Dzikość z dzieciństwa

10

Qrkoko.pl - Dzikość z dzieciństwa

Kiedy sięgam pamięcią wstecz do czasów dziecięcych wakacji mam przed oczami grille i ogniska. Później kolonie nad morzem i Wałbrzych, a na końcu wypady nad zalew i jeziora. Teraz, kiedy mieszkam w mieście ciężko mi znieść rozłąkę z zielenią, do której przywykłam za dzieciaka. Wolność pod postacią własnego ogródka, wypadów do sadu i biegania po polnych drogach ograniczyłam betonowymi ścianami klatki schodowej.

Qrkoko.pl - Dzikość z dzieciństwa Qrkoko.pl - Dzikość z dzieciństwa Qrkoko.pl - Dzikość z dzieciństwa

Kiedyś chodziliśmy na „szabry”, skakaliśmy przez potok i paliliśmy ogniska na działkach leśnych. Wdychaliśmy dym spalonego drewna i wsłuchiwaliśmy się w dźwięk strzelających iskier i skwierczącej kiełbasy.

Qrkoko.pl - Dzikość z dzieciństwa

Podczas wieczorów nad Otmuchowskim jeziorem siedzieliśmy otuleni kocami i straszyliśmy się historiami o duchach. Wszystkie te wspomnienia wracają podczas majówkowych grillów, kiedy odganiając się od komarów wiem, że będzie mi brakować takiego kontaktu z naturą. Pocieszam się jedynie spacerami do zaśmieconych lasów czy parków, gdzie slalomem wymijam matki z dziećmi i stragany z balonami i watą cukrową. Jednak to nie to samo. Dzikość została zabita przez schludność i opanowanie. Tutaj wszystko jest zorganizowane i przystrzyżone. Nawet kamienie teraz malują.

Qrkoko.pl - Dzikość z dzieciństwa

Co rano budzi mnie alarm ze smartfona, ciepło zapewnia mi centralne ogrzewanie, a do pracy zawozi autobus z hybrydowym napędem. Jadąc do niej słucham muzyki z mp4 i patrzę na miejską infrastrukturę z rzadka przecinaną drzewami. Uświadamiam wtedy sobie jak bardzo brakuje mi kontaktu z dziką przyrodą. Tęsknię za ogniskami, nocnymi śpiewami przy gitarze i kradzieżami jabłek od sąsiadów. Sady, pola i strumienie zdradziłam na rzecz kawalerki i karty miejskiej. Już nawet na balkonie nie mogę grillować.


Lajknij jak też kochasz przyrodę!

  • Miśka

    Wyobraziłam sobie jak ganiałaś po łąkach na bosaka z innymi dziećmi :D musieliście wyglądać jak z jakiejś reklamy masła czy mleka :)

    • Wyglądaliśmy bardziej jak z „Ani z Zielonego Wzgórza” :)

  • OlaW.

    Zazdroszczę Ci takiego wiejskiego dzieciństwa. Ja jestem ze Wsi Warszawa i bardzo tego żałuję. Wolę ciszę i spokój, śpiewanie ptaszków i palenia ogniska. Teraz to wszystko zhipteryzowane i dwa razy droższe, bo „eko”. Eh.

    • Jestem dumna z tego gdzie się wychowałam oraz z miłości do natury jaką wyniosłam z dzieciństwa. Jedzenie „eko” z miasta nie jest nawet w połowie tak smaczne jak te z własnego ogródka.

  • Klaudyna

    Pojechałabym nad jakąś wodę! Ale nie morze, bo zimno tam i drogo. Marzy mi się małe jeziorko i ognisko jak z twojego obrazka :)

    • Mi też się marzy taka sceneria. Może uda się tam wybrać na następny urlop :)

  • Pobruszka

    Kocham miejskie parki, ale masz rację, że to wszystkie jakieś ugłaskane. A do lasu mi daleko i bałabym się do tych podmiejskich zabrać dzieci.
    Nie byłaś teraz na urlopie? Czy wpis powstał pod wpływem tęsknoty?

    • Byłam na urlopie i wpis powstał po moim powrocie z niego, kiedy zderzyły się te dwa światy. Parki miejskie są ładne ale wolę góry i lasy.

  • Ta dziecięca beztroska czasu wolnego – midzio. Latanie do późna po wszystkich okolicznych podwórkach ze zgrają dzieciarni, potem eksploracja okolicznych działek (najlepsze śliwki jakie w życiu jadłam) i parków. Wyobraźnia zawsze coś podrzucała, niekoniecznie mądrego, ale dziwnym trafem wszyscy zawsze cali wracali do domu. :) A co porabiałaś w Wałbrzychu, rodzinnym mieście mym?

    • Moi sąsiedzi mieli najlepsze czereśnie ale niestety je ścieli, bo były już chore. Wspominając dzieciństwo zastanawiam się jakim cudem zachowałam komplet kończyn, bo czasami robiliśmy niebezpiecznie rzeczy. Na urlopie do samego Wałbrzycha nie dojechałam. Mam tam dwie ciotki, czterech kuzynów i grupę znajomych. Spędzałam tam prawie każde wakacje i mieszkałam/pracowałam z Przedmężem ponad dwa lata.