenie dzieł sztuki. Nie widzą, że ich z pozoru piękne pałace walą się w fundamentach. Wykąpali się w gorącej wodzie, którą doprawili szczerymi chęciami, ale kiedy tylko raz się w niej sparzą, bo coś im nie wyszło to na zawsze zrażają się do rękodzieła i więcej do niego nie wracają. Biorą się od razu za zaawansowane techniki nie wiedząc nawet jak poprawnie złapać swoje narzędzie pracy.

Najlepiej to widać na przykładzie Świeżaków, którzy przychodzą się uczyć Wire Wrappingu. 80% z nich od razu pakuje do koszyka półfabrykaty ze srebra i szlachetne kamienie, chociaż nie znają nawet ich nazw. Wiele razy rozmawiałam z kobietami, które chwaliły się dziełami wykonanymi w najmodniejszej obecnie technice, ale ciągle na bigle mówiły „haczyki”, a słysząc określenie „wykręcanie loopa” rumieniły się w zakłopotaniu myśląc, że chodzi o sadomaso. Nie miały przy tym świadomości różnorodności materiałów charakterystycznych dla ich przyszłej pracy, więc zawsze pierwsze minuty rozmowy przypominały przesłuchanie, gdzie świeciłam im lampką po twarzy i wyciągałam z nich informację co właściwie planują zrobić.

Jestem jedną z tych osób, które uwielbiają próbować nowych rzeczy, ale ich naukę zaczynają od samego początku. Tak jak nie napiszę książki nie znając alfabetu, tak nie stworzę niepowtarzalnej pracy wyplatanej koralikami nie wiedząc nawet jak nazywa się ścieg, który wykorzystuję. Od wielu lat marzy mi się zrobienie pięknej sukni, na widok której ludziom, ptakom i rybom odbierze głos, a Przedmąż w końcu uklęknie nie tylko po to by zawiązać buty i podnieść drobne z ziemi. Co więc robię? Nie łapię od razu za materiał i maszynę do szycia. Robię rzecz straszną, niepojętą, a w kręgach studentów uznawaną za przeklętą – uczę się. W tej sukni, która będzie moją pracą magisterską w rękodziele chcę zawrzeć 5 różnych technik. Żeby mi się to udało muszę najpierw w każdej z nich osiągnąć poziom przynajmniej zadowalający. Aby efekt był podobny muszę stać się w tych technikach fachowcem.

MAŁO ARTYSTÓW JEST WŚRÓD NAS

Tak naprawdę mody nie tworzą wielcy projektanci, ale ludzie noszący ubrania na ulicach. Z rękodziełem jest podobnie. Jest kilka wielkich nazwisk, których prace zapierają dech w piersiach, ale najwięcej jest ludzi, którzy tworzą rękodzieło użytkowe: kocyki, maskotki, biżuterię i akcesoria do domu. Ich przewaga powoduje, że to oni kreują ogólny obraz rynku handmade. Jednocześnie każda z tych osób chce określać się mianem artysty, choć ich umiejętności nie wyszły nawet z podziemi muzeum. Nie ma nic złego w byciu fachowcem, bo to naprawdę wielki komplement. Oznacza to, że nie tylko masz świadomość tego co robisz, ale wiesz jak to robić by zachować wysoką jakość. Na artyzm zawsze przyjdzie czas, na opanowanie podstaw masz go tylko na początku. Jeśli uważasz, że możesz je sobie odpuścić, bo masz talent i od razu zajmiesz się zaawansowaną techniką, to w rzeczywistości nie przyspieszysz swojego rozwoju, ale go zahamujesz. Nawet jak z początku będzie Ci dobrze szło to w końcu trafisz na ślepą uliczkę z adresem „nie umiem czytać wzorów, nie znam określeń ściegów, podstawowych materiałów ani zasad pielęgnacji gotowych prac”. Nie będziesz wiedziała jak wrócić, a duma nie pozwoli Ci spytać o właściwą drogę.

