Dobry zwyczaj Nie pożyczaj

17

Qrkoko.pl - Dobry zwyczaj Nie pożyczaj

Mój tata ma kilka ulubionych powiedzonek, a jednym z nich jest to, że nie lubi nic pożyczać, bo bierze cudze, ale oddaje swoje. Niedaleko padło jabłko od jabłoni i sama staram się od nikogo, ani nikomu nic nie pożyczać. Dzięki temu w swojej szafie mam zapas materiałów, a u znajomych rękodzielniczek gwarantowane pranie na kwaśne jabłko.

 

Napisała do mnie czytelniczka, która opowiedziała o swoim darze będącym jej przekleństwem. Mianowicie ma talent do wyszukiwania tanich i niespotykanych półfabrykatów. Najczęściej są to kamienie i minerały. Poświęca wiele godzin, by najpierw znaleźć je na promocjach czy wyprzedażach, a potem przy użyciu zaawansowanych technik negocjacji puścić sprzedawcę z torbami.Tym sposobem ma szafę pełną materiałów i sakiewkę pełną monet. Popełniła tylko jeden malutki błąd. O swoich zdolnościach opowiedziała znajomym. Teraz czuje się jakby wróciła do czasów komuny. Pod jej domem ustawiają się kolejki, a ona musi kłamać, że towaru brak, chociaż naprawdę jej zaplecze jest pełne.

 

MÓWISZ – POŻYCZ

MYŚLISZ – DAJ

 

Kobiety powinny się cieszyć, że nie potrafią czytać w myślach. Gdybyśmy w przypadku każdej prośby „pożycz” wiedziały o ukrytej końcówce „na wieczne oddanie”, nasze czoła byłyby pełne zmarszczek od unoszących się ze zdziwienia brwi. Żyjemy w błogiej nieświadomości z nadzieją, że nasze materiały kiedyś do nas wrócą, a narzędzia wysyłamy tylko na krótkie kolonie. W rzeczywistości nieświadomie oddajemy je do adopcji, a materiały już dawno sprzedano na organy. A to wszystko wina naszego dobrego serca. W swoim życiu pożyczyłam już tyle materiałów, których nie odzyskałam, że z każdą kolejną prośbą mam ochotę wbić szydełko w oczko. Niekoniecznie te z włóczki. Nie mówię tutaj o pojedyńczych niciach czy koralikach, ale o całych woreczkach. Z moich rąk wyszło tyle darmowych torebeczek, że zawstydziłam niejednego lokalnego dilera. Znajomi rękodzielnicy widząc moje zapasy poczuli się niczym Robin Hood i postanowili rozdać je tym bardziej potrzebującym ode mnie. Samym sobie.

 

CO ZA DUŻO TO NIE ZDROWO

 

To motto przewodnie tzw. Pożyczników. Takie osoby uważają, że mają pełne prawo dostępu do Twoich zapasów tylko dlatego, że…masz ich dużo. W ich przekonaniu i tak nie odczujesz ubytku, więc Twoim obowiązkiem jest dzielić się z bliźnimi, którzy nie są na tyle zaradni, by pozyskać własne materiały. Jeżeli Twoje IQ jest na tyle wysokie, że potrafisz samodzielnie sznurować buty i całkiem nieźle radzisz sobie z obsługą sztućców, to prawdopodobnie takie argumenty Pożyczników do Ciebie nie trafią. W takim przypadku, by wysępić od Ciebie materiały użyją swojej ostatecznej broni. Wezmą Cię na litość i wywołają w Tobie poczucie winy. Poznasz historię ich życia naciąganą bardziej od przyciasnych leginsów na roztyłe udo. Dowiesz się jak muszą walczyć z gołębiami w parku o pokarm, a w nocy przykrywają się blachodachówką, by mieć dach nad głową. Wszystko po to, by stać ich było na garść koralików, z których cała rodzina wyhaftuje wspólnie naszyjnik. Jeżeli weźmiesz słowa Pożycznika do serca poczujesz się niczym roztyły możnowładca, który śmiejąc się z wychudzonych podwładnych wgryza się w kawałek tłustego wieprza. Poczujesz się gorsza i winna temu, że potrafiłaś zebrać swoją kolekcję zapasów i nie oddałaś jej jeszcze potrzebującym.

