Dzień, w którym zostałam szafiarką. Znowu.

16

Qrkoko.pl - Dzień, w którym zostałam szafiarką. Znowu.

Są takie dni, w których zostajemy rzuceni na głęboką wodę i jesteśmy zdani wyłącznie na siebie.

Dziedzinę, która do niedawna była nam tak obca, że wręcz wystrzeliwała z naszej klatki piersiowej, musimy opanować chociaż w tak minimalnym stopniu, by nie pójść z nią na dno. Ja już drugi raz zostałam poddana takiej próbie i starałam się nie utopić w brodziku kreacji, makijażu i stylu. Po raz drugi zaproszono mnie na pokaz mody.

9:00

„Kto rano wstaje…” ten na pewno nie jest blogerem. Budzę się tylko po to, by złapać kota pod pachę i przewrócić się na drugi bok.

11:00

Cały świat żyje w kłamstwie. Próbowałam kilka razy pod rząd i „beauty sleep” ani razu nie zadziałało. Mam tak spuchnięte oczy, że gdybym szła na casting do nowego epizodu Walking Dead byłabym gotowa do wyjścia. Niestety idę na pokaz mody, więc bez tony makijażu się nie obejdzie. Nakładam szpachlę do momentu, aż Mamed Khalidov nie przysyła sms’a „dobra robota”. Pamiętam, że obiecałam sobie ćwiczyć po pobudce, ale w sumie schylałam się dzisiaj po kapcie, więc zaliczam to jako brzuszek.

13:00

Podczas śniadania napotykam na pierwszy problem. Nie mam otrębów ani płatków owsianych. Nawet mleko mam z UHT. Zrezygnowana robię tosty, ale zanim wybrałam odpowiedni filtr zdążyły wystygnąć.

14:00

Idąc pod prysznic zapominam, że zdążyłam się już umalować. Zakładam na głowę reklamówkę foliową żeby nie zniszczyć makijażu i wchodzę do kabiny. Próbuje ogolić nogi, ale nic nie widzę, więc się zacinam. Przeraża mnie widok krwi, zaczyna mi brakować powietrza i mdleję. Przedmąż wchodząc do łazienki i widząc mnie leżącą w kałuży krwi z plastikową torbą na głowie dzwoni na policję.

14:30

Przedmąż okleił w domu wszystkie krawędzie, pochował plastikowe torby i ostre narzędzia. Druga próba kąpieli okazuje się sukcesem. Muszę tylko wysuszyć włosy. Pomyślałam, że zajmie mi to tylko chwilę, po czym usłyszałam cichy chichot dochodzący z czubka głowy.

19:30

Udało mi się wysuszyć włosy. Przedmąż narzeka, że jest gotów od kilku godzin. Rzucam mu tylko „z wielką szopą idzie wielka odpowiedzialność” i idę wybrać kreację. Stawiam na klasyczną małą czarną i czerwone szpilki, w których potrafię tylko siedzieć. Biorąc do ręki haftowaną koralikami torebkę, do której nic się nie zmieści i podając Przedmężowi plecak, do którego zmieści się wszystko powiedziałam „jestem gotowa, ponieś mnie”.

Qrkoko.pl - Dzień, w którym zostałam szafiarką. Znowu.

20:30

W drodze na pokaz czuję jak moje włosy puszą się i zaczynają żyć własnym życiem łapiąc po drodze wszystkie liście, gałęzie, pomniejsze zwierzęta i nielegalnych imigrantów. Docierając na miejsce mam wątpliwości czy nie trafiłam na premierę iPhona, nowy towar w lumpeksie lub przecenę u rzeźnika, bo zastaję sporą kolejkę. Odrzuciłam trzecią opcję, bo chociaż niektórym dziewczynom boczek wylewał się z przyciasnych leginsów to jednak nie widziałam nigdzie charakterystycznych dla tego typu miejsc much. W pozostałych dwóch kolejkach chętnie postoję.

21:00

Na pewno stoję w kolejce na pokaz, bo stężenie perfum jest tak wielkie, że każdy nałogowy palacz ze strachu przed eksplozją odpuścił sobie nikotynowy nałóg. Tłum ludzi zaczyna się powiększać, ale nikt nie wchodzi, bo każdy odprawiany był przez ochroniarza z kwitkiem, który nawijał Makaron na Uszy:

– Nie wpuszczam. Próba jest.

21:10

Ludzie zaczynają się niecierpliwić. Powstają tajemne ugrupowania, które chcą obalić ochroniarską dyktaturę. Inni planują dostać się do klubu kanałami. Pojawiają się pytania:

– Do czego ta kolejka?
– Czym jest zło?
– Jaki jest sens świata?