BACK TO BASICS

Nie traktuj nauki podstaw jak zniewagi dla Twojego artyzmu. W rękodziele to równie ważny element co talent i wielkie ambicje. Od Ciebie zależy jak będzie wyglądać Twoja droga rozwoju. Chcąc dostać się na sam szczyt zaawansowanej techniki możesz ominąć wchodzenie po kolejnych stopniach nauki, pójść na łatwiznę i skorzystać z windy licząc na to, że przeskoczysz nudne podstawy i szybciej osiągniesz pożądany efekt. Jednak kiedy w windzie zerwie się linka, bo trafisz na problem wymagający elementarnej wiedzy to polecisz na sam dół, z którego się nie wydostaniesz. Winda już nie działa, a Ty nie chciałaś marnować czasu, by nauczyć się wchodzić po schodach.

Qrkoko.pl

Patrz jakie ładne! Kliknij!

  • Kama

    To przykre jak wiele osób zapomina żeby dokładnie nauczyć się techniki, w które są tworzy, bo potem powstają takie buble, że aż oczy bolą.

  • Agnieszka

    Święte słowa. Sama chciałam kiedyś przeskoczyć podstawy i od razu uczyć się czegoś trudnego, ale zorientowałam się, że to tylko mi zaszkodzi. Pozdrawiam

  • Pobruszka

    Bardzo zdrowe podejście. Najpierw trzeba nauczyć się podstaw, a potem można myśleć jak tworzyć arcydzieła. Wazny jest umiar, zdrowy rozsądek i opanowanie :)

  • iwessa

    Mnie rozbawiła kiedyś kobita, która była święcie oburzona faktem, że jakaś inna, zleciła szycie kocyków z minki szwalni…toż to nie jest rękodzieło, krzyczała.
    Faktem jest,że nawet ja czuję zażenowanie nazywając moje wytwory rękodziełem, bo szyję z gotowych wzorów, czasami tylko daję się ponieść przy przyszywaniu aplikacji….ale to jeszcze nie to…
    …ale kiedyś się wezmę…
    A swoją drogą zawsze jak oglądałam szumnie przez autorki nazywane rękodzieło( przyszycie na maszynie minki do bawełny po prostokącie), to się zastanawiałam, czy tylko ja widzę, że coś tu jest nie halo…

    • Doceniam wszystkie zdolne rączki, ale masz rację, że teraz wszyscy skupiają się na powtarzaniu tego co jest modne.
      Ludzie biorą określenie „rękodzieło” dosłownie i określają nim wszystko co powstało przy użyciu rąk. Niedługo zacznie się tak mówić również na pierogi :)

  • Bierę przeto owe naczynie głębokie, mądrości pełne i chlusnę w pytających „czemu w kółko robisz to samo?” …już mi się znudziło tłumaczyć wszystkim, że jestem nieopierzonym pisklakiem amatorem i powolutku sobie łączę A i B, bo tylko dzięki powtórkom nauczę się to robić dobrze!

  • Plachaart

    Wydaje mi się, że zatraciło się gdzieś w ostatnich latach pojęcie rzemieślnika, który to musiał przejść dosyć długą drogę od adepta przez czeladnika do tytułu mistrza. Dla mnie tam gdzie kończy się mistrz tam dopiero zaczyna się artysta, a wszelke próby pominięcia całej drogi rozwoju kończą się mizernym skutkiem.

    P.S. Niedawno odkryłam twój blog i pochłonął mnie…:)

    • Kiedyś czytałam, że były podjęte próby egzekwowania swoich umiejętności rękodzielniczych przez osoby z autorytetem. Jednak było to drogie i można było uzyskać certyfikat tylko na jeden wzór (co akurat jest zrozumiałe).
      Nie miałabym nic przeciwko aby starać się o zostanie np. Mistrzem Szydełkowania ze specjalizacją Maskotek :)

      • Plachaart

        Ha, ha Mistrzem Szydełkowania formalnie możesz zostać, cechy jeszcze istnieją i tytuł czeladnika, a później mistrza możesz zrobić – to tak w ramach ciekawostki ;)

  • Eneczka

    Potrzebny artykuł. Za wiele osób uwierzyło, że są artystami. Ot, chociażby zrobienie kolczyków z 3 gotowych kamyczków… Czy rękodzieło nie powinno być sztuką? Nie jest nią na pewno uszycie kocyka minky…. Artysta powinien tworzyć coś swojego, coś wyjątkowego, czuć rzemiosło w dłoni.