 

SENTYMENTY ODŁÓŻ NA BOK

 

Zawsze uważałam, że przecinanie języka na pół jest oszpecające. Niedługo będę musiała zmienić zdanie, bo od rozmów z rękodzielnikami sama się takiego dorobię. Bowiem za każdym razem kiedy temat schodzi na handmade’owe Święte Graale muszę go przygryzać z całych sił. Znajoma szuka metalizowanej, złotej nici. Mówi, że objechała już cały świat i nie może jej nigdzie znaleźć. Nie wie, że nie sprawdziła jeszcze jednego miejsca – mojej szafki z kordonkami. Jednak gryzę się w język, bo nić dostałam od babci i wiem, że nie mogłabym liczyć na zwrot pożyczki. Przecież nigdzie indziej jej nie ma. Toczę wtedy bitwy z samą sobą decydując czy się odezwać. Odłożyć sentymenty na bok i pomóc koleżance czy trzymać cząstkę mnie pod postacią nitki i czekać na napływ weny? Najczęściej uśmiecham się tylko i kiwam głową przyznając, że faktycznie ciężko dostać takie materiały. Wolę uniknąć kilkunastu minut przekonywania mnie, że mój materiał nie znajduje się we właściwych rękach. A to przecież moje materiały, moje narzędzia i kawałek mnie samej. Jak mogę obcej osobie oddać bezpowrotnie coś, co sama zbierałam przez tyle lat? Jednak kiedyś miałam miększe serce i obdarzałam ludzi

 

KREDYTEM ZAUFANIA RĘKODZIELNIKA

 

Jak większość rękodzielników mam więcej materiałów niż czasu na ich wykorzystanie. Każda z tych rzeczy jest mi niezbędna do życia, dlatego rozstania z nimi są tak trudne. Kiedy już się na to decydowałam obdarzałam pożyczających kredytem zaufania. Nie skończyło się to dla mnie dobrze. Byłam wtedy niczym Hulk, który stopniowo pod wpływem agresji zmieniał się w potwora.

 

  • Minął tydzień od pożyczki bez żadnego kontaktu. Zaczęłam zgadywać czy z moją własnością wszystko w porządku.
  • Po miesiącu unikania mnie zaczęłam mieć koszmary, w których budzę się w łóżku ze szczątkami moich materiałów obok.
  • Po dwóch miesiącach ignorowania zaczynam mieć obsesję i zapycham skrzynki mailowe.
  • Po trzech miesiącach ludzie boją się odbierać ode mnie telefony. Wiedzą, że usłyszą mój głos w słuchawce mówiący:

– To ja. Słyszę jak oddychasz.

 

Do takiego stanu doprowadzałam się za każdym razem, gdy nie odzyskałam swoich narzędzi czy materiałów lub ich stan był tak tragiczny, że nie uratowałby ich nawet doktor House.

 

ŻYJ I DAJ SZYĆ INNYM

 

Ten wpis jest apelem do wszystkich Pożyczników. Zwracajcie pożyczone rzeczy w terminie i odpowiednim stanie. Rękodzielnicy o dobrym sercu to Wasza jedyna deska ratunku, więc szanujcie ich dobrą wolę i nie naliczajcie sobie odsetek na ich kredycie zaufania. Zadbajcie o bezpieczeństwo pożyczonych materiałów, by ich właściciele nie siedzieli po nocach, wpatrując się w okno i martwiąc się, kiedy ich dzieci wrócą do domu.


Lajkuj jak zwracasz pożyczone rzeczy!