Zastanawiam się czy jeżeli podejdę do ochroniarza i powiem, że jestem na liście, a w kieszeni mam zaproszenia to doda mi to prestiżu i wejdę do środka. Odpuszczam uświadamiając sobie, że mam wadę wymowy i nie potrafię wymówić swojego nazwiska tak, by mnie zrozumiano.

21:15

Otworzono drzwi wejściowe, a tłum ruszył. Widziałam za dużo Króla Lwa by wiedzieć jak kończy się przebywanie w środku takiej lawiny, więc przepychając się łokciami i pryskając gazem po oczach udało mi się wejść jako pierwsza.

21:17

Wycierając ślady krwi ze szpilek i wysypując resztki cudzego uzębienia z torebki rozglądam się za wolnym miejscem. Wybrałam drugi rząd, bo w pierwszym siadają tylko kujony. Siedzę niedaleko baru i podziwiam jak barman przyrządza drinki. Nie wiem co zrobić z rękoma, więc chętnie potrzymałabym jakąś szklankę, ale ostatecznie odpuszczam. Nie rozróżniam nazw alkoholi, a nie chcę dostać wódki zalanej wódką, z palemką w gratisie. Zresztą w tym miesiącu wypiłam już jedno piwo, więc przekroczyłam swój miernik melanżu.

21:30

Kelnerki zaczynają roznosić przekąski – kolorowe biszkopty z polewą lukrową. Podczas gdy Przedmąż pytał „czy te ciastka są z mięsem?” ja powtarzałam sobie w głowie „tylko nic nie sknoć, tylko nic nie popsuj”. Ciastko, które wzięłam wylatuje mi z rąk, kelnerka odchodzi, a ja siedzę głodna.

21:45

Rozpoczął się pokaz, a Przedmąż korzystając ze swoich długich rąk skutecznie zasłaniał widok trzeciemu rzędowi próbując robić zdjęcia. Nie wiem czy to modelki szły trochę za szybko, czy aparat miał skuteczność Internet Explorera, bo zanim złapał ostrość na modelce, ta dawno zdążyła wrócić do domu i przebrać się w piżamkę.

Qrkoko.pl - Dzień, w którym zostałam szafiarką. Znowu.

23:00

Jesteśmy już po pokazie i Przedmąż niesie mnie do domu. Cała kolekcja mi się podobała. Przemysław Guryn pokazał modę „do noszenia”, pozwalając sobie tylko na jedną odjechaną kreację, którą określiłabym pajęczą. Najbardziej podobały mi się hafty koralikami, zwłaszcza te, które nadawały materiałowi wrażenie pikowania. Serce skradły mi dwie ostatnie sukienki – długa z bajecznym wcięciem pleców i ręcznie haftowana princeska.

Qrkoko.pl - Dzień, w którym zostałam szafiarką. Znowu.

00:00

Wracam do domu i padam zmęczona na łóżko. Pozostaje mi tylko odwiesić kieckę, wrzucić szpilki na dno szuflady i ponownie przebrać się w ciepły, wygodny sweter wypełniony włóczkami i kotami. Mimo, że każde takie wyjście jest dla mnie solidnym wyzwaniem to z dumą muszę stwierdzić – coraz lepiej pływam.

Polub post →

 

  • Pobruszka

    Twój blog modowy na pewno bym czytała :D Fajna relacja :)

    • Dzięki :) Może kiedyś założę…

  • Kama

    Do trzech razy sztuka. Może teraz Fashion Week w Paryżu? xd

    • O ile zaproszą to czemu nie! Tylko ciekawe czy z kotami nie wyjdzie mi nadbagaż…

  • Patrycja Leksik

    Podobają mi się te kolorowe zestawy. Mozna już gdzieś kupić?

  • Kaszanqa

    Haha fajna relacja. Śliczne sukienki na pokazie były żałuje żę mnie tam nie było

    • Może następnym razem Ci się uda!

  • P

    Pięknie wyglądałaś :)

  • Doskonała relacja :D

  • Monika Ga

    Chcę wierzyć, że zasadniczo przeważa tu fikcja literacka ze skromną domieszką prawdy ;) Jednak nie wiedzieć czemu zza każdego przecinka zerka stuprocentowa Qrkoko ;) – świetny tekst! umieram na nienasycenie treścią ;)

  • Obśmiałam się setnie. :) Czy ja już Ci kiedyś wspominałam, że uwielbiam Twój styl pisania? A te czerwone szpile to Ci chętnie ukradnę. Ale bez obaw, daleko nie ucieknę, bo też co najwyżej tylko w nich posiedzę, coby uzębienia nie stracić.

    • Coś mi kiedyś wspominałaś ;) Co do butów to połowa mojej szafy nadaje się do kradzieży, bo wybierając się do sklepów cierpię na syndrom „za ładne by nie kupić, za wysokie by w nich chodzić”.

  • Genialna relacja… ubawiłam się ;-)