    • iwessa

      Właśnie…zapomniałam do kocyków minky dodać bransoletek z koralików na gumce i kolczyków z trzech kamyczków…
      A gdzieś na jakiejś grupie sprzedażowej ktoś oferował bransoletki ze sznurka z zawieszką, a ktoś inny dodał link do allegro z bardzo podobną twórczością , pewnie chińską w cenie 1,99…

      • Jest to jakaś twórczość, ale na pewno nie artystyczna :)
        To jak jak w fotografii: nie każdy z aparatem jest od razu Fotografem, nawet jeżeli dopisze sobie „photography” do imienia.

  • iwessa

    To teraz wrzuć to na tablice grup pt. Rekodzieło coś tam coś tam…zjedzą Cię w butach… :)

    • Mnie już tyle razy jedli, że jestem tam w stałym menu ;)

      • ewanka

        Ha ha :-)

        Niestety taka jest prawda. Ja działam w krawiectwie i często trafiają mi
        się poprawki po „krawcowych” nie którzy myślą że jak opanują maszynę
        mogą już zarabiać na szyciu :-p A nieraz trafiają mi sie takie poprawki po znajomych z grup szyciowych i aż mi ręka swędzi by puścić posta….ale boje się że mnie zjedzą :-D

  • A ja się zastanawiam skąd taka niechęć do pozostania dobrym rzemieślnikiem. Skąd ten pęd i zadęcie, żeby być zaraz artystą? Przecież to jest jak cholera ryzykowne. Tak łatwo można zostać wyśmianym. Jeszcze w szkole fotograficznej ukuliśmy z kolegami określenie „artiiista” na takiego, co to zdjęć mistrzów fotografii na oczy nie widział (bo i po co?), a sam ma światu tak wiele przełomowych rzeczy do powiedzenia, że rozbiera modelki do sesji przy lampach ogrodowych. Robi wielką sztukę.

    A rzemieślnik? Taki, co robi swoją robotę fachowo, precyzyjnie, ze znawstwem? Nie podskoczysz. Nawet jakoś tak z automatu szanujesz. A w każdym razie ja szanuję, bo zbyt wielu artiiistów się w życiu naoglądałam.

  • Bożena

    Wpadłam tu przypadkiem i przepadłam a moje szmatki tęsknie czekają ! Świetny blog !

  • Nieidealna Anna

    Przepraszam, że komentarz nie jest bezpośrednio na temat artykułu jednak pragnę pogratulować Ci tego jak rozwinął się Twój blog w przeciągu roku. Świetnie się czyta i oglądać efekty twojej pracy. Jesteś dla mnie inspiracją. Pozdrawiam ciepło.

    • Dziękuję bardzo, zawsze miło mi się czyta takie komentarze :)

  • Nie w pełni się z Tobą zgadzam. Twoje uwagi są w 100% trafne, jeśli chodzi o osoby, które sprzedają swoje rękodzieło, ale nie można ich bezpośrednio przekładać na osoby, które tworzą tylko dla siebie (Rodziny i znajomych).
    PS. Nie jestem może dobrym przykładem ilustrującym tę tezę (gdyż nie nazywam siebie artystką), ale z pewnością jestem przedstawicielką drugiej wymienionej przeze mnie kategorii rękodzielników. Nie sprzedaję swoich wytworów, jestem świadoma swoich braków technicznych, ale nie mam motywacji do ich ćwiczenia, gdyż bardziej zainteresowana jestem rozpoczęciem nowego projektu niż dbałością o szczegóły. W końcu i tak wszystko ląduje u mnie w domu i na blogu – jeśli komuś przeszkadza mój brak szacunku do detali, po prostu mnie nie odwiedza:)))

  • Pingback: Jak Cię oszukują Rękodzielnicy? | Qrkoko.pl()

  • Illama

    zaczęłam czytać kolejne notki i z każdą jest mi coraz bardziej łyso, kiedy zdaję sobie sprawę ze swojej ignorancji xD Dzięki ci o potężna, mądra Kuro za olśnienie i kopa w górne jedynki :)

    • Nigdy nie jest za późno na naukę, więc korzystaj póki masz pełne uzębienie ;)