  • kimk

    Ile ja wśród
    znajomych mam takich pożyczników. Mam już dosyć pożyczania
    materiałów i narzędzi tylko dlatego, że mam ich dużo. Ale coraz
    ciężej powiedzieć nie, jak tyle razy powiedziało się tak

    • Ciężko przestawić się na asertywność, zwłaszcza kiedy trzeba odmawiać dobrym znajomym. Może spróbuj „pożyczyć” od nich swoją rzecz? Powinni zrozumieć sugestię :)

  • Kitlas

    na szczescie mam takich znajomych którzy jak coś pożyczają to zawsze oddają w terminie i w idealnym stanie ale słyszałam wiele historii o takich co potrafią pożyczyć włóczki a oddawać guziki o_O

    • Też mi się zdażyło, że zamiast odzyskać swoją laleczkę dziewiarską dostałam garść koralików „w cenie” laleczki, bo tamta nie przetrwała zmiany właściciela :)

  • Grażyna

    Chyba podeślę znajomej link do tego artykułu, bo czekam aż mi odda moją stopkę! Ile można!

  • Kreatywna Karuzela

    Ja mam dokładnie tak samo. Wiele moich przydasiów mam, bo są ładne i nie mam na nie pomysłów. A to nie znaczy, że jak się komuś pochwalę nowymi kamieniami to znaczy to, że chcę mu go dać! Świetny tekst, bardzo się cieszę, że nie boisz się pisać o takich sprawach.

    • Będę pisać i o innych, wpadaj do mnie częściej.

  • Lore Art

    Znów napiszę, że uwielbiam Cię czytac! :) Sama prawda, Ja już dawno powiedziałam stop, choć zdarza się, że wydam jakieś drobiazgi- jednak nigdy nie dzieje się tak z ciężkim sercem, ponieważ wiem, że już mi się nie przydadzą, lub mam 100sztyftów i strata 6 mi nie zaszkodzi. Jeżeli coś oddaję to w dobre ręce i właściwie dobiegło to końcowi, gdy pozbyłam się wszystkich pozostałości po moich przygodach z decoupage, który wcale mnie nie zachwycił, a nazbierałam (jak to maniacy) sporo drewienek i serwetek. Tyle, że teraz sie cieszę, że przestały się walać, a nie smucę, że ich brak :)

    • Też chętnie oddaję rzeczy, z których wiem, że nie skorzystam. Zwłaszcza kiedy powierzam je w dobre ręce. Sama część takich dostałam i działa to zawsze na zasadzie wymiany na coś innego :)

  • Ja wszystko co pożyczę od kogoś oddaję na czas… a w międzyczasie chucham na to i dmucham, żeby wstydu nie było przy oddawaniu. Sama zaś pożyczać innym nie lubię – już bardziej wolałabym to oddać, bo jakoś tak nie lubię tych myśli że coś mojego jest daleko ode mnie – chyba po prostu nie ufam innym. Zresztą… pamiętam jak mi jeden znajomy głupiej gazety oddać nie chciał, mimo że się upominałam (i nigdy już do mnie nie wróciła) tak więc; dalecy znajomi nie maja i tak co liczyć na wysępienie czegokolwiek ode mnie. a bliżsi… mają szczęście że ich lubię :P

    • Ja bardzo niechętnie pożyczam coś od kogoś, i tak jak ty wtedy dbam o to jak o pierworodnego :)

  • Nie pożyczam od innych bo nie lubię. Wolę nie mieć jeśli nie mogę mieć czegoś na własność. Pożyczyłam w życiu wiele rzeczy „na wieczne oddanie” więc mam nauczkę i innym też nie pożyczam.

    • Najgorzej kiedy uczymy się na własnych błędach :)

  • zmija37

    Wśród znajomych rękodzielników ma tylko dwie bliskie osoby i im mogę pożyczyć, pomóc, tak samo one mi. Reszcie nie, być może to egoizm, ale stopniowo się uczę, że sorry, każdy szuka, zbieram kompletuje, kupuje i póki mają rączki i nóżki spokojnie mogą robić podobnie.

    • Dokładnie tak! Ja mam jedną rękodzielniczkę, której z czystym sumieniem oddam ulubione szydełko :) Z innymi podobnie jak u Ciebie – grzecznie odmawiam.